devon aoki

devon aoki

niedziela, 19 marca 2017

I LOVE MY PONY! CZYLI HISTORIA MAGNETYCZNYCH PĘDZLI PONY EFFECT ! W wersji limited edition!



Znacie PONY ? Nie, mówię o My Little Pony czyli wściekłych różowych kucykach  , bo kto ich nie kocha :D  ,  tylko  o Park Hye Min , którą z całą pewnością mogę polecić jako makijażowe guru w wersji K-Beauty :) . Jeśli się zastanawiacie jak owa dziewoja wygląda to ta Pani , która patrzy na Was na nagłówku bloga :D . Niestety to nie ja xD hahha



Muszę przyznać, że sama ubóstwiam Pony i jej Make-up Diary , w których w ciągu 5 minut potrafi wyczarować przepiękne stylizacje make-upowe na każdą okazję :) .  Pony wystartowała ze swoimi makijażami w 2008 roku i od tego czasu bryluje w Koreii jako  gwiazda tutoriali makijażowych , wydała już 4 książki , a nawet  wraz z Memebox stworzyła własną markę kosmetyków - PONY EFFECT z charakterystycznym piorunkiem :D 


Marka nie jest zbyt "stara" - wystartowała w 2015 roku i  z tego co pisała Mint on Mars od samego początku stała się wielkim hitem. Nic w tym raczej dziwnego popatrzcie jakie nastało wariactwo u nas kiedy Maxineczka wydała swoje M-Brush :D . 

Pony Effect mnie samą przyciągnęło przede wszystkim swoimi MAGNETYCZNYMI pędzlami :) i nie chodzi tu o to, że przyciągają swoim wyglądem ( ale trzeba przyznać , że są przepiękne;D . 


Pędzle Pony mają na końcu wbudowany magnes dzięki czemu mogą stać :D . Przyznam szczerze, że jest to mega ciekawy patent , bo pędzle w ten sposób wyglądają przepięknie i nie muszę szukać ich w organizatorze po stopniu ufefłania substancjami malującymi xD , a tu od razu widzę co i jak wygląda :)

Cena niestety tych cudaków wydawała mi się zaporowa - o tak jak za pędzle Maxi... Jednak jakiś czas temu na blogu właśnie Mint przeczytałam o travelowej edycji , której cena nie wydawała mi się już taka straszna ( ok 200zł z przesyłką na ebay za cały zestaw :D ) . Do tego pędzle wydają mi się  zdecydowanie piękniejsze niż te klasyczne , które są po prostu czarne ze złotą skuwką :) . 



Po przyjściu byłam mega pozytywnie zaskoczona ich jakością - pędzle są nie dość, że przepiękne , lekkie to jeszcze włosie nie jest ani za twarde ani za miękkie :) . Trzonki są racze krótkie i nie ma ryzyka , że dziabnę się nim w oko haha . Do tego całość jest zamykana w metalowej kasetce co ułatwia transport :) 

 

W zestawie są 4 pędzle - do pudru , podkładu i 2 pędzle do cieni  choć sama pędzla do pokładu używam bronzera :) . "Normalna" wersja nie ma pudełka tylko do wyboru jest taca lub rama ( na ramie mogą wisieć do góry nogami ;p ) 

Bardzo żałuję, że Memebox nie ma wysyłki do Europy ;( ( a kiedyś mieli ! Zdrajcy! xD ) , myślę, że byłabym ich regularną subskrybentką :D hahaha . 


Na koniec powiem Wam, że oszalałam też na punkcie innego Ponowego produktu:



Creepy :D Customizing Lip Palette :D Przed chwilą już kupiłam tę paletkę xD hahaha

Jak Wam podoba się pomysł PONY ?


LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

środa, 15 marca 2017

NOWOŚCI OD MONTIBELLO! Tak to nie tylko produkty do włosów!


Znacie to kiedy cały Wasz świat nagle legnie w gruzach? Jak na przykład kiedy dowiadujecie się , że jeleń nie jest samcem sarny ? xD ( Bambi zrobił nas w bambuko xD )  Albo kiedy nagle wychodzi na jaw, że choinka to nie oddzielne drzewo? xD  Ja właśnie taki szok przeżyłam kiedy dowiedziałam się, że Hiszpańska firma Montibello to NIE tylko produkty do włosów :D , ale posiada i w swojej ofercie produkty do pielęgnacji ciała ( praktycznie każdej jego części :D .

