devon aoki

devon aoki

piątek, 27 maja 2016

BOXO PODSUMOWANIE KWIETNIA I MAJA - DREAMBOX, NATURALNIE Z PUDEŁKA, PRETTYBOX, LOVELYBOX, JOYBOX, FITLOVEBOX i inne niespodzianki :D

Byłam tak leniwa w kwietniu i uważałam , że 3 zakupione boxy to bidactwo xD i nie stworzyłam żadnego posta podsumowującego moją boxokolekcję ;p . Generalnie jak każdy uzależniony mam problem xD.

Mam duży problem w postaci tego, że przynoszę kartony do domu robię zdjęcia zawartości a potem mam problem z wyniesieniem i ułożeniem tego wszystkiego. Normalnie czuję, że potrzebuję pomocy specjalisty xD . PERFEKCYJNA PANI DOMU RATUNKU!

Najgorsze w tym wszystkim jest to , że mojemu MENżowi jakoś to bałaganiarstwo NIE przeszkadza ( wręcz przeciwnie dzielnie dokłada swoje trzy grosze xD . Jesteśmy jak dwa takie śmietnikowce xD . 

Śmietnikowcami nazywałam moje myszoskoczki - Mukiego i Mukę xD ( normalnie artyzm z imionami co xD , jeszcze mój ojciec przynosząc je do domu pomylił ich płeć i przez pół roku na Mukiego mówiłam Muka , aż w końcu koleżanka, która też miała myszoskoczki uświadomiła mnie , że samica nie może mieć pod ogonem takich kochones xD ). Nazywaliśmy je tak, bo miały w sobie coś z niszczarki xD. Czego by im nie wsadzić potrafiły przemleć wszystko w mikro skrawki i zanieść do gniazda - fascynujący widok - NIC NIE MIAŁO Z NIMI SZANS! ( wpierdzieliły nawet drewniane huśtawki , które mój rodzciciel przywiózł z Niemiec) .  Zakopywały się w tych swoich trocinach i spały na kanapkę - śmiecia było tak wiele , że nie było ich w ogóle widać - generalnie reagowały na żarcie xD . I my chyba też tacy jesteśmy jak one xD  . Ogólny życiowy-bałagan-w-chaupie NIE ROBI NAM. (MASAKRA!) 

Tydzień temu  byłam mocno z siebie dumna bo udało mi się przygotować ekhm... 13 paczek do wysyłki i nawet kilka dotaskałam na pocztę , ale już wiem, że mam do przygotowania jeszcze kilka ...  i połowę z obecnych do wysłania. Komponowanie paczki prezentowej wiąże się w moim wykonaniu z TONĄ kosmetyków i innych gadżetów i niegadżetów porozrzucanych na niewielkiej powierzchni xD . Gubię się w tym sama . 

W kwietniu tak jak mówiłam kupiłam 3 boxy. W sumie to kupiłam 1 - limitowanego JOYBOXA LOREAL , bo wydawał mi się interesujący i jestem zadowolona z jego zawartości za 49zł była całkiem pokaźna gromadka Lorealoskich smaczków , reszta to po prosty pakiety w kontynuacji. 


Najbardziej cieszyłam się z olejku do włosów w kremie i serum na końcówki - ostatnio cierpię na niedosyt włosoproduktów zwłaszcza masek, odżywek i szamponów ( normalnie jadę na oparach xD i jak żyć ? Jestem tak zdesperowana, że ostatnio musiałam otworzyć maskę Organiuque, którą dostałam od Fancy na Boże Narodzenie xD - trzymałam ją nota bene na czarną godzinę więc zobaczcie jaka ja nieszczęśliwa xD 

Dużym zaskoczeniem na plus okazał się olejkowy rytuał - bardzo dobry NATURALNY skład ( O DZIWO! TOĆ TO LOREAL!) i przepiękny zapach trawy cytrynowej. Jedyne czego mogę się czepnąć to cholernie tandetna pipetka xD - jakby ktoś wsadził patyczek od lizaka xD

Krem olejek i krem maska nie moje klimaty - stosuję bardzo ale to bardzo lekkie konsystencję, bo moja skóra zapycha się jak dziecko słodyczami po czymś takim xD.

Nie mniej uważam, że box bardzo opłacał się za tę cenę z przesyłką i JOYBOX, który schodzi totalnie na psy zaplusował u mnie tą limitką 

Kwietniowy Lovelybox był moim ostatnim z 3-miesięcznego pakietu.
Świeczka cytrusowa świeżość okazała się rewelacyjna - to ona zaszczepiła w mnie nowy świeczkarski rytuał podpalania czegoś zapachowego w domu ( zresztą w moim MENżu też , ale mam wrażenie, że każdy facet ma w sobie coś z piromana xD - muszę wszystko co da się podpalić chować xD bo inaczej zrobiłby nam sylwestra w chaupie xD ) . 

