BENTON GOODBYE REDNESS CENTELLA GEL . DR JART+ CICAPAIR CALMING GEL CREAM, IUNIK CENTELLA CALMING GEL CREAM - czyli sekrety Wąkrotki Azjatyckiej.

BENTON GOODBYE REDNESS CENTELLA GEL . DR JART+ CICAPAIR CALMING GEL CREAM, IUNIK CENTELLA CALMING GEL CREAM - czyli sekrety Wąkrotki Azjatyckiej.



Trzeba  przyznać,  że ostatnim hitem Azjatyckiej  pielęgnacji jest Centella Asiatica  nazywana po polsku Wąkrotką  Azjatycką  lub Gotu Kola.  Sama Centella  w Azji znana jest już od dawna.  Jak wpiszecie w wujka Google  jej nazwę wyrzuci wam  bardzo  dużo informacji na temat jej leczniczego działania nie tylko na  skórę ale też na pamięć koncentracje i inne bardziej "cielesne" dolegliwości.  W kosmetyce jest to jeden z tak zwanych  "super food"  . Co ciekawe  sama wąkrotka nie jest  produktem  rodem  z Korei , a z  Indii gdzie  była  wykorzystywana w Ajurwedzie .  W Indiach  bardziej jest znana jako Gotu Kola -  "gotu" - kielich , "kola" - liść ze względu na  kształt liścia  lub Tygrysia Trawa.

Hinduska  legenda  głosi,  że zraniony  tygrys poszedł nad rzekę  i wytarzał się w trawie  porastającej  jej brzegi  . Dzięki temu zabiegowi rany  szybko się zagoiły  i zwierzę  wróciło do pełni sił. Wąkrotka najlepiej lubi  zacienione bagienne miejsca.  W celach leczniczych  wykorzystywane są głównie  łodyga  oraz liście  - suszone lub przetwarzane na wyciągi. Ponadto w Polsce mamy jej krewniaczkę  - wąkrotkę pospolitą  ( hydrocotyle  vulgaris) o podobnych  działaniach  jednak mniej popularną.Centella  należy do tej samej rodziny co ... marchew tyle, że nie ma smaku xD. 


WĄKROTA AZJATYCKA W KOSMETYCE:

Główną  zaletą  Centelli jest stymulacja fibroblastów do produkcji  kolagenu oraz kwasu hialuronowego  dzięki  czemu  wygładza  skórę  , nawilża  ją , a także  ujędrnia . Można  przyrządzać ją na różne sposoby - maści  ,  wywary  ,  napary  , proszki itp. - pić , jeść , smarować jak kto woli.   Wąkrotka doskonale sprawdza się na niedoskonałościach , ponieważ ma działanie  antyseptyczne i przeciwzapalne  - często jest stosowana  jako  środek pomocniczy  w leczeniu łuszczycy,  oparzeń , ran , blizn i rozstępów. Co ciekawe hamuje powstawanie  zmarszczek  oraz  działa  jako silny przeciwutleniacz , zapobiegając  zapaleniu tkanki  łącznej.Ostatnio ulubiony produkt cer podrażnionych  i wymagających szybkiego "ukojenia".  Nie zrozumcie mnie źle - to nie jest jakiś kwasior , który wypali wszystkie syfy na twarzy  , bardziej raczej je "wyciszy"  i sprawi , że będą mniej widoczne czyli po prostu wyrówna koloryt.  Sprawdza się całkiem dobrze na "oparzeniach" kontrolowanych czyli  np. po kwasach ( tak wiem z autopsji ;p ) , przyznajmniej w moim wypadku  , bo  raczej nigdy nie miałam  problemu z typowym zapalnym trądzikiem. Moja skóra raczej z tych wągrzastych jest  plus suchych .


GOODBYE REDNESS CENTELLA GEL

Ostatnie dziecko Bentona  w komplecie w maseczką ( dobry zabieg marketingowy  prawdę mówiąc ;p ) .80%  wyciągu z Wąkrotki  - to zdecydowanie bardzo dużo. Najlżejszy z całej prezentowanej  trójki  z najbardziej obojętnym zapachem. Wchłania się pozostawiając lepką poświatę  , moim zdaniem najbardziej również nawilża.  Czy działa kojąco ? A jasne że działa  - zwłaszcza jak wejdziecie na mojego insta gdzie macie moją gębę po kwasie glikolowym czerwoną jak u prosiaczka i po natarciu się owym specyfikiem :D . Póki co nie widziałam jeszcze ceny na stronie Benton






CENTELLA CALMING GEL CREAM 60 ml IUNIK

70%  wąkrotki  azjatyckiej , 10%  drzewa herbacianego. Bardzo lekki , ale nie aż tak lekki jak propozycja  wąkrotkowa Bentona. Mniej też pozostawia uczucia  "lepkości" po wchłonięciu.   Dobry produkt za przyzwoitą  ceną  dostępny w kokosklepie. za około 70 zł  . Ma też niestety z całe trójki najmniejsze opakowanie.



Skład:
Centella Asiatica Leaf Water, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Water, Butylene Glycol, Water, Niacinamide, Phenyl Trimethicone, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine, 1,2-Hexanediol,  Sodium Hyaluronate, C12-14 Pareth-12, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone Crosspolymer, Caprylyl Glycol, Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Extract, Medicago Sativa (Alfalfa) Extract, Brassica Oleracea Capitata (Cabbage) Leaf Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Brassica Campestris (Rapeseed) Extract, Raphanus Sativus (Radish) Seed Extract, Allantoin, Centella Asiatica Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Extract, Adenosine, Ethylhexylglycerin, Dipotassium Glycyrrhizate, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Pentylene Glycol, Aspalathus Linearis Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract



CICAPAIR CALMING GEL CREAM  DR JART+

Zdecydowanie najdroższy  za całej trójki - ok 40-50$ za 80 ml .... Drogo. ... Co ciekawe  najlepiej działa na kiedy  jest jest rozgrzany między  dłoniami  - wtedy jest lepiej  absorbowany. Jego konsystencja jest zdecydowanie najcięższa z całej trójki  - bardziej jak pasta/maść niż typowy żel. Ma też  zdecydowanie intensywniejszy zapach. Nie udało  mi się znaleźć ile jest w składzie wąkrotki. Nie mniej bardzo podoba mi się konsystencja maści - kojarzy mi się bardzo leczniczo.  Minus za śmierdziuchowaty zapach... Serio mam skojarzenie z BenGay... , ale też  produktami  aptecznymi i chińskimi maściami na wszystko ;p. Czy działa? A jakże... Najlepiej z całej trójki ;p .

INCI:
Water,Propanediol,Centella Asiatica Leaf Water,Butylene Glycol,Caprylic/Capric Triglyceride,Diisostearyl Malate,Panthenol,Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate,Butyrospermum Parkii (Shea) Butter,Glyceryl Stearate,Macadamia Ternifolia Seed Oil,Niacinamide,Cetearyl Alcohol,Sodium Hyaluronate,Hydrogenated Poly(C6-14 Olefin),Hydrogenated Polydecene,Hydrogenated Polyisobutene,1,2-Hexanediol,PEG-8,Centella Asiatica Extract,Asiaticoside,Asiatic Acid,Madecassic Acid,Madecassoside,Centella Asiatica Meristem Cell Culture,Spirulina Platensis Powder,Copper Chlorophyll,Lysolecithin,Sucrose Laurate,Sodium Ascorbyl Phosphate,Sodium Glycerophosphate,Potassium Magnesium Aspartate,Calcium Gluconate,Magnesium Gluconate,Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil,Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil,Hydrogenated Lecithin,Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil,Theobroma Cacao (Cocoa) Extract,Anthemis Nobilis Flower Oil,Houttuynia Cordata Extract,Selaginella Lepidophylla Extract,Arnica Montana Flower Extract,Artemisia Absinthium Extract,Achillea Millefolium Extract,Gentiana Lutea Root Extract,Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil,Palmitic Acid,Polyacrylate-13,Tocopheryl Acetate,Beeswax,PEG-100 Stearate,Stearic Acid,Polyisobutene,Glycerin,Polysorbate 20,Sorbitan Isostearate,Carbomer,Adenosine,Tromethamine,Ceramide NP,Alcohol,Dextrin,Xanthan Gum,Disodium EDTA,Phenoxyethanol,Ethylhexylglycerin


