14.07.2018r. HELLO ASIA VOL. 3 . WITAJCIE W GRUDZIĄDZKIM YASUMI !

14.07.2018r. HELLO ASIA VOL. 3 . WITAJCIE W GRUDZIĄDZKIM YASUMI !

 


Tak tak moi mili Państwo .  To już 3 razy kiedy targnęłam się na zorganizowanie  eventu w stylu Azjatyckim ;p. W tym roku w przeciwieństwie do poprzednich nie szukałam sponsorów giftów , a sama  ufundowałam A-10-step czyli boxy z 10 krokami Pielęgnacji w wersji Azjatyckiej :) . Byłam też niedobra i niestety , ale w tym roku było wpisowe . Wynikało to z tego  , ale całość - sala , jedzonko itp.  pochłania spore zasoby finansowe. W tym roku postanowiłam też , że nie będę nigdzie wyjeżdżać :D - odbyło się a jakże w GRUDZIĄDZU ;p haha, bo mamy całkiem niezłą miejscówkę na takie eventy :D . Mówię o Yasumi Grudziądz - jak sama kaliska centrala Yasumi powiedziała - Perła w Koronie Gabinetów Yasumi ( a mają ich ponad 100 w całej Polsce )  .  Sama od niedawna korzystam jako klientka z tego cudownego miejsca i żałuję , że dowiedziałam się o nim tak późno (!!!) . Dowiedziałam się mianowicie jakiś czas temu od pacjentki xD haha . Tak tak SOR łączy ludzi xD . O tak funkcjonuje już w naszym mieście ponad 2 lata ( żenua co ... szewc bez butów chodzi xD ) . 









 

YASUMI ZNACZY RELAKS.

Yasumi to sieć gabinetów oferujących zabiegi w stylu Azjatyckim  (wyjątkowe w swojej klasie) , a także inne typowo kosmetyczne ( kwasy , masaże itp.) podobne do innych gabinetów. Powiem Wam szczerze, że kiedy zobaczyłam swoje własne Yasumi, to , że szczena mi opadła to mało powiedziane ... Nie spodziewałam się takiego rozmachu po swoim mieście ;p . No co jestem realistką xD . Nie jesteśmy jakąś metropolią a zwykłym 100 tys. miastem  z tramwajami ;p . A jednak i u nas powstało coś wyjątkowego. Patrząc na reakcję moich uczestników odniosłam wrażenie, że wszyscy się zrelaksowali ;p , a jakże :D . Zrelaksowałam się później i ja , ale zdecydowanie - trochę to trwało ;p . 


HELLO ASIA VOL.3 

Rozpoczęło się o 9 w Yasumi przy ulicy Waryńskiego 32-36 oczywiście w Grudziądzu . Miejsce zdecydowanie warte zobaczenia i doświadczenia "na własnej skórze " sama stałam się klientką jakiś czas temu dzięki bonowi urodzinowemu ;p oferta jest przeogromna i każdy na pewno znajdzie coś dla siebie ;) zarówno na twarz i na ciało :D . Yasumi Grudziądz może poszczycić się nagrodą za miejsce godne uwagi na mapie urodowej oraz w plebiscycie Gazety Pomorskiej.  Na początek rozdałam przygotowanie przez siebie boxy i co poniektórzy niecierpliwi oczywiście nie wytrzymali i musieli zajrzeć ( a jakże xD ) , potem  odpaliliśmy race na torciku "poranna rozkosz" upgrejdowanej kit katami i słodkim pandziasem . Okazało się jednak , że odpalanie rac w miejscu gdzie jest alarm przeciwpożarowy to nie jest zbyt dobry pomysł i kiedy na opakowaniu pisze "odpalać w zasięgu 8m " to trzeba się tego trzymać xD . Trochę nas okopciło i jak wszyscy się nabijaliśmy "spaliliśmy prawie Yasumi" , po czym lekko oczadzeniu odśpiewaliśmy "sto lat" Olce Heyitsalexk , które kilka dni temu miała urodziny , po czym oblaliśmy imrezę Picolo ;p . 


