HELLO ASIA VOL.2 CZYLI RELACJA INTERENDO :D 12.08.2017r.

HELLO ASIA VOL.2 CZYLI RELACJA INTERENDO :D 12.08.2017r.

                          


I stało się nastała jasność ;p Po wewnętrznym oporze napisałam wreszcie relację z Hello Asia vol 2 , którego sama byłam autorką. W sumie czasem sama się sobie dziwię - wiem co chciałabym powiedzieć, ale  mam problem w odpowiednie ubranie czegoś w słowa. Hmm... Nawet kiedyś Pani z Polskiego stwierdziła, że lepiej mówię niż piszę hahaha ( mam problem z tworzeniem zdań wielokrotnie złożonych xD w wersji long xD ) . Potrzebuję chyba też wciśnięcia guzika "reset".


Hello Asia vol. 2 obyło się w tym roku po raz drugi i sądzę, że odbędzie się i po raz trzeci ale już w roku 2018r. . Organizowanie tego typu spotkań jest niestety, ale bardzo czaso- i energiochłonne pisałam o tym w poprzednim poście na ten temat - <TUTAJ!> . Plus będę z Wami szczera - wypala trochę emocjonalnie. Muszę potem chwilę dochodzić do siebie i wymyślać - czego tak naprawdę chcę :D  i nadać temu interesujący mnie kształt.

                  

W tym roku w przeciwieństwie od poprzedniego (które było w SOPOCIE - możecie przeczytać moje relacje na temat TU, TUTAJ i TU ) odbywało się we WROCŁAWIU w Hotelu Terminal , a właściwie w jego centrum konferencyjnym w Sali Voyager , o samym Hotelu możecie dowiedzieć się z jego strony <TU!> osobiście jako gość hotelowy powiem Wam, że podobał mi się :D .


 


W tym roku tworzyliśmy wszystko z gościnnym udziałem ekipy Rare Beauty Market , a nawet mieliśmy okazję stać się świadkami czegoś wyjątkowego czyli PRAPREMIERY!!! Absolutnie wyjątkowej polsko-koreańskiej hybrydy -  marki stworzonej przez zespół Rare Beauty Market - MELDVICI :) .


Całość naszego spotkania rozpoczęłam ja :p z cudownym koczkiem z pałeczek do sushi , które wybitnie przypadły do gustu Seongowi :D czyli liderowi Rare :D . Jako , że latałam jak gUpia to na przemian z kamerką to z telefonem i starałam się nagrywać wszystko praktycznie wszystko xD , wszyscy stwierdzili , że mam ADHD ( i coś w tym jest :D .


Seong rozpoczął od opowieści o aromaterapii :D , początkowo był mocno zestresowany i onieśmielony, ale im dłużej opowiadał tym bardziej było czuć jego pasję ;). Wiedzieliście, że ludzie dzielą się na typ ciepły i zimny ? Okazuje się, że cipłokrwiści mają inne potrzeby niż ci zimnokrwiści ;p i wszyscy powinniśmy szukać swojego wewnętrznego balansu (jak ying i yang :) , aby to zrobić należy rozsądnie dobierać potrawy  ( nie bez znaczenia jest maksyma jesteś tym co jesz ) jak i pielęgnację . Nawet rodzaj zaskórników zależy od tego jakim jesteśmy typem :) ( creepyyy...)


Muszę przyznać , że każde jego słowo wywoływało wśród nas sporo dyskusji ;p , a każda informacja przekazywana przez Seonga wydawała mi się trochę abstrakcyjna , ale jeżeli zagłębić się w głąb tradycyjnej medycyny wschodu tego typu informacje nie są obce i mają głębszy sens .


Im bardziej Seong brnął w swoją opowieść tym robiło się ciekawiej. Osobiście mogłam poczuć magię refleksjologii ( no co... bardzo chętnie udostępniałam siebie jako model prezentujący xD). Wiedzieliście , że wystarczy nacisnąć odpowiedni punkt na dłoni, żeby pozbyć się bólu głowy? Żołądka a nawet zęba? Czasem możecie też naciskając dany punkt dowiedzieć się który narząd Waszego ciała cierpi - uciskając dany punkt nie powinniście nic czuć :p ( jeżeli jest wszystko w porządku :D  . 


Nawet nasza twarz jest mapą - tego co dzieje się wewnątrz nas. Każdy organizm ma tendencję do samoleczenia , więc warto trochę dopomóc samemu sobie ;p . Odpowiedni masaż jest też jednym z sekretów bimajo ( kobiet bez wieku). I moim skromnym zdaniem zdecydowanie wciąż za mało docenianą metodą anty-aging. 


