devon aoki

devon aoki

niedziela, 27 grudnia 2015

Mikołaj mnie rozpieszcza... A myślałam, że będzie rózga w tym roku xD


Ten post pisałam na raty, ale nie na zero procent bo co zabierałam się do pisania to jakaś niewidzialna siła odciągała mnie od dokończenia go i publikacji, bo ciągle dochodziła jakaś nowa paczka- normalnie jak odsetki na 30 lat spłacania xD. Nie spodziewam się już więcej żadnych prezentów więcej jeżeli chcecie jeszcze trochę pożyć ( tak tak jako Bosss Hello-Mafi mam różne znajomości xD zwłaszcza u Hugo Bossa xD - mój brat kiedyś u niego pracował xD 

Szczerze mówiąc nie zrobiłam zdjęcia zbiorczego, bo to było NIEmożliwe do ogarnięcia... Ilość kartonów, która ostatnio do mnie przyszła była moim zdaniem wprost geometryczna do tego co sama wysłałam xD Reakcja mojej Mamy - bezcenna : " Te kartony niedługo nas zabiją... " . Moja Mama śmie twierdzić, że kosmetyki w moim mieszkaniu będą potrzebowały oddzielnego pokoju... Hmmmm.... sprawa do przemyślenia xD U nas chomikowanie jest dziedziczne , choć protoplastki tej dziedziny - Moja Babcia i Mama , noo i w sumie ja też głównie chomikują ODZIEŻ .

Hehehe coś w tym jest - nie mieszczę się już z nimi w piwnicy rodziców, a to znaczy, że jest ŹLE , aktualnie zajmują połowę mojego pokoju, a śpimy z MENżem w pokoju mojego brata, który niedawno zamieszkał w swoim domu - więc raczej NIE wróci ( na szczęście xD . 

Każda z przesyłek jest bardzo osobista :) i bardzo piękna :) Szczerze mówiąć- totalnie odechciało mi się boxów komercyjnych. Po przygodach z chillem, który zamiast w czwartek przyszedł w poniedziałek o 20 ( a od piątku widniało "DORĘCZONO")  skutecznie obrzydziły mi kupowanie czegokolwiek z boxów, Shiny nie zamawiam od pewnego czasu, więc aktualną aferę shinyboxową przyjęłam z żabim rechotem xD - sorry miałam Bekę. Bekę na maksa xD - shinybox , ostatni mleczyk w tym sezonie ( dosłownie wszystkie inne boxy już dawno rozesłały swoje przesyłki xD


Omawianie przesyłek zacznę więc od chilla. Nie wiem być może jestem totalnie zniesmaczona tym, że paczka nie chciała do mnie dojść, ale nie jestem zadowolona z tego pudełka. Jak dla mnie najgorsze z dotychczasowych chillów.

Kolejna słaba książka- jenyy ręce mi opadają z tymi chillowymi cieniznami...  Nawet nie wiem co z nimi robić i jak się ich pozbywać, bo allegro ich nie wchłania xD . 
Kolejne masło.... Chciałam coś z harmonique , ale masło do ciała??? ZNOWU? wiecie ile mam w kolejce maseł do ciała, które nie chcą w ogóle u mnie schodzić? 
Foremki do ciasteczek... Eh... Mówiłam, że jestem Akulinarna? Nie ? Gotowanie i pieczenie to u mnie przykra konieczność ;p ( jak chcę coś dobrego to uśmiecham się szeroko do Ann ;p vel Linchan :D huehue ;p
Oooo teraz widzę, że nie załapał się na fotę termofor, który dostanie Babcia MENża ( który jak go zobaczył przez 5 min zastanawiał się i pytał co to w ogóle jest xD - Ach  ten mój Pinky xD 
Do reszty nie zgłaszam zastrzeżeń - bardzo lubię kąpielowe umilacze , a tę sól organique miałam od Fancy, a potem taką samą kupiłam Ann :)). Jestem też zwierzęciem herbacianym ;p mój MENż jest kawoszem ;).

