NOWOŚCI OD KOSMETYKI AA  i OCEANIC : krem podoczy 4lift skin , Natural spa hand cream ,  AA vegan  mleczko nawilżającedo mycia,krem do stóp  aquaselin podology

NOWOŚCI OD KOSMETYKI AA i OCEANIC : krem podoczy 4lift skin , Natural spa hand cream , AA vegan mleczko nawilżającedo mycia,krem do stóp aquaselin podology




AA w ostatnim  czasie  wypuściło  całkiem  sporą  ilość  godnych  polecenia  nowości  w przystępnych  cenach - tak  zwane kosmetyki, których cena nie boli ;p, a są  skuteczne.  Ostatnio miałam okazję zapoznać się z całkiem sporą  gamą kosmetyków  , które polubiłam  , bo  robią to co mają  robić.

Zdecydowanie na prowadzenie  wybija  się  korygujący  krem  pod oczy 4lift  skin.  Aż mi  się ślipka  zaświeciły  kiedy  go zobaczyłam , bo  choć kremów pod oko mam całkiem  sporo , to żaden  nie zawiera  kwasu  glikolowego .  Ja osobiście  kwasy  kocham  we wszelakiej  postaci  i  nigdy ich u mnie dość.  Zwłaszcza, że kwas  glikolowy  należący do  grupy kwasów  AHA  o bardzo małej  cząsteczce z  dobrą  penetracją  w  głąb  skóry  jest moim  ulubionym.  Po  prostu  moja  skóra  lubi  to ;p  ( BRAWO JA xD )  . Krem  ma  dość  gęstą  kremową   konsystencję  z  wyczuwalną  nutką  glikolu  , tworzy  pod okiem  warstewkę ochronną , która  nie podrażnia  oka  i nie przesusza ,  a pięknie rozświetla  .  Prawdę mówiąc  to najlepszy  krem  pod oko z tak niskiej półki cenowej ( ok 45 zł na  stronie AA )  , a mam całkiem sporą  kolekcję  drogich  kremów  ( eye authority z hydropeptide , C-tango  z drunk  elephant , Autocorrectin z  Sunday Riley  czy Bana eye cream z  Ole Henriksen)  i ten jako jedyny ma  w swoim  składzie glikol.  Osobiście  lubię mieszać kremy o  różnych  działaniach  i naprzemian ( tak mam rytuał  pielegnacyjny okolicy oka  ;p)  i ten  lubię łączyć z  tłuściochem  awokado z  Kiehl's .


SKŁAD:

Witamina B3 wpływa na redukcję zmarszczek i drobnych linii wokół oczu oraz rozjaśnia skórę.
Złoto koloidalne i peptyd nowej generacji aktywują syntezę kolagenu w skórze, zapewniając skórze gładkość, elastyczność i młody wygląd.
Masła i oleje roślinne oraz witamina E dogłębnie odżywiają, nawilżają i chronią skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a równocześnie łagodzą podrażnienia.


Do  kremu  dołączono  całkiem  sporą  ilość   próbek  kremu  z  serii 4lift  Skin  zaawansowny  krem  na  dzień  SPF 20 .  Po  pierwsze  duży  szacunek  za umieszczenie   filtra!!!  Osobiście  uważam , że w każdym  dobrym  szanującym  się kremie  na  dzień  powinien  być  filtr ,  zwłaszcza, jeżeli w składzie  JEST JAKIKOLWIEK KWAS!!  Nie  czarujmy  się w Polsce  jest bardzo  niska  kultura jeżeli  chodzi  o filtry , a  przysmażona  skwarka  to nadal  ulubiony  kolorek  większości  kobiet ;p.  Sama wychodzę  ze staropolskiego założenia  , że  arystokracja  się nie opala ( ale  cierpię jak  widzę  swoje   nogi  córki młynarza  jak  idę w sukience xD ) .  Zadaniem  kremu  jest ochrona  przed  uszkodzeniami skóry  ,  usuwanie  przebarwień i  antyoksydacja .  Prawdę mówiąc  konsystencję i zapach  ma  praktycznie  identyczne  jak  krem  korygujący ;p. 

W składzie:
Witaminy C, E oraz koenzym Q10, tworząc układ antyoksydantów, chronią skórę przed atakiem wolnych rodników, spowalniając procesy starzenia.
Kompleks aminokwasów i minerałów wspomaga procesy regeneracji skóry, wpływając na poprawę jej elastyczności i nawilżenia.
Olej z otrąb ryżowych, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe i antyoksydanty, doskonale odżywia, łagodzi podrażnienia i poprawia nawilżenie skóry.


