HELLO ASIA VOL.2 OCZAMI ORGANIZATORA :)

HELLO ASIA VOL.2 OCZAMI ORGANIZATORA :)




Jestem głównym organizatorem Hello Asia vol.2 . Byłam oczywiście głównym organizatorem również części 1 i zapewne jeżeli zobaczycie gdzieś Hello Asia vol.3 zapewne też będę jego autorką ;p . No co Hello Asia jest sygnowane moją osobą - jest więc moim dzieckiem , a je jego maDką xD . Każda matka ( nawet ta przez D jak...pewna część ciała  ;p  ) swoje dziecko chwali i ja swoim pochwalę się również , ale ....


Nie w tym poście.

Istotą tego posta przedstawienie trudów organizacji. Większość osób , która przychodzi na różnego rodzaju spotkania nie zdaje sobie sprawy ile wysiłku i trudu trzeba wsadzić, żeby w ogóle cokolwiek wypaliło. Musicie też wiedzieć, że organizatorzy NIE zarabiają na swoich spotkaniach. To pasjonaci , którzy chcą się podzielić swoją miłością do danego tematu spotkania. 



Na pewno tak jest w moim przypadku.

Hello Asia jest spotkaniem wybitnie tematycznym i w ściśle określonym temacie - Asian Beauty i to tej w wersji koreańsko-japońskiej z domieszką innej tematyki również w tym klimacie . Oznacza to , że sponsorzy również znajdują się w pewnych ramach . Jeżeli myślicie , że nasi dystrybutorzy są chętni do współpracy - GRUBO się mylicie. Większość tych z polskiej strony, którzy przeznaczyli dla nas swoje upominki , to osoby zaprzyjaźnione , do których chętnie wracam po zakupy , i z którymi dogaduję się również w strefie bardziej prywatnej. Musicie też wiedzieć, że pracowałam na takie relacje ciężko i nie chciałabym stracić zaufania tych osób. Zaznaczam to również wielokrotnie i będę to zaznaczać - JESTEM WIERNĄ KLIENTKĄ tych sklepów i jeżeli cokolwiek otrzymuję NIE wynika z WSPÓŁPRACY , a raczej z podziękowania za zakupy.

Zanim Hello Asia vol. 2 doszło do skutku...

Jego droga była bardzo wyboista i pełna niespodziewanych zwrotów akcji i nieprzewidzianych zdarzeń . Rzekłabym nawet niefortunnych. Zawsze wszystko zaczyna się od pomysłu , a potem jest jego realizacja. Haczyk oczywiście zawsze jest w podpunkcie - REALIZACJA. Jest cały ogrom malutkich kamyczków , które spadają pod nogi, żeby zrobić duże kuku. Nie da się dogodzić każdemu. Nawet samemu sobie jest trudno.

JEŻELI COKOLWIEK WIDZISZ TO TYLKO POŁOWA PRAWDY.

Musicie widzieć , że nie miałam "szefa" , który dałby kasę na całą organizację tylko sama nim byłam dla siebie ;) . W praktyce oznacza to , że za salę , catering , kubeczki i torby itp. płaciłam sama , z własnej kieszeni. Zdarzyło mi się nawet płacić cło... Część osób , które były na spotkaniu wiedziały o tym , inne nie. Chciałam , aby Hello Asia było wolne od "wpisowego" . Powtarzam jestem pasjonatką i chcę swoją pasją zarażać innych , jakoś płacenie za dzielenie się zainteresowaniami nie jest w moim guście. 




ALE ZACZNIJMY OD POCZĄTKU...

Na pewno ryzykownym zagraniem z mojej strony była organizacja we Wrocławiu , bo sama jestem z północy Polski i bliżej mi do morza ;p . Stanowiło to dość duży problem ostatecznie , bo "nie znając terenu" dość ciężko ogarnąć było salę . W końcu salę ogarnęła Candymona ( dziękuję Ci bejbe!!! ) i to w chwili gdy zaczynało robić się mocno gorąco ... Osobiście nie przeszkadzało mi to, że była bardziej na obrzeżach. I tak dojeżdżałam ;p . 

Nie tworzyłam , też oficjalnego "ramowego" konspektu , bo wiem z zeszłego roku , że wszystko płynie i zmienia się na bieżąco , być może gdybym go stworzyła część osób mogłaby być rozczarowana , że podpunkty się nie odbyły. Czas płynął stosunkowo szybko :p 

 Denerwowałam się też tym , że część sponsorów ociągało się z wysyłką i ostatecznie część nie zdążyła w ogóle dojść :( , co uważam za totalnie słabe, zwłaszcza, kiedy fundator oczekuje recenzji w określonym terminie ( sam się nie wywiązując z tematu... ) . O tak podpisałam nawet umowę  zobowiązującą mnie do wypełnienia podpunktów w niej zawartych... Miałyśmy też totalnego pecha , bo znaczna część paczek od jednego ze sponsorów , została nam najprawodopodobniej ukradziona na dworcu PKS... ( o tak to jest rozpacz i dno...).



Musicie wiedzieć, że poszukiwania sponsorów za granicą jest trudne. Wysłałam ponad 100 maili z czego dostałam odpowiedź na może 20 , większość odmowna. Zdarzały mi się kwiatki , że entuzjazm był paczki jednak nie . Inni czasem miałam wrażenie , że nie rozumieli co oznacza 12th August i proponowali mi wysyłkę 7 ( gdzie minimalny czas oczekiwania z USA to 2-3 tyg...) O feralnym bardzo wysokim cle już wspomniałam... 

Z naszej polskiej strony było podobnie niektórzy deklarowali się i nic z tego nie wynikło, co uważam jest smutne. Inni po początkowej euforii z jakiś niewiadomych przyczyn nagle milkli jak zaklęci. Wiem, że ostatnio po "see blogers" padła fama , że wszyscy blogerzy kradną , ale uważam , że napisanie tekstu i zrobienie do niego zdjęcia wymaga od nas sporo wysiłku ( nie wierzycie ? zapraszam do spróbowania :D ) . Reklama w google jest jednak znacznie droższa :D .i mniej precyzyjna.

Muszę ogromnie podziękować za pomoc Fancy , która ogromnie mi pomogła , nie marudziła i była do wszystkiego pozytywnie nastawiona :D . Candymonie za uratowanie sytuacji :D . Natali - Centrum Stylu za wspaniały pokaz japońskiego  manicure , a także zespołowi Rare Beauty Market i ich Marce Meldvici , którą miałyśmy przyjemność poznać przedpremierowo. No i oczywiście rewelacyjnej makijażystce @racheal_park.

A także  i Wam moi Uczestnicy:
http://hairblonde.blogspot.com/- mojej blogo Mamusi Monice :D
http://www.kerli.pl/- Kindze ( o tak chce mnie truć robakami XD
http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/ - Agnieszce, o której wszyscy myślą , że jest Angeliką :D
http://www.kolorowy-kraj.pl/- Ani
http://www.twojezrodlourody.com.pl/- Michałowi ( a co rodzynek musi być :D


Przecież bez Was nic by nie wyszło :D

W następnym poście obiecuję napisać Wam relację , a jeszcze później pokazać co takiego dostaliśmy :p


VISIT KOREA! Czyli co takiego interendo przywiozła z Kraju Porannego Spokoju ?