Fresh & Natural cukrowy peeling jak każdy produkt tego typu u mnie kończy jako peeling do skóry głowy - wiecie czemu? Cukier rozpuszcza się i nie zostaje we włosach do tego jest świetnym humektantem :) Raz w tygodniu cukrowanie to mój rytuał - skalp bladej twarzy będzie Wam wdzięczny xD

Żałowałam , że EO Laborie trafił się akurat płyn micelarny - mam z innego boxa ( sama nie wiem jakiego ale zaraz po  zdjęciach dojdę z którego xD rewelacyjny bez slsowy aloesowy szampon - CUDO!!! jestem żądna poznania innych ich włosoproduktów.

Różowa glinka na razie leży , bo mam całkiem sporo maseczek do wykończenia xD - niebawem dowiecie się czemu xD

A conieco było tak pyszne, że zjadałam i zostawiłam tylko opakowanie do zdjęcia hahahahaha xD


Bardzo lubię FIT LOVE BOX :) dzięki zniżce  -50% , którą miałam od Fancy za 125zł wykupiłam pełen pakiet na 12 miesięcy czyli praktycznie grosze. Różnorodność produktowa jest boska :) Można poznać całą rzeszę produktów , które nie dość , że są zdrowe to o dziwo są smaczne xD ( nooo coooo - jestem z tych co myślą, że zdrowe żarcie musi być paskudne xD hahaha ) .

W kwietniu miałam pecha bo jeden z dwóch napojów chia rozwalił się w transporcie i zrobił duże KUKU w kartonie...

Zszokowało mnie jak pyszne są kandyzowane daktyle - nie spodziewałam się tego bo są naprawdę smaaaacznnneeee!


W majowym największy szał zrobiły na mnie liofilizowane truskawki :p MNIAM MNIAM ! Zeżarłam od razu <3 , zielona herbata z dodatkiem owoców interesująca, ale kasza jaglana i risotoo bleee.... nie dało się zjeść xD.


W maju jako pierwsze przyszło do mnie Naturalnie z pudełka kupiłam, bo napaliłam się na lily lolo i trochę się zawiodłam - chciałam szminencję ..., a tu utrwalacz do makijażu. 

Hahaha znalazł się i cudowny szampon Eo Laborie - duże zaskoczenie na plus i włosoodkrcycie i to tak duże , że mam smaka na inne włosoprodukty EO.

Było jeszcze mydełko algowe i krem pod oczy , ale  uwagi na dość spore zapasy i jednego i drugiego poszły w świat.


Jakoś niewiele później przywędrował do mnie mój pierwszy Dream Box. Napaliłam się na niego jak głupia bo w podpowiedziach było napisane, że będzie w nim produkt SKIN79 xD ( wiecie jak ta firma na mnie działa hahaha xD , nie chcecie wiedzieć jaka była moja mina jak zobaczyłam , że to dwie gardensowe maseczki ( oczywiście obie miałam xD ) . 

Musiałam przyjrzeć się temu pudełku jeszcze raz, żeby dojść do wniosku że było całkiem całkiem.

Puffins czyli dmuchane suszone jabłuszka były przeeeepyszne i będę szukać ich w PIPie bo tam są podobno dostępne . 

Książka Używane Serce jako pierwsza z w ogóle dostępnych książek w boxach doszłam do wniosku , że ją przeczytam. Mam lekkiego fisia na punkcie mechanizmu serca. Nie wiem czy wiecie ale serce jest najbardziej prymitywnym narządem organizmu , a mózg najbardziej wyspecjalizowanym. Jeden bez drugiego nie może istnieć. Ironia losu. Książka sądząc po opisie krąży wokół tematu pamięci komórkowej ( kolejna moja mała obsesyjka) czyli dziewczyna dostaje serce żony innego faceta i zaczyna mieć jej wspomnienia, aż w końcu przestaje wiedzieć kim jest. Mrauu.... Lubię to ;p

Świeczka ręcznie robiona zawiodła mnie - knot zajmował może połowę ? zanim zdążyłam ją dobrze wypalić okazało się, że nie ma knota xD

Z oragnic shop znowu cukrowy peeling - szkoda , że nie maska do włosów!

No i ciekawy żel micelarny z Go Cranberry.


Jako ostatnio przywędrował do mnie dłuuuugo oczekiwany Pretty Box! Długo , bo bardzo byłam ciekawa co tam będzie od MIZON! 

Generalnie sądząc po zawartości to było bardzo dobre pudełko i mocno wpasowało się w moje potrzeby ;p 

Szampon i odżywka do włosów <YES!> mówiłam , że cierpię na niedobory? Zużywam włosoproduktów w miesiącu chyba z tonę więc takie 250ml to starcza mi na 2 tygodnie? Takie niestety są uroki metody OMO ( nie ma jednak nic bardziej skutecznego w pielęgnacji! )

Hibiskus okazał się przepyszny do picia.

Piankę z Organique miałam i to bardzo ciekawy produkt.

Świeczka - no nie do końca z  tym zapachem czekolady ( głownie czuję wosk ), ale jakoś ujdzie.

Krem do rąk Secret Soap Store to dla mnie trochę pomyłka - niby mam się zakochać w zapachu mięty i limonki a dla mnie śmierdzi POKRZYWĄ!

