devon aoki

devon aoki

poniedziałek, 19 grudnia 2016

It's SKIN 10 th anniversary Sesame Street LIMITED EDITION :D



Popadłam w totalny szał limitowanych edycji :D . Zwariowałam , oszalałam , dostałam totalnego KOCIOkwiku . Po prostu lubię kiedy coś jest ładne i użyteczne ;p . Z naciskiem na ładne ;p No nie powiecie mi , że nigdy nie kupiłyście czegoś co ślicznie wygląda wiedzione infantylnym impulsem ;p


Kiedy się siedzi w Asian Beauty po pewnym czasie dochodzi się do czegoś takiego, że mało co jest w stanie nas zaskoczyć i mało co jest w stanie nas skusić ;p . W tak dynamicznym rynku kosmetycznym jakim jest Korea i w mniejszym stopniu Japonia jest tak samo . Firmy wymyśliły więc sprytny haczyk wsadzając te same znane i lubiane produkty no i te mniej lubiane też przy okazji ;p w <LIMITOWANE> edycje upstrzone graficzkami jakiś bajkowych postaci .

Trik prosty , ale skuteczny - limitki sprzedają się jak świeże bułeczki ;p . Wiecie jak to jest - jedna limitka lepsza inna gorsza jak to w życiu :D Są też limitki FENOMENALNE :P i tak jest właśnie z Limitką powstałą z okazji 10 rocznicy powstania It's Skin  z Ulicą Sezamkową :D.

Ogromnie boleję, że nie jest dostępna w Polsce , ale dzięki K-Beauty wiem czemu , wyjaśniła mi to właścicielka marki Missha  - limitki nie mają koncesji na Europę . Jednym słowem nie spełniają wymogów Unijnych . A wszystko przez co? Przez te ŁOPAKOWANIA :D . Niby ten sam produkt co zawsze, ale jednak inny ;p

Na szczęście mamy e-baya , a co sprytniejsi zaznajomili się z zagranicznymi sklepami , które sprzedają takie oto słiciaki w dolcach  ;p  , ale za to taniej niż na e-bayu ;p .

Moja sezamowa limitka pochodzi z Koreadepart ;p . Bardzo lubię ten sklep ;) Już kilkakrotnie tam wróciłam mają specjalny dział poświęcony tylko limitką plus często wyprzedaże . Jedyny minus jest taki , że wysyłka jest stosunkowo DROGA .


No ale cóż ;p coś kosztem czegoś xD . Poświęciłam się a jakże ;p Kupowałam "na raty" , bo ciągle coś dorzucali :D . Niedawno dorzucili coś jeszcze ,ale zdekompensowałam się i NIE zamówiłam już więcej xD. Dopiero po nowym roku planuje zakupencje ;p na razie - BAN! i to pełnym tego słowa znaczeniu ;p .

Przed świętami i w święta tyle pracuję , że nie mam nawet czasu dobrze tego "ogarnąć" , ale jakoś pomału odkopuję wszystko i nawet pomału w grupkach kosmetycznych zaczęłam wystawiać co nie co :D

Jeśli chodzi o Sezamka to pieję z radości, że udało mi się wyhaczyć 3 cudowne MAXI kremy wodne z It's Skin , żałuję tylko że firma nie zdecydowała się wydać jeszcze wersji z maskotką Abby wersji VE z witaminą E bo to mój ulubiony krem wodny z tej serii - prawdę mówiąc po nowym roku będę musiała go sobie na nowo sprezentować, bo bardzo lubiłam go - jest unikalny w swojej klasie :)

Co ciekawe na stronie Koreadepart widnieje informacja , że zakupy NIE obejmują maskotki ,a tu za każdym razem dostawałam zestaw oczywiście z pluszowymi wersjami ELMO , BIG BIRD'a i COOKIE MONSTER'A (mój ulubienie btw ;p ) i to całkiem sporaśne :D


Zacznę od Potwora Ciasteczkowego bo całe moje dzieciństwo miałam taką ksywkę xD . No co ... Łakome ze mnie bydlę xD i nadal mi zostało xD wersje limitowane oprócz śmiesznych nadruków mają jeszcze MAXI podwójny wymiar :D - 60 ml zamiast standardowych 30 :) . Żeby było śmiesznie GF ma w składzie śnieżnego grzyba ... serio... serio :D hahaha. Śnieżny grzyb (tremella fuciformis) znany był ze swoich głęboko nawilżających właściwości w starożytnych Chinach . Jego zadaniem jest przynoszenie ściągniętej skórze ulgi oraz tworzenie rezerwy wodnej w skórze , chroniąc ją na długo przed utratą wilgoci.