VISIT KOREA! Czyli co takiego interendo przywiozła z Kraju Porannego Spokoju ?




To jest zdecydowanie pytanie łatwe do rozszyfrowania xD . No toć jasne , że walizki pełne kosmetyków :D , bo koreańskie kosmetyki najlepiej kupować w Korei :D hahah :p . Zakupy bardzo owocne i nawet w sumie nie do końca spełnione xD , bo jeszcze miałam coś kupić , ale jednak kupiłam coś innego xD ,albo za długo czekałam żeby coś kupić ... Wiem mega skomplikowane to jest :D 

W ramach żeby nie przynudzać możecie w wersji wizualnej i ruchomej posłuchać mojej gatki na moim yt - bo tak proszę Państwa o to interendo obasan nagrała jakże inteligentne i inspirujące filmiki w tematyce haulowskiej :D tutaj fotkami pożydziłam co by lepiej Wam się filmiki oglądało xD . 

W pierwszej części możecie zobaczyć co kupiłam sama , a w drugiej co kupowała dla mnie i odkładała Karolina - Mint on Mars (KLIK!)







WYNIKI ROZDANIA URODZINOWEGO i DERMOFUTURE!

WYNIKI ROZDANIA URODZINOWEGO i DERMOFUTURE!




Dzisiaj szybki post żeby nie przedłużać ;p . Dziękuję wszystkim za udział :) . Niedługo nowe rozdanie ;) ( nagrody już są przygotowane :D ) . Jestem teraz w trakcie bardzo ważnego dnia :D Czyli mówię o kolejnej odsłonie Hello Asia vol. 2 ;D .


ZWYCIĘZCAMI ROZDANIA DERMOFUTURE :

SERUM Z WITAMINĄ A: Anna Domagała
SERUM Z WITAMINĄ H: Mysia Familia
SERUM Z WITAMINĄ K:Mrs. Nobody




ZWYCIĘZCAMI ROZDANIA URODZINOWEGO ZOSTAJĄ:


- TOO FACED NATURAL LOVE- paleta 30 cieni do makijażu - Anna Grzybowska
-TOO FACED FUNFETTI - paleta 12 cieni do makijażu - Ola s.
- TOO FACED SWEET PEACH - paleta o słodkim zapachu brzoskwinki z różem , rozświetlaczem i bronzerem ^^ - Justyna Wiśniewska 
- TOO FACED LOVE LIGHT - kolorek YOU LIGHT UP MY LIFE czyli odcień złoty ^^ - Emilia www.kherblog.com

Gratuluję :) Prześlijcie mi swoje dane do wysłki na maila : interendo@wp.pl

Na Fb i instagramie macie oczywiście wyniki tamtejszych rozdań :D

VISIT KOREA! Czyli przejdźmy się ulicami Seulu w poszukiwaniu kosmetycznego raju Myeong-dong

VISIT KOREA! Czyli przejdźmy się ulicami Seulu w poszukiwaniu kosmetycznego raju Myeong-dong


                      

Zanim przybyłam do Seulu Myeong-dong był dla mnie czymś w rodzaju kosmetycznej Mekki i Świętego Grala w jednym , był w mojej głowie nawet rajem utraconym xD. Teraz kiedy byłam w Seulu i nim przeszłam , wiem , że to MIT.  Gówniany MIT .

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO MYEONG-DONG .

W Seulu co druga ulica to Myeong-dong. Serio. Serio serio. Kiedy wyszłam z hotelu miałam wrażenie , że jestem na Myeong-dong . Co kawałek miałam Etude House, Holika Holika , Innisfree , a Nature Republic to miałam wrażenie , że swoją nachalnością i ilością bije wszystko ... ( dlatego nawet tam nie weszłam - z przekory! ) . Samo Myeong-dong okazało się stosunkowo mniejsze niż w mojej wyobraźni... W Seulu wszystkie ulice w głównych dzielnicach wyglądają podobnie. Tylko różnica jest taka , że Myeong-dong...

                 

NIE TONIE W ŚMIECIACH...

To okropne , ale w tak ogromnym mieście jak Seul ( ponad 12 mln mieszkańców) uliczna higiena jest na bardzo niskim poziomie. TOTALNY BRAK czegoś takiego jak kosze na śmieci  powoduje, że ulice to prawdziwe wysypiska. Co uważam jest smutne w tak zaawansowanym technologicznie kraju gdzie dochód narodowy na jednego mieszkańca jest ponad trzy razy większy niż Polaków ( warto też zaznaczyć, że Korea jest ponad 3 razy mniejsza od Polski i ma właśnie o ten 12 milionowy Seul więcej mieszkańców niż my :p ) . W Korei technologiczny przepych bije po oczach ( w metrze nie widziałam innych telefonów od najnowszych Samsungów - które są tańsze tam o ponad 1500 zł , LG i iPhonów ) , w moim hotelu miałam ponad 60 calowy telewizor , komputer z dużym monitorem , a o moim kiblu to pisałam już pieśni pochwalne w poprzednim poście xD . Za to brakuje tam tak prozaicznej rzeczy jak kubeł na śmieci. Dlatego mieszkańcy rzucają śmieci na ulicę , które nie do końca są należycie oczyszczane. Szczególnie widać to rano kiedy miasto śpi ( rano w Korei to nie jest nasze rano xD tylko 12 ) . Eh .. prawdę mówiąc chciałoby się rzecz - SMRÓD , BRUD I UBÓSTWO... Dlatego na tym tle Myeong-dong się wyróżnia - lśni czystością . Jest w końcu turystyczną wizytówką.

IDĄC WZDŁUŻ MYEONG-DONG

ma się wrażenie , że szybciej się kończy niż zaczęło. Cała wyjątkowość tego miejsca opiera się na tym, że jest tu większość "sztandarowych" sklepów znanych z blogerskich fotek ( o tak sama sobie też takie walnęłam;p ) , jak wielka zielona ściana Nature Republic , czy  zameczek Etude House. Są tu również siedziby zagranicznych marek - Lacoste , Ralph Lauren , czy gigantyczny Daiso umieszczony w wieżowcu ( Daiso to jak dla mnie odpowiednik naszego Pepco xD ) . Myeong-dong stanowi też centralną siedzibę dużych banków ( np. Citibank - jedyny , którego nazwa mi coś mówiła , Kookmin Bank , Korea Exchange Bank ) , a także tak zwanych "department store" w tym kolejnego Lotte . No i nie mogę zapomnieć o mojej ukochanej Hello Kitty Caffe :D .

                  

JEDNAK IRYTUJĄCY JEST FAKT,

że w Korei główne deptaki są dostępne dla zwykłego transportu samochodowego i kierowcy mają w głębokim poszanowaniu pieszych . O tak w Korei tak jak w Rosji - ratuj się kto może. Zwłaszcza, że ulice są znacznie , ale to znacznie węższe niż u nas. Często przypominają zaułki , a raz nawet byłam świadkiem , że ani jeden kierowca , ani drugi nie chciał ustąpić sobie miejsca , tylko obaj złośliwie tamowali ruch sobie i pieszym.