Gratis od Nobile Health czyli Prodetox Activ + na pewno sobie użyję, bo mam ambitny plan w tym miesiącu doprowadzić się do użytku zewnętrznego xD 

Nawet myjka mnie ucieszyła bo ostatnio wywaliłam gąbkę ;p



Wracając do MIZON. To był król pudełka. Nie da się ukryć , że pełnowymiarowy krem ze śluzem ślimaka to jest coś! I firma wykazała się dużym gestem ! Mam z tej serii krem pod oczy i ampułkę więc ogromnie się cieszę, że był w pudełku ( powiedzcie czemu Asian Box jakoś o czymś takim nie pomyślał? )


Teraz coś na co muszę Wam zwrócić uwagę. W POLSCE MAMY DWÓCH DYSTRYBUTORÓW TEJ FIRMY!

Tak tak, to nie żart! Pisałam Wam jakiś czas temu o moich zakupach na mizon.com.pl ( po których popełniłam następne zakupy w ich sklepie xD ) 

Ten krem pochodzi jednak ze sklepu : MIZON-POLSKA.PL! , który również jest dystrybutorem :)
Żeby było śmiesznie - asortyment sklepów powiedziałabym ZNACZNIE się różni , ceny podobne. 

W związku z czym na MIZON-POLSKA.PL też popełniłam zakupy xD , o których opowiem jak przyjdą xD . 


Dzisiaj w ramach Dnia Dziecka odebrałam 2 paczki :D - NIESPODZIANKI! 

Jak to się mówi - co przyszło ze świata to się NIE liczy xD hahahha

Na pierwszy ogień paczka od mojej blogo-Mamusi Blondielook74 - jak na Matkę przystało pełna miłości <3 ( również do włosów bo moja blogomamusia włosomaniaczką jest ;D i bardzo dobrze xD Mówiłam , że z moimi włosoproduktami ubogo? hihi. Matki takie rzeczy czują :D

Nawet znalazło się Raffaello , bo Mamusia wiedziała , że mój MENż Rafał jest i lubi Raffaello :D


Jednak gwiazdą całego pudełka jest brYloczek z Hello Kitty, który moja blogo-Mamusia znalazła pod ziemią :D i nawet przysłała mi swoje serduszko z masy solnej <3 :D . Kitty już sobie dynda na moich kluczykach :***


 Dziękuję mojej Blogo-Mamusi za pamięć <3 



Kolejną paczką jest zemsta- zemsty Eweliny K vel seretaddiction86 :D - ona zawszę na taką groźną i niedostępną Królową Śniegu robi się ;p a w gruncie rzeczy to ona jest taką Elsą z Krainy Lodu :D

Upychała chyba do kartona nogą xD , łącznie z tym, że wszystko miało swoje oddzielne woreczki xD ( nawet jak otworzyłam kartonik!) taka troskliwa z niej pakowaczka ;D


Hicior sezonu - MADżENTOWY hollo-notes xD heheheheh normalnie widać, że moje klimaty xD


 Heheheheh Dziewczyny jeszcze raz Wam Dziękuję ;p i pamiętajcie zemsta , zemsty poganiania zemstą xD hihi :D Karząca łapa Hello sprawiedliwości kiedyś nadejdzie xD.

BUZIAKI :***



 LIFE IS BETTER WITH THE CAT!


czwartek, 26 maja 2016

LAKIERY DO PAZNOKCI BEAUTY SHINE BY DONEGAL :) pasteLOVE szaleństwo :D


Mimo, że jestem z tych co lubią się najbardziej z hybrydami , to od czasu do czasu lubię sobie coś tam zmalować klasycznymi lakierami do paznokci ;p 

Kiedy zobaczyłam maleństwa Donegal z linii Beauty shine by Donegal moje Hello Kittowe serduszko roztopiło się jak lód ;p .  Czyż nie przypominają Wam urocze cukierki? 

Ja mam takie słodkie skojarzenia :D . Niezbyt duże  minimalistyczne opakowania z srebrną zakrętką odsłaniają prześliczne pastelowe kolorki idealne na nadchodzący letni sezon .


Szczerze mówiąc nie lubię kiedy lakiery do paznokci mają wielkie słoiczki. Lakier to jest raczej coś co lubimy zmieniać jak rękawiczki - co chwilę inny kolorek chodzi nam po głowie i nie ma co się szczypać z kolekcjonowaniem ogromnych zapasów, bo zwykle jak sobie przypominam o zeszłorocznej kolekcji to kiedy je otwieram są oczywiście zaschnięte :D . Dlatego kiedy widzę te słodkie Donegalki od razu mam ochotę malować paznokcie :)

Kolorków mamy 5: koralowy pomarańcz, przezroczysty z brokatem, miętowy , baby blue i ciemna śliwka z drobnymi błyszczącymi opiłkami .