Po dość długiej refleksjologicznej prelekcji ( każdy miał ochotę poczuć na sobie  magiczny dotyk Seonga :D ) przeszliśmy do punktu dnia- PRAPREMIERY MARKI MELDVICI! Powiem Wam szczerze, że powodem ,dla którego zaprosiłam Rare Beauty Market było właśnie Meldvici - czyli marka własna Rare Beauty Market :). Czy może być coś bardziej satysfakcjonującego niż udany efekt końcowy, który wieńczy dzieło ?  No właśnie ;) . Mieliśmy okazję dojść po nitce do kłębka - jak to się zaczęło ( wspólna pasja i chęć stworzenia czegoś z najlepszych składników!), ile czasu zajęło ( 4 lata) i ile prób i błędów ( nie chcecie nawet wiedzieć ilee....) . Produkty i składniki okazały się tak dobre , że nawet fabryki nie chciały produkować ich produktów w obawie przed konkurencją :( . Ostatecznie Meldvici powostało ! A jakże ;D Póki co na rynek mają wejść dwa produkty - Emulsja oraz Mgiełka z podwójną funkcją ( może być stosowana również jako tonik) . Wszystko oczywiście absolutnie wykonane z naturalnych składników , a nawet i opatentowanych składników  ( Eternal P co to jest w osobnym poście :)  . 


                   

Następnie Michał ( Twoje Źródło Urody) opowiedział nam o marce wyjątkowej , o której choć wiele razy czytałam to niestety nie miałam z nią przyjemności :(  . Mówię O'right ! Czyli Tajwańskiej firmie specjalizującej się w produkcji wyjątkowych produktów do włosów absolutnie naturalnych , wegańskich i UWAGA! butelki O'right są biodegradowalne i rozkładając się stanowią nawóz dla znajdującego się w ich wnętrzu nasionka drzewa :). Cała idea O'right jest nastawiona na ekologię - pracownicy raz  w miesiącu chodzą zbierać butelki do produkcji ich wyjątkowych . O'right stworzył również własny rytuał mycia i masażu głowy . 

                  


Rare zakończył swoje prezentację marką Wishtrend , znanej przede wszystkim ze swojej 21,5 witaminy C . Wishtrend specjalizuje się również w tworzeniu tylko wysokiej jakości produktów pielęgnacyjnych tworzonych na bazie opinii i uwag swoich klientek , tak aby tworzyć kosmetyki z jak najkrótszym składem oraz przynoszących maksimum efektu :)

                 

Po krótkiej lunchowej przerwie ( oczywiście a jakże w Azjatyckim klimacie kimbabu i ramen ;) . Przeszliśmy do bardziej praktycznych zajęć :) . Koreańska makijażystka Jiyun ( Racheal Park) , wykonała specjalnie dla nas i na nas ;p makijaż w stylu Azjatyckim oraz podkreślała jak istotna w nim jest... SKÓRA! W Koreańskim makijażu tak naprawdę jest mało kolorów , makijaż ma wydobywać prawdziwe piękno skóry a cała reszta ma być tylko dodatkiem. Osobiście najbardziej intrygowały mnie oczywiście gradientowe usta ;) ( do tej pory mimo wnikliwej analizy pracy Racheal nie wiem jak to zrobić xD ) . 

                 

                  



Natalia -Centrum Stylu , przedstawiła nam historię oraz teorię w praktyce Japońskiego Manicure , który w aktualnych czasach kiedy każda z nas nosi głównie hybrydy jest jedynym ratunkiem dla naszych styranych płytek paznokciowych ;). Jak się okazało najwięcej radości sprawił Seongowi :D hahaha .


Rare Beauty Market przeprowadzał to na czym zna się perfekcyjnie , a więc dermokonsultacje . Mogłam zobaczyć swoją skórę w znacznym przybliżeniu , poznać jej stopień uwodnienia ( raptem 10% xD a wklepuję w siebie tony nawilżaczy xD ) i ... dowiedzieć się co robię źle  w czasie jej pielęgnacji xD . Dowiedziałam się , że przeginam z peelingiem wykonując go zdecydowanie za często ( noooo cooo xD ) . Nie wspomnę o informacji , która była dla mnie kosmetycznym objawieniem xD . No dobra wspomnę ;p - Dotychczas myjąc twarz zmywałam makijaż najpierw olejem , potem pianką/żelem a całość dopełniałam cleansing water ( lub jak wolicie po polsku - odpowiednikiem płynu micelarnego) . Przeżyłam prawdziwy szok kiedy Seong stwierdził , że najpierw powinnam "rozmiękczyć" makijaż właśnie moim ostatnim punktem programu ( cleansing water) a dopiero następnie przystąpić do olejowania i piankowania ;) . Wiecie jak się poczułam ? Tak samo jak wtedy kiedy dowiedziałam się , że Jeleń nie jest samcem Sarny xD . Dzień , który zmienił moje życie i nic już nie jest takie same :D . 
 