A TO MAŁY ZASKOK!

Kiedy idę do naszej Sephory w dziale z kosmetykami koreańskimi są pustki , natomiast w mojej Mekkce to pustki są, ale w sklepach ;p . To prawda co mówią o tym, że bardzo często przed sklepami stoją osoby zachęcające do zakupów - maseczkami w płachcie lub "torebkami niespodziankami" , które dostaniesz jeżeli coś kupisz . Jak to jedna pani zaczepiła mojego MENża  "nie musi pan wchodzić dam to panu jeżeli pan coś kupi" ... No po prostu ... Desperacja... Bardzo szokujące są też często promocje - typu 10 mask sheet + 10 ( w cenie tak śmiesznej , że po prostu płakać się chce kiedy widzę to nasze zdzierstwo...) , 5 banila co clean it zero + 2 , albo 1+1 pianka do mycia twarzy innisfree . Nie da się jednak ukryć , że sprzedawcy również oszukują i żerują na klientach  - zainteresował nas z Minti plakat najnowszej wakacyjnej limitki z Peri Pera gdzie JAK BYK BYŁY pokazane 1+1 cushion lub 1+1 tint jednak po zapytaniu o promocję ekspedientka zaprowadziła nas w najbardziej zapyziały skraj sklepu pokazując całkiem inne produkty nie do końca w odpowiedniej świeżości informując , że to te są w promocji...

                  



LUBICIE TEGO PRZYJEMNIACZKA?



O tak mówię o produkcie kultowym już w naszym kraju , który mają nawet blogerki i osoby ,które nie interesują się Azjatykami czyli Aloe Shooting Gel 98% z Holika Holika.  Myślałam, że jego Polska cena jest korzystna - 35 zł to całkiem nieźle jak na Azjatyk . W koreańskiej Holice szczena mi jednak opadła - za tę kwotę  w przeliczeniu można kupić 2 duże żele plus dwie wersje 60 ml oczywiście elegancko zapakowane , a kobiety to kiedy weszłyśmy łaziły za nami jak psy gotowe wysmarować nas wszystkim dostępnym w sklepie i informując o każdej promocji byleby tylko coś sprzedać... Nie tylko cena tego produktu mnie zaskoczyła - szczególnie ogromną różnicę cenową widziałam w SKIN FOOD - krem yuja w Sepchorze kosztuje ponad 100zł natomiast ten sam produkt w Korei ... ok 35zł... Nie myślcie jednak , że Jolse jest takie tanie ;) Mają "darmową wysyłkę" dokładnie wliczoną w cenę produktów i dlatego tak chętnie współpracują z blogerkami :D . Mają przebitkę oj mają :D . Poczułam to na limitce z A'PIEU Bonobono :p

SZUKAJ WIATRU W POLU.

Jeśli myślicie , że tak hitowe w Polsce Koreańskie marki jak COSRX , NEOGEN , DR.G i SKIN79 mają swoją sklepy i można kupić ich produkty wychodząc w kapciach po bułki ( których nota bene możecie mieć problem z dostaniem w Korei xD ) to się grubo mylicie. Nie spotkałam ani jednego sklepu stacjonarnego tych firm wszystkie powyższe za wyjątkiem SKIN79 są dostępne w Olive Young , ale tez w bardzo ograniczonej ofercie i trzeba się mocno napocić , żeby je znaleźć.  Natomiast SKIN79 wiem ,ze ma swoje sklepy stacjonarne oddzielnie , ale musi ich być bardzo mało. Za to jeżeli jesteście fanami ETUDE HOUSE, INNISFREE , NATURE REPUBLIC , HOLIKA HOLIKA , A'PIEU , MISSHA, THE SAEM lub TONY MOLY, ARITAUM, IT'S SKIN i SKINFOOD - ich stanowisk jest bardzooooo dużooo..... Można by rzecz , że część naszych ulubionych koreańskich marek jest... selektywna...


                      

JAKI Z TEGO MORAŁ? ( nie żuj gumy w lesie ;p)

Wierzcie mi musiałam mocno się ograniczać z zakupami , żeby się nie zatracić w kosmetycznej rozpuście i zmieścić w 30 kg bagażu w cenie biletu xD . Tak bardzo starałam się trzymać nerwy na wodzy , że  zakupy robiłam dopiero dzień przed wylotem i zajęły mi całą godzinę xD . Nawet kibicujący mi MENż stwierdził , że jestem szybka.. O tak byłam jak struś pędziwiatr - szłam tylko w obranym celu z przemyślaną listą zakupów i wiecie co... Prawdę mówiąc unikałam tych wściekłych sklepów xD , a wybierałam koreański odpowiednik rosmanna i hebe czyli Olive Young i Watsons , bo po przejrzeniu ich "gazetek" zdecydowanie można było zaoszczędzić na produktach , które znam i lubię - bo w Korei całkiem nieźle również z dostępnością Japońskich marek :) , tak, że wychodząc nie miałam wrażenia, że kupiłam sporo zbędnego badziewia ;p . Widząc na żywo niektóre limitki dałam sobie od razu z nimi spokój - THE FACE SHOP i Marvel ( paletki to prostu kiczowato napigemtowane jak dla dzieci... ) , a inne jak BONOBONO po zobaczeniu ich na żywo i przeliczeniu na złotówki od razu wiedziałam, że muszę mieć ;p




VISIT KOREA! Czyli co mnie zszokowało w Koreańskiej hotelowej łazience?

VISIT KOREA! Czyli co mnie zszokowało w Koreańskiej hotelowej łazience?

Postów związanych z moimi koreańskimi wakacjami na pewno będzie jeszcze dużo ;) . Ten jest pierwszy z cyklu ;p , bo wydaję mi się najbardziej "beauty" , a chyba w sumie głównie o tym jest ten blog ;p .  Hotel okazał się wieżowcem praktycznie bez okien ;p . Tzn. u nas w pokoju jest jedno ala cela i podobne drugie w łazience , ale prawdę mówiąc nie spodziewałam się , że pokój będzie taki klaustrofobiczny . Jest to akurat trochę przygnębiające, ale ogólnie za kasę , którą zapłaciłam jest bardzo luksusowo plus śniadanie (szwedzki stół) wliczone w cenę ;p . Zamówiłam pokój o wyższym standardzie, bo różnica w cenie była nieznaczna . Gdyby jednak okna były większe  nocny hałas mógłby być nie do wytrzymania - Korea nie śpi w ludzkich porach. Rano jest cisza - nie na darmo Koreę nazywa się Krajem Porannego Spokoju. Ruch zaczyna się koło 11-12? Pokój jak pokój , ale co kryła w sobie łazienka?


TU JEST PRAKTYCZNIE ABSOLUTNIE WSZYSTKO...