Nie kupiłam styczniowego chilla. Dopóki chill nie wprowadzi tak jak zapowiadał od pewnego czasu wyboru przewoźnika, nie zamierzam inwestować w chillowe boxy - szkoda moich nerwów.

Pierwsze zdjęcie, które u góry widzicie to paczka od Ann vel Linchan ( wiecie my znamy się na żywca, ze studiów i to jest jej pseudonim artystyczny, który sama jej nadałam jeszcze wtedy :D

Opowiadała, że ma przeze mnie nowe hobby - zbieranie dla mnie próbek xD hahahahha no nie da się ukryć - próbków co NIEmiara ;D



Ilość i pomysłowość Hello-Kittowych gadżetów, które od Was dostaje przerasta moje najśmielsze oczekiwania xD. Twórcy uroczego kota mają ułańską fantazję, zresztą o tym przekonacie się później - czytaj poniżej xD . Szkoda mi będzie tych serwetek xD

Ta srebrna zakrętka z dopiskiem "dla Rafała" to kawowa mieszanka Linchan ^^, w poprzednim swoim boxie umieściła podobną i MENż bezwstydnie wypił ją sam ze sobą xD - no to dostał nową partię xD

Mniamuśne batoniki w wersji fit- uwielbiam takie wkrętki ;p jak je jem nie mam wyrzutów sumienia, że wpałaszowałam coś słodkiego ;p - Ten czerwony Orkisz z żurawiną właśnie wpalam jak piszę ;p Mniamuśny :D ( btw pochodzi z firmy o wdzięcznej nazwie ANIA 1990- nie maczałaś w tym palców Linchan? ;p 

Zestaw soli do kąpieli w różnych zapachach ( normalnie tęczy ;p ) - będziem się pluskać a cooo ;p



Annowe ciastki ;p te z gwiazdką na szydełku były tak ładnie zapakowane, że nie miałam serca ich rozpakowywać ( wiecie folia skutecznie utrudnia zjedzenie xD


Grube rajskiestopki - przydadzą się a jakże. Rajstopki to u mnie towar deficytowy ;p z  racji grubego chomiczego tyłka i krótkich kończynek dolnych ( widzieliście jakie łapki ma Hello Kitty? jak T-Rex xD. Jestem rajstopochodna  ;p - sukienki i spódniczki skutecznie kamuflują niechciane krągłości ;p

Łolejek do włosów mmm.... nie miałam, będę testować ;p 

Kąpiel borowinowa z tołpy ;p - wiecie co mi się przypomniało jak ją zobaczyłam? Jak na 6 roku pojechaliśmy na zajęcia do sanatorium do Ciechocinka i poszliśmy oglądać "wiadra" z borowiną , która śmierdziała... odrobinę fekaliami xD . W ogóle cały wyjazd do sanatorium i oglądanie "dziwnych machin wojennych" rodem z "Czarodziejskiej Góry" Manna bawiła nas totalnie xD Zanim dojechaliśmy z Brzydgoszczy to jeszcze pochłonęła nas niedokończona autostrada i zła nawigacja gps xD Dobrze, że Linchan miała blachę placka w bagażniku to w ramach totalnej głupawki raczyłyśmy się ciastem xD. 

Nowy pyndzel do makijażu ( normalnie jak Wy znacie moje potrzeby xD btw Ela to moja teściowa xD


Karteczka będąca dziełem Ann i żelowa maska pod łooczy ;D albo na oczy lub koło łoczów xD


Stworkowi musiałam zrobić oddzielną fotę , bo mnie czarował swoim słodkim wdziękiem osobistym xD heheh jest mocny :D Pock-pock-pockemon tazo :D Może nazwę go Lin-chu? xD


Dostałam od Mineralnej Kasi limitowaną edycję Inspired by KA-HA ;p i śmiem twierdzić, że to najlepsza edycja z dotychczasowych Inspiredów xD ( widzieliście Krupę ? hehehe dobrze, że NIE kupiłam hihi)