Big Bird i VC jest to produkt raczej z tych , których się NIE zapomina :D . VC to produkt kultowy i raczej nazwałabym go SZTANDAROWYM marki. Miałam go już i wspominam bardzo dobrze - ma przyjemną żelową konsystencję i piękny cytrusowy zapach :) . W składzie ma też moją ulubioną najbardziej trwałą i najbardziej aktywną postać witaminy C , która ma super działanie już w małym 1-2% stężeniu , co normalne przy normalnych pochodnych jest nie lada wyczynem ze względu na to, że zwykle stężenie musi się wahać między 15-30% . Kto wie o jaką pochodną mi chodzi? Łapcie do góry ;)  ;p 


Mój Elmo wygląda tu trochę jakby żebrał xD Pan da.... Pandaaaa ... xD . No panda mi limitkę .... Elmo został twarzą YE czyli kremu wodnego z wyciągiem z drożdży o działaniu naprawczym :D . No kurde dalej Elmo wygląda jak Panda i to zezowata... xD .  To serum jest szczególnie przyjazne dla osób z tendencją do trądziku krostkowego bo drożdże a właściwie zawarte w nich proteiny pobudzają syntezę kolagenu :)
Muszę przyznać, że te twarzysza pasują im ;p Mogłyby na stałe być na butelkach :D


Kolejne z serii są kultowe ciasteczkowe kremy zamknięte w uroczych tubkach o farbki :) . Są tak małe i ładne bo 30ml , że nie sposób się nimi znudzić i ich nie zdenkować . Każda postać ma swój własny zapach :) . Do tego mają w składzie straciatellowe płatki , które rozsmarowują się i znikają :) . Normalnie te kremy są w kubeczkach jak od lodów :) . Big Bird - ananas , Cookie monster - yummy ! czekolada , Abby - truskawka, <ten zielony> ( kurna nie pamiętam jak się nazywa :D - mięta i  Bert - Banan . 



Z całej serii najbardziej lubię te macaron lip balm :D . Tak wiem - nie każdy lubi wsadzać palucha do opakowania a potem na usta , ale znalazłam na to patent - nakładam czystym wacikiem do uszu ;p . Działa? Działa - haha potrzeba matką wynalazku :D . 


W zestawie są jeszcze Macaron Sugar powder pact i Macaron Sugar Cushion - jak widać na obrazku z podobizną Elmo i Cookiego - niestety załamałam się ich ŚNIEŻNĄ białością xD , zdecydowanie oba dla bladziochów i to w wersji hard ! 


Na koniec kupiłam jeszcze Hand mask i foot mask - nie widać tutaj , ale mają nadruki w główki postaci z Sezamkowej :D . Z tego co potem dołożyli w Koreadepart  widziałam jeszcze mask sheety i bazy pod makijaż z Elmo i Cookim . 

Wiecie co mnie mega zdziwiło - bardzo przystępne ceny. Za kremy do rąk płaciłam po 2$ za sztukę, Maseczki - 1,5$ , Macaron lip Balm 3$ , Kremy wodne - tu UWAGA 10$!!! , cushion i pudet ok 9$. Teraz widziałam ,że są droższe, bo Koreadepart jak je wrzucała robiła od razu promocję -50% od ceny , ale szybko się z tego wycofali jak zobaczyli popyt - dziwne co ;p :D

Na koniec filmik w moim wydaniu ( tak wiem dawno filmika nie było xD Teraz słabo z zakupami u mnie to i filmików nie ma xD 



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

niedziela, 11 grudnia 2016

Święty Mikołaju proszę Cię o... czyli kolejna WISHlista :D WYNIKI PIKA-ROZDANIA

W zeszłym roku mniej więcej o tej samej porze też coś takiego było xD przeglądam ją i widzę, że większość podpunktów została przeze mnie zrealizowana , a te które NIE zrealizowałam w końcu kiedyś zapewne się zrealizują xD no chyba że dam see siana ( NEVER EVER xD ) .

Zastanawiam się teraz co umieścić na obecnej i jakoś mam KUOpot xD . Czemu? Jestem typem - IMPULSYWNA xD jak mam na coś ochotę to od razu szybka realizacja ( tak wiecie jakby co bo może mi przejść xD ) .

Jak piszę tego posta trwa black friday - palce mnie świeżbiom - serio serio... Jestem dzielna... No ale nie do końca xD (madafaka ! ) .  Oczywiście Minti wiedziało jak mnie skusić - promką na ZOEVA xD , ale to były malutkie, naaprawęęę malutkieee zakupki xD .

Zastanawiam się jakie są moje świąteczne pragnienia i jakoś nie mogę się skupić i zebrać myśli. Biegam po tych osiągalnych-trudno-dostępnych- po kosztują- worek- siana i może dam se siana?  i jestem jakaś ROZBITA xD bo muszę oszczędzać na typowo przedświąteczny duży wydatek (o tak czekam na nowy samochód xD - tylko muszę sobie przypomnieć jak się jeździ samochodem ) xD.

Mimo to jak każda "zboczona" kobieta i ja mam swoje zbo.. no chodzi mi wiecie o ten tego marzenia xD .


No cóż jak łatwo się domyślić pragnienia dzielą się na kosmetyczne  i NIE kosmetyczne :D , u mnie jeszcze dzielą się na Azjatyki i NIEazjatyki ;p 


Wbrew pozoru nie mam tego dużo. Przeglądając moją poprzednią wishkę jakoś więcej tego było. Być może dlatego, że teraz kiedy o czymś pomyślę od razu to spełniam ? ;p

Z rzeczy niekosmetycznych marzy mi się jak widać Birthday box :D Jakś czas temu pojawili się na insta i wydaję mi się, że są właśnie tym czym miało być inspired by ale im nie wyszło xD . Tutaj jakoś wszystko zdecydowanie bardziej przemyślane jest i po samej stronie widać, że jest luksusowo :D . W tym miesiącu nie mam kasiuty i  niestety ale przejdzie mi koło nosa limitowane świąteczne pudełko, ale gdybym miała zapewne bym chętnie zainwestowała :D

Aga Grzelak otworzyła niedawno swój sklep Japanazjadam.pl i szczerze mówiąc zszokowała mnie :D . Spodziewałam się, że będzie to sklep z żarciem , a tu taki zaskok - UBRANIA :D Nie mniej mam ochotę na jej skarpetki i kubełek :p . No coo... CHolernie lubię Japana Zjadam :D , a Agę miałam okazję poznać przy okazji K-Beauty i tym bardziej chcę coś z jej sklepu  ;p 

Hahah to jak widać jest pokrowiec na iphone 7 . Dorobiłam się telefonu , ale jakoś nie mogę się dorobić GODNEGO pokrowca na niego. Wszyscy mają ze mnie bekę bo noszę go w jak to mówią "brudnej skarpecie" , albo w rękawiczce xD. Prawdę mówiąc żenujące to jest xD , ale jak mówiłam w tym miechu kasą nie śmierdzę xD .