Czego potrzebujesz  w podróży. Na starcie już w recepcji otrzymaliśmy foliową kopertę, w której wyczułam szczoteczki do zębów. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby obsługa codziennie nie przynosiła nam nowego kompletu razem z jedno - dwurazowym opakowaniami pasty do zębów. Oprócz tego w kopercie znalazłam "care set" wewnątrz którego była para wacików , 3 patyczki do higieny uszu i ... różowa gumka do włosów ;p . Na miejscu była też  "jednorazowa" ( hermetycznie zapakowana)  szczotka do włosów ( moja babcia miała podobną xD ) , czepek kąpielowy, maszynka do golenia i ciekawostka , której nigdy nie widziałam - jednorazowa zapakowana jak mask sheet gąbka do kąpieli . Szlafroczki , kapciuszki i ręczniki ( sztuk 5 wymieniane codziennie ) .

CO DO SAMEGO MASK SHEETA...

Też oczywiście w wersji aloesowej był na miejscu. Nie myślcie jednak , że na miejscu były tylko te mizerne sampelki - płynu do kąpieli i mydełek do twarzy ;D Bardzo mocno w oczy rzucał się podział na damską i męską pielęgnację. W wersji PEŁNOWYMIAROWEJ. Widać tu ogromną dbałość o pielęgnację cery . O tym co widziałam na ulicach powiem Wam  później , bo to też jest ciekawe doznanie i doświadczenie :) . 


Mrs and Miss:

Szklane zielone butelki z mlecznego szkła kryją w sobie toner i emulsje . Za to srebrno-zielony areozol to lakier do włosów z koenzymem Q10 , a moim aloesowym kumplu w wersji sheet już wspominałam ;p . Na pierwszym zdjęciu widzicie jeszcze piankę do mycia twarzy (różowa butelka) w ramach ciekawostki powiem , że wyprodukowała ją japońska firma Kracie , która produkuje , też zestawy "DIY" słodyczy ( tak te ala japanazjadam ;D ) 


DLA PANÓW:

Trochę się uśmiałam , bo mój MENż przylazł do mnie i się zapytał do czego to służy xD . No cóż u nas chop wie co to pianka do ogolenia , dezodorant pod pachy i ewentualnie żel do włosów xD , który nota bene też był obecny w opakowaniu Z DOZOWNIKIEM ;D . Grzecznie uświadomiłam go ze niebieskie opakowania PRIME to toner i emlusja , której mój małżonek ... i tak nie używa xD . 


THIS IS BIG ONE....

U nas w hotelach zawsze jest mikro szampon, mikro żel do mycia i mikro mydło z logiem hotelu , które większość z nas po prostu wynosi i zabiera na pamiątkę do domu xD ( wiem, bo sama tak robię xD ) . Tych  małych "drobiazgów" liter każdy jednak do domu nie zabiorę xD . Zarówno szamponika jak i odżywki nie pożałowali ;p . W pięknym kwiatowym opakowaniu jest żel pod prysznic :D. Żeby było śmiesznie kiedy niebezpiecznie zbliżyły się do dna natychmiast wymieniono je nam na nowego litra ;p 



TAM GDZIE KRÓL CHODZI PIECHOTĄ.

Zdecydowanie , królem naszego apartamentu typu "deluxe" , nie była wcale ogromna wanna z hydromasażem , o której wiedziałam już przy zamówieniu ;p , tylko pocieszny Johnny Kibelek , który prawdę mówiąc swoimi funkcjami mnie zdeczka ... ONIEŚMIELA xD . Do tej pory nie wcisnęłam wszystkich jego guziczków,  bo jakoś "chińskie znaczki" bez ilustracji do czego to mnie przerażają xD . Tak tak , to niebieskie światełko wewnątrz to wcale nie "lazurowa woda" , tylko podświetlana zawartość xD . Na szczęście nie zauważyłam radioaktywnego świecenia  w ciemności xD . Po prawej stronie widać też takie jakby kółeczko ( nie nie jest to plama po nasikaniu xD ) tylko czujnik nacisku xD. Kiedy pośladki znajdą się na klapie kibelek "piknie" i wtedy automatycznie wciśnięcie każdego guziczka w pilociku lewej zacznie działać ;p 


RURY PRZEPYCHA SIĘ "ECHACZKĄ"

Na klapie jest też informacja na szczęście z grafikami czego robić w WC nie wolno xD . Żeby było śmiesznie śmietnik w toalecie nie jest wcale na babskie odpadki ;p tylko na.. PAPIER TOALETOWY, żeby było tragikomicznie nawet na ten osrany xD pochodzący z procesu podtarcia tyłka  xD xD . Wiecie o co chodzi ? Jak widzicie na fotce wyżej odpływik cosik malutki jest na malutką kupkę xD . Dalej niestety lepiej nie jest xD . Rury są mega wąskie i wrzucenie papieru toaletowego grozi zapchaniem xD . Z tego co mówiła mi Minty jest to problem ogólnokoreański i rząd nawet chce z tym walczyć... No tak zapachowe wrażenia z większości koreańskich toalet niezapomniane.. Po prostu woda toaletowa xD . Niestety oddanie nieprzepisowego w wymiarach stolca również grozi zapchaniem xD  . Jaki z tego morał ? Załatwiajcie się tutaj najlepiej na raty w małych porcjach xD . Lub na rzadko xD hahaha . 

P.S. Echaczka to urządzenie z mojego dzieciństwa ;p Takie gumowe cuś - w kształcie jakby dzwonek , który jest na kijku i zakłada się na odpływ i pociąga raz w górę raz w dół  wyciągając zawartość rury xD . Do tej pory nie wiem jak to się nazywa xD Może ktoś mnie uświadomi? 


POMYSŁOWY DOBROMIR DZIAŁA.

System jednak jak zwykle da się oszukać i z niezbędnie koniecznie potrzebnego do życia papieru totaletowego w PL da się obyć xD . Wystarczy mieć tylko śpiewający kibel jak go nazywam ( bo śpiewa, gra i tańczy xD ) . Wcisnąć odpowiedni guziczek np. ten z myciem "dla dziewczynek" ( w sumie to moja ulubiona funkcja xD ) i tyłeczek obmyje się sam xD , a na końcu można nawet go osuszyć wciskając guziczek z falą - tak tak suszareczka do dupki ;p . Takie trochę tyłkowe spa xD .  Niestety do tej pory co "mistery buttons" z chińskimi znaczkami co zawierają nie wiem xD . Szczerze mówiąc boję się trochę ich użyć , bo co zostanie raz zobaczone nie zostanie nigdy odpaczone xD . Pierwsze wciśnięcie guzika - wrażenie bezcenne xD , bałam się , że prąd mnie walnie xD . Ciekawe czy  któryś z guzików nie kryje w sobie tyłkomasażu ? xD . 


