SEKRETY ZIELONEJ HERBATY MATCHA ! DIY MASECZKA Z MATCHA I ALOESEM . MOJE ULUBIONE PRODUKTY Z ZIELONĄ HERBATĄ! I LOVE HONEY!

SEKRETY ZIELONEJ HERBATY MATCHA ! DIY MASECZKA Z MATCHA I ALOESEM . MOJE ULUBIONE PRODUKTY Z ZIELONĄ HERBATĄ! I LOVE HONEY!




Na pewno zastanawiacie się co robiliśmy na Hello Asia vol. 3 ;p . Każdy by był ciekawy haha.  Sama bardzo lubię czytać i oglądać relację ze spotkań :) . Hello Asia to moje osobiste "dziecko" i w tym roku starałam się w większości przygotować wszystko sama :)  . Bo mam wrażenie , że tak jest najlepiej ;p Miałam dużo pomysłów o czym można by pogadać i co stworzyć  - na pewno przy kolejnych Hello Asia pomysły będę wykorzystywać sukcesywnie ;p.

W książce Victoria Tsai  ( twórczyni Tatcha) " Rytuał Gejszy" mówi , o tym , że Gejsze opierają swoją urodę na trzech filarach - RYŻU , WODOROSTACH i ZIELONEJ HERBACIE . Mówiąc o zielonej herbacie i myśląc o Japonii myślę tylko o matcha ;p

DLACZEGO MATCHA JEST TAK WYJĄTKOWA?

Matcha to jedna z odmian zielonej herbaty  . Przywędrowała do Japonii z Chin dzięki jednemu z  mnichów ZEN  około XI wieku od tego czasu stała się ulubionym napojem Japończyków. Matcha jest o tyle wyjątkowa , że uprawiana jest TYLKO w Japonii , a eksport tego śmiało mogę powiedzieć dobra narodowego jest tak niewielki ( 1% ) , że PRAWDZIWA matcha kosztuje bardzo dużo . Tańsze wersje "zielonego proszku" , który jest oferowany w sklepach to niestety NIEprawdziwa matcha a sproszkowane liście innej odmiany.  Matcha jednak jest wyjątkowa nie tylko , dlatego , że tak ciężko ją dostać , ale o tym za chwilę  ;p .


MATCHA - KONCEPCJA CZUJNEGO SPOKOJU

Czujność w zachodnim pojęciu to stan ciągłego napięcia , gotowości do działania , a spokój kojarzy się z rozluźnieniem. Teoretycznie jedno wyklucza drugie ;p , ale czemu tego nie połączyć , aby powstało coś unikalnego i kreatywnego ? To jest kwintesencja Matcha :) . Rytuał parzenia herbaty - czyli SADO ( nie mylić z sado-maso xD ) został  rozpowszechniony wśród samurajów i stał się obrzędem celebrującym chwilę , mającym wydostać z napoju jak największe doznania zarówno wizualne jak  i smakowe . Gejsze uczą zaparzać się zieloną herbatę przez 5 lat - aby wszystko było perfekcyjnie doskonałe.

DROGA MATCHA - ABY BYĆ ZEN.

Swoją karierę matcha rozpoczęła w Chinach za czasów dynastii Song ( X wiek). Początkowo odrywaną ją kawałkami z wielkich brykietów i nazywano "herbacianymi ciasteczkami". Cały proces produkcji Matcha opierał się  na poddawaniu liści zielonej herbaty parą wodną ( aby kolor pozostał nadal intensywny , a liście dłużej zachowywały świeżość ) . Następnie matcha suszono co powodowało powstanie błotnistej mazi , którą mielono na proszek . Proszek formowano w ciasto , które twardniało na słońcu , na koniec pieczono . Dzięki powstaniu "brykietów" bardzo łatwo można było transportować herbatę i długo przechowywać . Zmielone liście lepiej zachowują swoje właściwości oksydacyjne i mają bardziej intensywny smak .