Dotychczas Montibello znałam tylko z salonów fryzjerskich i przeniosłam nawet jego mały fragment do swojej pielęgnacji dzięki Smart Touch 12 w 1 , który towarzyszy mi nierozłącznie już od kilku lat i zdania na temat jego rewelacyjności NIE zmienię . Po prostu moje włosy go kochają z wzajemnością :D . ( tak wiem opakowanie PINK też jest boskie :D , zdenokowałam go już potworne ilości i nie wyobrażam sobie nawet wyjazdów bez niego i jest produktem, który zawsze trzymam w kosmetyczce .


Dlatego też nowościom od Montibello stawiam wysoką poprzeczkę i mam w stosunku do nich duże oczekiwania - wiecie coś jak gwizdkę z nieba :D ( wszystko przez Smart Touch! ). W trakcie testowania - 3 produktów tej firmy dość szybko wyrobiłam sobie na ich temat zdanie - oceniając przede wszystkim pod kątem własnych bezwstydnych preferencji :p . Na starcie powiem Wam , że mamy tu jeden produkt wybitny , który absolutnie skradł moje serce w każdej kategorii :D i od niego zacznę.


Jeżeli chodzi o moją pielęgnację ciała to jestem typem CHOLERNIE LENIWA. Nie znoszę wszelakiej maści balsamów do ciała , przede wszystkim z tego względu, że mam wrażenie totalnie nieprzyjemnej oleistej otoczki i tego, że kleję się nie tylko ja ale całe moje otoczenie. Nie wspomnę również brudzenia ubrań... 

Co do kremów/balsamów antycellulitowych miałam kilka... naście podejść ;p i rzadko kiedy wytrzymywałam do denka  w związku z powyższym ;p Po prostu zwykle mam wrażenie, że bardziej przypominam tłustą kiełbasę ociekającą tłuszczem po ich zastosowaniu , a nie jakąś fit szyneczkę xD 

I tu doznałam objawienia... 


 Bodyslim Remodeling Neurocream to rewelacja - spodziewałam się, że tak jak większość po zastosowaniu będzie lepić się do skóry i zostawiać na ubraniach tłustą poświatę , a krem w szybkim tempie wchłania się do zera dodatkowo pielęgnując skórę !


Podoba mi się jego konsystencja , która bardziej przypomina mi luksusowy żelo-krem niż preparat na celullit , opakowanie również jest bardzo dyskretne i nie przypomina tandetnych produktów. Po zastosowaniu pięknie się wchłania pozostawiając skórę lepiej napiętą . Pojemność całkiem spora - 200 ml  , do tego nie potrzeba dużo , żeby pokryć brzuch i pośladki :)

Co do efektów to jednak zbyt wcześnie żebym mogła coś powiedzieć , jednak podoba mi się, że kiedy intensywnie pocę się z Ewką Chodakowską , to nie powoduje zwiększenia "lepienia", co akurat w czasie wysiłku jest raczej standardem  . Po nałożeniu nie ma tu również efektu rozgrzewającego ani chłodzącego .

Ciekawe co jest w środku?


Genuine Cell Anti-wrinkle comfort cream SPF 15  to przede wszystkim krem "inteligentny" zawierający osocze bogate w czynniki komunikacyjne (CFRP) , który aktywuje proces samoregeneracji naskórka oraz chroni przed utratą wilgotności .



Krem jest stosunkowo treściwy , miałam wrażenie, że zostawia nieco tłustą warstwę filmu po wchłonięciu z efektem świecenia , jak dla mnie dużo lepiej sprawdzał się na noc jako ostatni punkt pielęgnacji.


Krem zachęca do sięgnięcia wizualnie - piękne minimalistyczne opakowanie z mlecznego szkła i srebrną zakrętką z "M"  , konsystencja jak dla mnie jest nieco za ciężka , ale moja mama twierdzi, że jest idealna  . Krem sprawdza się lepiej u skór dojrzałych , wymagających intensywnej regeneracji , odwodnionych. Dobrze "zamyka" nałożone pod niego produkty . Pod make-up zdecydowanie zbyt treściwy z uwagi na duże natłuszczenie skóry i naładowanie substancjami aktywnymi. Moja mama nie maluje się oraz nie używa wieloetapowej pielęgnacji uważam więc , że w jej przypadku krem zdecydowanie bardziej dawał efekt "wow" pod względem nawilżenia i pielęgnacji . Duży plus za obecność filtra , bo w Polsce jest mało takich produktów.




Zanim opowiem o peelingu to muszę przyznać, że już dawno nie używałam zwykłego zdzieraka ;p , nie wiem czy nie zatraciłam instynktu samozachowawczego :D . Już praktycznie jakieś dwa lata stosuje tylko te enzymatyczne, a klasyczne tylko do ciała i skalpu :D . Dlatego też Revitalising facial scrub był taką trochę miłą odmianą w mojej pielęgnacji :D.