Na pewno nie wiecie o mnie tego, że bardzo lubię czytać :) . Lubuję się w Fantasy i Science fiction  ostatnio widziałam film i przeczytałam książkę "Osobliwy dom Pani Peregirne" i mam ochotę przeczytać dalszy ciąg :) . Książka utrzymana w nieco mrocznej klimatyce nieco na pograniczu Zafona i jego Cienia Wiatru z nutą magii Harrego Pottera , nie mniej nie zostawia czytelnika obojętnym :D Film wyreżyserował jeden z moich ulubionych reżyserów - Tim Burton (niestety nie było w nim Johnego Deepa :D ) .

O tak. Nie znam się na kosmetycznym DIY xD , ale chętnie bym się zapoznała z tą tematyką więc książka RLM jak nabardziej dla takich kosmetycznych laików jak ja :D

Aparat.... No tak. Chodzi za mną już dłuższy czas. Kupiłam lampę pierścieniową więc zrobiłam krok do przodu, ale z aparatem jakoś nie mogę się w sobie zebrać.. A wiem że to jest najwyższy czas już na to !


Organizer na kosmetyki to też coś o co moje maleństwa proszą mnie xD Unikam jaskini zła i rozpusty Aliexperess więc na razie trzeba będzie się wstrzymać z bólami ;p 

Zoeva obok Too faced to moja druga miłość ;p  Pierwsza to Azjatyki xD . Wszystko co tu widzicie to nowości firmy na które "mam chrapkę" :D czyli zestaw pomadek , zestaw kredek i zestaw palet ;p . Kluczowe est tu słowo "ZESTAW" w moim wykonaniu pojedynczo się nie liczy musi być ZESTAW :D hahah . Z Zoeva jest tu jeszcze pojemnik na pędzle :D

I ostatnia NIEazjatycka rzecz to oczywiście Seria Peach , która ma wejść na wiosnę z Too faced . Mam paletkę i śmiem twierdzić , że to najlepsza paletka z TF więc nie mogę  doczekać się reszty ^^

Z Azjatykami jak widzicie : SKROMNIE. 

Ostatnio przeżywam szał <LIMITED EDITION> i głównie wokół tego krążą natrętnie moje myśli :D . Mam na stanie kilka limitek o których muszę Wam opowiedzieć :D jak widzicie mamy tu dwie takie oooo:

Peri Pera i Atomówki :D Peri pera to klasyka tintów. Prawdziwy tint to tak naprawdę wodnisty barwnik , który WŻERA się w skórę i trzyma bardzo długo :D Skoro można mieć opakowanie z Bójką , Bajką i Brawurką to tym bardziej chcęęę:D

Banila Co. i Pink Panther :D Jenyy :D Łazi za mną i się odczepić nie chce :D . Problem jest taki, że NIGDZIE nie widziałam całej tej boskiej szafeczki z maskotką :D wszystko tylko pojedynczo :D

No i Maseczka Bąbelkująca z Elizavecca :D . Ostatnio lachy szaleją z nią i jakoś nie wiem czemu jeszcze jej nie miałam ? :D

Teraz jak to piszę przypomniało mi się, że chcę jeszcze pędzle od Maxineczki i Lip Kity od Kylie Jenner , ale mniejsza o to xD

Więcej grzechów nie pamiętam :D

Na koniec wyniki PIKA-ROZDANIA:)

1. PIKACHU  HONEY MOISTURE CREAM 300ml - trafia do : - Victoria Matusik
2. PIKACHU MINI COVER CUSHION SPF 50+ PA +++  kolor#2 - Emilia (beetwendots)
3. PIKACHU MINI CUSHION BLUSHER kolor 03 Peach Orange - Łukasz Bier 
4. PIKACHU MOISTURE FOAM CLEANSER 150ml :)- Dong Nam 

Gratuluję ! 

Podeślijcie mi Wasze adresy na : interendo@wp.pl :) macie na to 3 dni :D :*



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

środa, 7 grudnia 2016

Co poleciłabym z DERMO FUTURE na prezent świąteczny dla Mamy :)



Bardzo lubię Dermo Future  Precision :) . Kiedy byłam na Secrets of Beauty przekonałam się , że całkiem nieźle jestem zorientowana w ofercie marki ;p  ( skromnie rzecz biorąc :D  hahaha ) .

Dermo Future Precision to firma Szwajcarska :D i jak to w Szwajcarii - wszystko musi chodzić w niej jak w zegarku :D . Innowacyjne  i skuteczne receptury zagwarantowały Tenex ( Polski Dystrybutor)  w 2015 roku Nagrodę za Luksusową Markę właśnie za Dermo Future . Kolejna Nagroda dla Dermo to Qltowy Kosmetyk w 2016r za serię do włosów DF5 woman i DF5 men .