Nawiasem mówiąc :

 Toalety  wszędzie są darmowe.  W dużych centrach handlowych jest kilka wejść - dla matki z dzieckiem , dla kobiet w ciąży , do "make-up roomu" ( tak tak duże pomieszczenie z lustrami , ladą i krzesłami , które wierzcie mi w Korei są cholernie oblegane xD ) i wreszcie do zwykłego kibelka. Spłuczka jest w nieco męczącej lokalizacji , bo nie widziałam popularnych u nas Geberitów - tu do spłuczki trzeba się schylić i jest raczej z boku WC. Drzwi otwierają się inaczej niż u nas bo do środka. Co ciekawe niekiedy widziałam płyny do dezynfekcji klapy w kabinach i poza do dezynfekcji rąk. Dłonie można suszyć zarówno papierowym ręcznikiem jak i suszarką . 


HELLO AZJATO- HITTY i AZJATO - KITTY - czyli HITY I KITY w wersji HELLO KITTY :D part 1 .

HELLO AZJATO- HITTY i AZJATO - KITTY - czyli HITY I KITY w wersji HELLO KITTY :D part 1 .



To jest ostatni post , który zapewne opublikuje przed  wyjazdem do Korei . Jestem tak podekscytowana moim wakacjami , że przebieram nóżkami i nie wiem co ze sobą począć :D . Chociaż może napiszę jutro jakąś listę co zamierzam kupić ? Na pewno postaram ponagrywać pełno filmików i nawet będę mieć gościa specjalnego czyli - Mint on Mars <KLIK> :D musicie wiedzieć , że Minty to kochana osóbka , która bardzo mi przed wyjazdem pomaga :) Tłumaczy jak Abel krowie na rowie co i jak  ze spokojem niczym Budda :D .

Denkuje ogromne ilości kosmetyków , tych pielęgnacyjnych głównie Azjatyckich  i myślę , że przez te ponad dwa lata jestem winna moim czytelnikom podsumowanie - co bym poleciła a co jednak można sobie darować ;p . Ten post ma pokazać , że wśród Azjatyków są nie tylko "ochy" i "achy" ale też "mehy" , a nawet i "buuu..."lub też "beeee.." . Zabierałam się do tego posta jak pies do jeża xD  i prawdę mówiąc sama nie wiem co z tego i ile wyjdzie xD.

Jestem typem, któremu jeżeli coś spodoba się w danej firmie stara się wypróbować praktycznie większość ich produktów , dlatego też czasem sama się dziwię , że produkty , które mogły być mega HITTEM okazują KITTEm ;D . W poście pokażę też jak "up-grade" potrafi spartolić sprawę  i z naprawdę dobrych produktów potrafi wystrugać szajs lub też wyższa szkoła blogo-lansu potrafi z czegoś co jest "średnie"- produkt gwiazdę :D . Post jest też raczej moim osobistym porównaniem :) . Często pokazuję tu produkty od razu po kupieniu i wiedziona  falą entuzjazmu klasyfikuję je jako "WOW" jednak w czasie użytku potrafią mi popsuć szyki.

Nie zrozumcie mnie źle :D . Piszę tu z własnego super-egoistycznego punktu widzenia :D , rozpatruję te produkty pod kątem własnej skóry i jej potrzeb , dlatego to , że u mnie coś się nie sprawdziło nie oznacza , że u Was nie będzie strzałem w 10.

Pamiętajcie YMMV! ( Your Milage My Vary) -czyli to co sprawdziło się u mnie nie koniecznie sprawdzi się u Ciebie!


1. Klairs Fresh Juice Vitamin C (HITT! vs Midnight Blue Calming Cream vs Cleansing oil (KITT!)

Moim osobistym hitem numer jeden , którego denkuje już nie wiem, które opakowanie jest serum z witaminą C Fresh Juice Vitamin C drop z Dear Klairs . Jest to produkt , którego absolutnie nie zamierzam rezygnować i te drobne przerwy kiedy go nie miałam udowodniły mi, że moja cera absolutnie nie może bez niego żyć :D . Serum jest wyjątkowe pod każdym względem - konsystencji ( niby woda niby olej) , działania ( na twarzy daje uczucie ciepła ) i działania ( po jedynym użyciu przebarwienia są wyraźnie zmniejszone ;) . Kocham , kocham i jeszcze raz kocham!

Generalnie Klairs mogę śmiało polecić fankom naturalnych kosmetyków dlatego jakimż moim ogromnym zdziwieniem i niewypałem okazał się NIEBIESKI krem midnight calming cream z tej firmy , po którym spodziewałam się szału , a który nie robił mojej cerze ABSOLUTNIE NIC no może poza tym, że drań miał tendencję do robienia mi zaskórników . Zero obiecanego łagodzenia podrażnień , zero wyrównywania kolorytu. Po prostu NIC - jednym słowem 'meh' .

Podobnież sprawa się ma z olejem do demakijażu - na co mi jego naturalny skład kiedy pod wpływem wody nie emulguje tylko dalej zostaje olejem pozostawiając mi smalec na twarzy ? Ciężko go zmyć więc nie jest to wersja dla zapracowanych plus mocno kojarzy mi się z Polskimi odpowiednikami.... buuuuu.....




2. Hada Labo Lotion złota wersja premium (HITT!)  vs Oil in (KITT!)

Tak jak kocham lotion Hada Labo wersję Premium ,  która zawiera 5 rodzajów kwasu hialuronowego ( wiece 5 rodzajów wielkości ;P) . Jest on nieco bardzie treściwy niż klasyczna biała wersja , dzięki czemu daje lepsze nawilżenie i prawdę mówiąc na lekko wilgotną skórę wystarczy tylko kropelka i twarz jest mocno "upita" ;p . Bardzo dobry produkt dla osób , które mają suchą skórę , idealny również pod makijaż ( sama tak stosuję) .

Nowy produkt Oil in one kupiłam bo mnie mega drań skusił tym słowem "oil" i myślałam, że będzie to coś przełomowego w mojej pielęgnacji bo generalnie moja wredna zaskórnicza skóra nie toleruje produktów na bazie oleju . Szczególnie czytając opis producenta o "nano kapsułkach oleju" uwięzionych w środku ( wyobrażałam  sobie , że będą pływać ) a  tu guzik. Otwieram i mam wrażenie, że mam zwykłą wodę. Nie zauważyłam żeby robił cokolwiek na mojej twarzy , nie jest to też produkt super nawilżający jak ten powyższy . Ma niby w składzie niacynamid , ale też jakoś tyłka nie urywa...Po prostu MEH....


3. Bifesta make up remover  (HITT!)  vs Bifesta moist cleansing lotion ( KITT!)

Dwufaza Bifesty to dla mnie produkt niezastąpiony. Wiecie jak mało jest produktów przy , których pozostaję wierna ? To jest jeden z nich . Zamawiam zwykle u Berdever.pl więcej bo zwyczajnie jestem chora kiedy się kończy xD .  Płyn dwufazowy jest niezwykle delikatny dla oka rozpuszczając nawet wodoodporny Fasio , który poza nią mało na co reaguje ( no dobra na olej też , ale nie lubię olejów pod tym względem , że po zmyciu zostawiają u mnie na oczach mgłę , która znika po chwili )... Pozostawia też na oku lekką przyjemną tłustawą poświatkę , która zabezpiecza wrażliwą okolicę oka przed nadmiernym agresywnym działaniem otoczenia i wysychaniem. Bardzo dobry produkt  , wart swojej kasy!