KLASY MATCHA

- PREMIUM młode liście z samego czubka drzewa. Najwyższej jakości matcha mieli się w kamiennym młynku . Najcenniejsze liście matcha powstają z drzew , które są okrywane od słońca co niestety o ile zwiększa potencjał antyoksydacyjny i smakowy o tyle osłabia same rośliny.
-KULINARNA/PRZEMYSŁOWA  starsze liście, proszek uzyskuje się przy pomocy maszyn.
-TENCHA - prekursor matcha powstały po usunięciu łodyszki i żyłek . Tencha zbiera się z pierwszych liści OSŁONIĘTEGO zacienionego drzewa herbacianego , a same liście są parzone i nierolowane
-SENCHA - liście po zebraniu , które się parzy i roluje

MATCHA CEREMONIALNA ( rodzaj wskazuje na charakter oraz styl herbaty )

-RZADKA - USUCHA - większa ilość wody (55-85 ml) oraz mniejsza herbaty (1 i 1/2 miarki CHASHAKU lub 1/2 łyżeczki) , może mieć piankę :p

-GĘSTA - KOICHA - mniejsza ilość wody ( 40 ml ) i większa ilość herbaty ( 3 miarki Chashaku lub 1 zwykła łyżeczka) . Powstaje z droższej herbaty pochodzącej ze starszych drzew herbacianych.  UŻYWANA TYLKO W TRAKCIE CEREMONII !

PRZYGOTOWANIE

Nie da się ukryć , że w Japonii trzeba niestety , ale mieć specjalny sprzęt ;p . W Polsce można kupić za ok 100zł na allegro ( sama nie wiem czemu do tej pory nie mam swojego xD ? ) . Ceremonia to ceremonia , więc jak się domyślacie - trwa długo...  Proszek przechowuje się w specjalnej puszce ( NATSUME) , która pochłania światło i chroni przed wilgocią. Matcha powinna być przechowywana w lodówce . Czarka - koniecznie ceramiczna! ( może też być polska wersja - CZARSZKA ;p)  , z której pije się herbatę to CHAWAN , CHASEN - bambusowa trzepaczka  xD  , CHASHAKU - mikro miarka o , której już wspomniałam  no i ściereczka - CHAKIN . 


MASECZKA DIY :

* 5 łyżeczek sproszkowanej matcha
* dopełniamy żelem aloesowym i mieszamy do 200 ml opakowania :)

Prawda , że proste?


ZA CO LUBIĘ  ZIELONĄ HERBATĘ?

Przede wszystkim  za bogactwo antyoksydantów - udowodniono , że MATCHA  ma najwyższy potencjał antyoksydacyjny ( następne jagody ACAI ma półtora raza niższy ! ) . Na twarzy daje świetny efekt ściągnięcia porów i zamknięcia ich .  Ma także potencjał bakteriobójczy  więc kiedy mam problem  chętnie sięgam  po   olejek herbaciany , który nakładam punktowo.

MOJE ULUBIONE PRODUKTY Z ZIELONĄ HERBATĄ:

- Neogen w swojej ofercie ma 3 produkty z zieloną herbatą  - piankę do mycia twarzy ( tak tak słynna farfoclowa ;p ) , którą ubóstwiam za delikatność ,  cleansing stick - czyli mydło do mycia twarzy  w sztyfcie na podobę różanego od SUM:37 ,w sztyficie mamy zanurzone drobinki  zielonej herbaty .  Muszę przyznać , że stick jakoś tyłka mi nie urwał. Oryginał różany od SUM jest dużo lepszy ;p . Neogen dość mocno przesusza niestety i pachnie mocno mydlasto . No i 3 produkt czyli peelingujące płatki - najsłabsze moim skromnym zdaniem.  Wersja cytrynowa i winna są dużo lepsze . W zielonej herbacie zdecydowanie raził mnie zapach  , który w siostrzanych produktach jest po prostu boski ;p. Wersja z zieloną herbatą jest też najdelikatniejsza. 