Na kasiowe DIY składały się gwiazdki cynamonowe i malutka gwiazdka szamponowa ^^


Scrub do ciała :D


Uuuuu boskie Mineralne mydełka , na które napalałam się odkąd zobaczyłam mydłową wytwórnię u Mineralnej w domu :D


Octowa mgiełka do włosów - uuuuu kolejna rzecz, którą chciałam mieć w moich T-rexowych łapciach :D . Twardy balsam serduszko ;)


Noooo i ogromna ilość Mineralnych kul do kąpieli ;D hahaha cudowne umilacze :D


Azjatoholiczny box od Yuki Nishimury jak sama podkreślała NIE jest kosmetyczny a jajcarski xD a jakże na pewno xD Komponowała go razem z Mamą xD. Pozdrawiam Panią Mamę :D Na pewno bawiłyście się komponując go równie dobrze jak ja kiedy go rozpakowywałam. Ogólnie miałam cały czas bana na twarzy i pokładałam się ze śmiechu xD. Ta przesyłka to było po prostu Hello Kitty World xD ( może otworzę coś takiego w domu jak tak dalej pójdzie xD- Muzeum z Gadżetami Hello Kitty xD


Tak jak mówiłam pomysłowość Hello- twórców nie zna granic xD . Wiecie co to jest? no jasne  - srajtaśma :D Niiieeeee nie zrobię jej tego xD to już jest bluźnierstwo i grozi spaleniem na stosie xD . Ale wymyśliłam jej już nową funkcję - pakowalniczą xD Nie zdziwcie się xD 


Te chusteczki to było zadanie ;p Yuki zadzwoniła do mnie i mówi: "słuchaj jak otworzysz to tam będą kimona , znajdź u mnie posta o kimonach i powiedz mi, które jest które - wiesz masz takie zadanie od Azjatoholiczki xD " no nooo nooo zadała mi klina xD. Otworzyłam posta zrobiłam sobie nawet z niego notatki i i tak miałam problem z czym to się je xD - post jest TU! może Wam lepiej pójdzie ode mnie?

Wydaję mi się że Kitty ma na sobie:


 EDO KOMON - maleńkie kropki tworzące różne wzory - to jego główna ozdoba! To już jest bardziej ubiór wizytowy ( to ta niebieska  no w sumie granatowa ;p )


YUKATA - letnie kimono, bez podszewki. To kimono przeznaczone na festyny i inne okazje. Jest jednym z luźniejszych. Noszą ja kobiety oraz mężczyźni. ( to ta z ptaszkiem w łapkach ;p i ta co macha ;p

FURISODE - jego rękawy osiągają długość aż 100 cm! Najbardziej uroczysty wzór dla panien! ( to pewnie ta z wachlarzem i ta na zielonym tle ;p)

Opis tak jak mówiła jest z bloga Yuki i oczywiście stanowi jej własność.



Przepyszne pyszności - toruńskie pierniczki, mniamuśna szekoladka i herbatuńcia ^^


Co do Hello Kitty wytwórni xD to mam tu pasek na MENża jak będzie niegrzecznym Aniołkiem xD ( o takkk i jak będę go lać to będę mu puszczać filmik "ale osiemnastka xD " hahahaha ) 

Lizeł Hello Kittowy - nieeeee nie zrobię mu tego....

Notesik na paczkową inwentaryzację xD hahaha xD normalnie niepomalujesz bo to amelinium jest xD

No bałwanowy kuban :D ( na zdjęciu wyżej pyszne aromatyczne herbatki do niego są :D



Totalnym szokiem i zaskoczeniem była paczka od Nie Bieskiej ;) . Postman przyszedł i zapukał niosąc oczywiście coś w kolorze NIEbieskim ;D


Nie Bieska do mnie , że  to słaby prezent bo jest tylko jedna azjatycka maseczka jest xD hahaha ja tam się cieszę , że Kochana, że w ogóle zechciałaś zrobić mi taką niespodziankę ! 