Co ciekawe Dermo Future w swojej ofercie ma nie tylko kosmetyki i zestawy , ale też urządzenia :D , dlatego każda córcia dla swojej ukochanej Mamusi coś znajdzie milusi :D. Podejdę trochę od tego psychologicznie ;p

MODERN MOTHER  :D

Czyli kobieta współczesna :D . Modern Mother to my :D Kobiety zakręcone na punkcie nowinek pielęgnacyjnych , takie które nie boją się testować i śmiało sięgają nawet po najbardziej wymyślne gadżety :D

Takie jak:


Mini wibratorek w okolicę oczu ( ale za to jaki przyjemny!) . Kiedy odpalam go to sama do siebie się śmieję takie mam skojarzenia :D . Szkoda ,że nie ma głowicy chłodzącej a rozgrzewającą ale i tak obsługa tym urządzeniem jest mega przyjemna :D - pisałam o tym maleństwie TUTAJ! Ciepło ma spowodować otwieranie porów i wnikanie substancji aktywnych w głąb skóry, a sam masaż relaksować :D


Żelazna Dama na twarz :D czyli dla kobiet masochistek ( w sumie coś takiego w sobie mam :D


Zestaw z mezzorollerem :D Mezzoroller to mały zdrajca :D Na początku jeździ się nim po twarzy z przeczuciem - to nic nie robi xD , a potem jak już do porażonych zakończeń nerwowych dotrze, "co tu się wydarzyło" nie ma już odwrotu - rolka zakończona mini igiełkami jak  u kaktusa robi mikro uszkodzenia w naskórku pobudzając cerę do procesów regeneracji :D . Mrauu...


MAMA ZA(PO)BIEGAWCZA


Czyli w sumie nasze Mamy ;p . Takie Mamy , które nie mają dla siebie czasu , które są ciągle zabiegane i niczego nie potrzebują jak się je zapyta. Ale nawet taka Mama lubi przyjemną aromatyczną kąpiel z żelem zawierającym mikrokapsułki, które rozpuszczają się pod wpływem masażu i ciepła uwalniając nie tylko przyjemny zapach owoców leśnych lub melona i papai , a kiedy wyjdzie już z kąpieli , która często jest jedyną chwilą "dla samej siebie" , pomasować skórę masełkiem z tej samej serii :) , które zamykają zapach i przedłużają cudowną chwilę :)

Zestawy to nowa propozycja Dermo Future :D . Prawdę mówiąc taki zestaw to pójście na łatwizne ;p Tak zwane szybkie rozwiązanie - od razu seria , od razu zapakowana i od razu gotowa do wręczenia ;p w sumie do zestawu powinna być jeszcze markowa torebka i wszystko by grało i tańczyło pod choinką :D 

MAMA DO LIFTU :D


Nie straszne jej igły i strzykawki :D . Z naciskiem na strzykawki - bez igieł ;p . 
Muszę przyznać że seria "INTENSYWNA" jest po prostu zachwycająca w swojej klasie  i na Secrets of Beauty miałam okazję zobaczyć to czego nie mogłam zobaczyć u siebie. 

INTENSYWNY WYPEŁNIACZ ZMARSZCZEK - działa i to całkiem szybko , ale warunek jest jeden - MUSISZ MIEĆ ZMARSZCZKI xD . Inaczej magii nie będzie. Efekt optycznego wygładzenia trwa do 8 godzin lub po prostu do umycia twarzy. Totalnie bez inwazji , bez igieł a jednak strzykawka ;p . Z ilością też nie ma co przesadzać - tylko delikatna cienka warstwa i już :) 


Więcej pisałam <TUTAJ>

Rodzina "INTENSYWNYCH" ma jeszcze dwie siostrzyczki - podobne w dizajnie , a inne w działaniu . Choć efekt jest mniej "WOW" to jednak znając moją manię "serii" i ciągów "rzeczy podobnych" nie omieszkałabym zawieszenia na nich oka , a nawet wysmarowania nimi oka ;p 

Mówię o Intensywnie wygładzającym eliksirze pod oczy i Intensywnym serum liftingującym zmarszczki Botox Power ( bez botoksu ;p) , Ich zdaniem jest bardziej uzupełnienie i podtrzymanie efektu numeru 1 . W ich używaniu bardziej liczy się systematyczność i regularność . 

WŁOSOMAMA :D


czyli taka matczyna wersja włosoMANIACZKI :D .  Tu mnie trochę ostatnio dermo pozytywnie na plus zaskoczyło dwoma kuracjami do włosów też żeby było śmiesznie też w wersji "INTENSYWNEJ" hahaha ;D w Dermo wszystko musi być INTENSYWNE :D. 


Osobiście uważam, że ta druga jest bardziej innowacyjna od pierwszej ;p Retinol jakoś mniej mi się kojarzył z włosami a bardziej ze skórą i efektem anty-aging . Okazuje się jednak , że retinol całkiem nieźle radzi sobie z włosami - NIE, wcale ich nie złuszcza xD hahah . Wręcz przeciwnie nawilża i domyka łuski :D . Dodając im blasku :D . 