KIEDY EMOCJE JUŻ OPADŁY...

Przystąpiłam do prezentacji co i dlaczego jest w boxach. Swoje boxy stworzyłam w koncepcji A-10-step czyli Azjatyckie 10 kroków pielęgnacji. Oczywiście jak łatwo się domyślić wszystko co było wewnątrz oparte było na 10 krokach z Sekretów Urody Koreanek Charlotte Cho , ale w mojej własnej modyfikacji. Lubię osobiście zarówno produkty koreańskie jak i japońskie , więc znalazły się tam kosmetyki z obu krajów. Część produktów pokrywała się inne nie . Każdy produkt okleiłam naklejką , żeby było wiadomo co to jest ;p ( o tak często jak wysyłam produkty dziewczynom to pytają się mnie "co to właściwie jest" ) . Pokażę Wam poniżej co mniej więcej w boxach było , bo został mi jeden do Rozdania ,  ( o tak ktoś będzie się mógł poczuć jakby tam był :D ) . 


SEKRETY MATCHA

Uwielbiam matcha i wszystko co jest z nią związane ;p. Dlatego urządziłam sobie pogadankę na ten temat ;p . Jestem w trakcie przygotowywania oddzielnego posta na jej temat więc będzie wiedzieli co mówiłam , a także dam Wam przepis na maseczkę , którą kręciliśmy ( najlepsze trzepanie było  z Twoim źródłem Urody xD ) . Maseczka jest bardzo prosta w wykonaniu , a rewelacyjna  w działaniu , więc każdy z Was będzie mógł ją przygotować w domu :) .  



HAVE A BREAK HAVE A KIT KAT

Chyba nie ma bardziej kojarzących się słodyczy z Japonią xD . Limitowane wariacje Kit katowe , okazały się nie lada wyzwaniem xD . Serio.  Nikt nie mógł patrzeć a wszyscy musieli smakować ;p . Kreatywność smakowa po prostu powalała mnie xD . Konkurs na smaki Kit Kata wygrała Karolina Biszkopcik86 i Magda Takie moje oderwanie . Najbardziej rozpoznawalnym smakiem okazała się matcha :D. Nikt nie zgadł za to ciasteczek Oreo  . Nagrodą były zestawy lokalnych Grudziądzkich słodyczy , z których jestem bardzo dumna :) . 


SENTAKU I SHIDO 

Centrala Yasumi przybyła do nas prosto z Kalisza i postanowiła nas zaprowadzić w świat oryginalnych rytuałów Japońskich, które można wykonać tylko w Yasumi . Nasze modelki mogły poczuć na sobie magiczny zabieg na ciało Sentaku - miałam niedawno wykonywany i czułam się po nim bosko ;p . Cały rytuał opiera się na głębokim relaksie i działaniu z zieloną herbatą . Początkowo zanurzamy stopy w wywarze . W tym czasie możemy mieć chwilę refleksji , poczytać lub napić się z imbryczka odrobiny napoju . My jako obserwatorzy pożeraliśmy też ciasteczka z wróżbą ;p ( rozumiecie, że dwukrotnie trafiłam na to samo xD - Spójrz w lustro i uśmiechnij się do siebie - rozumiem , że nawet ciastko miało ze mnie bekę xD )  . Następnie całe nasze ciało jest dokładnie speelingowane , okryte maseczką z glinką i zieloną herbatą , której efekt jest wzmacniany przez elektrosaunę . Na koniec nasze ciało dla podtrzymania efektu jest balsamowane . 



Shido czyli zabieg na twarz oparty na produktach ryżowych , rozpoczyna się od demakijażu w stylu Japońskim czyli od oczyszczania olejem. Zdziwilibyście się jak mało osób w tym po kosmetologii wie o tym , że twarz najlepiej oczyszczać olejem (podobne rozpuszcza się w podobnym czyli sebum w oleju nie uszkadzając naturalnej bariery naskórka) . Następnie twarz jest otulana kompresem z wodą ryżową i maską ryżową , w celu odżywienia i poprawy kolorytu . Kiedy patrzyłam na Olkę miałam wrażenie, że cały czas się uśmiecha haha .