Na koniec starałam się zadbać o wszystkich dobry nastrój tworząc zestawy Japana Zjadam ;) czyli DIY SWEETS ;) - spróbujcie naprawdę niezły ubaw :D 


Na koniec chcę podziękować wszystkim uczestnikom, sponsorom upomników oraz ekipie Rare Beauty Market za Waszą obecność :) Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze .... INACZEJ :D . W następnym poście pokażę Wam co i od kogo otrzymałyśmy i UWAGA BĘDZIE NIESPODZIANKA DLA WAS w postaci zestawu  upominków od naszych sponsorów ! :)

Pamiętajcie również , że Rare Beauty Market obchodzi w tym tygodniu roczek i z tej okazji przygotował codziennie inną promocję ! 

Buziaki!

 Uczestnicy:
http://hairblonde.blogspot.com/- moja blogo Mamusia Monika :D

                  

Sponsorzy:

i....
moja skromna osoba ;) - interendo.pl












INSPIRE ME KOREA - Box nieKOSMETYCZNY Sierpień 2017 r. THE ART

INSPIRE ME KOREA - Box nieKOSMETYCZNY Sierpień 2017 r. THE ART





Hello Asia zmotywowało mnie do wysłania wielu maili. Tak wielu maili, że powstałaby z tego epopeja. Niekoniecznie narodowa. Ze względu na to, że obserwując reakcję większości firm - czytaj ZERO odzewu , lub odzew  w stylu - sorry bejbe spadej , albo mój ulubiony - w wersji ja o chlebie ty o niebie.  Miałam wrażenie ,że  wszyscy myślą o blogerach jak o upośledzonych, albo niepełnosprytnych.  O wie shade. Ale  nie o tym dzisiaj.


 Jeden z nich zaowocował jednak  współpracą z inspiremekorea.com czyli stroną zawierającą boxy subskrypcyjne z dawką Korei. Niestety w współpracy z firmą był haczyk , bo przeznaczyła i wybrała sobie tylko 4 osoby z przedstawionej przeze mnie listy blogerów/vlogerów . Meh... Krótko mówiąc. Do tego drugie niestety , ale boxy podobnie jak  paczka od Bentona i Wishtrend przyszła ze znacznym ( prawie tygodniowym) opóźnieniem ... Kolejny Meh...


Inspire me Korea posiada w swojej ofercie 3 rodzaje boxów  - klasyczny "Inspire Me Korea"czyli box tematyczny zawierający co miesiąc inną inspirację , w którym można znaleźć gadżety, słodycze oraz  mask sheety , a także czasopismo z informacjami w danej tematyce.

 "7 Day Mask Set" czyli krótko mówiąc tygodniowy maseczkowy plan pielęgnacyjny .( w cenie 13,99 funta)

i

"Taster Box" zawierający wyselekcjonowane i najlepsze według opinii autorów boxa produktów z różnych miesięcy (9,99funta)

Sztandarowy box Inspire me Korea można kupić w subskrypcji 3  miesięcznej (40 funtów) , 6 misięcznej (80 funtów) i 12 miesięcznej za 155 funtów. Wysyłka w cenie. Wydaje mi się , że następuje z Korei , ale jest przeznaczona głównie na rynek Wielkiej Brytanii , choć do Polski też wysyłają.


W ramach współpracy otrzymałam box sierpniowy , którego głównym tytułem przewodnim była sztuka , której prawdę mówiąc najwięcej można było znaleźć w czasopiśmie ;p . Wiecie , że jestem boxiarą i generalnie łakoma ze mnie na boxy osóbka ;p . Najbardziej z całego boxa podobało mi się właśnie to pisemko :D " THE ART ISSUE" , ze względu na to , że zwierało informacje dotyczące najpiękniejszych zdjęć w Korei , "sztukę makijażu" , wywiad z artystką i coś o alfabecie koreańskim  co chłonęłam jak gąbka i żałowałam , że tak krótko. 