Faworytów mam 2 : właśnie przezroczysty z brokatem i śliwka z drobnymi opiłkami :D . Lubię świecić :D hahhaa


Muszę przyznać że Donegalki mają bardzo przyjemne i precyzyjne w obsłudze pędzelki - bardzo łatwo dokładnie zmalować sobie odpowiednio nimi paznokcia :D . Trwałość raczej standardowa - jak przy każdym lakierze niehybrydowym przy dobrze odtłuszczonej płytce - czyli 4-5 dni , trochę gorzej jeżeli tak jak ja macie do czynienia z środkiem do dezynfekcji rąk - no niestety tu trzeba niestety się liczyć , że paznokietki do zmalowania po 2 dniach, ale nie dziwi mnie to - nawet hybrydy w tym starciu lubią polegnąć.


Co do samego krycia i ilości warstw potrzebnych to zależy akurat od koloru. Przezroczysty z brokatem nie jest jakoś nim hardcorowo napakowany i ile byśmy warstw nie pomalowały to będzie nienachalny . Świetnie wygląda jako wykończenie standardowego koloru - daje taki lekki "glam" :D


Koralek zaskoczył mnie tym, że tak naprawdę po jednej warstwie miałam już pięknie pokrytą płytkę i nie musiałam drugi raz pędzlować , jest ot jeden z tych odcieni, który będzie się lubić z każdym  na paznokciach wygląda słodko :D


Baby blue mnie irytował troszkę ... Ile bym warstw nie pomalowała to niestety ale jak widać na obrazku poniżej nie do końca dawał radę ;( . Kolor też raczej nie mój - trochę zbyt siniczy.


Miętowy choć zapowiadał się, że będziemy walczyć z warstwami okazało się, że po 2 pomalowaniach wygląda idealnie - tak jak lubię czyli w sposób ciągły :D


Ach i mój osobisty faworyt czyli ciemna śliwka z świecącymi drobinkami ^^ . Uwielbiam takie kolory! Szczególnie dobrze prezentują się na stopach :D Jestem z tych kobiet co uważają, że paznokcie u stóp powinny być ciemniejsze niż u rąk ( tak wiem stara szkoła :D . Do tego lubię się z tymi nieco perłowymi połyskami.

Kolorek nieco z nutą dekadencji , ale ma to coś:D


Beauty SHINE by Donegal przypadł mi do gustu - lubię pastele i lubię skrajnie mocne kolory ;> taka już jestem - skrajnie zwariowana :D  , czasem słońce czasem...tornado ;p hahaha :D , szerze mówiąc kolorki najlepiej prezentują się razem :D - ja tam lubię mieć każdy paznokieć z innej parafii ;p buahahaha :D No i te sweetaśne opakowania <3  hihi 

LAKIERY JAK INNE PRODUKTY DONAEGAL MOŻNA ZNALEŹĆ TUTAJ!



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!


wtorek, 24 maja 2016

DZIŚ SĄ TWOJE URODZINY! - 1 ROK INTERENDO :D URODZINOWE ROZDANIE W ROLI GŁÓWNEJ!



Dokładnie rok temu z głupia frant Patrycja usiadła do laptopa i z gardłem ściśniętym ze wstydu - " bo kto to będzie czytać " i " mam nadzieję, że nikt znajomy tego nie zobaczy" kliknęła na bloggerze <opublikuj> i stało się powstała interendo.blogspot.com . Sama szczerze mówiąc nie wiedziałam czego chcę od bloga i jakie są moje oczekiwania. 

To nie miał być blog kosmetyczny i to nie miał być blog o Azjatykach  xD . No nie śmiejcie się tak jakoś wyszło... Samo się zrobiło ;p . Do założenia bloga tknęła mnie.... Ewa Chodakowska :D hahaha zapewne nigdy tego nie przeczyta i nie dowie się jakie miała wkład w mojego bloga xD .

Chciałam żeby to był blog motywacyjny ale dla mnie samej. Chciałam być fit-sportowa sratatatataaaa... A wyszło jak widzicie na załączonym obrazku - Interendo vel Hello Kitty - Mafia Azjatyków xD . 

Blog ewoluował z czasem. Pierwsze moje posty są trochę bzdurne. Testowałam kosmetyki i chciałam o tym pisać, ale po paru postach odkryłam , że mnie to nie kręci. Chciałam pisać o boxach , ale z czasem odkryłam, że takich blogów i postów są setki i praktycznie każdy jest taki sam, chciałam pisać coś mądrego o Azji i fit ale odkryłam, że w sumie za mało o tym wiem i nie powinnam się wypowiadać.

Błądziłam, chodziłam po omacku, aż wreszcie odkryłam dzięki pudełku inspired by Charilize Mystery i Vip Gold BB SKIN79, że najbardziej lubię pisać o Azjatykach :) . Potem jakoś przykleiła się do mnie ksywka Hello Kitty ( choć w sekrecie muszę Wam powiedzieć, że NIGDY nie widziałam ani jednego odcinka tego anime ! Choć lubię o sobie myśleć jako o konserce gatunku ;p - WSTYD I HAŃBA! Nie oglądać Hello Kitty xD hahahah ) 

Zdjęcie By KINGA KERTH 

Interendo powoli się krystalizowało i tak jakoś powstał  blog w takim jak go widzicie obecnym kształcie :) . Zaczęłam pomału modyfikować wszystko i kształtować swoją blogspotową planetę tak jak teraz widzicie. 