Spotkanie zakończyliśmy w przepięknym Patio w stylu Japońskim. Oczywiście musieliśmy zrobić sobie sweet focie , bo miejsce jest bardzo  fotogeniczne i klimatyczne , a pogoda się zaczęła do nas uśmiechać :D .


Od Yasumi otrzymaliśmy pięknie zapakowane paczki , w których znaleźliśmy : miniaturki nowości dla mężczyzn , uroczą bransoletkę Yasumi , mini herbatkę ( mniam!)  ,  ryżowy krem do twarzy  , puder enzymatyczny i suchy olejek :) , a także próbki kremików ;p .



Uczestnicy:


I moja skromna osoba ;p

Zabrakło niestety Malkontentki Sisi nad czym ogromnie boleję :(  



Bardzo dziękuję:

 Berdever - która jak zwykle podarowała wspaniałe kremy pod oczy do moich A-10-stepów , 
Yasumi Polska - za dawkę pozytywnej energii , wspaniałe upominki i prezentację zabiegów 
Yasumi Grudziądz - za  to , że w naszym mieście istnieje takie klimatyczne miejsce spotkań!
Feeling Fancy - za przepiękne grafiki , jak zwykle byłaś najlepsza :D 
Printea - za zaangażowanie w zrobienie pięknych nalejek ! Następnym razem postaram się mniej marudzić :D 
Uczestnikom za przybycie nawet z drugiego końca Polski! Tylko po to , żeby przeżyć niezapomniane chwile razem !

HADA LABO (Japonia) vs HADA LABO (rynek europejski). CZYLI CZY NA NASZYCH PÓŁKACH STOJĄ TE SAME PRODUKTY?

HADA LABO (Japonia) vs HADA LABO (rynek europejski). CZYLI CZY NA NASZYCH PÓŁKACH STOJĄ TE SAME PRODUKTY?


CZY HADA LABO , KTÓRE AKTUALNIE JEST SPRZEDAWANE W POLSCE TO TO SAMO HADA LABO , KTÓRE JEST W JAPONII?

Pytanie jak bomba , padło około rok temu , kiedy Dax "wprowadził"  do Rossmannów swoją białą serię. W zeszłym roku była nawet z tego powodu "mała" , "gównoburza" jak to powiedziała jedna z moich koleżanek ( i trafnie miała rację xD ) . Odpowiedź jest krótka : NIE . Wiedziałam to kiedy otworzyłam polską wersję "najczęściej kupowanego w Japonii lotionu sprzedawanego co 2 sekundy" . Wystarczyło powąchać ;p . Serio ;p. Japoński - miałam kilka wersji i tylko zielona "medyczna" pachniała ziołowo, a cała reszta była totalnie bez zapachowa ;p. Tu niestety lotionik trąci nieco chemicznie , a składzik tylko to potwierdził. Gwoździem do trumny okazało się przeczytanie na opakowaniu "MADE IN USA" na części produktach co wzbudziło jeszcze większy niesmak i się nie dziwię ;p. Skoro co 2 sekundy sprzedawany w Japonii to po co mi wersja USA xD.


SKĄD W OGÓLE HADA LABO W POLSCE?

Dax cosmetics od czerwca 2014 zostało wykupiony przez japoński koncern ROHTO PHARMACEUTICALS GROUP  , który ma swoją siedzibę w Osace . Aktualnym prezesem ROHTO jest Kunio Yamada , a sama firma działa od 1899 roku i działa aktualnie na 120 rynkach całego świata. Rohto specjalizuje się w sprzedaży kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy i ciała , preparatów ochronnych do opalania i makijażu . W Japonii sztandarowym produktem marki jest wspomniany lotion  , który faktycznie sprzedaje się całkiem dobrze - jest nawet dostępny w sklepie mięsnym ;p. Dlaczego ? Ano dlatego , że jest stosunkowo tani przy dużej objętości . Do tego muszę mu przyznać , że spełnia swoją funkcję ;p  . Informacje zaczerpnięte ze strony Dax <TUTAJ> 


POCZĄTKOWY FALSTART ...