Cała zawartość jednak jakoś na moje "WOW" nie wpłynęła , było tu zdecydowanie za mało Korei w Korei , a kiedy było się w Seulu i zna się ceny głównej zawartości ;p czyli paczki chipsów , ciasteczek z nadzieniem czekoladowym i pierniczka sztuk jeden to cena 13,99 funta , w przeliczeniu na polskie złotówki to jednak trochę dużo ... A jak wiecie jestem boxo-rozrzutna ;p 

Ponadto w środku była pieczątka z jeżykiem ( choć zostało mi to uświadomione później xD , bo dla mnie to kotek jest xD ) Pocztówka z jajkiem , kalenicą Hanoka oraz Hanbokiem do pokolorowania ( tylko bez kredek ;p , a szkoda, bo może koreańskie mają inne kolory ;p ) i Mask Sheet tygrysek z SNP . 


Prawdę mówiąc spodziewałam się czegoś innego. Tak jak Japonia posiada Mangę czyli w dosłownym tłumaczeniu "ruchome obrazy" czyli własną sztukę malowania , tak Korea posiada Minhwa ,  o której nie ma tu ani słowa  , a pocztówki ciężko nazwać nawiązaniem do nich ;p . Nawet w gazetce znajdziecie głównie miejsca , które należy zwiedzić , ale nie pod kątem sztuki . Nie ma tu ani słowa o wybitnych artystach Koreańskich ani niczego w tym stylu. Słodycze dołączone jakoś mało artystyczne i finezyjne mi się wydają . A mask sheet - no cóż fajnie , że jest ;p , gadżet jednak bardziej autystyczny niż artystyczny xD . 

Zdecydowanie mocnym punktem jest opakowanie - bardzo ładna grafika na pudełku , wewnątrz na dnie również zdjęcie z przewodnika ;p . Bibułka z nakleją w standardzie jest ;p . 


Box na pewno jest interesującą ciekawostką egzotyczną . I bardzo podoba mi się jego idea :) . Na rynku jest cały ogrom boxów kosmetycznych i sądzę, że warto tworzyć te , którą dostarczą i zaspokoją głód Koreii nie tylko w kosmetyczny sposób , a także zachęcą do poznania jej w inny sposób :)

Jeżeli macie ochotę zakupić box jest on dostępny na stronie INSPIRE ME KOREA - co miesiąc inna tematyka :)

DLA MOICH CZYTELNIKÓW POSIADAM KOD ZNIŻKOWY -10%  : HELLOASIAPL
nie dotyczy subskrypcji 3 , 6 i 12 miesięcznej tylko pojedyncze boxy!



HELLO ASIA VOL.2 OCZAMI ORGANIZATORA :)

HELLO ASIA VOL.2 OCZAMI ORGANIZATORA :)




Jestem głównym organizatorem Hello Asia vol.2 . Byłam oczywiście głównym organizatorem również części 1 i zapewne jeżeli zobaczycie gdzieś Hello Asia vol.3 zapewne też będę jego autorką ;p . No co Hello Asia jest sygnowane moją osobą - jest więc moim dzieckiem , a je jego maDką xD . Każda matka ( nawet ta przez D jak...pewna część ciała  ;p  ) swoje dziecko chwali i ja swoim pochwalę się również , ale ....


Nie w tym poście.

Istotą tego posta przedstawienie trudów organizacji. Większość osób , która przychodzi na różnego rodzaju spotkania nie zdaje sobie sprawy ile wysiłku i trudu trzeba wsadzić, żeby w ogóle cokolwiek wypaliło. Musicie też wiedzieć, że organizatorzy NIE zarabiają na swoich spotkaniach. To pasjonaci , którzy chcą się podzielić swoją miłością do danego tematu spotkania. 



Na pewno tak jest w moim przypadku.

Hello Asia jest spotkaniem wybitnie tematycznym i w ściśle określonym temacie - Asian Beauty i to tej w wersji koreańsko-japońskiej z domieszką innej tematyki również w tym klimacie . Oznacza to , że sponsorzy również znajdują się w pewnych ramach . Jeżeli myślicie , że nasi dystrybutorzy są chętni do współpracy - GRUBO się mylicie. Większość tych z polskiej strony, którzy przeznaczyli dla nas swoje upominki , to osoby zaprzyjaźnione , do których chętnie wracam po zakupy , i z którymi dogaduję się również w strefie bardziej prywatnej. Musicie też wiedzieć, że pracowałam na takie relacje ciężko i nie chciałabym stracić zaufania tych osób. Zaznaczam to również wielokrotnie i będę to zaznaczać - JESTEM WIERNĄ KLIENTKĄ tych sklepów i jeżeli cokolwiek otrzymuję NIE wynika z WSPÓŁPRACY , a raczej z podziękowania za zakupy.