- Manefit - dziecko Neogen .  Ma wspaniałą żelową maskę z zanurzonymi  drobinami liśćmi zielonej herbaty . Doskonały efekt ściągnięcia porów  i łagodzenia stanów zapalnych  . W ramach ciekawostki powiem , że oprócz Neogenowego sticka jest to drugi produkt , który współtworzyła Charlotte Cho.


-Oriflame ( tak wstyd się przyznać)  ma całkiem niezłą serię z zieloną herbatą.  Bardzo lubię przede wszystkim olejek z tej serii , który znakomicie dezynfekuje niedoskonałości!

- Ginvera  - kiedyś popełniłam nawet posta na ich temat więc możecie poczytać <TUTAJ!> 


-Innisfree i jej słynna seria zieloną herbatą .  Szczególnie znane i lubiane jest serum z linii choć akurat mi najbardziej do gustu przypadły oleje do demakijażu. 


CO CHCIAŁABYM  SPRÓBOWAĆ  ?

- marzy mi się seria z Leegeehaam :)  W ogóle spróbowanie czegokolwiek LGH xD  . Ciągle jakoś nie składają mi się zakupy  ( jak wiecie zapasów mam doprawdy sporo ;p )

-puder enzymatyczny z WISHTREND  , kolejna rzecz na wishliście ;p

- Benton - Green Tea micelar water i nowa mgiełka . Lubię Bentona więc chętnie wypróbuję wszystko co mają ;p  

- no i coś czego po prostu nigdzie nie mogę dostać! Czyli olej do demakijażu z RE:CIPE .... Jestem tak go spragniona, że nawet mogłabym za niego przepłacić! Serio ;p . 


Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - Twoje źródło urody  akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok”.
 
 
W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
 

PIELĘGNACJA PO AZJATYCKU - CERA SUCHA . CO POLECAM ? QUEEN OF THE NIGHT !

PIELĘGNACJA PO AZJATYCKU - CERA SUCHA . CO POLECAM ? QUEEN OF THE NIGHT !






Dzisiejszy post powstał jako odpowiedź na prośbę mojej czytelniczki 🙂 Szczerze mówiąc planowałam coś w tym stylu od dawna , ale jakoś brakło mi motywacji i kopala w dupala 😜 . Kiedy jednak ktoś sam z siebie do Was pisze i prosi o radę i nie jest to najlepsza kumpela to człek puch marny obrasta w piórka 😛 . Obrosłam i ja , ale sądzę, że bardziej tłuszczykiem xD haha. Będzie też tutaj wersja - light (korzystna cenowo) i hard ( tylko dla zboczeńców i masochistów xD ) . Usiądźcie więc z tyłeczkiem spokojnie i zagłębiajcie się w tę a jakże poważną lekturę 😀 ( jeżeli mata pytania walta śmiało - odpowiem na wszystkie ;p) .


Na początek przedstawię Wam pokrótce w czym rzecz i jaka była prośba Marceliny ( w porozumieniu z nią) - Marcelina chciałaby wprowadzić u siebie Azjatycką pielęgnację - rozpoczęła od olejku do demakijażu i produktu na bazie wody i chciałaby dołączyć kolejne etapy pielęgnacji ale nie wie za bardzo jak i od czego zacząć. Sama słusznie przyznała , że przy następnych etapach można zgłupieć , a oferta jest bardzooo szeroka. Nie chciałaby też za bardzo przepłacać ( max 100 zł za produkt , chciałaby aby składy nie były jakieś zbytecznie rozlazłe i napchane jakimiś zbędnymi chemikaliami plus co bardzo ważne - ilość kosmetyków chciałaby ograniczyć do minimum , bo nie przepada za nakładaniem zbyt dużej ilości warstw i ODPADA ZAPACH RÓŻY! .


Usiądźcie więc wygodnie bo zapowiada się dużo informacji 🙂 .


JAKI JEST TWÓJ PROBLEM?