Co ciekawe w składzie oprócz złuszczających minerałów są też kwasu owocowe.


Peeling jest stosunkowo delikatny , ale treściwy - drobinki są mocno upakowane w żelu dzięki czemu wystarczy tylko delikatny masaż do osiągnięcia efektu. Nie zostawia cery podrażnionej i zaczerwienionej , bez uczucia ściągnięcia. Jak dla mnie jest to produkt bardzo unisex - zapach kojarzy mi się bardziej z męskimi perfumami , po zmyciu nie zostaje.

Produkt przeznaczony do każdego typu ceru zarówno jak i u kobiet jak i u mężczyzn .  Podoba mi się jego design , zapach nie do końca mój , ale bardziej dla mnie liczy się w tym wypadku, że jest bardzo dobry w swoim działaniu - nie podrażnia cery dobrze ją oczyszcza z martwego naskórka i nie pozostawia uczucia ściągnięcia. Jestem na tak :)


Zapewne zastanawiacie się czy sięgnę po produkty ponownie - przyznam szczerze, że na razie najbardziej jest to pewne w przypadku bodyslim , po prostu mega mnie sobą oczarował i ma wrażenie  , że ma duże szanse zostać moim numerem jeden tak jak Smart Touch ;) . Nie wykluczam też sięgnięcia po inne produkty z serii, bo jestem ich ciekawa - zarówno opakowania zachęcają jak i opis producenta :D


LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

Produkty testowane dzięki portalowi Face & Look oraz Twojemu Źródłu Urody

niedziela, 12 marca 2017

LUTOWA LIFERIA - KOD PROMOCYJNY W POŚCIE!

 

W tym miesiącu postanowiłam napisać mega szybko posta dotyczącego pudełka Liferia i jest to spowodowane tym , że macie okazję po wpisaniu w uwagach do zamówienia kodu "interendo_mizon" otrzymać właśnie pełnowymiarowe opakowanie żelu aloesowego tej firmy , który znajdował się w pudełku grudniowym. Mam zdenkowanych kilka opakowań tego produktu i jestem pewna, że się nie zawiedziecie :D  jest idealny w podróży zwłaszcza jeżeli macie tak problem jak ja i "obca" woda nie służy Wam za bardzo - aloes idealnie ukoi podrażnienia ;)

Jak pomyślałam tak NIE zrobiłam oczywiście xD . Wyszło jak zwykle, normalnie oszukałam się sama ;p 

Pudełko zapowiadało się bardzo apetycznie i nawet  moje wierne czytelniczki zwracały mi  uwagę na podpowiedzi i co o tym myślę :D


W środku 5 produków , pudełeczko ciężkie i wypełnione na maksa co każda z nas lubi - a jakże na bogato :) . Nie przyznajemy się do tego ale jednak lubimy uginać się pod ciężarem obładowane prezentów ;p 


Produkt Gwiazda : Organiczny krem do twarzy POSE rodem prosto z USA :D  . Pose było już w kilku boxach i w jednym niestety ale zabłysnęło niezbyt pozytywnie , bo krótkim terminem przydatności ( miesiąc po otrzymaniu ) , pamiętam jak dzisiaj tę awanturkę rodem z inspired by :D . Na szczęście ten z Liferia ma dobrą datę  i jeszcze trochę nam posłuży. Moja wersja to Texturizing - swoją drogą podoba mi się koncepcja , bo jego zadaniem jest odbudowywanie prawidłowej struktury twarzy . Wydaję mi się, że z tego typu produktu ucieszyłyby się osoby z cerą trądzikową lub dojrzałą gdzie upośledzony jest proces naprawczy. 


Osobiście moim ulubionym produktem jest odżywka WAX rodem z Anglii :D . Czemu ? Bo po pierwsze produkt do włosów a mam mega duże zapotrzebowanie na odżywki ;p  . Po drugie z aloesem . Po trzecie pełny wymiar. No i najważniejsze lubię tę firmę :) . Miałam kilka produktów z WAX i byłam bardzo zadowolona :) . Jestem aloe-fanką więc na pewno z przyjemnością zużyję całą :D . Zawsze mnie to drażni, że jest tak mało produktów do włosów w boxach pełno za to balsamów do ciała, których praktycznie NIE używam i potem nie wiem co z tym robić - meh! A jeżeli jest już coś w boxie zwykle jest to mega miniaturka na jeden raz i tyle. Więc jak można sobie o czymś wyrobić opinię? 