Znalazłam Balsam Biolaven ( nigdy nie miałam nic biolavenu) cudowną kulę do kąpieli , krem do rąk :)


Maseczkę ( azjatycką xD już ją zużyłam ;p ) perfumetkę nooo i coś co widziałam pierwszy raz czyli odświeżacz koloru między farbowaniami z Syossa hmmmm..... Ciekawe ;p


No i masę próbków ;P


No i doszłam do paczki, która powaliła mnie na kolana . Ewelina - secretaddiction86 rozbroiła mnie totalnie... normalnie sprzedała mi gonga tą paczką xD ( ona twierdzi, że ma 40 kg żywej wagi a zmiażdzyła mnie jak zapaśnik sumo xD 

Z paczką wiąże się zabawna historia. Ewelina łopakowała ją  karton po chillu. Jeżeli żeście czytali posta od początku ( a wierzę, że czytacie moje brednie xD a gadam od rzeczy - choć w sumie to otwieram szafę i gadam do rzeczy xD to wiecie, że miałam z chillem przygodę w tym miesiącu. Patrząc po kartonie ( tu kłania się zasada - nie ceń po opakowaniu xD naiwnie pomyślałam, że ekipa chilla chce się jakoś za me męki i cierpienia zrehabilitować i dostałam jakąś niespodziankę od nich xD  ( karton był już bezwstydnie rozpakowany z opakowania przez moją Mamusię)

Otwieram, a tam dziwna kopertka z Minti shop xD. "Oooo pomyśłam, czyżby kroiła się jakaś chillomintówka współpracówka?" Nie myśląc wiele rozszarpałam pazurkami łopakowanko , a tam w środku:


Moja wymarzona En Taupe z Zoevy...

Siedziałam z rozdziawioną szczeną przez 5 minut mrugając nerwowo , bo nie dowierzałam, że moje marzenie się ziściło , ale jednak. En taupe - wypisz, wymaluj. W moich szczękoczułkach ;p 


Potem doznałam olśnienia! Ewelina przed wysyłką napisała do mnie maila i powiedziała, że ma nadzieję, że nie zabrałam się za realizację mojej Wishlisty xD ( w terminie przed świątecznym troszku ciężko z realizacją pewnych bliżej nieokreślonych czasowo planów xD



Oczywiście wewnątrz znalazłam jeszcze stado innych kosmityków, których nigdy nie miałam ;p - nawet z tych próbek nic nie miałam ;p

Mamy tu więc : masło i serum z Balea ( mityczna marka, niedostępna dla zwykłych śmiertelników ;p ) , boski krem do rączek z dove :D ( że też nigdy go nie miałam! ile straciłam! ) . Nowy olejek z Ziaji cupuagu ( uuuuu... ) , malutki micuś z firmy, której nie znam , świetna mini maseczka z caudale.



Fajniutki micek z Yvesa i moje ukochane żelo-peelingu z tutti frutti ! KOcham je pod każdym względe m^^.


Nie byłabym też sobą jakbym nieprzyszpaniła moimi Berdeverowymi zakupami ;p Ber jak zwykle łobadarowała mnie całą masą bardziej bezpiecznych w wersji NIEbezpiecznych słodyczy i smakowłyków xD ( niektóre wypalały kubki smakowe innymi terroryzowaliśmy rodzinę w czasie świąt xD - każdy był ciekawy azjatyckich wkrętek xD MENż razem ze swoim bratem namiętnie degustowali w ramach alko-zagrychy xD w sumie współczuję im xD . O samych zakupach i co o nich myślę, dowiecie w ramach mojego azjato-haulu ;p mam takie cuś w planach w bliżej nieokreślonej przyszłości ;p



Tu macie wkrętko winowajców xD Ogólnie to słodycze spodsmaku zielonej herbaty wymiatają! Nawet fasolka azuki w zielonej herbacie była mniamyyyy ;p 

Ale te różowe płaty rzepy? ośmiornica? śliwka? papryczka chilli? to już niestety smakowy dramat xD hahaha 


Berdever wysłała mi oczywiście Hello Kitty xD hahaha moje ulubione gadżeciki ;D ;p  w ogóle widzieliście na fb, że ta cwaniara sprawiła sobie lansiarskie Hello Kittowe euti na iphona? Nieee? to sami zobaczcie :D - TU!