Firmową siostrę kupiłam no bo sami spójrzcie.... Hello Kitty limited edition i większe opakowanie. Spodziewałam się tego samego tymczasem jest MEH...z okresowym buuu....  Nie domyje Fasio o nie..... Myję nim pędzle i na pewno nie kupię ponownie! Po prostu zwykły micek jakich wiele.


4. Neogen green tea vs żurawina

W tym wypadku być może jest to moje marudzenie... Miałam wszystkie pianki Neogen zaczynając od zielonej herbaty i wszystkie bardzo lubię poza wspomnianą żurawią , której na pewno ponownie NIE kupię - nie ma takiej opcji po prostu...  Pianki Neogenu są o tyle przełomowe, bo wewnątrz pływają ŻYWE rośliny czyli - zielona herbata , żurawina, jagody i ryż , które nie psują się co ciekawe.  Te pianki są bardzo wygodne ,bo po wyciśnięciu nie trzeba ich spieniać, mają lekki zapach i ładnie pielęgnują skórę nie przesuszając jej.  Zieloną  herbatę lubię najbardziej ze względu na jej właściwości - oczyszczająco / wyciszające i zamykające pory .

Czym podpadła mi więc żurawina ? Jak pisałam miałam wszystkie i ŻADNA poza oczywiście ŻURAWINĄ mnie nie zawiodła. W żurawinie miałam jakąś felerną pompkę ,która mi nie ciągnęła xD ( jak śmiesznie to brzmi xD haha ) plus pianka zepsuła się... To znaczy żurawina zgniła...  buuuuuuuuu!!!! Choć w sumie można to nazwać naturalną fermentacją xD .


5.Mizon vita lemon sprakling pack skin tightening  ( HITT!)  Mizon vita lemon sparkling enzime peeling ( KITT!)

Seria lemon z Mizon to jedna z moich ulubionych :) i to dosłownie ;) Bardzo lubię jej delikatny zapach i żelowiaste konsystencje. Uwielbiam też peelingi enzymatyczne. W tym wypadku możecie mnie hejtować nienawidzić i gadać co chcecie ale tu działa zasada YMMV! Vita lemon Sprakling u mnie totalnie NIE działa. Działa ale jakoś po chińsku xD . Zamiast ładnie "enzymować" skórę w białe kłaczki po prostu nie daje rady... Włazi pod skórę i robi gródki galaretki , której nie mogę w ogóle zmyć i się pozbyć chyba , że zdrapię paznokciami. Próbowałam również na wilgotno i jest jeszcze gorzej . beeeeee!!!!


Za to skin tightening to prawdziwa perełka :). Uuuu.... Jest to  jakby to powiedzieć.... Maseczka z glinką w sprayu , która po nałożeniu i rozsmarowaniu na twarzy ładnie po pewnym czasie delikatnie bąbluje nie zasychając i pozostawiając skórę ładnie oczyszczoną ale nie przesuszoną. Do tego cały czas towarzyszy nam przyjemny delikatny cytrusowy zapach. Jest miłość <3



6. Ginvera stara wersja a nowa wersja.

Poznałam Ginverę z polecenia Azjatyckiego Cukru . Pierwszymi produktami , które miałam były stare wersje ( dużo ładniejsze niż obecne ) peelingu enzymatycznego z zieloną herbatą i toniku , miałam również krem bb z tej serii , ale od samego początku był dla mnie zbyt treściwy. Za to zarówno tonik jak i peeling - pierwsza klasa. Były to mercedesy w swojej klasie zarówno pod względem działania jak i dizajnu. Mała ilość super efekt - tonik przepięknie domykał pory i je oczyszczał bez zbytniego wysypu , peeling bardzo łagodnie złuszczał skórę oczyszczając pory. Był tak dobry , że stosowałam go praktycznie codziennie obserwując cudowne efekty.

A teraz co ? Chamski festyn , butelki z minimalistycznych zieleni z eleganckiego mlecznego szkła zamieniono na zwykłe plastikowe z naklejką ( w pokrzywę ;p ) , skład niby wzbogacono o ekstrakt z shiso co w sumie wyszło na gorzej , bo produkty nie działają tak dobrze ja kiedyś. I z ręką na sercu muszę powiedzieć, że w tym wypadku upgrejd zrobił produktowi krzywdę. <chlip chlip>

7. MIZON essence (HITT!) Missha time revolution essence ( KITT!)

Niby praktycznie te same produkty , bo oba są esencjami ze sfermentowanych drożdży  inspirowane esencją ze SKI- II i jej "pitery" , ale cenowo jest jednak różnica plus w działaniu również. Missha jak dla mnie to typowy przykład "reklama dźwignią handlu jest" tak tak... Produkt w pięknym szklanym opakowaniu jest po prostu nijaki. Po chluśnięciu na rękę - zwykła woda , bez barwy bez zapachu i jak dla mnie bez działania xD. Nie zauważyłam ani rozjaśnienia, ani oczyszczenia , ani lepszego przygotowania cery do chłonięcia następnych layeringowych warstw. Nada...

Wersja z Mizona ma kolorek bardziej brunatny w składzie jest 95% drożdży i ma lekko wyczuwalny zapach . Kolor świadczy o tym , że produkt jest mniej przetworzony. Zdecydowanie lepiej przygotowuje cerę na inne produkty no i mniej kosztuje xD... Jedna z moich lepszych wodnistych essencji . Śmiało mogę ją polecić i myślę, że za jakiś czas do niej powrócę.


8. Skin 79 BB o2 cleanser (HITT!) vs yumm yumm cleanser (KITT!)


O2 to przyjemny bąblujący myjacz dedykowany do usuwania produktów BB. Pamiętam kiedy pierwszy raz go użyłam i cieszyłam się jak dziecko z efektu "bubble" :D . O mamo to uczucie musowania na twarzy przy użytym minimum produktu :D Hahaha. Produkt miał tylko jedną wadę - opakowanie chyba było nie do końca szczelne i minimum produktu , które pozostawało w pompce po użyciu nadal musowało i wyciekało poza opakowanie , tak, że zawsze było wyfefłane bąblingiem ;p . Skin79 niestety ale akurat ten wycofał i zastąpił jak dla mnie brzydszym opakowaniem , ale działanie pozostało. Nie wiem czy wada została usunięta - szczerze mówiąc nie kupiłam tego nowego , miałam całkiem pory zapas z wielkiej "WYPRZ" , plus całkiem sporą ilość próbek nowego produktu .  Myślę jednak ze pora do niego wrócić, bo za nim tęsknie :D



YUMM YUMM cleanser .... To był produkt z cyklu "nadzieja białych xD " przypominał mi Almette , miał piękne opakowanie przypominające elegancki słoiczek , skład tak, że głowa mała i co ? I jajco... Miałam wszystkie 3 wersje - pierwszą , drugą i limonkową. Do tej pory mam traumę jak traumascan .... xD Tak zapchał mi i zaalergizował cerę. Wysyp tysiąclecia normalnie. Never forever.... 