To pytanie jest zdecydowanie najtrudniejsze. Marcelina w konwersacji ze mną przyznała , że w zasadzie to nie ma za bardzo skórnych problemów , ale pracuje w dość chłodnym miejscu jej skóra jest sucha z tendencją do przetłuszczania się , nie ma jako takich problemów typu - przebarwienia , krostki itp. Zależy jej głównie na nawilżeniu .


Prawdę mówiąc dobrze wiem o co chodzi Marcelinie , bo moja skóra jest podobna ( przy czym mi towarzyszy jeszcze problem komedogenności) . Dlatego stosunkowo łatwo będzie mi pomóc przy wyborze kosmetyków.


ETAP 1 - OCZYSZCZANIE .


Tak wiem, że Marcelina mówiła już, że ma olejek i produkt na bazie wody , ale sądzę, że nie wszyscy są takimi szczęściarzami jak ona , plus powiem Wam szczerze - chcę i tu się wypowiedzieć xD .


Dzięki Hello Asia vol. 2 i dermokonsultacji z Rare Beauty Market dowiedziałam się pewnej BARDZO istotnej rzeczy i wyeliminowałam błąd , którego długo niestety , ale nie zauważałam - przed użyciem oleju do demakijażu warto "rozmiękczyć" tapetę płynem micelarnym. W ten sposób łatwo i skutecznie doczyścicie twarz NIE wcierając wgłąb skóry resztek i nie zapychając porów 😜. Mała rzecz , a wielka zmiana naprawdę xD .


Z Azjatyckich "CLEANSING WATER" polecam 3 produkty : 

 

-Son&Park beauty water ( bardzo duże opakowanie 340 ml usuwa nawet wodoodporny makijaż - o taaak przetestowałam na sobie xD plus mam wrażenie , że efekt peelingujący) - jej cena w zależności od sklepu waha się między 80-120zł ( najtaniej na jolse i BB cosmetic)

-Bifesta make up remower ( koniecznie musi być ten niebieski z okiem namalowanym! Tak delikatnego i przyjaznego dla oka produktu z pozostawieniem delikatnej warstwy ochronnej nie widziałam , jest to produkt dwufazowy - kosztuje 65 zł na Berdver.pl

-Neogen cleansing water ( uwielbiam za pływające kłaczki i delikatne naturalne zapachy 😀 . Tak wiem Marcelina, że nie lubisz róży ale ta wcale nie jest taka zła i jest jeszcze wersja z nagietkiem xD )

 

Z "EUROPEJSKICH" mam 2 ulubieńców"

-Lipowy płyn micelarny z Sylveco ( nie dość , że tani to jeszcze skuteczny i naturalny)

-Bioderma sensibio ( eh... no co lubię biodermę xD )

-wiem ,że też spora ilość osób pała miłością do Garniera różowego , ale sama jakoś tej miłości nie poczułam xD.


Dopiero po takim oczyszczeniu warto sięgnąć po oleje do demakijażu . Zdecydowanie wolę te Azjatyckie od naszych europejskich z uwagi na to , że pod wpływem wody emulgują i po prostu rozpuszczają się czego niestety , ale naszym brakuje... ( korzystałam z Resibo , Nacomi , Yasumi i mam nawet Czarszkę na stanie . Choć akurat Czarszka to bardzo dobry produkt o tym w innym poście) .


Moje ulubione Azjatyckie oleje to aktualnie:



-Innisfree Jabłkowy - bardzo delikatny zapach zielonego jabłuszka z naturalnym składem ok 60 zł.

-BCL też jabłkowy - ale zdecydowanie inny niż ten z Innisfree , bo pachnie tak, że ma się ochotę zjeść twarz 😀 plus zawiera w składzie kwasy AHA więc jeżeli macie problem z cerą to jest zdecydowanie coś dla Was 🙂 też ok .60zł

-DHC - w składzie głównie oliwa z oliwek , jeżeli wolicie możecie też zainwestować w jego tańszy zamiennik -olejek z Hada Labo 🙂 ten niestety już droższy ok 120 zł