Zanim Hello Asia vol. 2 doszło do skutku...

Jego droga była bardzo wyboista i pełna niespodziewanych zwrotów akcji i nieprzewidzianych zdarzeń . Rzekłabym nawet niefortunnych. Zawsze wszystko zaczyna się od pomysłu , a potem jest jego realizacja. Haczyk oczywiście zawsze jest w podpunkcie - REALIZACJA. Jest cały ogrom malutkich kamyczków , które spadają pod nogi, żeby zrobić duże kuku. Nie da się dogodzić każdemu. Nawet samemu sobie jest trudno.

JEŻELI COKOLWIEK WIDZISZ TO TYLKO POŁOWA PRAWDY.

Musicie widzieć , że nie miałam "szefa" , który dałby kasę na całą organizację tylko sama nim byłam dla siebie ;) . W praktyce oznacza to , że za salę , catering , kubeczki i torby itp. płaciłam sama , z własnej kieszeni. Zdarzyło mi się nawet płacić cło... Część osób , które były na spotkaniu wiedziały o tym , inne nie. Chciałam , aby Hello Asia było wolne od "wpisowego" . Powtarzam jestem pasjonatką i chcę swoją pasją zarażać innych , jakoś płacenie za dzielenie się zainteresowaniami nie jest w moim guście. 




ALE ZACZNIJMY OD POCZĄTKU...

Na pewno ryzykownym zagraniem z mojej strony była organizacja we Wrocławiu , bo sama jestem z północy Polski i bliżej mi do morza ;p . Stanowiło to dość duży problem ostatecznie , bo "nie znając terenu" dość ciężko ogarnąć było salę . W końcu salę ogarnęła Candymona ( dziękuję Ci bejbe!!! ) i to w chwili gdy zaczynało robić się mocno gorąco ... Osobiście nie przeszkadzało mi to, że była bardziej na obrzeżach. I tak dojeżdżałam ;p . 

Nie tworzyłam , też oficjalnego "ramowego" konspektu , bo wiem z zeszłego roku , że wszystko płynie i zmienia się na bieżąco , być może gdybym go stworzyła część osób mogłaby być rozczarowana , że podpunkty się nie odbyły. Czas płynął stosunkowo szybko :p 

 Denerwowałam się też tym , że część sponsorów ociągało się z wysyłką i ostatecznie część nie zdążyła w ogóle dojść :( , co uważam za totalnie słabe, zwłaszcza, kiedy fundator oczekuje recenzji w określonym terminie ( sam się nie wywiązując z tematu... ) . O tak podpisałam nawet umowę  zobowiązującą mnie do wypełnienia podpunktów w niej zawartych... Miałyśmy też totalnego pecha , bo znaczna część paczek od jednego ze sponsorów , została nam najprawodopodobniej ukradziona na dworcu PKS... ( o tak to jest rozpacz i dno...).



Musicie wiedzieć, że poszukiwania sponsorów za granicą jest trudne. Wysłałam ponad 100 maili z czego dostałam odpowiedź na może 20 , większość odmowna. Zdarzały mi się kwiatki , że entuzjazm był paczki jednak nie . Inni czasem miałam wrażenie , że nie rozumieli co oznacza 12th August i proponowali mi wysyłkę 7 ( gdzie minimalny czas oczekiwania z USA to 2-3 tyg...) O feralnym bardzo wysokim cle już wspomniałam... 

Z naszej polskiej strony było podobnie niektórzy deklarowali się i nic z tego nie wynikło, co uważam jest smutne. Inni po początkowej euforii z jakiś niewiadomych przyczyn nagle milkli jak zaklęci. Wiem, że ostatnio po "see blogers" padła fama , że wszyscy blogerzy kradną , ale uważam , że napisanie tekstu i zrobienie do niego zdjęcia wymaga od nas sporo wysiłku ( nie wierzycie ? zapraszam do spróbowania :D ) . Reklama w google jest jednak znacznie droższa :D .i mniej precyzyjna.

Muszę ogromnie podziękować za pomoc Fancy , która ogromnie mi pomogła , nie marudziła i była do wszystkiego pozytywnie nastawiona :D . Candymonie za uratowanie sytuacji :D . Natali - Centrum Stylu za wspaniały pokaz japońskiego  manicure , a także zespołowi Rare Beauty Market i ich Marce Meldvici , którą miałyśmy przyjemność poznać przedpremierowo. No i oczywiście rewelacyjnej makijażystce @racheal_park.