9. COSRX AHA 7 white power liquid a BHA summer pore minish serum

W tym wypadku chyba również działa moja niechęć ;p . Jestem typem , który kocha COSRX miłością ogromną. Wieczną ;p Praktycznie czego do łapki od nich nie wezmę to jest hicior :D . Serio. Serio serio . AHA 7 white power liquid to jeden z absolutnych hitów i ulubieńców , wyróżniający się nawet na tle innych produktów marki. Kwasy na mojej buzi goszczą często. Często również korzystam z profesjonalnych usług w gabinetach kosmetycznych . I muszę przyznać, że jeżeli ktoś nie ma kasiutki na regularne wizyty w spa to ten produkt jest w stanie zastąpić profesjonalną pielęgnację. Po zastosowaniu praktycznie natychmiast czuć typowe dla kwasu glikolowego pieczenie , prawdę mówiąc stosuję go okazjonalnie kiedy moja skóra wymaga SOS ;p ( o tak wypalanka syfów z twarzy :D ) , całkiem nieźle radzi sobie również z zaskórnikami okolicy T . Zostawiałam na momencik - nie dłużej niż minutka i zmywałam bo myślę, że zbyt długie użycie mogłoby się źle dla mnie skończyć ;p . Mimo to nie zauważyłam ani łuszczenia skóry ani podrażnienia , a efekt był bardzo dobry - skóra delikatniejsza, bardziej miękka , a pory zamknięte . Eh... COSRX kocham Cię :*

Mimo to BHA summer pore minish serum pozbyłam się niedawno z czystym sumieniem. Mimo obecności BHA  ( kwas acetylosalicylowy) z pływającą wewnątrz rozkruszoną aspiryną ( żaden tam magiczny puder jak go nazywają :D ) doprowadzał mnie do szału zatykając owym magicznym pudrem pompkę tak, że nie pobierała produktu. Tak faktycznie magiczne to miałam wkurwienie xD . Bezcenne.... Tak mnie drań irytował, że prawdę mówiąc nie jestem w stanie powiedzieć czy działa czy nie... Bo sama myśl o użyciu wprawiała mnie w szał.


10. Banila co. zero clean it vs Heimish all clean balm.

Banila co. i jej balsamy do demakijażu to produkt kultowy , ale część z Was nie znosi ich za to , że są prawdę mówiąc "mineral oil" , czyli po prostu syntetyczne. Mimo to ładnie pachnie różową landrynką i bardzo dobrze emulguje w kontakcie z wodą , a prawdę mówiąc tego oczekuję po azjatyckich produktach . Mam chimerną zaskórniczą cerę i NIGDY nie zauważyłam po ŻADNYM oleju syntetycznym, żeby zapchał mi cerę . Jestem walnięta pod względem zapachu. Coś może być nie wiem jak dobre, ale jeżeli cuchnie no sorry memory używać NIE będę. U mnie jest zawsze system zero jedynkowy - działa i nie działa.



Hemish uważany jest za NATURALNY odpowiednik Banili , ale dla mnie to jest DUŻO na wyrost. Oprócz tego , że jest balsamem do demakijażu w ogóle nie jest podobny do Banili . Banila NIE śmierdzi , a ten drań tak. O mamo... No nie lubię tego zapachu , plus jakoś dziwnie tłuścił mi cerę i pomimo naturalnego składu jakoś nie do końca radził sobie z oczyszczaniem mojej cery co skutkowało trądzikiem kosmetycznym. Jestem na nie. I tyle. Naturalny nie znaczy czasem lepszy. 


Przygotowałam jeszcze "part 2" . Jak zabrałam się do tego to ciągle coś tam mi się przypominało :D i ciągle musiałam coś  tam dopisać :D .  I jak Wam się podoba mój zestaw specjalnej troski :D ? 

23 MAJA BYŁY 2. URODZINY INTERENDO! WIELKIE ROZDANIA CZAS ZACZĄĆ!

23 MAJA BYŁY 2. URODZINY INTERENDO! WIELKIE ROZDANIA CZAS ZACZĄĆ!


Ogarnęłam temat akurat w dniu urodzin xD  czyli prawie miesiąc temu.... Nie wiem czemu obstawiałam , że były 23 czyli w dniu kiedy miałam dyżur xD , druga opcja była ma 26 maja , bo tak jakoś dobrze mi się kojarzyła ... Wiecie to w końcu Dzień Matki xD . Na fb dzielna Beatka przesłała mi życzenia ( dziękuję Ci Kochana za pamięć! Zawsze mnie dopingujesz i motywujesz! ) . Beatka zapytała mnie czy mogę uwierzyć, że to już 2 lata.

Nie no nie mogę w to uwierzyć! Wiecie pewnie niedługo się obudzę i będę śpiewać "czterdzieści lat minęło jak jeden dzień" xD . Czy Interendo się zmieniło ? Mówię oczywiście o blogu. No pewnie co  widać na załączonym obrazku. Przede wszystkim wyklarowało się o czym głównie lubię pisać - tak o Azjatykach i Boxach xD 




Nie mam ręki do współprac i jakoś słabo do mnie trafiają xD Dziewczyny twierdzą, że jestem tak dobrą klientką dla sklepów z Azjatykami , że wszyscy boją się stracić kurkę znoszącą złote jajka xD  xD Haha . Nie mam jednak na to presji , bo lubię pisanie w swoim tempie i kiedy mam na to ochotę plus zawsze kiedy coś dostanę mam wrażenie, że muszę o tym pisać w samych superlatywach , a to jest jednak ... MĘCZĄCE i NIEMOŻLIWE :D .

Zeewoluował mój szablon na bloga i nazwa z interendo.blogspot.com na interendo.pl co bardzo mnie cieszy , bo prawdę mówiąc chyba teraz jest taki jaka jestem ja ? :D Fancy zrobiła mi spersonalizowane logo i muszę jej podziękować bo jest rewelacyjne!  Wiem, że moje zdjęcia to moja największa pięta Achillesowa - no nie cierpię ich xD . Kupiłam niezły sprzęt i mam problem z obsługą go więc wróciłam do starego aparatu xD Hahah... no to jest żałosne ...

Jeżeli chodzi o mnie i youtuba to szczerze mówiąc  planuję powrót , ale potrzebuję kopniaka i zastrzyku energi xD . No i muszę nauczyć się obsługi programów xD a na to jestem zbyt leniwa...

Mam naprawdę dużo pomysłów jak urozmaicić bloga i co chciałabym Wam powiedzieć, ale mam problem z gospodarką czasem - mój zawód wymaga niestety dużego poświęcenia i często po powrocie do domu jestem zbyt zmęczona, żeby ruszyć palcem w bucie ;p a co dopiero napisać posta xD .