Czy polecam produkty z wąkrotką?  Moje koleżanki z bardziej problematycznymi  cerami  kochają  wąkrotkę. Osobiście widziałam lepiej działające na moją  skórę produkty jak chociażby witaminę C i ślimaczą mucyną  , które moja skóra ubóstwia. Dla mnie wąkrtoka jest bardziej neutralnym produktem.  Długo  w ogóle nie mogłam się przekonać do Centelli i raczej omijałam ją  w mojej pielęgnacji , bo nie uważałam  jej jako super produkt,  do tego też  w moim wypadku lepiej w  wersji łagodzącej podrażnienia  działa dużo  tańszy aloes z Holika Holika , który też wspaniale nawilża moją cerę i włosy.  Aktualnie mój stosunek jest taki , że wiedząc o niej to co wiem szanują ją jako   produkt pielęgnacyjny  i warto zaufać  produktom zawierającym ją  składzie.  Całkiem  dobry  "dopełniacz" pielęgnacji  .
ALTHEA PETAL VELVET SUNAWAY , PETAL POWDER ,  MILK PEEL CREAM MASK ,

ALTHEA PETAL VELVET SUNAWAY , PETAL POWDER , MILK PEEL CREAM MASK ,


ALTHEA w ostatnim czasie rozszalała się z tworzeniem własnych produktów. Po ostatnich maseczko-myjaczach stworzonych razem z koreańskim  programem "Get  it Beauty", o których pisałam TUTAJ!  , przyszedł czas na kolejne produkty.  Jako pierwszy pojawił się Petal Velvet Sunaway SPF 50+ PA ++++ razem z zestawem pudrów do serii oraz Milk  Peel Cream Mask. 

Petal Velvet Sunaway SPF50+ PA++++ to lekki żelowiasty filtr przeciwsłoneczny o dość mocnym, a nawet dla mnie zbyt mocnym zapachem lawendy  ( producent twierdzi, że to jednak róża damasceńska xD ). Trzeba przyznać, że to jeden z tych super lekkich szybko wchłaniających się produktów . Co ciekawe w składzie mamy puder , którego zadaniem jest wygładzenie skóry i faktycznie robi to dość  całkiem skutecznie.  Przez obecność pudru bieli jednak delikatnie twarz i może powodować  tworzenie zaskórników. Bardzo podoba mi design buteki - podobny to bazy  maquillage z shiseido ( i nawet podobnie działa ;p)  i nowych podkładów happy z Benefit. 55 ml z ogromną wydajnością  - super lekka konsystencja jest bardzo wydajna, ale też trzeba nałożyć go więcej , żeby uzyskać lepszą ochronę. Na pewno dużą zaletą jest jego cena - 10$.

INCI: WATER, CYCLOPENTASILOXANE, ZINC OXIDE, DISILOXANE, PROPANEDIOL, TITANIUM DIOXIDE, DICAPRYLYL ETHER, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, PELARGONIUM GRAVEOLENS FLOWER OIL, SALVIA OFFICINALIS (SAGE) OIL, POGOSTEMON CABLIN OIL, CITRUS AURANTIUM BERGAMIA (BERGAMOT) FRUIT OIL, ROSA DAMASCENA FLOWER EXTRACT, PEG-10 DIMETHICONE, STEARIC ACID, ALUMINUM HYDROXIDE, VINYL DIMETHICONE/METHICONE SILSESQUIOXANE CROSSPOLYMER, SODIUM CHLORIDE, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, 1,2-HEXANEDIOL, SORBITAN CAPRYLATE, GLYCERYL CAPRYLATE, POLYGLYCERYL-6 POLYRICINOLEATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, ETHYL HEXANEDIOL, CAPRYLYL GLYCOL



Nowe pudry  również z serii Petal  to typowe koreańskie produkty - malutkie jak dla laleczek opakowania z super drobnym  pudrem z pacynką , na pewno pokochają  fanki  matowej cery.  Do wyboru  3 rodzaje , aczkolwiek jeden limitowany - wersja "różowa" lawendowa . Typowy "biały" w wersji translucent #0 oraz dla ciemniejszych mniej mącznych  cer ;p w kolorze Warm Beige #23 . Prawdę mówiąc oprócz tego , że są śliczne ;P nie mam zbyt dużo do powiedzenia  Piękne pastelowe opakowania z super miałkimi pudrami o dość mocnych zapachach . Cena też zachęcająca 4,50$.






Ostatni produkt z wszystkich nowości wydaje mi się najciekawszy i najbardziej warty uwagi , przede wszystkim ze względu na swoje działanie.  Milk Peel Cream   Mask . W składzie jak napisano na opakowaniu  znajdują się kwasy AHA i  BHA oraz proteiny mleka  . Chociaż  po nałożeniu ma się wrażenie, że  na twarzy  wylądowała glinka , która po chwili zaczyna lekko bąblować. Co ciekawe po "nabraniu"konsystencja jest podobna do serka almette, który po zaschnięciu Produkt niesamowicie doczyszcza cerę , bez  jej przesuszania .Kosztuje 9$ i uważam , że  za tę cenę produkt jest rewelacyjny i zaskakująco tani.


Water (Aqua), Kaolin, Glycerin, Disiloxane, Bentonite, Propanediol, Myristic Acid, Methyl Perfluoroisobutyl Ether, Stearicacid, Methyl Perfluorobutyl Ether, Potassium Hydroxide, 1,2-Hexanediol, Palmitic Acid , Ethylhexylglycerin, Milk Proteinextract, Disodium Edta, Gaultheria Procumbens (Wintergreen) Leaf Extract, Gluconolactone, Glycolic Acid, Titaniumdioxide (Ci 77891), Fragrance (Parfum), Coumarin*, Hexyl Cinnamal*, Citronellol*



Althea aktualnie jest na etapie wypuszczania kolejnych nowości  w postaci pomadek  oraz płynu micelarnego,.
BENTON DEEP GREEN TEA LOTION.

BENTON DEEP GREEN TEA LOTION.


 Obserwując  Benton  nie da się  ukryć,  że ten rok dla firmy obfitował w ogrom nowości.  Prawdę mówiąc praktycznie co 2 miesiące marka wypuszczała coś nowego. Ostatnie miesiące roku 2018 przyniosły trzy nowości - pierwszą z wąkrotką azjatycką , ale o niej później ;) i dwie rodem z zielonej herbaty z najbardziej żyznego  regionu Korei Południowej czyli  Boseong. Benton Deep green Tea Lotion  i Toner zawiera, aż 50% zielonej herbaty z tamtego rejonu . Seria z zieloną  herbatą wzbogaciła się w toner i  lotion . Osobiście bardziej  zainteresował mnie lotion niż toner , bo w tej materii mam innego  Bentonowego ulubieńca - Aloe BHA Skin Toner . Czemu tak bardzo lubię zieloną herbatę pisałam TUTAJ! Nowy Lotion to produkt beztłuszczowy z lekką konsystencją  jego zadaniem  jest  kontrola wydzielania  sebum przy zachowaniu  odpowiedniego nawilżenia  , do tego ma łagodzić podrażnienia i zmniejszać widoczność porów.


DLA KOGO?

Producent kieruje produkt dla każdego typu cery  z naciskiem na cery potrzebujące  nawilżenia  i  odżywienia. Takich , które noszą ślady stresu i zmęczenia po codziennym makijażu. Ponadto wygładza  i rozjaśnia. Chroni cerę przed szkodliwym działaniem  wolnych rodników i zanieczyszczeń środowiska . Zmniejsza widoczność porów i kontroluje sebum . Będzie pasować też skórom problematycznym i wrażliwym.  Benton Deep Green Tea jest testowany dermatologicznie   - a jego poziom  podrażniania cery wynosi 0 . 


JAK UŻYWAĆ:

Po oczyszczeniu twarzy i tonizacji  może być używane jako serum przed kremem albo  jako ostateczny etap pielęgnacji czyli jako lekki krem. Dla skóry tłustej drugi sposób jest lepszy -  lotion hamuje wydzielanie sebum , natomiast przy cerze suchej polecam raczej z jakimś żelowiastym kremem lub czymś bardziej tłustym ;p. 

CO O NIM MYŚLĘ?

Przede wszystkim zacznę od tego , że lubię lekkie- żelowiaste konsystencje, których wystarczy niewielka ilość , aby rozprowadzić na twarzy . Lotion kiedy nałoży się go na lekko wilgotną skórę zwiększa swoją objętość. Wchłania się szybko i "nie lepko" , a to sobie cenię najbardziej ;p . Przepadam też za "smacznymi" zapachami - ten pachnie cystrusowo-herbaciano , ale bardziej z naciskiem na zioło ;p , nie przeszkadza mi jednak w użytkowaniu. Zapach nie jest ciężki i mdły jak w przypadku serii Orchid z Innisfree. Mam cerę suchą , więc jako, że lotion zmniejsza wydzielanie sebum  wolę nałożyć potem coś żelowiastego lub tłustawego , żeby cerę "dowilżyć". Ładnie zmniejsza pory i ujednolica koloryt. Drażni mnie trochę to, że lotion nie ma pompki - opakowanie z twardego  plastiku z "małą dziurką" , co niestety utrudnia opróżnianie.  Skład jak najbardziej na tak.  Nadaje się pod makijaż  i łagodzi podrażnienia w chwilach kiedy na twarzy są nieprzyjaciele .  Myślę, że osoby  z tłustą problematyczną cerą będą zadowolone podwójnie :).