FOAMING CLEANSER


Jeżeli chodzi o mnie i myjacze do twarzy ... Przy produkcie ma bazie wody warto zwrócić uwagę na pH . Skóra z zasady xD ( wiem jak to brzmi...) jest kwaśna xD . Max do 5,5 . pH łatwo sprawdzić przy użyciu papierka lakmusowego 😉 . Większość Azjatyckich myjaczy jest zdecydowanie zasadowa i bardzo silna w swoim działaniu . Bardzo dobrym i wyjątkowym produktem jest w tym wypadku no i do tego stosunkowo tanim 😜 jest

-LOW pH Cleanser z COSRX - gnojek zaskoczył mnie i to mocno na plus 😜 ma postać przezroczystego żelu dziwnie pachnie ( nie mydlano? ) i prawdę mówiąc nie przesusza zbytecznie skóry ok 45 zł

-Pianki z farfoclami NEOGEN - miałam wszystkie ( zielona herbata , żurawina, jagoda i ryż) i muszę przyznać , że to ekstremalnie łagodne i zarazem perfekcyjne w swojej funkcji myjacze . Słabo u nich jednak z wydajnością... Osobistym ulubieńcem jest ta z zieloną herbatą 😜 ok. 85zł

-Bardzo lubię również pianki z Panny Pompy - tutaj odwrotnie opakowania są bardzo duże i bardzoooo wydajne - męczyłam jedną ok 7 miesięcy codziennego rannego i wieczornego mycia . Wersja biała zawiera kwasy AHA , różowa niestety nie , ale i tak jest boska 😀 tu niestety ok 100zł

Ostatnio ogromnym odkryciem był dla mnie Heimish Green Foam - bardzo delikatny żelowy myjacz , zdetronizował nawet COSRX ok 50 zł

-Dla tych z Was , które lubią dogłębne oczyszczenie pt - skóra aż skrzypi z czystości i jeżeli lubicie apetyczny zapach zielonego jabłuszka - kolejny produkt z BCL jest dla was - tym razem pianka z rodziny ok 60zł

Prawdę mówiąc nie wiem co mogłabym polecić z "europejskich" pianek. Nie pamiętam kiedy używałam coś europejskiego poza tymiankowym , żelem z Sylveco , ale śmierdziuszył tak mocno, że nie polecam xD .

TONER-TONIK

Po porządnym oczyszczeniu czas jednak na tonizację - Tu rozważajcie produkty rozważnie najlepiej też przy pomocy papierka lakmusowego . Skóra musi odbudować swoją barierę i najlepiej jeżeli rozpocznie się od odbudowania jego pH .

- dla skóry suchej ale problematycznej z tendencją do zaskórników - Benton ALOE BHA SKIN TONER . Mercedesik w swojej klasie. Idealny balans "zakwaszania" i "nawilżania" w jednym z nutką ślimaka haha 😜 ok 70zł.

- osobiście nie ruszam się jednak bez lotionu Hada Labo . Produkt legendarny i jest za co ( mówię oczywiście o japońskiej wersji ;p). Jeżeli nałożycie kropelkę na WILGOTNĄ cerę zawarty w nim kwas hialuronowy spęcznieje w ten sposób , że tą kroplą nawilżycie całą twarz. Wypróbowałam xD. Przeszłam przez wersję klasyczną białą , czerwoną ( z retinyl palmitate) , złotą ( 5 cząsteczek kwasu hialuronowego - BOSKA!) i aktualnie mam najnowszą niebieską z kwasem traneksamowym - UBÓSTWIAM! . Wydajność ogromna 😜 Rok używania ? ok 70zł

Kiedy jednak muszę usunąć ze swojej twarzy grono nieprzyjaciół sięgam po tajną broń ... AHA 7 liqiud z COSRX - Oezu.... Działanie podobne do kwasu glikolowego w salonie kosmetycznym 😜 Super . Prawdę mówiąc to mój ulubiony produkt z tej firmy - nigdy nie zawodzi 😛ok 70zł


GWÓŹDŹ PROGRAMU - ESENCJA.