A także  i Wam moi Uczestnicy:
http://hairblonde.blogspot.com/- mojej blogo Mamusi Monice :D
http://www.kerli.pl/- Kindze ( o tak chce mnie truć robakami XD
http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/ - Agnieszce, o której wszyscy myślą , że jest Angeliką :D
http://www.kolorowy-kraj.pl/- Ani
http://www.twojezrodlourody.com.pl/- Michałowi ( a co rodzynek musi być :D


Przecież bez Was nic by nie wyszło :D

W następnym poście obiecuję napisać Wam relację , a jeszcze później pokazać co takiego dostaliśmy :p


VISIT KOREA! Czyli co takiego interendo przywiozła z Kraju Porannego Spokoju ?

VISIT KOREA! Czyli co takiego interendo przywiozła z Kraju Porannego Spokoju ?




To jest zdecydowanie pytanie łatwe do rozszyfrowania xD . No toć jasne , że walizki pełne kosmetyków :D , bo koreańskie kosmetyki najlepiej kupować w Korei :D hahah :p . Zakupy bardzo owocne i nawet w sumie nie do końca spełnione xD , bo jeszcze miałam coś kupić , ale jednak kupiłam coś innego xD ,albo za długo czekałam żeby coś kupić ... Wiem mega skomplikowane to jest :D 

W ramach żeby nie przynudzać możecie w wersji wizualnej i ruchomej posłuchać mojej gatki na moim yt - bo tak proszę Państwa o to interendo obasan nagrała jakże inteligentne i inspirujące filmiki w tematyce haulowskiej :D tutaj fotkami pożydziłam co by lepiej Wam się filmiki oglądało xD . 

W pierwszej części możecie zobaczyć co kupiłam sama , a w drugiej co kupowała dla mnie i odkładała Karolina - Mint on Mars (KLIK!)







WYNIKI ROZDANIA URODZINOWEGO i DERMOFUTURE!

WYNIKI ROZDANIA URODZINOWEGO i DERMOFUTURE!




Dzisiaj szybki post żeby nie przedłużać ;p . Dziękuję wszystkim za udział :) . Niedługo nowe rozdanie ;) ( nagrody już są przygotowane :D ) . Jestem teraz w trakcie bardzo ważnego dnia :D Czyli mówię o kolejnej odsłonie Hello Asia vol. 2 ;D .


ZWYCIĘZCAMI ROZDANIA DERMOFUTURE :

SERUM Z WITAMINĄ A: Anna Domagała
SERUM Z WITAMINĄ H: Mysia Familia
SERUM Z WITAMINĄ K:Mrs. Nobody




ZWYCIĘZCAMI ROZDANIA URODZINOWEGO ZOSTAJĄ:


- TOO FACED NATURAL LOVE- paleta 30 cieni do makijażu - Anna Grzybowska
-TOO FACED FUNFETTI - paleta 12 cieni do makijażu - Ola s.
- TOO FACED SWEET PEACH - paleta o słodkim zapachu brzoskwinki z różem , rozświetlaczem i bronzerem ^^ - Justyna Wiśniewska 
- TOO FACED LOVE LIGHT - kolorek YOU LIGHT UP MY LIFE czyli odcień złoty ^^ - Emilia www.kherblog.com

Gratuluję :) Prześlijcie mi swoje dane do wysłki na maila : interendo@wp.pl

Na Fb i instagramie macie oczywiście wyniki tamtejszych rozdań :D

VISIT KOREA! Czyli przejdźmy się ulicami Seulu w poszukiwaniu kosmetycznego raju Myeong-dong

VISIT KOREA! Czyli przejdźmy się ulicami Seulu w poszukiwaniu kosmetycznego raju Myeong-dong


                      

Zanim przybyłam do Seulu Myeong-dong był dla mnie czymś w rodzaju kosmetycznej Mekki i Świętego Grala w jednym , był w mojej głowie nawet rajem utraconym xD. Teraz kiedy byłam w Seulu i nim przeszłam , wiem , że to MIT.  Gówniany MIT .

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO MYEONG-DONG .