Żałuję tylko że w opakowaniu jest tylko po 6 sztuk . Prawdę mówiąc spodziewałam się, że rybki będą znacznie mniejsze - takie jak standardowe półprodukty , ale one kazały się  większe ok 2 razy. Interesujący jest też fakt , że nie koniecznie trzeba je zużyć do pielęgnacji włosów. Można też potraktować je jako taki super dodatek do maseczki lub kremów ( tak sprawdzałam ;p ) . Rozprowadzony na włosy zachowuje się jak typowy olej - bardziej tworzą tłustą otoczkę i mają mniamuśny zapaszek :D . Nie da się ukryć , że miałam ochotę schrupać włosy :D 

MAMA Z WISIENKĄ NA TORCIE :D


Na koniec opowiem Wam o moim naprawdę ulubionym produkcie z Dermo Future :) 

Czyli w sumie też o zestawie świątecznym z Regenerującą kuracją z witaminą C :) . Mam słabość do tego produktu ;p Nie tylko ze względu na to, że  był pierwszym produktem z tej firmy , który używałam, ale też dlatego , że uwielbiam witaminę C :D .

W każdym wieku mamy przebarwienia , które no sorry , ale nie zbyt estetycznie wyglądają ;/ ;( . Witamina C ujednolica koloryt , wzmacnia naczynka, bierze udział w procesie regeneracji skóry , a oprócz tego wymiata wolne rodniki i żeby było śmiesznie wzmacnia działanie filtru przeciwsłonecznego - yey! 

Osobiście mam też bzika na punkcie <ZESTAWÓW> chodzi tu po prostu o to , że lubię a)kiedy coś ładnie wygląda b) lubię mieć wrażenie , że dostałam <coś gratis>  c) cena zawsze jest przystępniejsza. hahaha reasumując lubię się rozpieszczać i dopieszczać więc czemu nasze mamy nie miałby mieć tego samego hahah :D 

Na koniec pewnie myślicie, że  ceny prezentowanych tu produktów za pewne są zabójcze - a GUZIK ceny wahają się od 9,90 (kurację do włosów) do max 149zł (zestaw z mezzorollerem) czyli jak dla mnie na każdą kieszeń :D


Wszystkie produkty Dermo Future Precision są dostępne TU!
Zapraszam Was na bloga Michała Twoje Źródło Urody oraz FB - Michał organizuje bardzo interesujące warsztaty dla blogerek oraz akcje "testowania" , ponadto jego blog faktycznie jest "źródłem urody" i inspiracji :)


LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

sobota, 3 grudnia 2016

TOO FACED GIVEWAY! Upsss... I did it again... Czyli szaleństwo z TOO FACED i TONY MOLY W SEPHORA :D



Normalnie nie mogę w to uwierzyć... Jak ja to robię, że kiedy solennie przyrzekam sobie , że NIE kupię więcej najpiękniejszych paletek na świecie czyli z Too Faced bo zwyczajnie karmią mój zmysł estetyki i wzroku ale za choinkę nie umiem poprawnie się umalować i wychodzi mi zwykle z tego jedna wielka paciaja... Więc nadal PATRZĘ xD .


Nom. DIsASTER. Kupiłam . Eh... Puchu marny. Ubóstwiam Too Faced :D Efekt infantylnej różowej szaty graficznej często i gęsto zakrapianej serduszkami o zapachu kakałka :D  .  Moje klimaty ;p

Wszystko byłoby doprawdy pięknie gdybym kurna umiała jeszcze się tym obsłużyć xD . Nie umiem zrobić sobie ładnego makijażu. Czasem próbuję sobie coś tam upaciać , ale odkryłam ,że nie mam ku temu talentu ;p Zdecydowanie lepiej wychodzi mi pielęgnacja ;p W tym chociaż mam jakieś sukcesy ;p

Przy całym "DAY LOOK" to własnie precyzyjny makijaż oka stanowi moją poważną piętę Achillesową i obiekt ogromnego pożądania ;p Zapewne dlatego wyspecjalizowałam się w szeroko pojętym "collectingu" przepięknych paletek na które wciąż patrzę ;p ( nawiasem mówiąc -20% i żyłka pathfinderki w lokalnych Sephorach z dreszczykiem emocji jak ze Scary Movie robi swoje :p )


I upolowałam ;p A jakże ;p Przecież widać na załączonym obrazku ;D . Tak wiem pogięło mnie xD. wcale się z tym nie kryję i nadal mam z siebie bekę. Chyba nie jest ze mną aż tak źle skoro zdaję sobie sprawę z własnego walnięcia? xD


Co do samej limitki :D W tym roku Too Faced postanowił nas przenieść do Nowego Jorku . Swoją drogą czekam na Christmas in Tokyo albo Seul ;p ( ciekawa jestem takiej mieszanki :p ) może jakiś sweetaśny Hellokittowy  dodatek? No nie bądźcie tacy ;p z drugiej strony Sanrio obdarłoby ich żywcem ze skóry za brak licencji ;p . Mimo to czekam na jakieś Azjatyckie święta :D hahah :D 


Lubię Too Faced nie tylko za piękne opakowania i słodki czekoladowy zapach ale też za to, że kolorystykę , którą proponują jest jak najbardziej nienachalna i tak naprawdę jest dla każdego w wersji  Day Look . Nie da się nimi zrobić krzywdy i tak naprawdę nawet totalne beztalencia dadzą sobie radę w ich obsłudze = patrz ja :D . 


Czego w nich nie lubię? Być może tego , że nie potrafię wydobyć ich potencjału. W moim wykonaniu wszystko zlewa się w jedną ciapę i nie widzę cudownego gradientu, który potrafią wyczarować inne bardziej zdolne dziewczęta ;p . Może jest to też efekt tego, że nie mam bazy pod cienie - szczerze mówiąc mogłybyście podpowiedzieć w co zainwestować? 