 

W ramach  ciekawostki  o  czym nie wiedziałam, AA  stworzył  całą gamę  kosmetyków  wegańskich  czyli  takich , które dają    świadomy  wybór  usunięcia czynnika  zwierzęcego  w codziennej pielęgnacji.  Nawilżające mleczko  do mycia  400ml   ma  bardzo  delikatną  kremową   konsystencję  o równie  delikatnym  zapachu  ,  doskonale  nawilża  i łagodzi . Co ciekawe to produkt  hipoalergiczny  przebadany  z udziałem  osób  z  chorobami   skóry , nie zawiera  barwników ,  parabenów i ma  PH  neutralne dla  skóry.


Składniki
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Chloride, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Vitis Vinifera Seed Oil, Betaine, Allantoin, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Tocopherol, Panthenol, Persea Gratissima Oil, Styrene/Acrylates Copolymer, Urea, Lactic Acid, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.
 

Cała linia  Natural  Spa  Hand  Cream  krem  do   rąk  i paznokci charakteryzuje  się  uroczymi  plastycznymi  tubkami  przypominającymi  farbki.  Osobiście najbardziej  przypadł  mi  do  gustu  ten  z bambusem  (  moje osobiste azjatyckie  zboczenie ;p ) . Krem  z  bogatą  konsystencją  zawiera  ekstrakty  roślinne  oraz wyciąg  z bambusa  ,  który nadaje  skórze miękkości  i  delikatności  przy  lekkim  zapachu. 

Składniki
Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Glycine Soja Oil, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate, Paraffinum Liquidum, PEG-100 Stearate, Petrolatum, Dimethicone, Cedrus Deodara Wood Extract, Oryza Sativa Bran Oil, Centella Asiatica Leaf Extract, Palmitic Acid, Stearic Acid, Panthenol, Cetyl Alcohol, Lauryl Alcohol, Myristyl Alcohol, Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Adansonia Digitata Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Perilla Ocymoides Seed Oil, Ceramide NP, Cetearyl Alcohol, Palm Kernel Glycerides, Squalane, Behenyl Alcohol, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Tocopheryl Acetate, Sodium Polyacrylate, Allantoin, Dicaprylyl Carbonate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Synthetic Fluorphlogopite, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Trideceth-6, Polyglyceryl-3 Caprate, Lecithin, Parfum, CI 77491.




Linia  Aquaselin Podology  to  inteligentna  seria  kremów do stóp  skierowana  na  konkretny  problem  mamy tu  zarówno  chroniące przed   potliwością  ,  przeciwgrzybicze jak  i  neutralizujące  przykry  zapach.  Osobiście  najbardziej  podoba mi się oczywiście ten  neutralizujący  zapach ;p pracuje niestety w miejscach gdzie nóżki śmierdziuszki to standard ;p.  Wzbogacona w masło  shea formuła  pięknie nawilża  i  wygładza , a alantoina  koi i łagodzi naskórek. 

Składniki:
 Aqua, Glycerin, Octyldodecanol, Petrolatum, Pentylene Glycol, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Glyceryl Stearate




Wszystkie kosmetyki dostępne <TUTAJ!>

Post powstał w ramach współpracy  z  firmą AA oraz  Michałem  -  Twoje Źródło Urody




Nowości od ALTHEA  czyli A'BLOOM  furits mask sheet , meringue puffs , BHA blackhead blaster #AltheaKorea #AltheaAngels #AltheaAbloom

Nowości od ALTHEA czyli A'BLOOM furits mask sheet , meringue puffs , BHA blackhead blaster #AltheaKorea #AltheaAngels #AltheaAbloom



 

 Althea w ostatnim czasie  zaskakuje mnie coraz bardziej  wychodząc z coraz to nowymi  beauty propozycjami.   Muszę przyznać, że ostatnie jej  ostatnie produkty czyli A'BLOOM  przypadła mi najbardziej dotychczas do gustu . Ze względu na to "tygryski lubią najbardziej"  czyli kompletu maseczek w płachcie.  Trzeba przyznać, że mask sheet to coś co bardzo lubię w Azjatyckiej pielęgnacji i grzechem by było  nie wykorzystać tego potencjału ;p.  W skład nowej serii  Althea A'BLOOM  wchodzą  4 maseczki  z przezabawnymi  graficzkami , które bardzo mi się podobają ;p.  