W Seulu co druga ulica to Myeong-dong. Serio. Serio serio. Kiedy wyszłam z hotelu miałam wrażenie , że jestem na Myeong-dong . Co kawałek miałam Etude House, Holika Holika , Innisfree , a Nature Republic to miałam wrażenie , że swoją nachalnością i ilością bije wszystko ... ( dlatego nawet tam nie weszłam - z przekory! ) . Samo Myeong-dong okazało się stosunkowo mniejsze niż w mojej wyobraźni... W Seulu wszystkie ulice w głównych dzielnicach wyglądają podobnie. Tylko różnica jest taka , że Myeong-dong...

                 

NIE TONIE W ŚMIECIACH...

To okropne , ale w tak ogromnym mieście jak Seul ( ponad 12 mln mieszkańców) uliczna higiena jest na bardzo niskim poziomie. TOTALNY BRAK czegoś takiego jak kosze na śmieci  powoduje, że ulice to prawdziwe wysypiska. Co uważam jest smutne w tak zaawansowanym technologicznie kraju gdzie dochód narodowy na jednego mieszkańca jest ponad trzy razy większy niż Polaków ( warto też zaznaczyć, że Korea jest ponad 3 razy mniejsza od Polski i ma właśnie o ten 12 milionowy Seul więcej mieszkańców niż my :p ) . W Korei technologiczny przepych bije po oczach ( w metrze nie widziałam innych telefonów od najnowszych Samsungów - które są tańsze tam o ponad 1500 zł , LG i iPhonów ) , w moim hotelu miałam ponad 60 calowy telewizor , komputer z dużym monitorem , a o moim kiblu to pisałam już pieśni pochwalne w poprzednim poście xD . Za to brakuje tam tak prozaicznej rzeczy jak kubeł na śmieci. Dlatego mieszkańcy rzucają śmieci na ulicę , które nie do końca są należycie oczyszczane. Szczególnie widać to rano kiedy miasto śpi ( rano w Korei to nie jest nasze rano xD tylko 12 ) . Eh .. prawdę mówiąc chciałoby się rzecz - SMRÓD , BRUD I UBÓSTWO... Dlatego na tym tle Myeong-dong się wyróżnia - lśni czystością . Jest w końcu turystyczną wizytówką.

IDĄC WZDŁUŻ MYEONG-DONG

ma się wrażenie , że szybciej się kończy niż zaczęło. Cała wyjątkowość tego miejsca opiera się na tym, że jest tu większość "sztandarowych" sklepów znanych z blogerskich fotek ( o tak sama sobie też takie walnęłam;p ) , jak wielka zielona ściana Nature Republic , czy  zameczek Etude House. Są tu również siedziby zagranicznych marek - Lacoste , Ralph Lauren , czy gigantyczny Daiso umieszczony w wieżowcu ( Daiso to jak dla mnie odpowiednik naszego Pepco xD ) . Myeong-dong stanowi też centralną siedzibę dużych banków ( np. Citibank - jedyny , którego nazwa mi coś mówiła , Kookmin Bank , Korea Exchange Bank ) , a także tak zwanych "department store" w tym kolejnego Lotte . No i nie mogę zapomnieć o mojej ukochanej Hello Kitty Caffe :D .

                  

JEDNAK IRYTUJĄCY JEST FAKT,

że w Korei główne deptaki są dostępne dla zwykłego transportu samochodowego i kierowcy mają w głębokim poszanowaniu pieszych . O tak w Korei tak jak w Rosji - ratuj się kto może. Zwłaszcza, że ulice są znacznie , ale to znacznie węższe niż u nas. Często przypominają zaułki , a raz nawet byłam świadkiem , że ani jeden kierowca , ani drugi nie chciał ustąpić sobie miejsca , tylko obaj złośliwie tamowali ruch sobie i pieszym.

A TO MAŁY ZASKOK!

Kiedy idę do naszej Sephory w dziale z kosmetykami koreańskimi są pustki , natomiast w mojej Mekkce to pustki są, ale w sklepach ;p . To prawda co mówią o tym, że bardzo często przed sklepami stoją osoby zachęcające do zakupów - maseczkami w płachcie lub "torebkami niespodziankami" , które dostaniesz jeżeli coś kupisz . Jak to jedna pani zaczepiła mojego MENża  "nie musi pan wchodzić dam to panu jeżeli pan coś kupi" ... No po prostu ... Desperacja... Bardzo szokujące są też często promocje - typu 10 mask sheet + 10 ( w cenie tak śmiesznej , że po prostu płakać się chce kiedy widzę to nasze zdzierstwo...) , 5 banila co clean it zero + 2 , albo 1+1 pianka do mycia twarzy innisfree . Nie da się jednak ukryć , że sprzedawcy również oszukują i żerują na klientach  - zainteresował nas z Minti plakat najnowszej wakacyjnej limitki z Peri Pera gdzie JAK BYK BYŁY pokazane 1+1 cushion lub 1+1 tint jednak po zapytaniu o promocję ekspedientka zaprowadziła nas w najbardziej zapyziały skraj sklepu pokazując całkiem inne produkty nie do końca w odpowiedniej świeżości informując , że to te są w promocji...