Na  pewno byliście ciekawi co SKIN79 przysłał mi w nagrodę za bycie ich wierną fanką :p. Powiem Wam skrycie, że sama zastanawiałam się co zamierzają przysłać bo ogólnie rzecz biorąc  ze skinem jestem na bierząco i praktycznie wszystko z ich aktualnej oferty miałam... 

Dlatego jak zobaczyłam nowości jeszcze NIE dostępne w sklepie to łoczka mi się zaświeciły jak cotton ballsy ;p . Opowiem Wam o nich dokładnie przy okazji posta o skinowościach ;) . W przsyłce znalazłam wodę oczyszczającą , żel do twarzy z tej samej serii i nową pomadkę z gradientem ( cacuszkooo! czekam aż wyjdą wszystkie to się zaopatrzę! )


Kurier przyniósł mi też wygraną w konkursie u Kingi - Delightful :) czyli toner marine stemcells :D z serii Super Aqua :p Misshy :D . Uuuuu tyle Wam powiem :D Ma przede wszystkim piękną szklaną butelkę w kolorze morskim do połowy mleczna, do połowy przezroczysta , wewnątrz jest stosunkowo gesty lotion , który ma trochę galaretowatą konsystencję przez co wewnątrz są pęcherzyki powietrza - wygląda jak morze :) Jak może w butelce :) Aż rozmarzyć się można :) . Działa super :) Ma jak dla mnie bardzo serumową konsytencję - jedyny problem to fakt, że butelka jest w ogóle nieplastyczna, a wręcz aplastyczna a konsytencja dość zbita i ciężko do cacka się dobrać ;( Widziałam na stronie misshy promocję na cały zestaw i to -50% więc naprawdę się opłaca ;p 


No i na koniec prezenty, które zrobiłam sama sobie xD - no cóż zdarza się nawet najlepszym xD . Jak tylko zobaczyłam pupowego kota wiedziałam, że muszę go mieć xD . No powiedzcie, że jest słodki xD hahaha :D Wewnątrz jest paletka cieni - w moich ulubionych kolorkach i błyszczyków ;) . Wiecie poleciałam na opakowanie jak nic xD . Chociaż w sumie jestem zaskoczona jakością - cienie choć wyglądają na sypkie są kremowe, mocno upigmentowane , choć nie wiem jak trzymają się na powiecie , bo jeszcze nie używałam xD Dziwne coo ;p . Podobnego kota sprawiłam Berdever na święta - możecie zobaczyć go TU!




Jako, że Pani w perfumerii zachwalała pędzle w promocji a ja raczej cierpię na totalny brak pędzli xD , a ten jakoś wydawał mi się ładny ;p to wzięłam za całe 15zł xD - "pędzel do zadań specjalnych" - specjalnej to ja jestem troski xD , a znając mój talent to raczej wyjdą mi efekty specjalne xD buahahaha :D 

Fajnie też wyglądał zestaw kredka z tuszem estee lauder ( a ja jakoś nic nie miałam z tej firmy ) to stwierdziłam, że zrobię sobie dobrze ;p i kupiłam ;D


Mówiłam, że na koniec własne prezenty a tu kicha - oszukałam Was ;p Ostatnią paczką, która do mnie przyszła tuż przed świętami była paczka od Anny EL :) Hehehe uśmiałam się jak otworzyłam i zobaczyłam wielkiego puchatego króliczka :D - w sumie to nie wielkanoc , ale pogoda wielkanocna xD 



Makeupownik ^^ - jest nawet błyszczyk sygnowany moją podobizną xD a jakże :D, żel do brwi , tusz do rzęs i różyk do polików ( wstyd się przyznać nigdy nie miałam nic z kobo xD