Tak naprawdę rok temu Hada Labo nie gruchnęło z nieba i rozbłysło jak gwiazda betlejemska . Pierwszy raz o "Polskim" Hada Labo usłyszałam ok. 3 lata temu - na początku istnienia tego bloga -  na zdjęciu po lewej macie starą szatę graficzną tego produktu - wówczas Hadę można było dostać tylko na stronie Dax cosmetics i mieli do zaoferowania bodajże 5 produktów ;p - lotion 50 ml  , lotion w wersji "SUPER" , piankę , krem i maseczkę ;p. Co więcej wszystkie "tamte" produkty produkowano w USA . Aktualny lotion Hada Labo sprzedawany w Polsce ma inny skład niż tamten sprzedawany najpierw ;p.  . Na początku produkty nie były zbyt popularne. Dowiedziałam się o nich z paru blogowych notek , plus  z grupek Azjatyckich, a dziewczyny był sceptycznie nastawione z uwagi na "MADE IN USA". Dopiero zmiana strategii marketingowej firmy i wprowadzenie "na wyłączność" w Rossmannie spowodowało  BOOM. Zorganizowano nawet event dla topowych blogerek , które otrzymały pięknie zapakowane produkty , a na wszystkich blogach i vlogach był same "ochy" i "achy" na temat tych kosmetyków . Produktów Hada Labo nie dostaniecie nawet "we własnym sklepie" Daxa . Tylko w Rossmann. 


DLACZEGO SKŁAD JEST INNY?


Tak naprawdę większość osób zainteresowanych Azjatycką  Pielęgnacją tego typu pytanie pali nas jak drzazga pod paznokciem .  Hada Labo jest produktem lubianym.  W Japonii buteleczki lotionu sprzedawane są po 170 ml , dostępne są również uzupełnienia. Ich skład stale ewoluuje - mamy białą wersję - pierwszą klasyczną składającą się tylko z kilku rodzajów kwasu hialuronowego , wersję czerwoną z pochodną retinolu ( retinyl palmitate) , wersję złotą "premium" z 5 rodzajami kwasu od tych największych do tych najmniejszych , aby mogły wnikać jeszcze głębiej , wersję niebieską rozjaśniającą z kwasem traneksamowym ( moja ulubiona aktualnie) , medyczna zielona z komponentą ziołową w celu łagodzenia niedoskonałości . Wszystkie mają identyczne w kształcie buteleczki bez pompki z odkręcanym wieczkiem , żeby łatwo można je uzupełnić. Co więcej mamy też kremy , maseczki , olej , mleczka , sleeping pack , wersje travel i co tylko dusza zapragnie . Ich cel jest jeden - nawilżyć skórę. I trzeba im przyznać, że robią to dobrze ;p. Dlaczego więc skład jest inny skoro produkty są dobre? Bardzo prosta odpowiedź - prawo Unii Europejskiej. To ono dyktuje wszystkie wymogi . Aby rynek mógł przyjąć produkt muszą być najpierw spełnione unijne warunki. Pozostawiono nazwę Hada Labo , bo... Sprzedaje się  w Japonii co 2 sekundy to w Europie też powinna ;p. Tylko , że nasze konsumentki są czujne ;p Chcemy produktów Azjatyckich ;p i koniec :D .