Prawdę mówiąc Grand Hotel Cafe jakoś bardziej przypadł mi do gustu :D Jest chyba po prostu bardziej poręczny? Chociaż oba można rozebrać na części pierwsze , ale myślę, że wtedy jakoś bardzie tracą swój niepowtarzalny urok . 

Z Too Faced udało mi się wyrwać jeszcze zestaw miniaturek rozjaśniaczy, bronzera i różu wraz pędzelkiem ;p . Prawdę mówiąc głównie chodziło mi o pędzelek ;p xD . No co ładny jest :D i mięciutki :D Hahaha. 



Sephora skusiła mnie też na zestawy TONY MOLY. Wiem. Mówiłam , że NIE zbyt przepadam za nimi , ale jak to napisała jedna z moich czytelniczek - po głębszym zastanowieniu stwierdzam , że ich produkty są po prostu NIE równe. To znaczy niektóre są całkiem niezłe inne mają po prostu bajerne opakowanie. 


W całej tej szmirze toniaczowej trafiłam jednak i na produkty i to właśnie w tym secie , które mi się spodobały. A nawet o zgrozo... ZAKOCHAŁAM SIĘ! Tak jest właśnie z Appletox ! Wspaniały a wręcz wybitny peeling enzymatyczny! Po otwarciu jabcoka ukazała mi się kremowa konsystencja do której byłam SCEPTYCZNIE nastawiona. Poczytałam jednak informację na opakowaniu jak poprawnie go użyć - pomasować przez minutkę , zostawić na 20 s i znowu pomasować i wtedy zauważyłam cuda. Po pierwsze - ma bardzo przyjemny nieco kremowy i nieco "zielono-jabłuszkowy zapach" o równie kremowej konsystencji co w moim mniemaniu niczego dobrego nie zapowiadało ;p . Po drugie jest niezwykle delikatny , a zarazem skuteczny w swoim działaniu ( co teoretycznie również powinno się wykluczać - jak coś jest delikatne to raczej nie powinna działać ;D ) . Po trzecie po użyciu zostawia cerę przyjemnie... SKREMOWANĄ :D . Zachowuje się jak typowy peeling tworząc te charakterystyczne grudki/kulki ale cera po nim jest przyjemnie nawilżona jak posmarowaniu kremem :D , ale bez nieprzyjemnej tłustej warstwy :D .  Bardzo przyjemne doznanie ;p 


Jeśli chodzi o Bananowy Krem do rąk . Też bym powiedziała nie jest źle , a nawet jest całkiem dobrze -  bananowe opakowanie jest wykonane z dwóch rodzajów plastiku . Plastiku plastikowego xD . Czytaj - twardego ( zakrętka) i plastiku gumowego :D , który miło sobie wdusić ;p i wyskakuje bananowa pasta ;D. Krem w przeciwieństwie do Panda's Dream ma konsystencję, która dobrze się wchłania  i to przyzwoicie szybko bez lepkości. Do tego zapach bananowy jest apetyczny a nie taki mdły jak w Panda's . 


Wiśniowy lip balm już mnie wkurzył xD i to na starcie. Przed użyciem wyrwałam gumową szypułkę , bo chciałam na szybko wyciągnąć ją z opakowania i dupa. Zachowała się jak prawdziwa szypułka - czytaj WYRWAŁA SIĘ xD. Próbowałam wsadzić ją na nowo ale ciężko ją upchnąć plus po upchnięciu i tak wypada. Do tego opakowanie est z tych mega małych i mega głębokich więc ciężko paluchem z długimi paznokciami wydobyć zawartość. Jedynym plusem jest przyjemny zapach. I tyle. 


Na koniec chętnie podkreślę zachęcającą cenę całego zestawu przy -20% kosztowały ok 65zł czyli tyle ile SAM appletox :) balsamik i krem to koszt ok 40zł KAŻDY więc naprawdę miło mi się zrobiło w portfelu ;p


Ciasteczkowe kremy do rąk też z limitowanej edycji to bardziej mój osobisty świąteczny fetysz ;p Mówię Serio. Serio serio ;p . Kupiłam po podobały mi się opakowania a po rozpakowaniu okazało się , że smacznie pachną ;p Każdy inaczej :D .

No tak ostatnio bez filmików nie może się obejść ;p 



Na koniec podzielę się z Wami moją rozrzutnością :D 




Z okazji Świąt możecie wyrwać u mnie tę oto słodką MAXI paletkę z limitowanej edycji TOO FACED Christmas in New York  <THE CHOCOLATE SHOP> yey!  razem z 3 miniaturkami wewnątrz :) 

Tym razem będę leniwa i po prostu wylosuję kogoś :) 

Liczy się bycie obserwatorem i zgłoszenie w komentarzu pod spodem :) . Można też zwiększyć swoje szanse udostępniając w jak największej liczbie social media i/lub like'ować moje socialowe profile :) . Wszystko to zwiększa Wasze szanse na wygraną paletki :)


- TRZEBA BYĆ PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA INTERENDO.BLOGSPOT.COM -> KLIKAMY NA GADŻECIK Z BOKU ;) 