Wodę termalną Termissa  prosto z polskiego Podhala :D miałam już okazję wypróbować przy okazji innego boxa kosmetycznego ;p . Tak wiem często to piszę , ale w przypadku gdy kupuje się całkiem sporaśną ilość boxów to potem okazuje się, że znaczna ilość produktów już była w innych. Tę wodę szczególnie upodobał sobie mój tata , który stosował ją .... PO GOLENIU xD . Twierdził , że nic tak nie łagodzi skóry jak właśnie Termissa :D . Czytając opinię innych dziewczyn widziałam ich oburzenie na temat jednego ze składników  - mówię o alkoholu benzylowym :D Trochę to dziwne ale mój tatko twierdzi , że woda na "gazie" super łagodzi :D haha. 


Pierre Rene ( aż trudno uwierzyć , że to Polska firma sądząc po nazwie ;p ) pomadka professional w kolorze Feminity No 13 xD ( a jaki inny numerek mógł mi się trafić ; p ) . Zaskoczyła mnie bardzo solidnym metalowym opakowaniem i dość niespotykanym kolorem jagód w śmietanie :D . Bardzo dawno nie widziałam tego koloru :D . Kiedy moja babcia podobny używała, ale od dawna nie widziałam tego odcienia w sklepach . Niestety kolor absolutnie - NIE mój . Jestem totalnie oddana pomarańczkom i nudziakom ;p .  Feminity zdecydowanie bardzo ładnie wyglądałby u brunetek :) 


Na koniec śliczne maleństwo z Earthnicity Minerals czyli miniaturka pudru . Lubię takie mini opakowanka nie wiem czemu ale zawsze jak widzę jakąś miniaturkę to porusza się we mnie jakaś dziecięca nutka :D Minerały są ostatnio na topie więc te z Was , które lubują się w naturalnej pielęgnacji na pewno nie będą zawiedzione :)


Całe pudełko wydawało mi się skonstruowane dobrze  zarówno pielęgnacja jak i kolorówka są tu "zbilansowane" :D . Wartość kosmetyków znajdujących się wewnątrz zdecydowanie przewyższa wartość pudełka więc gra jest warta świeczki :D 

Na koniec przypominam o kodzie w uwagach zamówienia : interendo_mizon :)






LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

sobota, 11 marca 2017

Blogerowanie z przymrużeniem oka :) - "WPADKI" firm i "UPADKI" blogerek :D Czyli WSPÓŁRACA - nie dajmy się zwariować :D



Dokładnie wczoraj 10.03 miałam kolejny już raz z rzędu 18 urodziny :D . Jestem czyli znowu 18+ już dziesiąty raz z rzędu hahaha . 


W ramach takiej trochę beki z samej siebie i "zajawki" jaką sobie wybrałam dzisiejszy post to będzie taką trochę parodią w moim wykonaniu xD ( o ile większość moich postów to nie jest parodia :D ) . Jeżdżąc po różnych blogerskich spotkaniach ma się do czynienia z wieloma pozytywnie zakręconymi osobami więc wymieniamy się różnymi spostrzeżeniami na temat "WSPÓŁPRAC" . Oczywiście słowo WSPÓŁPRACA tyczy się OBU stron zarówno firmy jak blogera . O ile w sieci jest pełno "mrocznych" zakamarków na temat współpracy ze strony firm mało kto porusza te totalnie żenująco-śmieszne , a wręcz absurdalne anegdotki z obu stron, bo niestety nie tylko firmy wykazują się brakiem profesjonalizmu , ale niestety też i łowcy darmoszki również ;p .

Zacznijmy więc od definicji ( które właśnie stworzyłam na rzecz posta) :D 

ŁOWCA DARMOSZKI: bloger lub osoba podająca się za blogera, która nie wykazuje się sprytem i inteligencją tylko pisze do kogo wlezie i ile wlezie nie sprawdzając czy osoba do której napisał : 
a) NIE JEST INNYM BLOGEREM
b) CZY DANA FIRMA ZAJMUJE SIĘ W OGÓLE TYM CO CHCE WYŻEBRAĆ xD
Ogólnie rzecz biorąc  łowca darmoszki zajmuje się szeroko pojętym "PANDINGIEM" w myśl zasady "PAN DA ... PAN DA byle co...." xD 

NIEPROFESJONALNA FIRMA : firma, która oczekuje jelenia , który zniesie złote jajka . Mając max oczekiwań i guzik dając od siebie :D . No bo przecież chcesz się "WYLANSOWAĆ" w sieci na ich produktach :D

Żeby Wam wszystko rozjaśnić oczywiście przedstawię Wam przykłady z życia wzięte xD .