Sweetaśny lizałek ;p Uuuuu maska do włosów ^^ - tego nigdy za wiele i nie odmawiam ;p ( zwłaszcza, że nie miałam takiej ;p )


Hahaha dostałam nawet coś w ramach podtrzymywania mojej skinowej miłości :D - czyli piankę lotos ^^ nooo i szamponik z bańki ( chciałam go a jakże! Odhaczam z mojej wiszki ;p


No i na koniec pokaże Wam największą niespodziankę tych świąt xD  - etui na telefon Hello Kitty xD 

Jak klikniecie to zobaczycie na moim insta :D ( nie umiem wsadzić fotki z insta na bloggera ;p ) . Brat MENża mi taką niepodziankę zrobił ( MENż zaklina się , że nie miał w tym udziałów) . Szwagier trafił w setkę xD nawet nie w 10 xD. Pozazdrościłam Berdever jej pokrowca a tu sama dostałam swojego lansa xD.  Skąd wytrzasnął? Ano sama dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak Hello Kitty shop xD hahahahah normalnie padłam xD na glebę xD , ale radochę miałam na maska ;D


Na koniec chcę Wam wszystkim podziękować i to BARDZO! Takie niespodzianki są bardzo przyjemne! Sprawiają, że życie ma smak :) Wiecie ilu ludzi tak naprawdę o nas pamięta? Tak, tak macie rację rację BARDZO NIEWIELU! A tu tyle niespodzianek! I to takich pięknych :)

Patrzę na moje świąteczne skarby i czuję się jak Gollum xD Hello Gollum xD o kurcze wyobrażacie go sobie z tą kokardą na czole xD ? hahaha :D

Jeszcze raz Wam wszystkim DZIĘKUJĘ! Serce Hello Kitty się raduje xD Buziaki dla Was :***** I mam nadzieję, że i Wam mikołaj dopisał w tym roku! 

Jak nie to biada muuuu! Naślę na niego moją Hello-Mafię!!! 

;p



P.S. I gdzie ja to zmieszczę  w nowym mieszkaniu ? xD

środa, 16 grudnia 2015

AZJATYCKA PIELĘGNACJA - LOTIONY HADA LABO :) biały, czerwony, złoty, zielony - od wyboru do koloru



Każda Azjatoholiczka słyszała o nich lub chociaż obiło jej się uszy. Szczerze mówiąc klasyczny biały lotion z hada labo to był mój pierwszy Azjatycki kosmetyk ;p . A czemu? Jakoś nie mogłam wyobrazić sobie do czego służy ta "śliska woda" :D . Długo zastanawiałam się do czego w ogóle służy "lotion".

Teraz, kiedy zcwaniłam się i troszkę pogrzebałam w necie xD a potem na własnej skórze ;p już wiem, że moje skojarzenie z naszym "tonikiem" było totalnie mylne i NIEprawidłowe.

W Azji najbardziej zbliżonym do toniku produktem jest esencja. Lotion jak pisałam Wam TU! w Korei i Japonii ma całkiem inne znaczenie :D

Generalnie lotion w Japonii to właśnie "śliska woda" , a w Korei "śliska woda" to TONER ;p ( tak w dużym skrócie :D


Ich główną funkcją jest NAWILŻANIE. Czyli całkiem inaczej niż u nas :D . U nas chyba raczej NIE ma takiej funkcji. U nas po umyciu twarzy żelem,  przeciera się twarz tonikiem, żeby ją doczyścić.

W Azji nie ma takiej potrzeby ze względu na to, że najpierw oczyszcza się twarz olejem, a potem pianko-żelem - pisałam o OLEJOWANIU - TU, a o PIANKACH- TU! :) 

Najważniejszym punktem całej Azjatyckiej pielęgnacji jest właśnie NAWILŻENIE :) , bo skóra dobrze nawilżona lepiej przyjmuje inne bardziej treściwe substancje :D

Wiecie niedawno przekonałam się o tym na sobie. Kiedy spaliłam twarz na wiór - kwasem i po prostu schodziła ze mnie płatami ( to było kontrolowane "oparzenie" ;p ) na mojej twarzy nic się nie trzymało. Zwłaszcza kremy BB - wyglądało to po prostu obleśnie jak łuszcząca się farba xD ( zardzewiała karoseria xD . 