                  



LUBICIE TEGO PRZYJEMNIACZKA?



O tak mówię o produkcie kultowym już w naszym kraju , który mają nawet blogerki i osoby ,które nie interesują się Azjatykami czyli Aloe Shooting Gel 98% z Holika Holika.  Myślałam, że jego Polska cena jest korzystna - 35 zł to całkiem nieźle jak na Azjatyk . W koreańskiej Holice szczena mi jednak opadła - za tę kwotę  w przeliczeniu można kupić 2 duże żele plus dwie wersje 60 ml oczywiście elegancko zapakowane , a kobiety to kiedy weszłyśmy łaziły za nami jak psy gotowe wysmarować nas wszystkim dostępnym w sklepie i informując o każdej promocji byleby tylko coś sprzedać... Nie tylko cena tego produktu mnie zaskoczyła - szczególnie ogromną różnicę cenową widziałam w SKIN FOOD - krem yuja w Sepchorze kosztuje ponad 100zł natomiast ten sam produkt w Korei ... ok 35zł... Nie myślcie jednak , że Jolse jest takie tanie ;) Mają "darmową wysyłkę" dokładnie wliczoną w cenę produktów i dlatego tak chętnie współpracują z blogerkami :D . Mają przebitkę oj mają :D . Poczułam to na limitce z A'PIEU Bonobono :p

SZUKAJ WIATRU W POLU.

Jeśli myślicie , że tak hitowe w Polsce Koreańskie marki jak COSRX , NEOGEN , DR.G i SKIN79 mają swoją sklepy i można kupić ich produkty wychodząc w kapciach po bułki ( których nota bene możecie mieć problem z dostaniem w Korei xD ) to się grubo mylicie. Nie spotkałam ani jednego sklepu stacjonarnego tych firm wszystkie powyższe za wyjątkiem SKIN79 są dostępne w Olive Young , ale tez w bardzo ograniczonej ofercie i trzeba się mocno napocić , żeby je znaleźć.  Natomiast SKIN79 wiem ,ze ma swoje sklepy stacjonarne oddzielnie , ale musi ich być bardzo mało. Za to jeżeli jesteście fanami ETUDE HOUSE, INNISFREE , NATURE REPUBLIC , HOLIKA HOLIKA , A'PIEU , MISSHA, THE SAEM lub TONY MOLY, ARITAUM, IT'S SKIN i SKINFOOD - ich stanowisk jest bardzooooo dużooo..... Można by rzecz , że część naszych ulubionych koreańskich marek jest... selektywna...


                      

JAKI Z TEGO MORAŁ? ( nie żuj gumy w lesie ;p)

Wierzcie mi musiałam mocno się ograniczać z zakupami , żeby się nie zatracić w kosmetycznej rozpuście i zmieścić w 30 kg bagażu w cenie biletu xD . Tak bardzo starałam się trzymać nerwy na wodzy , że  zakupy robiłam dopiero dzień przed wylotem i zajęły mi całą godzinę xD . Nawet kibicujący mi MENż stwierdził , że jestem szybka.. O tak byłam jak struś pędziwiatr - szłam tylko w obranym celu z przemyślaną listą zakupów i wiecie co... Prawdę mówiąc unikałam tych wściekłych sklepów xD , a wybierałam koreański odpowiednik rosmanna i hebe czyli Olive Young i Watsons , bo po przejrzeniu ich "gazetek" zdecydowanie można było zaoszczędzić na produktach , które znam i lubię - bo w Korei całkiem nieźle również z dostępnością Japońskich marek :) , tak, że wychodząc nie miałam wrażenia, że kupiłam sporo zbędnego badziewia ;p . Widząc na żywo niektóre limitki dałam sobie od razu z nimi spokój - THE FACE SHOP i Marvel ( paletki to prostu kiczowato napigemtowane jak dla dzieci... ) , a inne jak BONOBONO po zobaczeniu ich na żywo i przeliczeniu na złotówki od razu wiedziałam, że muszę mieć ;p




Copyright © 2016 interendo , Blogger