Czy coś bym zmieniła? hemm... zdjęcia :D Nie jestem za dobra w fotografowaniu xD choć i tak śmiem twierdzić , że poczyniłam  postępy w tej materii ;p , chciałabym też mieć nieco inny szablon - w sensie literki zamiast pomarańczowe w kolorze MADżenty xD , ale tego jakoś w gotowcach nie da się zmienić, a ja nie za bardzo się znam na htmlu ;p

Rażąca większość kosmetyków, o których tu piszę kupuję za własną kasę i NIE jest to efekt współpracy. Nie prowadzę współpracy z żadnym sklepem z Azjatykami , jeżeli widzicie u mnie często posty o Berdever i SKIN79 wynika to po prostu z tego, że jestem ich stałą, wierną klientką i nagradzają mnie czasem jakimś bonusem :D ( miło z ich strony hahaha ) . Ponadto z Berdever bardzo się lubię na stopie prywatnej i bardzo chciałabym żeby jej sklepik poznali wszyscy:)) , Aga-właścicielka jest rewelacyjną kobietą i chciałabym móc kiedyś poznać ją osobiście :)) ;** Buziaki! ( nikt nie jest tak wyrozumiały dla moich zboczeń jak ona  ;p  Ponadto powiem Wam w sekrecie , ale tak cichutko na uszko, że powstaje Ber-Box , w którym odrobinkę maczałam swoje łapki - BĘDZIE HICIOR! Gwarantuję ;) , ale o tym więcej powiem Wam później teraz cicho szaaa nic nie wiecie :D 

Blog to takie trochę dziwne miejsce :) poznaje się tutaj wielu pozytywnych ludzi, z którymi zaczyna nas coś więcej łączyć niż tylko "wirtualny świat" :) Pozdrawiam wszystkie moje bratnie-blogo-duszyczki! :*** Bez Was byłoby mi smutno ! :**

Interendo i Hello Kitty stały się moją drugą tożsamością , takim alter ego . Lubię je :) Są pozytywnie roztrzepane i zakręcone jak słoik na zimę :D . Wiem też, że są tacy z Was co też je lubią :) . 

Dostałam nawet z okazji zbliżającego się roczku prezent od mojej czytelniczki Beaty :) z "czarnym kotem na szczęście" i rozpływającymi się w ustach czekoladowymi truskawkami :) Normalnie jak otworzyłam roztopiłam się :))  Wiecie czemu?




Bo ona naprawdę mnie czyta i naprawdę mnie lubi :D . Wewnątrz znalazłam wybrakowane z kolekcji Catrice Zensibility gadżety, na których MOCNO! Mi zależało :) Czyli pokrowiec na pędzle i pędzelek :)) ( nie wiem skąd ta kobieta to wytrzasnęła :D , ale jestem jej za to WDZIĘCZNA) . Widzieliście jak Hello Kittowe pędzle się prezentują? Ano zajebiście :D hahaha.



Zielona fasolka to genialny krem do rąk - nie dość, że fantastycznie zapakowany to jeszcze rewelacyjny w swoim działaniu - gdzie taki można dostać ? :D  A sweetaśna kocia kuleczka <miau miau> to balsam do ust :) Prawda, że jest KAWAI? :D


Jest i Japoński Peeling Sakura Bloosom :) - duch Azji musi być 



Kochana Beatko :) wiem, że to czytasz i wiem jaki masz adres :D Pamiętaj nie znasz dnia ani godziny kiedy kocia łapa sprawiedliwości Cię dotknie! :D Dziękuję Ci ! I Buziaki :*** Wspaniały prezent na pierwsze Urodziny :)))

Teraz pora przejść do sedna sprawy :) 

Pierwszy rok w życiu dziecka jest bardzo ważny. Roczki zawsze obchodzi się z pompą i jest jedna wielka biba z masą prezentów :D Moje ulubioną "roczkową" zabawą jest ta kiedy przed dzieckiem kładzie się : pieniądze, różaniec/książeczkę . kieliszek i nożyczki , żeby "przepowiedzieć" jaka będzie tego dziecka przyszłość. Na moim własnym filmu z roku 1990 :), który lubię oglądać z łezką w oku i rozrzewnieniem gdzie moja nieżyjąca już ciocia mówi do mnie : " Patrycja zaśpiewaj" i ja wtedy wydaję się siebie jakiś bliżej nieartykułowany dźwięk, który z tego co zrozumiałam brzmiał "lalalalalalala" xD , sięgam oczywiście po PIENIĄDZE, byłam tak nimi zafascynowana, że nie chciałam ich potem nikomu oddać :D Cały czas bawiłam się nimi , a moje gesty wyglądały jakbym je chyba liczyła ? xD i teraz tekst mojej mamy " to było do przewidzenia, że weźmie pieniądze" xD 