Cała  seria  jest wzbogacona w antyoksydanty  pochodzące od owoców , które znajdują się na opakowaniu  oraz  każda z nich ma inne działanie.  Wszystkie mają  niskie  pH  odpowiednie dla  skóry  , są  wykonane z ekologicznych  składników , mają delikatną  płachtę  , która niemalże idealnie przylega do twarzy  ( nawet mojego  upierdliwego nosa  , a to się rzadko zdarza;) . Są bardzo  dobrze nasączone esencją i delikatnie owocową pachną  ( w sposób bardzo przyjemny) .  Twarz po nich jest dobrze nawilżona, odżywiona i rozświetlona.

W skład serii FRUITS MASK PACK wchodzą:




WATER- ME- LONG - moisturizing watermelon mask sheet.

Dzięki  zawartości  92%  wody  arbuz  doskonale nawilża i wygładza  cerę  ,szczególnie w czasie upałów .  Maseczka zawiera w swoim składzie citrulinę i betainę , które chronią  skórę  przed zbyt szybką  utratą  wody . Dodatkowo  wzbogacona w ekstrakt z lawendy pomaga ukoić nawet delikatną  i wrażliwą  cerę .



 AC- ME- PEACH  - anti-blemish peach  mask sheet

Brzoskwinie jako źródło witaminy A  pomagają nie tylko regenerować  skórę , ale również  kontrolują wydzielanie sebum . Dzięki  pochodnej witaminy A normalizuje skórę  oraz przyspiesza jej regenerację  usuwając  uszkodzone komórki i zastępując je nowymi . Dodatkowo wzbogacona  w  zieloną herbatę pomaga  usunąć  niedoskonałości  oraz ukoić  cerę.



AVO-CUDDLE-ME - nourishing avocado mask sheet 

Jakiś czas temu widziałam przezabawny  obrazek  przeglądającego się w lustrze awokado, które gładzi  się po brzuszku i mówi do siebie "jestem tłusty, ale to dobry tłuszcz" :D . Czasem jak stoję przed lustrem gładzę się tak po swoim  brzusiu  też lubię sobie tak powiedzieć xD . Awokado  od dawna znane jest ze swojej "masłowej" konsystencji bogatej w witaminę E , która jest silnym antyoksydantem. Jest doskonałym źródłem "dobrych"  tłuszczy , które poprawiają elastyczność  skóry i jej napięcie. Dodatkowo wzmocniona kwiatem hibiskusa , które jest źródłem antocyjaniny chroniącej  skórę przed starzeniem.



SPARKLE - ME - BRIGHT - brightening  lemon lime mask sheet .

Bogata  w witaminę C  , która od dawna  znana jest ze swoich właściwości rozjaśniających , wybielających  i naprawiających uszkodzeń  spowodowanych przez promienie UV .  Główną  funkcją  witaminy C jest  hamowanie produkcji melaniny i ujednolicanie  kolorytu skóry. Dodatkowo wzmocniona  działaniem  ekstraktu z zielonej  herbaty , która ma za zadnie potęgować  jej działanie.


Prześliczne  pastelowe "Meringue Puffs" jak je nazwano na cześć  koreańskich  ciasteczek  to nic innego jak przeurocze gąbeczki do makijażu.  Duża  ma  służyć  do szybkiego  nakładania  podkładu i wygładzania  skóry , natomiast maluch  do  bardziej  precyzyjnych ruchów.  Niezwykle mięciutkie i delikatne wykonane z materiału nie zawierającego  lateksu są silnie hydrofilne i mogą zwiększyć swoją objętość o 1,5 raza . Osobiście uważam , że są tak urocze i apetyczne , że chętnie będę wykorzystywać je do zdjęć ;p .


BHA  BLACKHEAD BLASTER 

To  szybka  potrójna  terapia  usuwająca  nie tylko "blackheads"  ,ale także  whiteheads i  martwy naskórek do codziennego stosowania. Zawiera naturalne  składniki , które pozwalają na bezpieczne usunięcie martwego  naskórka bez  zbytecznego zaczerwienia  i  podrażnienia.  Trzy  główne  składniki  czyli  kwas salicylowy,  węgiel oraz puder z ananasa  pozwalają  na szybką  absorpcję  brudu oraz  sebum. Natomiast  wyciąg z zielonej  herbaty  koi skórę  chroniąc ją przed podrażnieniami. 