Lotion sprzedawany w Polsce ma 150 ml i aktualnie kosztuje na stronie Rossmanna 47,99 zł co powiedzmy jest porównywalne z jego Azjatyckim kuzynem ( przy 20ml mniejszej pojemności ;p ) . Ma też moim skromnym zdaniem lepsze opakowanie - pompka jest bardzo funkcjonalna , ale  drażni mnie , że nie mogę zobaczyć ile płynu jest w środku , bo jest nieprzezroczyste ( w przeciwieństwie do wersji Azjatyckiej) . Ma też bardzo chemiczny zapach i gęstszą bardziej żelową konsystencję ( wersja Japońska - to typowa śliska woda) . Działa podobnie , ale nie czuję tego efektu "zwiększania objętości" pod wpływem wilgoci. Pamiętam jak pierwsze moje Hada Labo kupowałam jako próbki na allegro w mikro buteleczkach i oszczędzałam na każdej kropelce - kropelka wystarczyła do nawilżenia całej twarzy .  Nie jest też produkowany w Japonii... Co ciekawe część produktów pochodzi z produkcji USA , a część z Japońskiej i mam wrażenie , że te z Japońskiej są ... LEPSZE . Mój ulubiony produkt z "polskiej" serii Hada Labo to maseczka nawilżająca na noc "memory shape" , która miała konsystencję galaretki powracającej do swojego pierwotnego kształtu ;p  ( niebieskie kwadratowe opakowanie) jest produkowana akurat w Japonii ;p haha. Być może to moje zboczenie ;p


CZY POLSKIE WERSJE HADA LABO SĄ ZŁE?

 

 Odpowiedź brzmi : NIE . Są inne . To pewne . Nasze Hada Labo jest produktem podobnym , ale na pewno innym - inna szata graficzna , inne składy  . Działanie podobne . Producent ten sam .  Nie mogę przyczepić się do ich działania . Nawilżają ;p i są na pewno lepsze od naszych rodzimych "drogeryjniaków" , bo przynajmniej spełniają swoją funkcję. Po zużyciu na pewno nie wrócę jednak do naszych polskich wersji. Wolę Azjatyckie :D . Jedynym produktem , który kupię , bo bardzo przypadł mi do gustu , a nie widziałam jego japońskiego odpowiednika jest wspomniana przeze mnie maska "memory shape" mogę ją szczerze polecić , bo mojej skórze przypadła do gustu :) . 



Na temat moich przygód Hada Labo możecie przeczytać <TUTAJ!> i <TU!>

Interesujące posty i filmiki na temat "polskiego Hada Labo"
-post  Terri na temat pierwszej polskiej wersji : <TUTAJ>
-post  Kacyska na temat składów polskiej wersji Hada Labo <TU>
-post Secretaddiction na temat gównoburzy xD <TU>
-vlog Magdaleny Lach na temat jej wrażeń z kosmetykami <TUTAJ!>


THE TASTE OF SUMMER : DIETA DĄBROWSKIEJ . CZYLI Z CZYM TO SIĘ JE ? EFEKTY . NA CZYM TO POLEGA

THE TASTE OF SUMMER : DIETA DĄBROWSKIEJ . CZYLI Z CZYM TO SIĘ JE ? EFEKTY . NA CZYM TO POLEGA




Kolejny miesiąc już za pasem a ja jakoś blogersko się nie popisałam. Całą swoją "parę" przelewam na Hello Asia vol. 3 i jestem jeszcze przed urlopem ;p Więc sami wiecie jak to jest  - praca, praca i jeszcze raz praca . Zwłaszcza, że żeby ktoś mógł odpoczywać ktoś inny musi za dwóch pracować i tak jest aktualnie u mnie. Prawdę mówiąc smak mojego lata był bardzo ... Owocowo-warzywny. O diecie Dąbrowskiej , która tak naprawdę nie jest wcale dietą , a postem usłyszałam na początku mojej pracy w przychodni ( czyli już prawie 3 lata temu)  , kiedy to jedna z pacjentek zapytała mnie co o niej myślę. Nie myślałam wcale ;p. Łącznie z tym, że kiedy usłyszałam na czym to polega obudził się we mnie gniew i od razu pomyślałam "Oezu DRUGI DUKAN..." . I nie jest to skojarzenie trafne. Obie diety są całkowicie różne - Dukan opierał się na produktach białkowych , tu raczej typowo low calories. Chodzi mi po prostu o to , że  byłam świadkiem na jednej z moich koleżanek jakie spustoszenie zasiała w niej dieta Dukana. I to nic, że schudła 19 kg w pół roku , skoro kiedy ostatecznie zemdlała na zajęciach i postanowiła wrócić do normalnego odżywiania przytyła 22kg w ciągu 3 miesięcy... Takie było moje skojarzenie z dietą Dąbrowskiej - efekt jo-jo murowany i to z niechcianym boczkiem.