Wracając do tematu :) Ja też chcę zrobić imprezkę u mnie na blogu z pompą ;p . Dlatego mam przygotowane Urodzinowe Rozdanie, na którego widok sama się ślinię xD . W sumie jest 6 nagród - 3 boxy i 3 paletki Too Faced :))


1. Paletka Too Faced <SWEET PEACH> ( jak dla mnie najlepsza paletka tej firmy! - kolorki są boskieeeeee!)


2. Słodka Paketka Bon-Bons Chocolate Too Faced :)


3. Limitowana paletka róży Love flush Too Faced :) ( prześliczne! ) 


4. Up-grejdowany przeze mnie samą Asian Box edycja pierwsza a w nim:
-Peeling Sweet Honey Sugar - SKIN79
- Zestaw 3 mini setów BB SKIN79 - HOT PINK, ORANGE i VIP GOLD
- Mini baza Maquillage 10ml ( REWELACJA!!!!!)
-Siateczka do spieniania z Hello Kitty <3 ( hihi)
-coś jeszcze w Hello Kitty ale to niespodzianka ;)
-Standardowa zawartość Asian Boxa - pisałam o nim TUTAJ!



5. Limitowany Box - są tutaj same hity ze sklepu Berdever , ale w takich <KAWAI> odsłonach , które są dostępne tylko w krótkich limitowanych edycjach :)) czyli:
- Olej DHC z Alicją w Krainie Czarów 70ml <3
- Hialuronowy Lotion Hada Labo z Disneyem
-Siateczka do spienienia w Hello Kitty
-Płyn micelarny z Bifesty w Hello Kitty (hihihiihii) + płatki do demakijażu też w HK :D
- kredka do oczu z Sailor Moon :D 
-coś jeszcze od Hello Kitty ;)


6. KOT W WORKU :D :
- filiżanka MIAU Home&You
- Biała średnia paletka PupaCat
- żel pod prysznic Hello Kitty 
-Pertumetki Hello Kitty
-Płyn micelarny + płatki kosmetyczne Hello Kitty - limitowana edycja od Bifesty :))
-Pianka Aloesowa do mycia twarzy ze SKIN79
-Miniaturki golden Snail SKIN79
-Mini sety BB Orange i Snail Nutrition SKIN79


ZADANIE KONKURSOWE:

CO PODAROWAŁABYŚ DZIECKU NA PIERWSZE URODZINY I DLACZEGO?? (sama jestem ciekawa ;D 

Lubię kreatywność :)) Pokażcie mi jak bardzo zależy Wam na zwycięstwie i nagrodzie! :))

Co trzeba zrobić?

- TRZEBA BYĆ PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA INTERENDO.BLOGSPOT.COM -> KLIKAMY NA GADŻECIK Z BOKU ;) 

- MIŁO MI BĘDZIE JEŻELI UDOSTĘPNISZ INFORMACJĘ O ROZDANIU GDZIE SIĘ DA :D


-  DODATKOWO MOŻNA:
- OBSERWOWAĆ MNIE NA INSTAGRAMIE: 
-INTERENDO <KLIK> - opcjonalnie
-  LUBIĆ NA FB PROFIL INTERENDO - klik  - opcjonalnie



-  W KOMENTARZU POD POSTEM KONKURSOWYM NALEŻY ZAMIEŚCIĆ KOMENTARZ WEDŁUG WZORU:

Obserwuję jako:
Podarowałabym dziecku na pierwsze urodziny...... , bo.......
Lubię fb INTERENDO TAK/NIE jako ( imię i pierwsza litera nazwiska) -
Obserwuję interendo na instagramie TAK/NIE jako: 
UDOSTĘPNIŁAM informację o rozdaniu TAK/NIE 
LINK DO UDOSTĘPNIENIA (jeżeli udostępniłaś):


WARUNKIEM PRZYSTĄPIENIA DO ROZDANIA JEST BYCIE PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA INTERENDO.BLOGSPOT.COM ZAMIESZCZENIE KOMENTARZA WEDŁUG WZORU POD POSTEM KONKURSOWYM I ODPOWIEDŹ NA PYTANIE!



Regulamin " URODZINOWEGO ROZDANIA" 

1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga interendo.blogspot.com. 
2. Produkty są nowe i nieużywane. Nie ma możliwości wymiany nagrody na ekwiwalent pieniężny.
3. Koszt wysyłki pokrywa organizator rozdania. Wysyłka tylko na terenie Polski.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być osoba pełnoletnią i spełnić powyższe zadania konkursowe.Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, ale masz zgodę rodzica/ opiekuna również możesz wziąć udział ;)
5. Rozdanie trwa od 24 maja 2016 do 21 czerwca 2016r. do 23:59, zgłoszenia wysyłane po terminie nie będą brane pod uwagę. 
6. 6 zwycięzców zostanie wybranych spośród poprawnych zgłoszeń. 
7. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu w terminie do 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń. 
8. Czekam na odpowiedź 3 dni w celu uzyskania danych do wysyłki. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w terminie, wybieram jeszcze raz. 
9. Nagroda nie podlega wymianie na żadną inną ani na jej równoważność pieniężną. 
10. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach. 
11. 1 osoba - 1 nagroda .
12. Zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
13. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


BUZIAKI :*** I POWODZENIA!


LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

czwartek, 19 maja 2016

KURKA SEPHORA ZNIOSŁA JAJECZKA TONY MOLY i zamiast króliczka mamy PANDE :D



Czatowałam dzień w dzień i zagryzałam zęby z napięcia i wściekłości usta - "DZIŚ ZNOWU PUDŁO" . Łaziłam węszyłam i jak ogar tropiłam i nic - panda i inne toniacze przez długi czas kurka Sephora nie mogła coś znieść , a kiedy wreszcie zniosła te "złote jajca" to króliczek-panda nie mógł ich coś wysiedzieć i dwa główne toniaczowe gadżety "zanikły" i nie dało ich się akurat wtedy kiedy chciałam (czytaj kiedy kod -20% był aktywny ;p ) się obkupić, BO NIE BYŁO. Jako, że Interendo niecierpliwą kobietą jest i lubi mieć rękę na pulsie, co by jej żyłka nie pękła i krew mózgu nie zalała ;p ostatecznie kupiłam taką "wybrakowaną" Pandową rodzinę Tony Moly (normalnie patola :D samotna matka krem do rąk :D Pana sleeping packa wywiało i dzieciaka magic-stick też, bo uprowadził za granicę i żąda okupu :D


Samą firmę oczywiście znałam,  ale jakoś nie złożyło się żebym coś kupiła po drodze. Mierzyłam się z tomatoxem i apletoxem ale jakoś co chciałam kupić w rubishopie to nie było. I pod tym względem kurka Sephora mnie rozczarowała - nie chciała znieść swoich jajeczek pod krzakiem pomidorka i jabłonką, więc tychże "gadżetów" , które mocno całym serduszkiem i kocimi łapkami chciałam przygarnąć nie posiadała w swej ofercie (NA POCHYBEL Z NIMI!) . Hello Kitty ma krótkie łapki jak T-rex , więc jak na razie nie sięgły do pomidorka i jabłuszka ( choć Hello Kitty LOVES APPLES :D - pamiętacie podusię od Mgiełki? ;D ) . God damn it :D !

W ogóle cała oferta Tony Moly w Sephorze jakaś taka... no bidna jest. Petit Bunny Glossbar tylko w jednym kolorze? Toć chciałam wszystkie ? a tu co ? A no JAJCO. I to dosłownie ;p


Jajca są trzy - jajo <nic nie widziałem> , jajko <nic nie słyszałem> i trzecie <nie drzyj mordy> xD ( taka moja własna twórczość - prawda, że dawno nic w Paintcie nie tworzyłam  ?  Hahaha na pewno Wam brakowało mych wiekopomnych dzieł;p )


Jajca okazały się troszku nie takie jak je sobie wyobrażałam ;p. Przede wszystkim myślałam, że są wielkości strusiego jajka :D a tu co? No taka bardziej gęsina? Wkurzyły mnie tym, że to są zbuki a nie porządne kochones :D . Po odkręceniu na pół zawartość jest tylko w dolnej części - buuuuuu! Chcemy jeszcze! Potem dopiero jak przyszły patrzę jaka jest objętość i co? TYLKO 30ml. Relatywnie mało  do ceny - 65 zł za białe i no i to w kolorze naturalnego jajka xD , a za złote! Trzeba zapłacić oczywiście więcej bo 75zł. ( być może jest pozłacane xD hahaha -zapomnijcie oczywiście.). Kłania się oczywiście płatność za opakowania, bo faktycznie - LUBIĘ TO :p są lansiarskie ;D

Idea jajek EGG PORE to taka trochę Azjatycka 'legenda' , w sensie chodzi mi o to, że dla Azjatów idealna cera ma przypominać nieskazitelność skorupki jajka - być taka oooo silky smooooth :D


I tu mamy właśnie mystera "silky smoth" czyli jedwabiście gładkie jajko, w środku jest coś dziwnego , takiego trochę na kształt zgęstniałego budyniu z domieszką plasteliny. Ciężko się to odrywa , żeby się po prostu nie rozkulkowało , jak jeden kawałek się oderwie to nie ma wuja we wsi - raczej się już nie złączy z resztą masy.  To jest oczywiście ostatni etap ;p nie ma to jak zacząć opowiadać od tyłka strony xD , takie typowe dla Hello Kitty ;D. Po nałożeniu i wsmarowaniu w twarz skóra faktycznie jest jest jedwabista - bardzo dziwne uczucie , jak po wizycie u kosmetyczki. Faktycznie wchodzi w zagłębienia i zakamarki skóry nie zostawiając ani jednego porka ;p . W opisie na stronie sephory napisano, że to jest baza pod makijaż. SRSLY? Chyba ktoś robi tu sobie z nas jaja :D Bardziej radziłabym stosować ten krem-balsam-whatever na noc jako finalny koniec pielęgnacji. Na dzień - sorry memory ale nie wydłuży to jajo ci niczego xD . Raczej prędzej zważy i zrobi jajecznicę ;p.