Muszę  przyznać, że jak na tak  stosunkowo tanie  produkty,  nie mam żadnych zastrzeżeń co do ich jakości.  Wszystko bardzo dobrze mi się stosowało .  Polubiłam  je i z chęcią  włączyłam do codziennego stosowania.  Maseczki  nie dość , że urocze ( co tylko ułatwia  ich  regularne stosowanie)  są  całkiem dobre w swojej klasie  ( ładnie pachną,  dobrze przylegają do twarzy ,  są dobrze nasączone  esencją  i  robią to co mają robić) , to jeszcze są  całkiem tanie  - ok 2 zł za maseczkę !!! Często też można je dostać na stronie Althea  w promocji 10+10 ! Przeurocze  puffinki jak na nie mówię  kosztują 2-3dolary ... A BHA blaster 4$ . Co naprawdę w stosunku jakości do ceny bardzo się opłaca.
CHINY I JAPONIA DWA OBLICZA ORIENTU : PEKIN DZIEŃ 2  : Witajcie w naszym  betonowym lesie.

CHINY I JAPONIA DWA OBLICZA ORIENTU : PEKIN DZIEŃ 2 : Witajcie w naszym betonowym lesie.


Drugi dzień rozpoczął się równie aktywnie co pierwszy -7 rano pobudka o 8 wyjazd z hotelu po to aby od rana zwiedzać przepiękną rezydencję letnią dynastii Qing i ulubione miejsce cesarzowej Cixi (czyt.Cyzi) ( o której można powiedzieć , że jest kimś w rodzaju europejskiej Marii Stuart) . Cesarzowa Cixi nie była w sumie cesarzową czyli żoną cesarza a defacto była kobietą cesarz :p . Te funkcje zawdzięcza oczywiście masom intryg i własnej inteligencji . Początkowo była konkubiną cesarza , która zyskała popularność wydając jedynego męskiego potomka cesarzowi , który był dzieckiem po jego śmierci , a Cixi została regentką. Co ciekawe po osiągnięciu dorosłości młody cesarz w tajemniczy sposób popełnił samobójstwo , a Cixi osądziła na tronie swojego bratanka , który był marionetką  jej rękach aż do jej własnej śmierci . W parku otoczonym kompleksem pełno był grup staruszków , którzy w przeciwieństwie do naszych emerytów poddają się wszelakim aktywnościom wraz ze swoimi rówieśnikami w powszechnie dostępnych parkach i innych państwowych obiektach i tak po drodze spotkaliśmy grupę kaligrafistow piszących wodą po chodniku , grupę chórzystów śpiewających akurat po rosyjsku xD ,a także ubranych w identyczne czapeczki koła rolnicze , którym państwo dofinansowuje wewnętrzne wycieczki po to aby poznali własny kraj . Niestety piękne pawilony były praktycznie puste po złupieniu w czasie powstania bokserów . W ogrodach górowały ciekawostki przyrodnicze w postaci „naturalnych rzeźb „ czyli im bardziej dziwacznych kamieni pełnych dziur jak szwajcarskie sery i dziwacznych kształtach , a także długowieczne drzewa głównie jałowce himalajskie . Najpiękniejsza budowlą , a zarazem szczytem zarozumiałości Cixi był marmurowy statek - budowla na wodzie przypominająca kształtem przepiękny statek na szczycie którego była sala z lustrem w którym Cixi lubiła się przeglądać w czasie pełni księżyca ( strasznie próżna była z niej baba :p ) . Cixi pieniądze na budowle zdefraudowała z reform na flotę i ma pokazać, że jest statkiem który nie zatonie mimo przeciwności losu  ( statek to symbol ludu) . Po przejściu kompleksu i pojechaliśmy w stronę wielkiego muru . Po drodze zatrzymaliśmy się na obiad w wytwórni komórek emaliowanych . Strasznie pracochłonny proceder . Miedziane naczynie pokrywa się misternym drutem z wzorem , który jest początkowo wypukły maluje się ręcznie każda komórkę , wypala w piecu i szlifuje - i tak 3 razy . Ceny zawrotne ... po najedzeniu się wyruszyliśmy do wielkiego muru , który w rzeczywistości wygląda całkowicie inaczej niż w mojej wyobraźni. Przede wszystkim dlatego , że z