Prowadzę bloga około dwóch lat :D I niestety ale kilka ... hm... naście razy zdarzyło mi się otrzymać wiadomości - zarówno prywatne jak i "ogłoszenia parafialne" na tablicy  fb lub do szufladki IG w stylu "oferuję współpracę rzetelną i szczerą" , "chętnie będę promować państwa produkty na swoim blogu" , "zapraszam do współpracy" . Są to oczywiście chwilę kiedy mam bekę i tarzam się po podłodze niczym tarzan , bo sorry memory, ale ludzie JA NIE PROWADZĘ ŻADNEGO SKLEPU  :D i NIE OFERUJĘ ŻADNYCH PRODUKTÓW :D . Słyszałam od innych również bardziej żenujące sytuacje - "proszę mi wysłać cokolwiek" xD . O mamo.... UPADEK...

Jest też oczywiście wersja nachalnie drażniąca w stylu pozostawienia na blogu "zapraszam do siebie u mnie zawsze ciekawe rozdania i recenzje" z pozostawionym linkiem do bloga , który trzyma się ni kupy ni dupy  do posta , albo po komencie od razu widać , że dana osoba w ogóle nie przeczytała nawet linijki  ;p , ale WHO CARES :D SHOW MUST GO ON :D . I'm więcej followersów tym lepszy panding można uprawiać :D

Ciekawią mnie również momenty kiedy czytam komentarze pod rozdaniami " NIE PROWADZĘ BLOGA ALE JEŻELI UDA MI SIĘ WYGRAĆ  TO ZAŁOŻĘ" Srsly?? Never forever bejbe to jednak wymaga całkiem sporego wysiłku :D . Na ostatnim evencie usłyszałam również mega nieprzyjemne sytuacje , kiedy do organizatora spotkań piszą blogerzy , który od dłuższego czasu nie napisali żadnego posta , "ALE JEŻELI BĘDĄ MOGLI PRZYJECHAĆ ( czytaj w domyśle zgarnąć nowe DARMOWE fanty) TO GO REAKTYWUJĄ" . Niestety zwykle PO okazuje się, że NIC Z TEGO . Darmoszka zgarnięta to rozejdzie się po kościach, a post nigdy nie powstanie :D. 



Z zabawnych sytuacji "firmowych" z działu "FIRMA W OGÓLE NIE ZAJMUJE SIĘ TYM CO CHCĘ WYPANDZIĆ" to  wiadomość do sklepu z Azjatyckimi kosmetykami z prośbą o ubranka dla dziecka ... Jeny.. Błagam... CO MA PIERNIK DO WIATRAKA ? 

Firmy niestety nie są nam dłużne i wykorzystują na maksa naszą głupotę :D , bo nie ma lepszej reklamy niż ta PRAWIE darmowa ;D . Wiecie ile kosztuję nakręcenie reklamy ?Zatrudnienie np. Dżoany Krupy lub Brada Pitta ??? Nie wspominając o kasie za czas antenowy ? No właśnie kwoty sięgają nawet MILIONÓW.

A wiecie ile kosztuje praca blogera ? Większość współprac to BARTER czyli po prostu wymianka :D , wbrew pozoru tylko największe blogi i celebryci mogą pozwolić sobie na wybrzydzanie i płatne współprace. 

Wydawałaby się, że taka oto wymianka powinna wystarczyć - firma dostarcza produkt , a Ty go po prostu recenzujesz , ale i tutaj nie ma niestety bajki :D Każda firma ma swoje standardy i czasem te standardy są WPROST nieproporcjonalne do barteru. 

 

Krem za 30zł dostępny nawet w kiosku , a Ty nie dość, że masz A) opisać go TYLKO w superlatywach b) NAJLEPIEJ po jednym użyciu :D c) FIRMA MA PRAWO WYKORZYSTYWAĆ TWOJE ZDJĘCIA NIEODPŁATNIE d) MASZ ZAMIEŚCIĆ NA KAŻDYM SOCIAL MEDIA INFO NA TEMAT ZAJEBISTOŚCI PRODUKTU I TO NIE RAZ ALE NAJLEPIEJ ZE 3 . e) PRODUKT KONIECZNIE MUSI SIĘ ZNALEŹĆ W TWOICH ULUBIEŃCACH... Nie sądzicie , że jest to śmieszne? 