- MIŁO MI BĘDZIE JEŻELI UDOSTĘPNISZ INFORMACJĘ O ROZDANIU GDZIE SIĘ DA :D


-  DODATKOWO MOŻNA:
- OBSERWOWAĆ MNIE NA INSTAGRAMIE: 
-INTERENDO <KLIK> - opcjonalnie + 1 los 
-  LUBIĆ NA FB PROFIL INTERENDO - klik  - opcjonalnie +1los
- SUBSKRYBOWAĆ MNIE NA yt + 3losy  <KLIK>
- Za każde udostępnienie na social media ( fb, google + , insta , yt , blogroll  , banerek itp. dodaję + 1 los im więcej socialek tym lepiej ;D ) 



-  W KOMENTARZU POD POSTEM KONKURSOWYM NALEŻY ZAMIEŚCIĆ KOMENTARZ WEDŁUG WZORU:

Obserwuję jako:
Lubię fb INTERENDO TAK/NIE jako ( imię i pierwsza litera nazwiska) -
Obserwuję interendo na instagramie TAK/NIE jako: 
UDOSTĘPNIŁAM informację o rozdaniu TAK/NIE 
LINK DO UDOSTĘPNIENIA (jeżeli udostępniłaś):


WARUNKIEM PRZYSTĄPIENIA DO ROZDANIA JEST BYCIE PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA INTERENDO.BLOGSPOT.COM ZAMIESZCZENIE KOMENTARZA WEDŁUG WZORU POD POSTEM KONKURSOWYM I ODPOWIEDŹ NA PYTANIE!



Regulamin " TOO FACED GIVEWAY" 

1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga interendo.blogspot.com. 
2. Produkty są nowe i nieużywane. Nie ma możliwości wymiany nagrody na ekwiwalent pieniężny.
3. Koszt wysyłki pokrywa organizator rozdania. Wysyłka tylko na terenie Polski.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być osoba pełnoletnią i spełnić powyższe zadania konkursowe.Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, ale masz zgodę rodzica/ opiekuna również możesz wziąć udział ;)
5. Rozdanie trwa od  03.12.2016 do 26.12. 2016r. do 23:59, zgłoszenia wysyłane po terminie nie będą brane pod uwagę. 
6. 1 zwycięzca zostanie wybrany spośród poprawnych zgłoszeń. 
7. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu w terminie do 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń. 
8. Czekam na odpowiedź 3 dni w celu uzyskania danych do wysyłki. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w terminie, wybieram jeszcze raz. 
9. Nagroda nie podlega wymianie na żadną inną ani na jej równoważność pieniężną. 
10. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach. 
11. 1 osoba - 1 nagroda .
12. Zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
13. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


BUZIAKI :*** I POWODZENIA!


LIFE IS BETTER WITH THE CAT!


wtorek, 22 listopada 2016

ETUDE HOUSE MOISTFULL COLLAGEN DUMBO LIMITED EDITION - pierwsze wrażenia z zakupów w sklepie.


Tak jak mówiłam kiedyś tam het w zeszłym miesiącu xD . Serię dystrybutorską podzieliłam na 3 części - Dystrybutorzy Polscy wieloletni , świeżynki i zagraniczne sklepy ;p . Obok Sokoglam dzisiaj będę się jarać i rozczulać nad limitką z Etude House ;p z Dumbo ;p . 

Nad samym sklepem trochę mniej - bo niestety, ale tyłka NIE urwał choć oglądając Pyrę w Korei i jej zakupy i ilość "gratisów" , które otrzymała śmiem twierdzić, że Etude lepiej traktuje rodzimych klientów od tych zza granicy .

Jednak jestem im w stanie wszystko wybaczyć ze względu na sweetaśne opakowanko w dumbo ;p . 

Słonik z latającymi uszami to smak mojego dzieciństwa kiedy bajki były jeszcze normalnie rysowane a nie takie w 3D i oglądało się je na kasetach video i to z wypożyczalni za 6 zł za dobę . Eh... Te czasy :D . Mieszkałam w wojskowej miejscowości gdzie główną atrakcją była dobrze zaopatrzona wypożyczalnia ;p . Potem oczywiście wykonywało się własną kopię xD hahaha i w ten sposób byłam jednym z lepiej zaopatrzonych w bajki dzieci w rodzinie a wszystko dzięki temu , że miałam video z magicznym przyciskiem "record" ( nawiasem mówiąc kiedyś mój szanowny tatuś przysnął kiedy nagrywał mi bajeczkę o dinozaurach a ja spragniona "jeszcze" czekałam aż napisy się skończą i wtedy wyskoczyły jakoś dziwnie roznegliżowane panie z napisem "różowa landrynka" - widok wchodzącej mojej mamy - BEZCENNY xD  hahahahahah  miałam wtedy chyba 6 lat xD ) .

Limitka z Dumbo nie jest zbyt duża - mamy tu raptem cztery kosmetyki - krem, esencję, maseczkę i sztyft . Prawdę mówiąc to bardzo dobrze ;p przynajmniej "na raz" brałam całą xD .