oryginalnych 10 tys km aktualnie pozostały 2 tys i to fragmentaryczne . Przewodniczka mówiła , ze z turystami jeździ się na 3 odcinki . Nasz znajduje się ok 69 km od Pekinu i jest rozbudowanym kompleksem z powodu tego, ze w przeszłości znajdowała się tu jednostka wiosłowa oraz factoria . Odcinek , którym można się przejść jest skonstruowany na zasadzie pętli i można było albo w górę albo w dół i dojść do tego samego miejsca . Dostaliśmy 2 h czasu wolnego u każdy z nas mógł zdecydować jaki kierunek obrać . Schody pod górę były bardzo strome i dobrze, ze trasę dzieliły strażnice, bo inaczej można było łatwo się poddać xD . Na murze pizga , ale po drodze można się mocno pocić :p . Po zejściu z trudem mogłam opanować drżenie nóg . Z ciekawostek mogę powiedzieć , ze na miejscu można zakupić matę bambusową z wypalonym wizerunkiem muru oraz własnym imieniem oraz datą upamiętniającą nasz pobyt . Towarzysz Mao twierdził , że człowiekiem jest się dopiero wtedy jak się wejdzie na wielki mur i zje kaczkę po pekińsku wiec na szczęście obie aktywności były dzisiaj w planach :p . Zanim jednak zjedliśmy kaczkę , po drodze wstąpiliśmy najpierw do tradycyjnej chińskiej herbaciarni , w której pokazywano nam jak właściwie powinno się parzyć herbatę aby wydobyć jej prawdziwe wlaściwści i aromat . Wierzcie mi różnica kolosalna ... skosztowałam 5 rodzajów herbat z czego 3 są dostępne tylko w Chinach , tworzone w ekologicznych uprawach bez pestycydów . Oolong ginsang - to liście które rozwijają się z kulek po zaparzeniu jedna miarka starczy na 7-8 zaparzeń , a na koniec ma słodki posmak , który jest naturalny . Herbata jaśminowa cudownie pachnąco -smakująca właśnie tymi kwiatami , przepyszny faworyt wszystkich czyli czarne liczi - przygotowana w sposób taki , że liczi przesiąka herbatę nadając jej słodki smak bez słodzenia do tego po dosypaniu paczków różanych zyskuje przepiękny aromat ! Jeżeli myślicie , ze znacie smak pu-erh to się mylicie . Herbata wypita przed zjedzeniem pobudza apetyt , a po jedzeniu ( tak jak pije się ją tradycyjnie) wysysa tłuszcze i przyspiesza metabolizm . Im starszy Pu-erh tym droższy i jest mniej gorzkawy .można też kupić zbity w brykiet , który odrywa się jak ciasteczka . Degustacje zakończyliśmy herbata  z suszem owocowym , która była przepyszna :p w sumie wyrzuciłam worek kasy , ale stwierdzam , ze w życiu nie piłam tak wysokiej jakości herbaty ! W sumie kupiłam wszystkie po za pu-erh xD , bo zapomniałam xD . W gratisie dostaliśmy pi-boya xD , który służy do określania odpowiedniej temperatury parzenia xD - jeżeli jest dobra to po nalaniu mu wody na głowę zaczyna sikać xD hahaha. Ceremonie pokazałam w ig tv .Potem poszliśmy do obiektów olimpijskich - ptasiego gniazda i kostki lodu , które na żywo robią ogromne wrażenie , coś ciekawe jest mur z nazwiskami i krajami wszystkich medalistów olimpiady z Pekinu . Dzień zakończyliśmy kaczką po pekińsku , która po prostu je się w odpowiedni sposób - kaczkę w glazurze z melasy jest pocięta na kawałki następnie tarza się ja w sosie umieszcza na płatku ciasta mandaryńskiego razem z beleczką ogórka świeżego oraz cebulą dymka zawija jak Sajgonke i zjada . Porcje są mini i niezłe guzdranie z robieniem , ale smak całkiem niezły . Ciekawe były tez pikantne korzenie lotosu ( smak porównywalny z rzepa ) . Po tym wszystkim padłam na ryj i poszłam spać xD , jutro mamy mega aktywny dzień i jeszcze szybsza pobudkę xD




 









































Copyright © 2016 interendo , Blogger