Kiedy rano umyję twarz i nałożę sobie swojego mojego aktualnego hadowego faworyta ;p - teraz moim ulubieńcem jest złoty "premium". Twarz zdecydowanie lepiej wszystko przyjmuje nawet krem BB, który pięknie się stapia z cerą :) - Wypróbujcie - twarz jest lekko wilgotna, dobrze napięta, ale nie ociekająco mokra :D i wtedy starujemy z bibkiem :D - efekt super :D Nie trzeba też wiele - osobiście daję ok.1/3  pompki mojego VIP Gold ze SKIN79 :) i to wystarcza.


Moja rodzina Hady labo wygląda aktualnie tak jak na powyższym obrazku :). Nie miałam w swoich łapkach tylko ciemnoniebieskiego lotionu, który oprócz nawilżania ma za zadanie wybielanie - chciałam go kupić ,ale po konsultacji  Berdever ( tak tak wszystkie mojej dziecinki pochodzą z jej sklepu :D - berdever.pl :D . Nie zdecydowałam się na zakup.

 Moja skóra nie do końca lubi się z arbutyną i niacynamidem , które działają wybielająco i to samo powiedziała mi Aga - u niej też niestety nie działają tak jakby chciała. Dlatego jeżeli nigdy nie miałyście do czynienia z "wybielającymi" produktami , a macie raczej wrażliwą cerę to uważajcie ( lepiej kupcie na spróbowanie travel seta z hada labo właśnie w wersji niebieskiej - objętość jest na tyle sensowna aby spróbować czy polubimy się  czy nie - dostępne TU! . W takim travelku mamy cały zestaw z danej serii od oleju przez lotion, piankę po mleczko ) .

Serie wybielające nie zrobią z nas Michaela Jacksona xD . Ich zadaniem jest wyrównywanie kolorytu i zmniejszanie widoczności "piegów" i przebarwień ;)


Głównym składnikiem wszystkich (no poza zielonym)  lotionów jest kwas hialuronowy :) . Azjatki bardzo lubią tą substancję i w lotionach można znaleźć aż 4 rodzaje ( w standardowych ) i 5 rodzajów w wersji premium . Te rodzaje to WIELKOŚĆ cząsteczek. Im mniejsza cząsteczka tym głębiej dostaje się do wnętrza skóry i ciągnie za sobą H2O ;)  chroniąc ją przed odwodnieniem i uzupełniając jej niedobory :). 

Jednym słowem każda cząsteczka pozostaje na poszczególnym piętrze skóry :)



Zielony lotion to taki trochę powiedziałabym ziomek z innej parafii. To tzw. quasi-drug czyli niby-lek. Ma intensywny ziołowy zapach ( szczerze mówiąc nie przepadam za tym lekkim śmierdziuchem ;p ale ja ogólnie zioła w kosmetykach nie lubię ) i miętowy kolorek. 

Szczerze mówiąc jeżeli miałabym go do czegoś porównać to jest najbardziej tonikowatym lotionem. 

Trochę trwało zanim go otworzyłam ;p No w sumie nie dziwcie mi się lotiony hady mają ogromną wydajność - 150ml wystarcza praktycznie na rok codziennego stosowania i to dwa razy dziennie - właśnie przez to, że kropla wystarcza na całą twarz.

Generalnie otworzyłam go kiedy Berdever zapytała mnie co o nim myślę , bo jej Mąż - tak tak słynny Pan paczkowy :D zużył już kolejne opakowanie i zauważył, że znacznie zmniejsza przetłuszczanie się twarzy i kontroluje wytwarzanie sebum. Podobne wrażenia miała Fancy :) ( wysłałam jej jakiś czas temu próbeczkę ;) . 