Marcelina zadała mi dobre pytanie - CZY MUSI UŻYWAĆ ESENCJI? Pora rozwiać Wasze wątpliwości . Co to w ogóle jest esencja ? Kiedy sama słuchałam o Azjatyckiej pielęgnacji na początku zastanawiałam się co to za mityczny produkt xD . W Polsce nie ma zamiennika tego produktu. Po prostu nie jest produkowany w naszych warunkach . Mamy coś podobnego do Esencji , ale bardziej ubogiego w składniki odżywcze - HYDROLATY. Hydrolat to po prostu "woda z produktu" , esencja jest produktem na bazie hydrolatu wzbogaconym w substancje aktywne. Czasem kiedy jednak oglądam esencje Azjatyckie mam wrażenie , że Azjaci sami się mylą w tym co produkują. Część tego co nazywają esencją jest zamknięte w małych buteleczkach z pompką i ma konsystencję żelową ( i tu powinno być buuuu... ) w tym wypadku to bardziej SERUM lub AMPUŁKA. Prawdziwa esencja jest jak woda. Leka , mocno wodnista - tak żeby wszystko mogło się super wchłonąć i głęboko spenetrować.


I teraz rozwieję wasze wątpliwości - NIE , NIE trzeba jej używać xD . Ale ja LUBIĘ xD .

Najbardziej lubię esencje zawierające drożdżaki ( galactomyces) i wydaję mi się najlepszym wariantem esencji . Nie mniej przepadam też za tymi ślimaczymi. Mam 4 faworytów w tej kategorii:

- MIZON - zdecydowanie lepsza od przereklamowanej MISSHA . Sorry no tak uważam i koniec xD

-SERET KEY wersja z różą i galactomyces - poleciła mi ją Myskintoryy i muszę przyznać, że bardzo się z nią polubiłam :)

-COSRX galactomyces i COSRX Snail mucin - o tak COSRX będzie jeszcze dużo 😜 Firma ma całkiem miłą cenę , miły skład , graficzną szatę i dobre pompki xD.


SERUM.


Jeśli pominęłaś esencję jak zrobiłby każdy rozsądny człowiek xD warto pomyśleć o serum . Tu stosuję te najczęściej zamknięte w ampułkach . Uważam , że w tym miejscu najlepsze są te zawierające witaminy. Oczywiście sama gorąco i namiętnie stosuję te z witaminą C 😜 Dużo witaminy C xD . Witamina C dla wszystkich 😜 . Weźcie polejcie połowę jabłka sokiem z cytryny .I co? Jakoś później ciemnieje co ? I tak samo jest z naszą skórą 😉 Wolniej się starzeje 😛 . Witamina C jest nie tylko antyoksydantem wybijającym wolne rodniki , ale i bierze udział w produkcji kolagenu , wzmacnia też działanie filtrów UV . O tak ubóstwiam. Najbardziej lubię :

-FRESH JUICED VITAMIN C z Klairs - o jeny ile ja się o niej nagadałam ile ja jej już opakowań zdenkowałam (łącznie z tym , że połowa moich koleżanek już jej używa xD ) . W składzie najbardziej trwała i najbardziej aktywna już w małym stężeniu witamina C . Nie muszę trzymać jej w lodówce ,ma przezroczyste opakowanie , dziwna tekstura - ni woda ni olej , nałożona na twarz może dawać efekt mrowienia i ciepła zwłaszcza w miejscach "skażonych" xD . Doskonale usuwa przebarwienia , rozjaśnia i współgra z kremami BB . Bingo. Moja Ci ona już ponad 2 lata xD ( P.S. nie zauważyłam spadku aktywności w działaniu mimo intensywnego używania 😉 . Ok 90zł

-BIO-ESSENCE . To serum to odkrycie ostatniego czasu . Wygładza skórę dając efekt "smooth" , idealnie napina i liftinguje 😜 . Używam w celach "bankietowych" , albo kiedy chcę sobie po prostu zrobić dobrze xD . ok 120zł


KREM .