SKŁADNIKI:

Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi  o składy  Benton jak zwykle się postarał.  Firma dba o to by składy były pełne bogate w antyoksydanty produkty , a także nie zawierały  zbędnych wypełniaczy w postaci zapachów, PEGów, lotnych alkoholi. W tym wypadku głównym  , bo AŻ W 50% mamy tu  wodę z liści zielonej herbaty , która stanowi źródło polifenoli , witamin, minerałów i aminokwasów. Zielona herbata zmniejsza widoczność porów, reguluje wydzielanie sebum , ma także działanie kojące i rozjaśniające. Dodatkowo lotion wzbogacono  w witaminę E będącej jedną z witamin młodości ;).

Na zdjęciu macie moją ostatnią wieczorną pielęgnację - olej z Neogen Cica Repair ( ma przyjemny cytrusowy zapach , dobrą pompkę i dużą wydajność , a także dobrze emulguje pd wpływem wody) ,  Mleczko (coś w rodzaju oleju do demakijażu) low pH z COSRX ( nie przepadam za nim - zbyt ciężkie na olej i balsam , słabo doczyszcza i emulguje pod wpływem wody) . Różany  cleansing stick z SU:M 37, jest to jeden z farfoclovych produktów , całkiem niezły jak na mydło w sztyfcie ;p . Płyn micelarny z Hada labo - co ciekawe ma żelową konsystencję podobną do lotionu, bardzo dobrze nawilża. Aloe BHA  toner z Benton - połączenie idealne ! Triple vitamin C z COSRX - hmm... szczerze mówiąc spodziewałam się po nim więcej. To czysta witamina C , nie ma tak hitowej konsystencji jak  Klairs i równie hitowego działania. Używałam tańsze sera i łatwiej dostępne o podobnym działaniu .

MAKE A WISH CZYLI ŚWIĄTECZNA WISHLISTA !

MAKE A WISH CZYLI ŚWIĄTECZNA WISHLISTA !

Lubię okres świąt i lubię wishlisty. Lubię pogapić się w innych pragnienia i przy okazji dorobić się kilku własnych. Łakome ze mnie bydlę.  Jestem typem , który nie zna umiarkowania  we własnych  mam wrażenie, że STALE rosnących potrzebach i ... To mnie jakoś wcale nie martwi ;p. Często mam tak, że po prostu lubię się pogapić chwilę na to co mam i pocieszyć oko , a potem - bye bye , adijos i idzie w przestrzeń ;p ( CZYTAJ: w dobre ręce) często widzę, jak dziewczyny cieszy to co im podaruję i widzę to w użyciu zwłaszcza, że wiem, że marnowałoby się to u mnie niestety. W tym roku moja whislista może być... trochę zboczona czyli mało kosmetyczna. Nie oszukujmy się często dostaję od Was pytania czy mam osobny pokój na moje kosmetyki. I w sumie mam... je wszędzie ,rozrzucone aktualnie na dwa domy , poupychane po kartonach , bo jeżeli nie wiecie czekam na klucze do nowego apartamentu , który będzie się urządzać - na pewno długo xD . Istnieje duża szansa , że wtedy wreszcie ogarnę moje kosmetyki. Zresztą nie czarujmy się - kosmetyki nadal będą moją przyjemnością , tylko teraz zrobiłam się mocno wybredna i mam duże oczekiwania. W tym roku mam jednak dużo potrzeb wnętrzarskich. Dizajnerskich . Bo urządzanie własnej osobistej przestrzeni od A do Z wcale nie jest takie łatwe! Mimo to tu raczej skupię się na tych przyziemnych.

Jeżeli chodzi o rzeczy wnętrzarskie chętnie przytuliłabym  ze dwie kopuły szklane z IKEA Begavning zarówno dużą jak i małą ( bo nieszczęścia chodzą parami ;) . W tytule IKEA ramy UNG DRILL i lustro z tej serii również by mi się przydały ;p. Na plakaty , które chcę zamówić w Printea - nawiązujące do Alicji  w Krainie Czarów. W ogóle wszystko co będzie w mojej chaupie może się "zdeczka" z tym kojarzyć. Faza na Alice in Wonderland trwa i jakoś nie ma ochoty się skończyć - tu na dole macie drzwiczki z Alicji z Babyloff :D ( też mam na wishliście xD) . Kolejny dział wnętrzarski to oczywiście Home&you . Ta zdradziecka firma w listopadzie miała tyle promocji , że wydałam u nich krocie... I wydałabym jeszcze - gdyby finanse mi pozwalały haha :D . Nadal wiem , że muszę kupić stamtąd wazon - origamistraight albo diamento albo najlepiej - OBA xD, ładny  bieżnik jak ten czarny z kryształami też by mi się przydał ;p . Najwięcej jednak cierpię na  miski 500 ml  z 58products z minkami - o tak jedna 54 zł.... Kupiłam już 8  filiżanek 200 ml i potrzebuję jeszcze 4 więc sami wiecie ;p ( wściekły imbryczek z tej rodzinki już mam ;p ) . Mam teraz nowego Iphone XR i do tej pory nie kupiłam czegoś tak prozaicznego jak  case - tym razem upatrzyłam sobie różowy  z  Sailor Moon ( szok co...) , bo niestety ale w ofercie nie było innego telefonu po za czarnym ...



Co do mnie i literatury to chętnie przytulę nową powieść Haruki Murakami - Śmierć Komandora tom 1 i 2 , a także odrobinkę literatury rodem z Cassandry Claire - no tak w końcu film wyszedł , a ja lubię czytać to co już zobaczyłam , żeby potem pociskać jak spieprzyli film ;p. Czytałam tej autorki tylko miasto kości i miałam czytać dalej ale jakoś nie wyszło.

Ja i biżuteria to worek bez dna... Jestem zarówno miłośniczką tous jak i lilou , ale generalnie lubię wszystko co ładnie się świeci i jest złote ;p. W jednym i drugim upatrzyłam sobie parę świecidełek a jakże  ;P



W ostatnim czasie przez myskinstoryy choruję na kosmetyki o których nie miałam zielonego pojęcia ;p. Szczuje mnie taką Stratia i Sunday Riley i potem nie wiem co robić, żeby nie wydać wora z pieniędzmi ( póki co wydałam worek na Drunk Elephant więc osiągnęłam taki malutki limicik ) . Z rzeczy bardziej przyziemnych u Ingi B. kiedyś powąchałam  płyn do kąpieli Kneipp na dobranoc , który po prostu pokochałam ,  a niestety przez tą paskudę ( tak mówię o Indze ;p )  pokazała mi całą POLSKĄ stronę kneipp i doznałam  oczopląsu jest aż 7 rodzajów tych przyjemniaczków do kąpieli!!! O innych rzeczach nie wspomnę... Generalnie lubię wszystkie wannowe umilacze ;p. Sephora wypuściła  kilka favoritsów i najbardziej podobają mi się 2 - ten  "koreański" i ten z maseczką glamglow, o kalendarzu adwentowym  beauty to go nie wspomnę , ale na stronce ... jest niedostępny ( meh...)  . Przegapiłam  Black Friday na Organics Beauty i nadal nie kupiłam  szamponu Peach Blossom z O'right ( piękna ta butelka co :p)  , ale generalnie nie pogardziłabym żadnym z tych szamponów i odżywek zwłaszcza z kawą ;p . Jeżeli chodzi o mnie i Azjatyki to mam chcicę tylko n nowy krem Neogen w kooperacji z Joan Kim i nową markę Charlotte Choo "Then I meet you" . Całą resztę ogarniam raczej na bieżąco :p . Zresztą Azajtyków Ci u mnie nie brakuje. The Body Shop mam smaka jak zwykle na limitowane żele , bo bardzo lubię takie wkrętki ( kupiłam już sobie serię Bath&Body Works ;)




Prawdę mówiąc ostatnio  spełniłam dużo swoich zachcianek na Black Friday ( i  w sumie poza Blackiem też :p ) , ale starałam się być dzielna ;p. Jestem na etapie powiedzmy porządków "świątecznych" więc  mam nadzieje uporać się z całym ogromem wszystkiego co mam ( chociaż zastanawiam się czy to w ogóle możliwe? ) .




Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - Twoje źródło urody  akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok”.
W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
 HELLO ASIA BOX VOL.3 ! CZYLI CO BYŁO W ŚRODKU I DLACZEGO ? 10 KROKÓW AZJATYCKIEJ PIELĘGNACJI W PIGUŁCE!  COSRX , SANA , SECRET KEY  , INNISFREE , SKIN79 , SWEET AND WARM EXPERIENCES

HELLO ASIA BOX VOL.3 ! CZYLI CO BYŁO W ŚRODKU I DLACZEGO ? 10 KROKÓW AZJATYCKIEJ PIELĘGNACJI W PIGUŁCE! COSRX , SANA , SECRET KEY , INNISFREE , SKIN79 , SWEET AND WARM EXPERIENCES


Tak tak wiem.  Hello Asia vol.3 odbywało się jeszcze za czasów kiedy pogoda była ładna , a dzień długi. Chociaż prawdę mówiąc nie wiem jak była dzisiaj pogoda :p  siedzę w pracy xD  od ponad 24 h więc dzień rozróżniam tylko po tym , że robi się ciemno , a okno trzeba zamknąć bo jest na maksa chłodno. Hello Asia vol. 3 box to mój własny twór.   Kiedy robię boxa staram się, żeby wewnątrz były rzeczy , które mnie samą interesują i które sama chciałabym użyć.  W tym roku było też całkiem inaczej niż poprzednio , bo nie stawiałam na sponsorów tylko sama się nim stałam :)  . Dostałam również w prezencie dla uczestników od niezastąpionej Berdever kremy pod oczy SANA ( które osobiście uwielbiam!) , poza tym  wszystko inne wybierałam i kupowała sama :D . Część osób otrzymała  to samo , część była inna  ,  bo nie zawsze udało mi się dostać  wszystkiego w takiej samej liczbie jak chciałam.  Całość konceptu  opierała się oczywiście na 10 krokach  Koreańskiej Pielęgnacji wg Charlotte Choo i  była opatrzona  naklejką z jej książki  :).  Naklejki  udało mi się zamówić w Printea.pl  ( pozdrawiam Kingę ! )  ,  to samo się tyczy  naklejek na boxach i moich osobistych wizytówek ;p.  Graficzki stworzyła Fancy :).  


1.  Osobiście oczyszczanie twarzy olejem to mój ulubiony podpunkt Azjatyckiej Pielęgnacji.  Bardzo lubię delikatny masaż olejem i zamianę w emulsję po kontakcie z wodą.  Wiem , że nic tak doskonale nie usuwa  kremów BB , podkładów, sebum i innych  silikonowatości jak  olej.  Czemu ?  Odpowiedź stara jak świat ;p  PODOBNE ROZPUSZCZA SIĘ W PODOBNYM. W boxie można było znaleźć jeden z moich ulubionych olejów do demakijażu , w więc APPLE SEED CLEANSING OIL OD INNISFREE    , a czemu?  Demakijaż to nie tylko rutynowe czynności , to też  przyjemność dla samej siebie  w postaci masażu  oraz w tym wypadku... Aromaterapii ;p  Olej ma bardzo przyjemny  jabłkowy zapach , może nie tak intensywny i apetyczny jak ten z BCL ( ten to dopiero jest mniam ;p) , ale bardzo  delikatny  i nie rażący  mnie nachalnością.  Do tego ma bardzo naturalny  skład i nie ma w nim oleju mineralnego.  Uważam  też, że ma bardzo dobrą cenę ok 50-60zł na jolse.


2. Jak wiecie Azjatycka pielęgnacja to podwójne oczyszczanie.  Nie można myć twarzy tylko raz ;p. Trzeba zrobić to przynajmniej dwa ;P , a jak jesteście uparci tak jak ja to zrobicie nawet i trzy  jeżeli potraktujecie twarz najpierw płynem micelarnym żeby  rozpuścić najpierw to co macie na twarzy ;p.  Jako drugie oczyszczanie produkt na bazie wody lubię najbardziej  produkty z niskim pH i to takie żeby nie przesuszały mi za bardzo cery. LOW pH MORINING GEL CLEANSER COSRX to właśnie taki przyjemniaczek.  Nie ma też  jakiejś strasznej ceny - ok  40 zł w polskich sklepach co jest prawdziwą rzadkością.


3. Peeling . To nie jest coś co wykonujemy oczywiście codziennie ,  mamy też wiele rodzajów ;p  w końcu  peeling można też wykonać za pomocą kwasu ;p. Osobiście lubię peelingi enzymatyczne i to takie , które nakładam na twarz i pocieram delikatnie skórę otrzymując "kłaczki". Bardzo dobry w tym temacie jest CRYSTAL PEELING OD SKIN79 , nie jest jednak typowym gommage. Po starciu drobinki przypominają nieco w działaniu kawałki kryształu i działanie jak zwykły peeling z drobinami.

4. Tonik. Główny błąd w pielęgnacji cery , to , że wiele kobiet kobiet używa toniku do oczyszczania twarzy jak płynu micelarnego . W tym momencie można tylko rozłożyć ręce , bo kiedy byłam nastolatką sama tak myślałam xD ( no co blogerką nie zostaje się z wyssaniem mleka matki ;p ) . Tonik ma za zadanie tonizować , czyli przywracać skórze odpowiednie pH i przygotowywać do wchłania następnych  składników. Jak wiecie cholernie lubię COSRX ;p  haha, lubię też  kiedy w pielęgnacji znajduje się śluz ślimaka lub drożdże ;p  i w tym wypadku mamy akurat drożdże , choć część osób dostało  tonik z wąkrotką Azjatycką. Drożdżowa wersja przyspiesza regenerację skóry  i nadaje jej miękkość .


5. ESENCJA. Kwintesenscja Azjatyckości ;p  Powstaje o  niego zawsze dużo  pytań  i mitów.  Esencja  to produkt na bazie wody  zawierający  skondensowaną  ilość składników aktywnych . W naszych warunkach  produktami  PODOBNYMI!! ale nie NIE tymi samymi  są hydrolaty , które choć wodniste nie posiadają tylu  składników aktywnych.  Esencja musi  być lekka i szybko się wchłaniać , jej zadaniem jest przygotowywanie skóry  do  wchłaniania  następnych  produktów.  Często pytacie czy ten etap można pominąć - można! Ale jeżeli używasz odpowiednich toników  ( czyli takich które mają niskie pH podobne do pH skóry).  W Azji  nie wszystkie produkty z nazwą esencja są esencjami ;p. ( Wiem śmiesznie to brzmi )  czasem są to produkty zapakowane w małych buteleczkach o bardziej żelowych konsystencjach  , ale moim zdaniem nie powinny się tak wtedy nazywać tylko raczej  serum/ampułką.  Prawdę mówiąc jeżeli widzicie taki  produkt powinien Wam się kojarzyć z mniej bogatym w składniki AKTYWNE serum lub ampułką .  Tak jak pisałam  akapit wyżej - ESENCJA JEST WODNISTA!!.  Ten box,  który  tu widzicie jest wyjątkowy bo posiada w swoim  składzie jedną z najlepszych moich zdaniem  esencji  - Secret Key zawierającą w swoim  składzie glactomyces i wodę różaną  (  jest jeszcze wersja bez wody  różanej , ale osobiście wolę tę).  

6. AMUŁKA/SERUM  tym razem byłam monotematyczna ;p  Klairs fresh juiced vitamin C to zdecydowanie mój  ulubiony już od kilku  lat produkt . Zauważyłam , że moja  skóra po prostu  je kocha :D  i żadna inna witamina C nie jest tak  dobra jak ona :D . W sumie mówiłam to już wiele razy i mam wrażenie, że jestem jak zdarta płyta. 


7. Mask sheet .  To trochę trudny  temat.  Pod względem  wybrania  , które mask sheety  są najlepsze.  Jestem w trakcie pisania postu - 10 THE BEST MASK SHEET EVER , więc pewnie uzupełnię  info na temat ;p.  Płachty pokochałam za to , że jest ich ogromny wybór , piękne nawilżają, wygładzają  i dają kobietom  odrobinę przyjemności w wersji SPA , bez ruszania się z domu . Jeżeli połączycie to z Jadeitowym  lub kwarcowym  masażerem  - o matko... Można osiągnąć ekstazę! 

8. Krem pod oczy.  Tak jak mówiłam  kremy pod oczy  dostałam  od Berdever :). Nazywam ten krem pod oczy  SANA   "AJPROMIS" bo dostałam go od Agi kiedyś na święta i  napisała pod nim  , że to najlepszy krem pod oczy "ajpromis" i tak zostało :D . Przede wszystkim musicie wiedzieć , że jest przeogromny  jak  na krem pod oczy .  Bardzo dobrze natłuszcza i  chroni  wrażliwą okolicę  oka  , stosowałam  go też jako... krem na noc ;p.  Moja skóra w tej funkcji też się z nim mocno polubiła haha . 