Co do Moisfull Collagen to jedna ze starszych serii Etude House. Mimo to nadal cieszy się dużym popytem i zainteresowaniem - z tego co widziałam w Sokoglam jest to jeden z lepiej sprzedających się produktów i nawet Charlotte ogłosiła go jako jeden z  TOP . Ponadto jeżeli oglądacie jej kanał i serię K-Beauty Coffee to możecie zobaczyć, że w czasie jednego z odcinków poświęconego Etude wybiera cosik z Moistfull. Dlatego też ta seria mnie zainteresowała , bo choć przewijała mi się wiele razy to jakoś nigdy nie było okazji jej przetestować aż tu takie -DUMBO i potrzeba wygenerowana :D hahah :D 

Seria przede wszystkim oparta jest na hydrolizowanym kolagenie a więc podstawowemu budulcowi szkieletu naszej skóry , który oprócz tego , że ma uelastyczniać skórę to jeszcze ą nawilżać. Tekstury są bardzo przyjemne z cyklu - smoothhh :D . Lekkie o przyjemnym zapachu. W sumie po otwarciu zastanawiałam się czemu tak późno xD . 

O mask sheet nic nie powiem - jestem na etapie patrzenia jej w oczy xD - jest taki słodki i niewinny, że żal mi go mordować xD . 


Essencja jest jednak z tych odrobinę cięższych , bardziej żelowych , prawdę mówiąc po konsystencji bardziej zakwalifikowałabym ją do emulsji , zwłaszcza, że buteleczka jest zdecydowanie większa od standardowych 30ml żelo-esencji a nie jest aż tak duża jak zwykłe wodniste essencje drożdżowe . Szybko się wchłania i ładnie nawilża , pozostawia po sobie jednak lepką poświatkę ;p 



Facial Stick to jest produkt , z którym na początku zastanawiałam się co w ogóle zrobić ? Wiecie takie cuś niby do wszystkiego a jednak do niczego . Potem jednak pomiziałam się tym cudakiem po twarzy i zakochałam się! Nadaje skórze efekt smoothhh :D . Zamyka całość pielęgnacji daje cerze jakby jedwabistą otoczkę , do tego jest przyjemnie zimny i moje oczy ubóstwiają go . Niezwykle poręczny , wygodny w obsłudze - RAMEN AZJO CI ZA TO! Na początku mówię do siebie - z czym do ludzi , a tu takie zazdro :D 


Krem to takie JUMBO-DUMBO :D hahaha . Ponad dwukrotnie większy od standardowego , bo aż 110ml  , o super nawilżającej żelowej konsystencji i przyjemnym zapachu. Miły krem do pielęgnacji przede wszystkim cer odwodnionych i zmęczonych życiem xD Coś jak moja xD 



Robiąc zakupy w Etude oczywiście musiałam kupić coś jeszcze xD . I tak jak widzicie poniżej do koszyczka powędrował jeszcze żel arbuzowy :D . Z tego co oglądałam w Korei kocha się nie tylko żele Aloesowe , które nawet u nas przyjęły się i mają rzeszę fanów , ale i ogórkowe , bambusowe i jak widać na poniższym obrazku - arbuzowe :D . Zapach - nieziemski! Konsystencja identyczna do żeli aloesowych jak dla mnie działanie niemal identyczne :) . Jestem nim zachwycona i prawdę mówiąc szkoda mi z niego korzystać xD . 


I oczywiście - KOCIE USZKA :D . Etude posiada bardzo bogatą ofertę wszelakich toolsów :D . Cała linia nosi nazwę My Beauty Tool :) Mam z niej pędzel do BB , ale prawdę mówiąc żyjąc w ciągłym pośpiechu głównie nakładam palcami ;p .  Uszka widziałam u Justyny i chciałam po prostu takie mieć xD . Mieć kota w blogu , w głowie i nie mieć go NA głowie ? Wstyd i  hańba ;p . Prawdę mówiąc mam teraz problem z założeniem xD . Co widać na filmiku xD hahaha :D


Na koniec małe podsumowanko zakupów w Etude House - po pierwsze muszę przyznać , że wysyłka była dość szybka, bo priorytetowa , po zakupach wysyłają maila z shippingiem i żeby było śmiesznie gdzie jest przesyłka można sprawdzić na stronie poczty polskiej . Przy zakupach za 50$ za free  . Jednak jakoś pakowanie daje dużo do życzenia - wszystko jest po prostu wrzucone w zwykły karton , a nie jakieś sweet-kawaii pudełeczko , którego należałoby się spodziewać po Etude

No i gratisy.... Oglądając filmik Pyry można by pomyśleć, że obdarują nas szczodrze - a tu GUZIK. Ten zestaw , który widzicie poniżej dostawało się po wpisaniu kodu przy zakupach >70$ , jeżeli nie wpiszecie kodu , nie ma gratisu. Żeby było śmiesznie ta miniaturka mgiełki była FABRYCZNIE ŹLE ZAKRĘCONA i przyjechała do mnie totalnie pusta. Szukałam w pudełku jakiś innych gratisów , ale totalnie NIC nie było poza tym. I to jest całe "MEH" . 

Sklep Etude ma bardzo dużo promocji to fakt - co chwilę dostaję jakieś maile newsletterowe , ale bogactwo i różnorodność jest tak ogromna, że szczerze mówiąc sama się gubię co bym chciała a czego nie , więc jednak jakieś mikro próbki rozjaśniłyby mi nie tylko rzeczywistość ale i wygenerowały nowe potrzeby ;p . A tu - dupa , dupa blada xD . 

Podoba mi się jednak to, że sklep posiada dość przyjazne menu w języku angielskim z worldwilde shippingiem :D  z to z gratisową wysyłką , bo prawdę mówiąc mało jest takich sklepów. 


Filmik pokazywałam już poprzednio , ale jednak warto o nim przypomnieć ;p 



Zakupy pochodzą z EtudeHouse.com


LIFE IS BETTER WITH THE CAT!