Jako jedyny NIE nawilża - działa jednak świetnie ogólnie na kondycję cery , kontrolując wydzielanie sebum i innych twarzo-nieprzyjemności.


Dopóki nie poznałam złotego czerwony był moim faworytem - ma oczywiście standardową butelkę taką jak wszystkie lotiony hada labo - ja jednak tym razem kupiłam po prostu uzupełnienie. Większość produktów hada labo ma to do siebie, że oprócz standardowych butelek "na klik" mamy też uzupełnienia - które de facto są tańsze. 

Czerwony w składzie oprócz hialuronu ma jeszcze retinyl palmitate czyli łagodną pochodna witaminy A. Co za tym idzie - ma w sobie komponentę anty-aging . 
Jego konsystencja jest trochę inna - bardziej wygląda jak mleczko, chociaż nadal jest wodniste i śliskie. 

Retinyl Palmitate jest na tyle łagodną pochodną witaminy A, że nie podrażnia skóry i nie powoduje jej łuszczenia, ale na początku stosowania możecie zobaczyć u siebie coś na kształt wysypu. Pamiętajcie, że witamina A ma też działanie przeciwtrądzikowe i to nawet bym powiedziała w wersji hard, ale tyczy się to raczej jej silniejszych pochodnych :) 



Złotyyyy czyli wersja Premium z 5 wielkościami kwasu hialuronowe. Uwielbiam go ^^. Jest znacznie "cięższy" niż klasyczne śliskie wody ;) . Jak dla mnie ma bardziej konsystencję jak serum i najszybciej w czasie jego stosowania można zauważyć spektakularne efekty nawodnienia :)

Złoty to też taki trochę mój kosmetyk do zadań specjalnych - kiedy moja twarz jest sucha jak wiór nic tak nie koi mojej skóry i nawilża ( no może poza holikowym aloesem, ale po nim twarz mi się troszku klei a tu jest jędrna jak jabłuszko xD 



Biały lotion  hada labo to dla mnie klasyk :D Jeżeli nigdy nie używałyście lotionów i chciałybyście poczuć moc "śliskiej wody" to ten jest idealny do tego , żeby zacząć przygodę z lotionami :) .

Ma lekką wodnistą, ale nie do końca konsystencję. Wyczuwamy w niej "śliskość" po nalaniu na dłoń nie tworzy rozległej plamy, ale formuje się w kroplę. Wydajność? OGROMNA - jedna kropla wystarcza na całą twarz. 

Magia lotionów bierze się stąd, że nakładamy ja na lekko wilgotną twarz a kwas hialuronowy , który głównym składem śliskiej wody, chciwie chwyta cząsteczki wody diametralnie zwiększając swoją objętość co w efekcie powoduje, że  smaruję go na twarzy, smaruję i jeszcze raz smaruję i ciągle mam wrażenie, że śliskość pod palcami NIE kończy się ^^. 


Wszystkie lotiony z powodzeniem możecie używać do domowych mask sheetów, dodawać do masek do włosów, odżywek do rzęs, balsamów do ciała i co tam tylko sobie z nimi wymyślicie :) Super podrasowywują wszelkiego rodzaju kosmetyki pielęgnacyjne;) Ale oczywiście nie myślcie żeby je wypić xD.

Wszystkie lotiony kupiłam u Berdever :) chociaż zielony dostałam w ramach współpracy :D 

Lajkinijcie też fp Berdever - co setny lajk dostaje nagrodę no i najświeższe info o promocjach i świeże recenzje właśnie tam znajdziecie najprędzej :D Miłym gestem ze strony Berdever jest też nagradzanie co miesiąc 2 recenzentek zostawiających swoją opinię w sklepie o zakupionych produktach ( nie musisz mieć więc nawet bloga ;) - jedyny warunek to zakup w sklepie i skomciowanie swoich wrażeń w trakcie używania :D