9. Sleeping pack. Prawdę mówiąc możecie tak nazwać każdy krem na noc . Szczerze mówiąc tych typowych sleeping packów koreąńskich  jakoś do końca nie lubię , bo większości - cholernie się kleją i zostają na pościeli.   W tym wypadku  to był bardziej eksperyment ;p  czy wersja z miodem  od COSRX będzie inna? 

10. Filtr przeciwsłoneczny.  Odkąd tylko zaczęłam się bawić  w blogowanie i poznałam  Azajtyki  , uważam , że jest to NIEZBĘDNY podpunkt jeśli chcesz wyjść z domu . Nie wychodzę bez filtra nawet po zakupy.  Po prostu odruchowo nakładam go zawsze , a nawet po 2 warstwy  , bo w sumie to maluję się w pracy i tam też go nakładam.  Filtr chroni  skórę przed promieniowaniem  UV  ,  tworzeniem  przebarwień i fotostarzeniem skóry.  Zawsze jak mantrę  powtarzam sobie zdanie z Sekretów Urody  Koreanek  " Gdyby nie promieniowanie przeciwsłoneczne zaczynałybyśmy się starzeć od 60 roku życia"  . Dlatego stosuję gorąco  i namiętnie.  Lubię filtry lekkie , szybko wchłaniające się , nie bielące i z maksymalnym  filtrem  czyli  SPF 50 , PA++++ . Biore lubię też za to , że stosunkowo niską cenę przy tym xD , choć ma w składzie alkohol, a moja skóra ma tendencję do przesuszania się nie zauważyłam , żeby robił mi jakąś krzywdę.  


 W boxie znajdowały się też inne rzeczy ,  które w sumie były poza nim  xD , bo się nie mieściły  jak chociażby książka Victori  Tisai , masażer jadeitowy  czy płytki gua-sha , a także oczywiście kit katy :P .  Jak Wam się podoba moja wersja 10 kroków ?  Może macie jakieś sugestie co mogłoby się znaleźć w następnych edycjach ?


Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - Twoje źródło urody  akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok”.
 
 
W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
 
L'BIOTICA BIOVAX BOTANIC czyli nowa linia do demakijażu włosów!

L'BIOTICA BIOVAX BOTANIC czyli nowa linia do demakijażu włosów!



Dziwnie to brzmi  - demakijaż włosów , ale jak inaczej nazwać ciągłą stylizację włosów , farbowanie , prostowanie  itp.  Ja nawet myjąc włosy nakładam na nie sporą  ilość  kosmetyków pielęgnacyjnych. Naprawdę sporo. Uwielbiam  produkty do włosów L'biotica i Biovax. Każdą nową serię przyjmuję z coraz większymi oczekiwaniami i jeszcze szczerze mówiąc nigdy się nie zawiodłam. Moje włosy od zawsze lubiły się Biovaxem  więc i tym razem - lipy nie było :D . Nowa seria  Botanic   zawiera jednak coś czego do tej pory  w rodzinie Biovax nie było -  peeling trychologiczny co stanowi dość miłe urozmaicenie całej  serii. 




Na początku zastanawiałam się jak stosować to cudo :p .  W konsystencji  przypomina zwykły peeling gruboziarnisty do twarzy i prawdę mówiąc sądzę, że i na twarzy znalazłby całkiem niezłe zastosowanie ;p.  Znalazłam na niego patent  i uważam , że użytkowanie w ten sposób jest najprzyjemniejsze i najwygodniejsze ;p - stosuje go ... pod wodą ;p. Wiem , że dziwnie to brzmi ale się sprawdza ;p . Włosy zamaczam w wannie  i wówczas nakładam peeling , którym masuję głowę - bardzo przyjemne doznania i jak do tej pory najbardziej efektowne jeżeli chodzi  o pielęgnację.  Do tej pory miałam do czynienia z peelingiem z Natura Syberica  i tamten miał  inną konsystencję - bardziej działał na zasadzie szamponu niż peelingu. Co ciekawe Peeling Biovax posiada w swoim składzie  certyfikowane składniki  znakiem ECOCERT i COSMOS.


Szampon  Micelarny  z Biovax  to ostatnio  mój ulubieniec. Dzięki  obecności  miceli , które przyciągają i wchłaniają brud do swojego wnętrza  , mycie włosów odbywa się w sposób nieinwazyjny i nieuszkadzający  strukturę włosa .  Wszystkie szampony z Biovax nie posiadają w swoim  składzie SLS/SLES , parabenów i silikonów .Ten ma lekką wodnistą konsystencję  i przyjemny  cytrusowy zapach . Bardzo delikatny  dla skalpu nie powoduje podrażnienia  oraz przesuszenia, balansuje pH  skóry  głowy  przywracając wartości fizjologiczne  co powoduje, że włosy są ładnie odbite od nasady  oraz lśniące. Głównymi składnikami  zarówno szamponu jak  i peelingu są  czystek i czarnuszka znane ze swojego  leczniczego działania  - bogate w antyoksydanty  , polifenole, witaminy A,B,E.  




Maska Intensywnie Regenerująca Biovax Botanic Malina Moroszka i Baicapil to produkt absolutnie wyjątkowy. Prawdę mówiąc jest najlepszy z całej  trójki.  Maska ma za zadanie stymulować wzrost włosów.  Najbardziej zafascynował mnie ten cały  Baicapil , bo prawdę mówiąc nie kojarzył mi się z niczym ;p  ( no co... ) . Baicapil to składnik otrzymywany z trzech roślin  - tarczycy bajkalskiej, kiełków soi i pszenicy , których zadaniem jest redukcja  utraty włosów , dzięki  czemu stymulują ich wzrost oraz gęstość. Poprawiają aktywność mieszków włosowych , wydłużając fazę ich wzrostu .  Maska ma piękny  delikatnie malinowy zapach , kremową  jednolitą konsystencję i totalnie nie powoduje  obciążenia włosów.  Włosy myję tylko metodą OMO  więc niestety , ale na moją  głowę  ląduje całkiem spora ilość preparatów i maska , która jest ostatnim  etapem pielęgnacji  jest dla mnie praktycznie najważniejszym etapem - to od niej zależy efekt końcowy fryzury . Lubię kiedy włosy są mięsiste i gęste , ale nie spuszone lub tym bardziej przylizane i oklapnięte i tu na szczęście  mamy ten pierwszy efekt .


Podsumowując po raz kolejny nie zawiodłam się jeżeli  chodzi o  L'biotica i Biovax :).  Nowe składniki  z certyfikowanymi składnikami są piękna kropeczką nad i  w serii Botanic . Opakowania szczerze mówiąc kojarzą mi się trochę z lasem tropikalnym ;p  ( sama nie wiem czemu ;p ) . Lekkie zapachy  , kremowe i wodniste konsystencje potwierdzają tylko już to co wiem - lubię Biovax.  
SEKRETY ZIELONEJ HERBATY MATCHA ! DIY MASECZKA Z MATCHA I ALOESEM . MOJE ULUBIONE PRODUKTY Z ZIELONĄ HERBATĄ! I LOVE HONEY!

SEKRETY ZIELONEJ HERBATY MATCHA ! DIY MASECZKA Z MATCHA I ALOESEM . MOJE ULUBIONE PRODUKTY Z ZIELONĄ HERBATĄ! I LOVE HONEY!




Na pewno zastanawiacie się co robiliśmy na Hello Asia vol. 3 ;p . Każdy by był ciekawy haha.  Sama bardzo lubię czytać i oglądać relację ze spotkań :) . Hello Asia to moje osobiste "dziecko" i w tym roku starałam się w większości przygotować wszystko sama :)  . Bo mam wrażenie , że tak jest najlepiej ;p Miałam dużo pomysłów o czym można by pogadać i co stworzyć  - na pewno przy kolejnych Hello Asia pomysły będę wykorzystywać sukcesywnie ;p.

W książce Victoria Tsai  ( twórczyni Tatcha) " Rytuał Gejszy" mówi , o tym , że Gejsze opierają swoją urodę na trzech filarach - RYŻU , WODOROSTACH i ZIELONEJ HERBACIE . Mówiąc o zielonej herbacie i myśląc o Japonii myślę tylko o matcha ;p

DLACZEGO MATCHA JEST TAK WYJĄTKOWA?