W tym podpunkcie można tanio i skutecznie. Jeżeli chcesz nawilżyć twarz nakładasz Aloes z holika Holika - 250 ml za 35 zł i jesteś w niebo wzięta 😜 . No chyba , że nie lubisz się kleić bo to niestety jest główny efekt uboczny , ale efekt "sticky" szybko mija 😜 bo wchłania się całkowicie. Można też tanio w wersji ślimaczej - ja muszę mieć coś ze ślimaka w pielęgnacji 😜 . Różowy krem z Mizona za 35zł to produkt , który albo się kocha albo nienawidzi - ja kocham , ale znam takich co wyrzucili po użyciu . Jeżeli jednak zaczynacie zabawę z Azją warto kupić jest tani i żal tyłeczka nie ściska jeżeli skóra go nie polubi 😜

Można też popłynąć na fali i kupić cudo z Bio-essence 😀 (ok 120zł) . O mamo... Wart każdej wydanej złotówki - napina cerę idealnie i zamyka wszystkie aktywne składniki. Producent wcale się nie przechwala i to co pisze na pudełku to prawda. Dla mnie jednak jest ciut przyciężkawy - wolę bardziej żelowe konsystencję ,ale ten przyjemniak nie tylko cieszy oko opakowaniem ale i działaniem. Słyszałam że wersja w granatowo-złotym opakowaniu jest jeszcze lepsza sama jednak jeszcze jej nie kupiłam ( ciągle coś przeszkadza mi zakupie ... )

Ostatnio ubóstwiam też Maskę całonocną z witaminą E od Klairs . Niby maska całonocna , a jest doskonałym kremem na noc . Doskonale uzupełnia się z serum z witaminą C . Ma ciekawą budyniową konsystencję . Minus jednak za cenę ok 130zł


FILTR UV .


Filtr zakładam na twarz dwukrotnie przed makijażem. U mnie wszystko ma filtr - baza pod makijaż , krem bb . Innych nie toleruję i nie używam. Ciągle zastanawia mnie jak zachodni producenci są tępi , że nie produkują tak ważnych dla cery produktów jak podkłady z filtrem i jeszcze żądają za to horendalnych cen. To powinno być karane 😜 . Maluję się głównie w pracy więc dwukrotne nałożenie filtru jest łatwe 😜. Po zakończonej porannej pielęgnacji nakładam pierwszą warstwę , wychodzę z domu idę do gabinetu i tam jak już jestem to wszystko się dobrze wchłania i nakładam następną. Jestem fanką filtrów chemicznych , mineralne mnie irytują , bo a ) bielą b) zapychają mi skórę c) słabo się wchłaniają . Używam filtrów SPF 50 wzwyż . I mam prawdę mówiąc dwa w użyciu na raz 😜 . Tak żeby użyte w nich filtry uzupełniały się xD .

- tani dobry filtr z dużą objętością i lekką konsystencją szybko wchłaniającą to BIORE dobra wiadomość dla tych co mają problem z komedogennością (like me) - NIE ZAPYCHA. ok 60zł

-w pracy nakładam Miracle z Bio-Essence - też super leciutki , ale ma stosunkowo małe opakowanie choć w pracy to akurat dobre , bo zajmuje mało miejsca w kosmetyczce 😜 , cenowo też nie morduje 😜 ok 75zł

-Dla bardziej zasobnych portfeli - NEOGEN - lekka konsystencja i przyjemny owocowy zapach. Cierpiałam ,że się skończył bo kosztuje powyżej 100zł 😞

-Super filtr z COSRX z aloesem - ładnie pachnie, ładnie pielegnuje skórę i jej nie zapycha . Bardzo pomógł mi w Koreii kiedy było cholernie sucho i porno 😜 ok 60zł



Uff...



To chyba wszystko co miałam do powiedzenia xD . Wersja mocno skrócona. Nie popłynęłam tu serio. serio serio xD .



ANY QUESTIONS?

Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - Twoje źródło urody  akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok”.
 
 
W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
 
 
 


Copyright © 2016 interendo , Blogger