Ciekawe są też wpadki "DOSTAŁAM COŚ CO W OGÓLE MI SIĘ NIE PRZYDA" przykład:
Jedna z dziewczyn (BRUNETKA! Jej zdjęcie widnieje z boku szablonu bloga jako Autorki) opowiadała, że firma sama do niej napisała ,fascynując się jej pracą oraz oferując swoje nowe produkty do farbowania włosów. Paczka przyszła w miarę szybko a w środku... No jasne farba do włosów ale w kolorze BLOND i BURGUND . Dziewczyna oczy jak pięć złotych od razu pisze do firmy, że prosi o wymianę, bo na takie kolory to ona nie planuje się farbować , na co firma jej odpowiada , że NIE MA OPCJI WYMIANY I MA RECENZOWAĆ TO CO DOSTAŁA... Super naprawdę super :D

Inny komizm sytuacyjny kiedy koleżanka , która ma SYNKA otwiera paczkę od firmy a wewnątrz RÓŻOWA SPÓDNICZKA i PLECACZEK W KRAINĘ LODU.. Jej pierwsza myśl : "Jezu chcą mi z dziecka transwestytę zrobić xD ". Odpowiedź firmy po wiadomości od niej: "NO TAK MA PANI PIĘKNĄ CÓRECZKĘ" xD Buahahahahaha :D

Jaki z tego morał? 

Życie to NIE JE BAJKA :D

Prawda jest taka, żeby coś dostać trzeba włożyć  w to tak naprawdę sporo wysiłku . Mówię tu oczywiście o obu stronach . Po każdej stronie nie tylko firm ale i blogerów są osoby , po prostu PAZERNE i trzeba mieć twarde pośladki , żeby nie zgłupieć z tym wszystkim :D 

Macie jakieś zabawne historyjki? Ja chętnie posłucham :D Jestem w wyśmienitym nastroju do żartów :D 





 LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

niedziela, 5 marca 2017

EVENT Z NOWOŚCIAMI MARKI DERMOFUTURE PRECISON - serum z wit. K , biotyną i wit. A




Prawdę mówiąc na dzisiaj planowałam co innego , ale jednak szybko zmieniłam zdanie stwierdzając, że póki jeszcze emocje nie opadły chętnie podzielę się swoimi wrażaniami na temat piątkowego spotkania w siedzibie firmy TENEX - czyli właściciela marki Dermo Future Precision ;) . Często macie okazje czytać na temat moich wrażeń w stosunku do ich produktów , bo nie będę ukrywać , że dzięki Michałowi z Twojego Źródła Urody mam przyjemność współpracować z firmą ;)

  

Nawet nie wiecie jakie to cudowne uczucie kiedy podchodzi się do witryn z produktami danej marki i praktycznie o każdym można coś powiedzieć ;p hahaha .

Spotkanie było o tyle wyjątkowe, że nie było "typowym szkoleniem" , bardziej miałyśmy "poczuć na sobie" typowo organoleptycznie  nowości marki , które od zeszłego tygodnia weszły na rynek :) . Lubię takie rzeczy ;p . Pewnie dlatego , że jestem ciekawe jajo ;D i to nawet bardzo ciekawe xD . 

Firma zadbała o nas kompleksowo  - wszystko było na najwyższym poziomie i muszę przyznać , że czuło się pełen profesjonalizm i szacunek w stosunku do nas Blogerów i Vlogerów.  

Punktem zbornym był oczywiście Pałac Kultury - bo kto nie zna tego punktu ? No cóż Michał musiał dać odrobinę zmyły określając szczegółowo miejscówkę jako "KINOTEKA" co wystarczyło żeby zgłupiała nawigacja , ja i mój MENż xD hahahaha , nie obyło się be nawigacji ręcznej w postaci - telefonu do przyjaciela xD czytaj do Michała hahah. Po drodze oczywiście jadąc autostradą  nie mogło się obyć bez wypadku i zablokowanego ruchu drogowego 25km przed stolicą. Prawie aż hybrydy zjadłam z wściekłości xD .

Na szczęście nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre i zdążyłam na czas żeby wsiąść do wesołego busa , który dowóz nas do mistycznego miejsca zwanego siedzibą TENEX :D . Po przywitaniu nas przez personel  i rozpoczęciu prezentacji przez charyzmatyczną panią Anię , nawet nie poczułam , że czas leci tak szybko :D

Co do samych nowości - tak jak wspomniałam na początku od tygodnia Dermo Future wprowadził trzy nowe kuracje w ampułkach . Opakowanie oczywiście podobne do tego  ze słynnej witaminy C czyli ciemny słoiczek , biała naklejka i to co lubię najbardziej - PIPETKA :) . W środku jednak każdy miał inną zawartość a nawet konsystencję i zapach co dla kogoś kto posiada pełen zestaw Dermo Futerków :D nie powinny się pomylić z czymś innym ;P . 

foto by : http://lepszawersjasamejsiebie.blogspot.com/

Muszę przyznać , że bardzo spodobał mi się zapach - słodkich migdałów? kuracji z 1% witaminą K , przeznaczoną dla cery naczynkowej . Prawdę mówiąc w Polsce jeszcze tylko jedna firma posiada tego produkt w swojej ofercie . Witamina K ma głównie wzmacniać ściany naczyń i zmniejszać to czego większość z nas nie lubi - zaczerwienienia ;p ( ja nie wiem czemu nie lubimy być rumiane jak jabłuszka :D )  . Konsystencja jest bardziej oleista więc raczej preferowane jest na noc .