Matcha to jedna z odmian zielonej herbaty  . Przywędrowała do Japonii z Chin dzięki jednemu z  mnichów ZEN  około XI wieku od tego czasu stała się ulubionym napojem Japończyków. Matcha jest o tyle wyjątkowa , że uprawiana jest TYLKO w Japonii , a eksport tego śmiało mogę powiedzieć dobra narodowego jest tak niewielki ( 1% ) , że PRAWDZIWA matcha kosztuje bardzo dużo . Tańsze wersje "zielonego proszku" , który jest oferowany w sklepach to niestety NIEprawdziwa matcha a sproszkowane liście innej odmiany.  Matcha jednak jest wyjątkowa nie tylko , dlatego , że tak ciężko ją dostać , ale o tym za chwilę  ;p .


MATCHA - KONCEPCJA CZUJNEGO SPOKOJU

Czujność w zachodnim pojęciu to stan ciągłego napięcia , gotowości do działania , a spokój kojarzy się z rozluźnieniem. Teoretycznie jedno wyklucza drugie ;p , ale czemu tego nie połączyć , aby powstało coś unikalnego i kreatywnego ? To jest kwintesencja Matcha :) . Rytuał parzenia herbaty - czyli SADO ( nie mylić z sado-maso xD ) został  rozpowszechniony wśród samurajów i stał się obrzędem celebrującym chwilę , mającym wydostać z napoju jak największe doznania zarówno wizualne jak  i smakowe . Gejsze uczą zaparzać się zieloną herbatę przez 5 lat - aby wszystko było perfekcyjnie doskonałe.

DROGA MATCHA - ABY BYĆ ZEN.

Swoją karierę matcha rozpoczęła w Chinach za czasów dynastii Song ( X wiek). Początkowo odrywaną ją kawałkami z wielkich brykietów i nazywano "herbacianymi ciasteczkami". Cały proces produkcji Matcha opierał się  na poddawaniu liści zielonej herbaty parą wodną ( aby kolor pozostał nadal intensywny , a liście dłużej zachowywały świeżość ) . Następnie matcha suszono co powodowało powstanie błotnistej mazi , którą mielono na proszek . Proszek formowano w ciasto , które twardniało na słońcu , na koniec pieczono . Dzięki powstaniu "brykietów" bardzo łatwo można było transportować herbatę i długo przechowywać . Zmielone liście lepiej zachowują swoje właściwości oksydacyjne i mają bardziej intensywny smak .


KLASY MATCHA

- PREMIUM młode liście z samego czubka drzewa. Najwyższej jakości matcha mieli się w kamiennym młynku . Najcenniejsze liście matcha powstają z drzew , które są okrywane od słońca co niestety o ile zwiększa potencjał antyoksydacyjny i smakowy o tyle osłabia same rośliny.
-KULINARNA/PRZEMYSŁOWA  starsze liście, proszek uzyskuje się przy pomocy maszyn.
-TENCHA - prekursor matcha powstały po usunięciu łodyszki i żyłek . Tencha zbiera się z pierwszych liści OSŁONIĘTEGO zacienionego drzewa herbacianego , a same liście są parzone i nierolowane
-SENCHA - liście po zebraniu , które się parzy i roluje

MATCHA CEREMONIALNA ( rodzaj wskazuje na charakter oraz styl herbaty )

-RZADKA - USUCHA - większa ilość wody (55-85 ml) oraz mniejsza herbaty (1 i 1/2 miarki CHASHAKU lub 1/2 łyżeczki) , może mieć piankę :p

-GĘSTA - KOICHA - mniejsza ilość wody ( 40 ml ) i większa ilość herbaty ( 3 miarki Chashaku lub 1 zwykła łyżeczka) . Powstaje z droższej herbaty pochodzącej ze starszych drzew herbacianych.  UŻYWANA TYLKO W TRAKCIE CEREMONII !

PRZYGOTOWANIE

Nie da się ukryć , że w Japonii trzeba niestety , ale mieć specjalny sprzęt ;p . W Polsce można kupić za ok 100zł na allegro ( sama nie wiem czemu do tej pory nie mam swojego xD ? ) . Ceremonia to ceremonia , więc jak się domyślacie - trwa długo...  Proszek przechowuje się w specjalnej puszce ( NATSUME) , która pochłania światło i chroni przed wilgocią. Matcha powinna być przechowywana w lodówce . Czarka - koniecznie ceramiczna! ( może też być polska wersja - CZARSZKA ;p)  , z której pije się herbatę to CHAWAN , CHASEN - bambusowa trzepaczka  xD  , CHASHAKU - mikro miarka o , której już wspomniałam  no i ściereczka - CHAKIN . 


MASECZKA DIY :

* 5 łyżeczek sproszkowanej matcha
* dopełniamy żelem aloesowym i mieszamy do 200 ml opakowania :)

Prawda , że proste?


ZA CO LUBIĘ  ZIELONĄ HERBATĘ?

Przede wszystkim  za bogactwo antyoksydantów - udowodniono , że MATCHA  ma najwyższy potencjał antyoksydacyjny ( następne jagody ACAI ma półtora raza niższy ! ) . Na twarzy daje świetny efekt ściągnięcia porów i zamknięcia ich .  Ma także potencjał bakteriobójczy  więc kiedy mam problem  chętnie sięgam  po   olejek herbaciany , który nakładam punktowo.

MOJE ULUBIONE PRODUKTY Z ZIELONĄ HERBATĄ:

- Neogen w swojej ofercie ma 3 produkty z zieloną herbatą  - piankę do mycia twarzy ( tak tak słynna farfoclowa ;p ) , którą ubóstwiam za delikatność ,  cleansing stick - czyli mydło do mycia twarzy  w sztyfcie na podobę różanego od SUM:37 ,w sztyficie mamy zanurzone drobinki  zielonej herbaty .  Muszę przyznać , że stick jakoś tyłka mi nie urwał. Oryginał różany od SUM jest dużo lepszy ;p . Neogen dość mocno przesusza niestety i pachnie mocno mydlasto . No i 3 produkt czyli peelingujące płatki - najsłabsze moim skromnym zdaniem.  Wersja cytrynowa i winna są dużo lepsze . W zielonej herbacie zdecydowanie raził mnie zapach  , który w siostrzanych produktach jest po prostu boski ;p. Wersja z zieloną herbatą jest też najdelikatniejsza. 


- Manefit - dziecko Neogen .  Ma wspaniałą żelową maskę z zanurzonymi  drobinami liśćmi zielonej herbaty . Doskonały efekt ściągnięcia porów  i łagodzenia stanów zapalnych  . W ramach ciekawostki powiem , że oprócz Neogenowego sticka jest to drugi produkt , który współtworzyła Charlotte Cho.


-Oriflame ( tak wstyd się przyznać)  ma całkiem niezłą serię z zieloną herbatą.  Bardzo lubię przede wszystkim olejek z tej serii , który znakomicie dezynfekuje niedoskonałości!

- Ginvera  - kiedyś popełniłam nawet posta na ich temat więc możecie poczytać <TUTAJ!> 


-Innisfree i jej słynna seria zieloną herbatą .  Szczególnie znane i lubiane jest serum z linii choć akurat mi najbardziej do gustu przypadły oleje do demakijażu. 


CO CHCIAŁABYM  SPRÓBOWAĆ  ?

- marzy mi się seria z Leegeehaam :)  W ogóle spróbowanie czegokolwiek LGH xD  . Ciągle jakoś nie składają mi się zakupy  ( jak wiecie zapasów mam doprawdy sporo ;p )

-puder enzymatyczny z WISHTREND  , kolejna rzecz na wishliście ;p

- Benton - Green Tea micelar water i nowa mgiełka . Lubię Bentona więc chętnie wypróbuję wszystko co mają ;p  

- no i coś czego po prostu nigdzie nie mogę dostać! Czyli olej do demakijażu z RE:CIPE .... Jestem tak go spragniona, że nawet mogłabym za niego przepłacić! Serio ;p . 


Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - Twoje źródło urody  akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok”.
 
 
W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
 

PIELĘGNACJA PO AZJATYCKU - CERA SUCHA . CO POLECAM ? QUEEN OF THE NIGHT !

PIELĘGNACJA PO AZJATYCKU - CERA SUCHA . CO POLECAM ? QUEEN OF THE NIGHT !






Dzisiejszy post powstał jako odpowiedź na prośbę mojej czytelniczki 🙂 Szczerze mówiąc planowałam coś w tym stylu od dawna , ale jakoś brakło mi motywacji i kopala w dupala 😜 . Kiedy jednak ktoś sam z siebie do Was pisze i prosi o radę i nie jest to najlepsza kumpela to człek puch marny obrasta w piórka 😛 . Obrosłam i ja , ale sądzę, że bardziej tłuszczykiem xD haha. Będzie też tutaj wersja - light (korzystna cenowo) i hard ( tylko dla zboczeńców i masochistów xD ) . Usiądźcie więc z tyłeczkiem spokojnie i zagłębiajcie się w tę a jakże poważną lekturę 😀 ( jeżeli mata pytania walta śmiało - odpowiem na wszystkie ;p) .