Ten rok przyniósł mi też kilka rozczarowań i dał powód do refleksji nad sobą - o tak Meet Beauty nigdy nie zapomnę Ci, że po raz DRUGI umieściłeś mnie na liście rezerwowych xD Haha. Okazuje się , że "elitarna konferencja dla najlepszych blogerów i vlogerów" to dla Interendo za wysokie progi . Gorzką pigułkę przełknęłam . Upadłam. Wstałam . Idę dalej. Choć w sumie See blogers również może Meet przybić piątkę - "zbyt wiele zgłoszeń , ale możesz zostać wolontariuszem i pomóc przy organizacji imprezy" i patrzeć jak inni się bawią ? Sorry , ale wystarczy , że jestem masochistką w pracy xD


Na takie przypadki najlepiej zorganizować własną imprezę :D



W sekrecie mogę Wam jednak powiedzieć i szepnąć słówko na temat tego , że razem z ekipą Rare Beauty Market,Azjatoholiczką i Fancy szykujemy kolejny Azjatycki Dzień Hello Asia :D <yey!> Tym razem jednak we Wrocławiu :) Pomysł pomału się klaruje i niedługo zdradzimy więcej szczegółów :). Fancy wybacz musiałam zamieścić tu Twoje dzieło :D ( tak tak autorką wszystkich garfik jest Fancy ) . Jeżeli czytują mnie jacyś dystrybutorzy , którzy chcieliby przeznaczyć na spotkanie jakieś drobiazgi dla uczestników zapraszam do pozostawienia informacji na maila : interendo@wp.pl ( w tym roku będzie nas 20 i będzie bardzo intensywnie :) - relację z poprzedniego spotkania w Sopocie można poczytać i zobaczyć <TU!> ( kurdę aż znowu musiałam sobie filmik puścić :P 


Dostałam także maila z informacją z Ambasady Koreii , że 29-30 czerwca w Warszawie są planowane targi Koreańskie , na których będzie ponad 70 firm w tym 10 totalnie nieznanych w Polsce :) .


Sama w wakacje  wybieram się do Koreii :) hahaha :D Myślę, że to będzie ten kopal na yt xD Interendo loves shopping xD .

Na koniec chcę podziękować Wam ,że jesteście ze mną :) . Dlatego na wszystkich moich social mediach będą odbywały się równolegle Rozdania , na które serdecznie wszystkich zapraszam , bo przygotowywałam się do nich dzielnie :D .

Na blogu interendo.pl możecie zgarnąć  coś z mojej kosmetycznej miłości - TOO FACED ;p

Zwycięzców będzie 4 każdy otrzyma po jednym cudeńku z poniższych :


- TOO FACED NATURAL LOVE- paleta 30 cieni do makijażu
-TOO FACED FUNFETTI - paleta 12 cieni do makijażu
- TOO FACED SWEET PEACH - paleta o słodkim zapachu brzoskwinki z różem , rozświetlaczem i bronzerem ^^
- TOO FACED LOVE LIGHT - kolorek YOU LIGHT UP MY LIFE czyli odcień złoty ^^

Na instagramie interendo_pl  <KLIK!> 2 osoby będą miały do zgarnięcia inne moje kosmetyczne miłości a więc paletę : 
-ZOEVA EN TAUPE -
lub
-ZOEVA SWEET GLAMOUR  ^^


Na fb interendo <KLIK!> 4 osoby będą mogły zgarnąć :
-Paletkę AFFECT NATURALLY MAT współtworzoną z Karoliną Matraszek :)
lub
-Zestaw  gąbeczek BLEND IT! -Duża MADŻENTA plus mała niebieska :)
lub
-Zestaw gąbeczek BLEND IT! - Duża pastelpink plus mała pastel pink
lub
-Zestaw gąbeczek BLEND IT! - Duża szara plus mała biało-czarna mozaika
lub
-Zestaw gąbeczek BLEND IT! - dwie małe - madżenta + niebieska :)


Przypominam również o trwających rozdaniu z trzema fantastycznymi serum z DERMO FUTURE <KLIK!> ( chętnych mało a nagrody warte o walczenie :)  



Zasady poszczególnych rozdań będą na poszczególnych socialkach - ZAPRASZAM DO UDZIAŁU!


W komentarzach pod postem odpowiedzcie na pytanie :

KTÓRĄ NAGRODĘ Z TOO FACED CHCIAŁABYM OTRZYMAĆ I CZEMU?


Zasady są proste :

- TRZEBA BYĆ PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA INTERENDO.PL -> KLIKAMY NA GADŻECIK U DOŁU  ;) 

- MIŁO MI BĘDZIE JEŻELI UDOSTĘPNISZ INFORMACJĘ O ROZDANIU GDZIE SIĘ DA :D


-  DODATKOWO MOŻNA:
- OBSERWOWAĆ MNIE NA INSTAGRAMIE: 
-INTERENDO <KLIK> - opcjonalnie + 1 los 
-  LUBIĆ NA FB PROFIL INTERENDO - klik  - opcjonalnie +1los
- SUBSKRYBOWAĆ MNIE NA yt + 3losy  <KLIK>
- Za każde udostępnienie na social media ( fb, google + , insta , yt , blogroll  , banerek itp. dodaję + 1 los im więcej socialek tym lepiej ;D ) 



-  W KOMENTARZU POD POSTEM KONKURSOWYM NALEŻY ZAMIEŚCIĆ KOMENTARZ WEDŁUG WZORU:

Obserwuję jako:
Lubię fb INTERENDO TAK/NIE jako ( imię i pierwsza litera nazwiska) -
Obserwuję interendo na instagramie TAK/NIE jako: 
UDOSTĘPNIŁAM informację o rozdaniu TAK/NIE 
LINK DO UDOSTĘPNIENIA (jeżeli udostępniłaś):
ODPOWIEDZ NA PYTANIE: .


WARUNKIEM PRZYSTĄPIENIA DO ROZDANIA JEST BYCIE PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA INTERENDO.PL i ZAMIESZCZENIE KOMENTARZA WEDŁUG WZORU POD POSTEM KONKURSOWYM I ODPOWIEDŹ NA PYTANIE!



Regulamin " ROZDANIA URODZINOWEGO" 

1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga interendo.pl.
2. Produkty są nowe i nieużywane. Nie ma możliwości wymiany nagrody na ekwiwalent pieniężny.
3. Koszt wysyłki pokrywa organizator rozdania. Wysyłka tylko na terenie Polski.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być osoba pełnoletnią i spełnić powyższe zadania konkursowe.Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, ale masz zgodę rodzica/ opiekuna również możesz wziąć udział ;)
5. Rozdanie trwa od  21.06.2017 do 21.07. 2017r. do 23:59, zgłoszenia wysyłane po terminie nie będą brane pod uwagę. 
6. 4 zwycięzów zostanie wybrany spośród poprawnych zgłoszeń. 
7. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu w terminie do 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń. 
8. Czekam na odpowiedź 3 dni w celu uzyskania danych do wysyłki. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w terminie, wybieram jeszcze raz. 
9. Nagroda nie podlega wymianie na żadną inną ani na jej równoważność pieniężną. 
10. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach. 
11. 1 osoba - 1 nagroda .
12. Zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
13. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


BUZIAKI :*** I POWODZENIA!

Copyright © 2016 interendo , Blogger