Kuracja z Biotyną to dla mnie osobiście enigmą , ma szansę stać się wielkim hitem marki , bo szczerze mówiąc nie znam ani jednego preparatu do twarzy oczywiście z witaminą H . Podoba mi się w niej nawet to , że wygląda trochę jak białe mleczko kokosowe :D , zapach jest tu znacznie mniej intensywny niż w kuracji z witaminą K , ale i też konsystencja jest zdecydowanie lepiej wchłanialna i nadaj się bardziej pod makijaż. Swoją drogą jestem bardzo zainteresowana czy moja skóra polubi się z nią czy nie ? Nawiasem mówiąc  bo zapewne zastanawiacie się jaki wpływ ma na naszą cerę zamieszczę Wam zdjęcie ze ściągą z prezentacji ;p 


Witamina A na pewno jest Wam znana od bardzoooo dawna ;D . Każda z nas zna ją i wie , że można po niej się złuszczać :D . Ciekawe jak będzie z tym produktem ? Będzie łuszczonko czy nie ? Czas pokaże , konsystencja też bardziej oleista , ale mnie bogata niż w witaminie K . Pamiętajcie , że po użyciu preparatów z właśnie z tą witaminą zawsze warto mieć filtr na twarzy , ze względu na jej fotoczułość :) 


Największym dla nas zaskoczeniem było kiedy miałyśmy zmyć makijaż i nałożyć sobie na twarz  któryś z preparatów a następnie zastosować jeden z masażerów dostępnych w ofercie dermo :D  . O rozgrzewającym pisałam już <TUTAJ!> , złoty czeka na swoją recenzję ;p , muszę przyznać , że to złotko ma moc :D 

Tak na zdjęciu jestem ja :D ale wykonała je - http://lepszawersjasamejsiebie.blogspot.com/


Potem po przepysznym posiłku , który był tego dnia pierwszym który w ogóle skonsumowałam czyli pożarłam te pyszności na bogato ;p 

Wystąpiła z prezentacją przedstawicielka firmy Constance Caroll :D , którą zapewne rażąca większość w tym ja sama znają z ich pudru :D ( moja babcia taki używała :D ) . Firma jednak poszła z duchem czasu i poszerzyła swoją ofertę o inną kolorówkę w tym o hit ostatniego sezonu metaliczne cienie o tak bogatej pigmentacji, że wystarczyła naprawdę odrobinka, żeby efekt był piorunujący. 

zdjęcie podwinęła Adze - http://lepszawersjasamejsiebie.blogspot.com/

Na koniec powróciła pani Ania i przedstawiła nam ofertę suplementów Tenex . Jednak co do ich efektów to sami wiecie trzeba poczekać ;) . Miałyśmy też okazję wypowiedzieć się na temat istniejących produktów co byśmy w nich poprawiły  lub co byśmy widziały nowego :) .


Dzień jednak nie zakończył się na tym :) Jako , że  w naszej ekipie był prawie same Księżniczki i dwóch Królewiczów musieliśmy pojechać do Pałacyku na uroczystą kolację :D 


Gdybym miała wziąć ślub i mieszkała w okolicach Warszawy na pewno nie wzgardziłabym weselem w przepięknym Pałacyku Otrębusy :D . Kiedy wysłałam zdjęcia mojemu MENżowi , bez ogródek stwierdził , że mi zazdrości i miał czego ;D . Miejsce było klasą same w sobie. Przepiękne w stylu klasycznym z bogatymi zdobieniami :D . Do tego miałyśmy do dyspozycji basen, saunę i grotę solankową - Achhhh..... Kolacja z firmą Tenex była bardzo wykwintna  dania były wyszukane bardzo smaczne i co najważniejsze - nawet osoby z celiakią i wegetarianie otrzymywali jedzenie na wysokim poziomie i smaczne! 