Na początek przedstawię Wam pokrótce w czym rzecz i jaka była prośba Marceliny ( w porozumieniu z nią) - Marcelina chciałaby wprowadzić u siebie Azjatycką pielęgnację - rozpoczęła od olejku do demakijażu i produktu na bazie wody i chciałaby dołączyć kolejne etapy pielęgnacji ale nie wie za bardzo jak i od czego zacząć. Sama słusznie przyznała , że przy następnych etapach można zgłupieć , a oferta jest bardzooo szeroka. Nie chciałaby też za bardzo przepłacać ( max 100 zł za produkt , chciałaby aby składy nie były jakieś zbytecznie rozlazłe i napchane jakimiś zbędnymi chemikaliami plus co bardzo ważne - ilość kosmetyków chciałaby ograniczyć do minimum , bo nie przepada za nakładaniem zbyt dużej ilości warstw i ODPADA ZAPACH RÓŻY! .


Usiądźcie więc wygodnie bo zapowiada się dużo informacji 🙂 .


JAKI JEST TWÓJ PROBLEM?


To pytanie jest zdecydowanie najtrudniejsze. Marcelina w konwersacji ze mną przyznała , że w zasadzie to nie ma za bardzo skórnych problemów , ale pracuje w dość chłodnym miejscu jej skóra jest sucha z tendencją do przetłuszczania się , nie ma jako takich problemów typu - przebarwienia , krostki itp. Zależy jej głównie na nawilżeniu .


Prawdę mówiąc dobrze wiem o co chodzi Marcelinie , bo moja skóra jest podobna ( przy czym mi towarzyszy jeszcze problem komedogenności) . Dlatego stosunkowo łatwo będzie mi pomóc przy wyborze kosmetyków.


ETAP 1 - OCZYSZCZANIE .


Tak wiem, że Marcelina mówiła już, że ma olejek i produkt na bazie wody , ale sądzę, że nie wszyscy są takimi szczęściarzami jak ona , plus powiem Wam szczerze - chcę i tu się wypowiedzieć xD .


Dzięki Hello Asia vol. 2 i dermokonsultacji z Rare Beauty Market dowiedziałam się pewnej BARDZO istotnej rzeczy i wyeliminowałam błąd , którego długo niestety , ale nie zauważałam - przed użyciem oleju do demakijażu warto "rozmiękczyć" tapetę płynem micelarnym. W ten sposób łatwo i skutecznie doczyścicie twarz NIE wcierając wgłąb skóry resztek i nie zapychając porów 😜. Mała rzecz , a wielka zmiana naprawdę xD .


Z Azjatyckich "CLEANSING WATER" polecam 3 produkty : 

 

-Son&Park beauty water ( bardzo duże opakowanie 340 ml usuwa nawet wodoodporny makijaż - o taaak przetestowałam na sobie xD plus mam wrażenie , że efekt peelingujący) - jej cena w zależności od sklepu waha się między 80-120zł ( najtaniej na jolse i BB cosmetic)

-Bifesta make up remower ( koniecznie musi być ten niebieski z okiem namalowanym! Tak delikatnego i przyjaznego dla oka produktu z pozostawieniem delikatnej warstwy ochronnej nie widziałam , jest to produkt dwufazowy - kosztuje 65 zł na Berdver.pl

-Neogen cleansing water ( uwielbiam za pływające kłaczki i delikatne naturalne zapachy 😀 . Tak wiem Marcelina, że nie lubisz róży ale ta wcale nie jest taka zła i jest jeszcze wersja z nagietkiem xD )

 

Z "EUROPEJSKICH" mam 2 ulubieńców"

-Lipowy płyn micelarny z Sylveco ( nie dość , że tani to jeszcze skuteczny i naturalny)

-Bioderma sensibio ( eh... no co lubię biodermę xD )

-wiem ,że też spora ilość osób pała miłością do Garniera różowego , ale sama jakoś tej miłości nie poczułam xD.


Dopiero po takim oczyszczeniu warto sięgnąć po oleje do demakijażu . Zdecydowanie wolę te Azjatyckie od naszych europejskich z uwagi na to , że pod wpływem wody emulgują i po prostu rozpuszczają się czego niestety , ale naszym brakuje... ( korzystałam z Resibo , Nacomi , Yasumi i mam nawet Czarszkę na stanie . Choć akurat Czarszka to bardzo dobry produkt o tym w innym poście) .


Moje ulubione Azjatyckie oleje to aktualnie:



-Innisfree Jabłkowy - bardzo delikatny zapach zielonego jabłuszka z naturalnym składem ok 60 zł.

-BCL też jabłkowy - ale zdecydowanie inny niż ten z Innisfree , bo pachnie tak, że ma się ochotę zjeść twarz 😀 plus zawiera w składzie kwasy AHA więc jeżeli macie problem z cerą to jest zdecydowanie coś dla Was 🙂 też ok .60zł

-DHC - w składzie głównie oliwa z oliwek , jeżeli wolicie możecie też zainwestować w jego tańszy zamiennik -olejek z Hada Labo 🙂 ten niestety już droższy ok 120 zł


FOAMING CLEANSER


Jeżeli chodzi o mnie i myjacze do twarzy ... Przy produkcie ma bazie wody warto zwrócić uwagę na pH . Skóra z zasady xD ( wiem jak to brzmi...) jest kwaśna xD . Max do 5,5 . pH łatwo sprawdzić przy użyciu papierka lakmusowego 😉 . Większość Azjatyckich myjaczy jest zdecydowanie zasadowa i bardzo silna w swoim działaniu . Bardzo dobrym i wyjątkowym produktem jest w tym wypadku no i do tego stosunkowo tanim 😜 jest

-LOW pH Cleanser z COSRX - gnojek zaskoczył mnie i to mocno na plus 😜 ma postać przezroczystego żelu dziwnie pachnie ( nie mydlano? ) i prawdę mówiąc nie przesusza zbytecznie skóry ok 45 zł

-Pianki z farfoclami NEOGEN - miałam wszystkie ( zielona herbata , żurawina, jagoda i ryż) i muszę przyznać , że to ekstremalnie łagodne i zarazem perfekcyjne w swojej funkcji myjacze . Słabo u nich jednak z wydajnością... Osobistym ulubieńcem jest ta z zieloną herbatą 😜 ok. 85zł

-Bardzo lubię również pianki z Panny Pompy - tutaj odwrotnie opakowania są bardzo duże i bardzoooo wydajne - męczyłam jedną ok 7 miesięcy codziennego rannego i wieczornego mycia . Wersja biała zawiera kwasy AHA , różowa niestety nie , ale i tak jest boska 😀 tu niestety ok 100zł

Ostatnio ogromnym odkryciem był dla mnie Heimish Green Foam - bardzo delikatny żelowy myjacz , zdetronizował nawet COSRX ok 50 zł

-Dla tych z Was , które lubią dogłębne oczyszczenie pt - skóra aż skrzypi z czystości i jeżeli lubicie apetyczny zapach zielonego jabłuszka - kolejny produkt z BCL jest dla was - tym razem pianka z rodziny ok 60zł

Prawdę mówiąc nie wiem co mogłabym polecić z "europejskich" pianek. Nie pamiętam kiedy używałam coś europejskiego poza tymiankowym , żelem z Sylveco , ale śmierdziuszył tak mocno, że nie polecam xD .

TONER-TONIK

Po porządnym oczyszczeniu czas jednak na tonizację - Tu rozważajcie produkty rozważnie najlepiej też przy pomocy papierka lakmusowego . Skóra musi odbudować swoją barierę i najlepiej jeżeli rozpocznie się od odbudowania jego pH .

- dla skóry suchej ale problematycznej z tendencją do zaskórników - Benton ALOE BHA SKIN TONER . Mercedesik w swojej klasie. Idealny balans "zakwaszania" i "nawilżania" w jednym z nutką ślimaka haha 😜 ok 70zł.