Blackhead steam balm - to takie cuś co po nałożeniu powoduje rozgrzanie "atmosfery" haha i otwarcie porów na skórze - bo jak za pewne wiecie ciepło powoduje ich otwarcie. Konsystencja również powiedziałabym - dziwna.. Określiłabym ją mianem ciągnącego karmelu - lubi ciągnąć się i ciągnąć jak srajtaśma przyklejona głównie do drugiej połówki jajka ;D.


Szara masa ma wewnątrz jeszcze takie drobinki peelingujące , pod wpływem wody zamienia się w piankę i bardziej traktowałabym go jako myjacz. Zarówno silky smoth jaki steam balm i trzecie jajco pachną cytrynowo w sposób lekko irytujący bo mocno chemiczny. Nie zauważyłam po nim jakichś spektakularnych efektów.


I trzecie jajko :D ( hahaha chyba marzenie każdego mężczyzny xD jest moim zdaniem najlepsze w swym działaniu :) Podobny  produkt ma swojej ofercie SKIN79 - maseczkę minimalizującą pory


Ma konsystencję przypominającą piankę-mus-serek? , w każdym bądź razie jest to produkt na bazie glinki , i ma działanie mocno oczyszczające . Po nałożeniu i rozsmarowaniu dosłownie włazi w pory i je domyka , a po zmyciu skóra jest całkiem nieźle oczyszczona z zaskórników otwartych ( czytaj mniej widać czarne łebki ;p ) . Jednak CENA i ILOŚĆ troszku nie idą w parze. Szczerze? Jak chcecie inwestować w taki przełomowy jak dla mnie produkt to wybierzcie ten ze SKIN79 , bo opakowanie jest znacznie bardziej ekonomiczne , do tego sorryy, ale ta chemiczna cytryna w tonym mnie męczy....


Panda Hand Cream ma na pewno najpiękniejsze opakowanie na świecie :) - jest po prostu <KAWAI> ;3 rozpływam się jak ją widzę , bo do tego ten pandziasek jest tak apetycznie okrąglutki :D . W środku mamy również niestety ale raptem 30ml kremu za.... 39 zł xD . Sam krem? ekhm... Szału nie robi. Boxy pokazały mi całą masę kremów-balsamów-serum do rąk i tu panda wypada słabo. Przede wszystkim cholernie słabo się wchłania . Tzn, wchłania się , ale trzeba długo poczekać, co do właściwości pielęgnacyjnych też bym polemizowała... Moje dłonie trudne są. Przez środki do dezynfekcji w szpitalu naprawdę wymagam dużo o preparatów do dłoni. A tu... zonki-zonki-ZONK :D . Panda jest jednak urocza... Do postania na półce xD 


Co do Petite Bunny Gloss Bar nie miejcie raczej złudzeń :D Śliczny gadżecik :D i nic więcej. Ani toto właściwości pielęgnujących nie ma , ani koloru, ani trwałości, ani  zapachu - mi przypomina kredki świecowe. Nawet precyzyjne umalowanie królikiem jest trudne - ścięty walec nie ułatwia zadania. Kolor jest subtelny i bardziej podobija naturalny kolor ust ( co w moim wypadku to raczej plus nie lubię przejaskarwionych kolorów u siebie ) . Jest to jednak taki trochę króliczek z piłą mechaniczną ;p - lubi przesuszyć usteczka i podkreślić suche skórki ;) . Taki z niego mały potworek choć tak słodziutko wygląda ;D i kosztuje AŻ 29zł <hahaha>.... Sadyści lubią płacić za masochizm :D


W ramach podsumowania powiem Wam szczerze, w sekrecie i na ucho , że finezyjności opakowań tony moly nie można odmówić ,ale co do jakości samych produktów JUŻ tak. Być może jestem rozpuszczona przez Azjatyki i zwykle raczej opowiadam w samych superlatywach , ale jednak myślę, że mimo wszystko jeszcze nie zatraciłam obiektywizmu. Tony Moly to taki trochę pic na wodę fotomontaż. Te kosmetyki są drogie bo mają lansiarskie opakowania i takie napalone kretonki jak ja je kupią właśnie dla nich xD , ale po użyciu czar pryska :D . Był królewicz na białej Pandzie , a wyszło z tego JAJCO ;D , króliczek zamiast do króliczej nory wpadł do czarnego rowa xD. Być może jest to efekt , że nie używałam apletoxa i tomatoxa, które są podobno najlepsze , ale to co mam podpowiada mi , że to też może być takie zmylenie przeciwnika, no ale pożyjemy zobaczymy ;p ( Przecież wiadomo, że jak będą dostępne gdzieś - kiedyś to kupię xD , bo taka moja natura ciekawego jaja :D . 

wszystko kupiłam oczywiście na Sephora.pl 


LIFE IS BETTER WITH THE CAT! Mrau!!