  


Po kolacji miało oczywiście miejsce spotkanie "integracyjne" jednak jako prawdziwa Dama Wam nie powiem ;p co się działo :D

Uczestnicy spotkania:



Jak zwykle ogromne podziękowania dla Michała - Twoje Źródło Urody 



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

czwartek, 2 marca 2017

WONDER FUN PARK OD ETUDE HOUSE CZYLI KOLEJNA LIMITOWANA EDYCJA!



Jestem królową limitowanych edycji ;p No dobra to było mega zarozumiałe ;p no to chociaż księżniczką ;p heheh ( to też brzmi mega pustakowato - prawie jak skład budowlany ;p ) . Koreańskie firmy wiedzą jak czarować klientów :D . Kiedy widzę ładną limitkę jestem chora :D . Teraz mam na celowniku Trolls z The face shop ( no dobra paletki obie już kupiłam , ale cała limitka mega mi się podoba - przepiękne okrągłe róże , tinty i korektory <3 mam je na swojej urodzinowej wishliście ;p )  ale wracając do meritum ;p . 


Dzisiaj na tapetce mam Wonder Fun Park z Etude House co ciekawe posiadam "wonder kit" prosto cieplutki z Koreii - wszystko dzięki Mint on Mars <3 <yey> dobrze mieć wtyki w Korei haha :D
Etude House poraża mnie ilością limitowanych edycji - wypuszcza je mniej więcej raz w miesiącu?

Trzeba przyznać, że Koreańczycy wiedzą jak dbać o swój biznes - wystarczy zapakować to samo w ładne opakowaniu i  BINGO! strzał w dziesiątkę :D  babki się zabijają, żeby mieć nowe opakowanie - patrz w tym ja xD . Mint on Mars zawsze mi opowiada, że problemy z niektórymi produktami są nawet w sklepach firmowych o nie wspomnę o internetowych stronach :D . 


Wonder Fun Park spodobał mi się przede wszystkim nutką wakacyjnych wariacji :) . Śliczne pastelowe kolorki i atmosfera wszechobecnego "fanu" i zabawy świetnie rozładowuje przygnębiającą aurę zimy :p . Nie wiem jak u Was , ale u mnie ciemno wszędzie , głucho wszędzie , burza będzie ;p . Do tego przypomina mi się patrząc na nie moje marzenie pod tytułem - wyjazd do Disneylandu ;p hahah.

Lubię rzeczy typu "KIT" , bo zwykle są pięknie opakowane w specjalne pudełka czyli BOXy xD hahahah czyli wiecie jaki jest mój kryptonit xD buahahaha :D . Ten "KIT" ( proszę nie mylić z szajsem xD) , zawierał w sobie trzy różnego rodzaju kosmetyki makijażowe ;) . 

Co mega mnie rozczarowało? 

Najbardziej bolało mnie to , że w skład kitu nie wchodziła przepiękna pomadka , a w gratisie nie było jednego z pięknych pędzli "unicornowych" wchodzących w skład kolekcji :D . Prawdę mówiąc tint jest najsłabszym ogniwem kolekcji - grudkuje się , podkreśla suche skórki i wysusza usta , przynajmniej u mnie ;p . Kolor początkowo wydawał mi się megaaa marchewkowy  , ale ostatecznie na ustach wygląda bardzo ładnie :) ,  niestety nic więcej.


Jak widzicie w gratisie dawali takie ładne etui "FANCE" z tyłu jest lusterko i dołączona smyczka :) . W wersji "global" dawali niezbyt atrakcyjną bardziej tandetną torebkę w kształcie popcornu .


Zdecydowanie na plus jest rozświetlacz :) . W kitach można było wybrać czy chcemy róż czy rozświetlacz - wybrałam ten drugi :) jest bardzo subtelny w swoim działaniu , co dziwne jest bardziej MATOWY , glow jak na produkt Koreański jest raczej minimalny . Opakowanie jest po prostu sweetaśne ;p . Podobało mi się bardzo :D . Kolory bardzo ładnie mieszają się ze sobą subtelnie podkreślając urodę :)



Paletka cieni bardzo przypominała tę z inne serii limitowanej Etude House - Pink Skull jednak tutaj tonacja ku zaskoczeniu bardziej "punkowa" niż w poprzedniej :D jakoś te cienie są mało pastelowe na tle innych produktów , ale za to odpowiadają mi ;p . Ponadto mają całkiem niezłą pigmentację co  trochę zburzyło mój świat ;p - spodziewałam się no wiecie... miernej jakości xD.




Całość podoba mi się :D lubię się taplać w limitkach ;p xD .  Na koniec kolejne "wybitne" filmowe dzieło w moim wykonaniu xD 








LIFE IS BETTER WITH THE CAT!