- osobiście nie ruszam się jednak bez lotionu Hada Labo . Produkt legendarny i jest za co ( mówię oczywiście o japońskiej wersji ;p). Jeżeli nałożycie kropelkę na WILGOTNĄ cerę zawarty w nim kwas hialuronowy spęcznieje w ten sposób , że tą kroplą nawilżycie całą twarz. Wypróbowałam xD. Przeszłam przez wersję klasyczną białą , czerwoną ( z retinyl palmitate) , złotą ( 5 cząsteczek kwasu hialuronowego - BOSKA!) i aktualnie mam najnowszą niebieską z kwasem traneksamowym - UBÓSTWIAM! . Wydajność ogromna 😜 Rok używania ? ok 70zł

Kiedy jednak muszę usunąć ze swojej twarzy grono nieprzyjaciół sięgam po tajną broń ... AHA 7 liqiud z COSRX - Oezu.... Działanie podobne do kwasu glikolowego w salonie kosmetycznym 😜 Super . Prawdę mówiąc to mój ulubiony produkt z tej firmy - nigdy nie zawodzi 😛ok 70zł


GWÓŹDŹ PROGRAMU - ESENCJA.


Marcelina zadała mi dobre pytanie - CZY MUSI UŻYWAĆ ESENCJI? Pora rozwiać Wasze wątpliwości . Co to w ogóle jest esencja ? Kiedy sama słuchałam o Azjatyckiej pielęgnacji na początku zastanawiałam się co to za mityczny produkt xD . W Polsce nie ma zamiennika tego produktu. Po prostu nie jest produkowany w naszych warunkach . Mamy coś podobnego do Esencji , ale bardziej ubogiego w składniki odżywcze - HYDROLATY. Hydrolat to po prostu "woda z produktu" , esencja jest produktem na bazie hydrolatu wzbogaconym w substancje aktywne. Czasem kiedy jednak oglądam esencje Azjatyckie mam wrażenie , że Azjaci sami się mylą w tym co produkują. Część tego co nazywają esencją jest zamknięte w małych buteleczkach z pompką i ma konsystencję żelową ( i tu powinno być buuuu... ) w tym wypadku to bardziej SERUM lub AMPUŁKA. Prawdziwa esencja jest jak woda. Leka , mocno wodnista - tak żeby wszystko mogło się super wchłonąć i głęboko spenetrować.


I teraz rozwieję wasze wątpliwości - NIE , NIE trzeba jej używać xD . Ale ja LUBIĘ xD .

Najbardziej lubię esencje zawierające drożdżaki ( galactomyces) i wydaję mi się najlepszym wariantem esencji . Nie mniej przepadam też za tymi ślimaczymi. Mam 4 faworytów w tej kategorii:

- MIZON - zdecydowanie lepsza od przereklamowanej MISSHA . Sorry no tak uważam i koniec xD

-SERET KEY wersja z różą i galactomyces - poleciła mi ją Myskintoryy i muszę przyznać, że bardzo się z nią polubiłam :)

-COSRX galactomyces i COSRX Snail mucin - o tak COSRX będzie jeszcze dużo 😜 Firma ma całkiem miłą cenę , miły skład , graficzną szatę i dobre pompki xD.


SERUM.


Jeśli pominęłaś esencję jak zrobiłby każdy rozsądny człowiek xD warto pomyśleć o serum . Tu stosuję te najczęściej zamknięte w ampułkach . Uważam , że w tym miejscu najlepsze są te zawierające witaminy. Oczywiście sama gorąco i namiętnie stosuję te z witaminą C 😜 Dużo witaminy C xD . Witamina C dla wszystkich 😜 . Weźcie polejcie połowę jabłka sokiem z cytryny .I co? Jakoś później ciemnieje co ? I tak samo jest z naszą skórą 😉 Wolniej się starzeje 😛 . Witamina C jest nie tylko antyoksydantem wybijającym wolne rodniki , ale i bierze udział w produkcji kolagenu , wzmacnia też działanie filtrów UV . O tak ubóstwiam. Najbardziej lubię :

-FRESH JUICED VITAMIN C z Klairs - o jeny ile ja się o niej nagadałam ile ja jej już opakowań zdenkowałam (łącznie z tym , że połowa moich koleżanek już jej używa xD ) . W składzie najbardziej trwała i najbardziej aktywna już w małym stężeniu witamina C . Nie muszę trzymać jej w lodówce ,ma przezroczyste opakowanie , dziwna tekstura - ni woda ni olej , nałożona na twarz może dawać efekt mrowienia i ciepła zwłaszcza w miejscach "skażonych" xD . Doskonale usuwa przebarwienia , rozjaśnia i współgra z kremami BB . Bingo. Moja Ci ona już ponad 2 lata xD ( P.S. nie zauważyłam spadku aktywności w działaniu mimo intensywnego używania 😉 . Ok 90zł

-BIO-ESSENCE . To serum to odkrycie ostatniego czasu . Wygładza skórę dając efekt "smooth" , idealnie napina i liftinguje 😜 . Używam w celach "bankietowych" , albo kiedy chcę sobie po prostu zrobić dobrze xD . ok 120zł


KREM .


W tym podpunkcie można tanio i skutecznie. Jeżeli chcesz nawilżyć twarz nakładasz Aloes z holika Holika - 250 ml za 35 zł i jesteś w niebo wzięta 😜 . No chyba , że nie lubisz się kleić bo to niestety jest główny efekt uboczny , ale efekt "sticky" szybko mija 😜 bo wchłania się całkowicie. Można też tanio w wersji ślimaczej - ja muszę mieć coś ze ślimaka w pielęgnacji 😜 . Różowy krem z Mizona za 35zł to produkt , który albo się kocha albo nienawidzi - ja kocham , ale znam takich co wyrzucili po użyciu . Jeżeli jednak zaczynacie zabawę z Azją warto kupić jest tani i żal tyłeczka nie ściska jeżeli skóra go nie polubi 😜

Można też popłynąć na fali i kupić cudo z Bio-essence 😀 (ok 120zł) . O mamo... Wart każdej wydanej złotówki - napina cerę idealnie i zamyka wszystkie aktywne składniki. Producent wcale się nie przechwala i to co pisze na pudełku to prawda. Dla mnie jednak jest ciut przyciężkawy - wolę bardziej żelowe konsystencję ,ale ten przyjemniak nie tylko cieszy oko opakowaniem ale i działaniem. Słyszałam że wersja w granatowo-złotym opakowaniu jest jeszcze lepsza sama jednak jeszcze jej nie kupiłam ( ciągle coś przeszkadza mi zakupie ... )

Ostatnio ubóstwiam też Maskę całonocną z witaminą E od Klairs . Niby maska całonocna , a jest doskonałym kremem na noc . Doskonale uzupełnia się z serum z witaminą C . Ma ciekawą budyniową konsystencję . Minus jednak za cenę ok 130zł


FILTR UV .


Filtr zakładam na twarz dwukrotnie przed makijażem. U mnie wszystko ma filtr - baza pod makijaż , krem bb . Innych nie toleruję i nie używam. Ciągle zastanawia mnie jak zachodni producenci są tępi , że nie produkują tak ważnych dla cery produktów jak podkłady z filtrem i jeszcze żądają za to horendalnych cen. To powinno być karane 😜 . Maluję się głównie w pracy więc dwukrotne nałożenie filtru jest łatwe 😜. Po zakończonej porannej pielęgnacji nakładam pierwszą warstwę , wychodzę z domu idę do gabinetu i tam jak już jestem to wszystko się dobrze wchłania i nakładam następną. Jestem fanką filtrów chemicznych , mineralne mnie irytują , bo a ) bielą b) zapychają mi skórę c) słabo się wchłaniają . Używam filtrów SPF 50 wzwyż . I mam prawdę mówiąc dwa w użyciu na raz 😜 . Tak żeby użyte w nich filtry uzupełniały się xD .

- tani dobry filtr z dużą objętością i lekką konsystencją szybko wchłaniającą to BIORE dobra wiadomość dla tych co mają problem z komedogennością (like me) - NIE ZAPYCHA. ok 60zł

-w pracy nakładam Miracle z Bio-Essence - też super leciutki , ale ma stosunkowo małe opakowanie choć w pracy to akurat dobre , bo zajmuje mało miejsca w kosmetyczce 😜 , cenowo też nie morduje 😜 ok 75zł

-Dla bardziej zasobnych portfeli - NEOGEN - lekka konsystencja i przyjemny owocowy zapach. Cierpiałam ,że się skończył bo kosztuje powyżej 100zł 😞

-Super filtr z COSRX z aloesem - ładnie pachnie, ładnie pielegnuje skórę i jej nie zapycha . Bardzo pomógł mi w Koreii kiedy było cholernie sucho i porno 😜 ok 60zł



Uff...



To chyba wszystko co miałam do powiedzenia xD . Wersja mocno skrócona. Nie popłynęłam tu serio. serio serio xD .



ANY QUESTIONS?

Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - Twoje źródło urody  akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok”.
 
 
W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
 
 
 


Copyright © 2016 interendo , Blogger