Prawdę mówiąc nie jestem zbyt dumna ze swoich pobudek , czemu zdecydowałam się na dietę. Nie jest to też moja pierwsza dieta. Pierwszą "uprawiałam" na jakiś rok przed ślubem i schudłam 11 kg w 3 tygodnie , a sposób w jaki osiągnęłam ten wynik był... No niezbyt inteligentny xD ( nie nie ucięłam sobie nogi xD ) . Nie będę jednak przedłużać i opowiadać Wam historii "swojego życia" . Na Dąbrowską zdecydowałam się dlatego , że od kiedy zaczęłam pracować ( czytaj : nieregularnie jeść , spać i odżywiać się jeszcze większą ilością śmieciowego żarcia i słodyczy głównie w godzinach nocnych , a mój tyłek usiadł i przestałam robić ze sobą cokolwiek , bo cały swój wolny czas, a mam go mało wierzcie mi, spędzałam na spaniu ) .Przytyłam w ciągu 3 lat - 18 kg. Co przy moim chomiczym wzroście 160 cm jest po prostu dramatem. Zwłaszcza, że po moim spektakularnym schudnięciu ważyłam 52 kg  i udało mi się to utrzymać jakieś 2 lata , a potem to już równia pochyła... Czarę goryczy przechyliła 7 z przodu wagi i fakt , że jestem świadkową na ślubie brata ( czytaj zdjęcia happy hippo do końca życia xD ) . Nie pomagała myśl, że moja przyszła szwagierka całe życie była szczupła w wersji bardzo przy wzroście 175 cm i nogach modelki miała 57 kg , a teraz jeszcze schudła do 50 kg... Wyobrażacie sobie mnie przy niej ? Toć to zeszpecenie zdjęć ślubnych xD i powinno być karalne xD . No właśnie.  Myślenie o tym, że wszyscy będą komentować jak potwornie wyglądam mrozi mi krew w żyłach, a  myśl , że mam poleźć i kupić sobie sukienkę załamuje mnie i rozwala na łopatki.

Widziałam , że część "kumpelek" blogerek zdecydowała się na nią i miała całkiem przyzwoite efekty , bez mdlenia , osłabienia itp.  zebrałam się do kupy i sama przystąpiłam do działania...


BUT FIRST...

Kup książkę. Mówię serio. I to nie tę z przepisami Dąbrowskiej , bo informacji jest w niej co kot napłakał , a przepisy totalnie nie w moim kanonie smakowym ;p , a tę drugą - "DIETA DĄBROWSKIEJ I CO DALEJ" . Tak naprawdę to właśnie ten tytuł odmienił moje życie i stał się źródłem cennych informacji. Jak ROZSĄDNIE WYCHODZIĆ Z DIETY !! 

CZY CIĘŻKO?

Zależy jak na to spojrzeć. Motywacja to silne przekonanie o słuszności czegoś. Tak naprawdę cała walka odbywa się we własnej psychice. Zwykle kiedy robię się głodna myślę o czymś słodkim. Z perspektywy całej diety mogę powiedzieć Wam z ręką na sercu , że nie miałam problemów ze słodyczami , bo zastąpiłam je owocami , a z.... MIĘSEM. Jestem drapieżnikiem i lubię mięsko. Dostawałam odruchu psa Pavłowa na widok kotleta schabowego. Dochodziłam nawet do absurdów w postaci kupowania sobie obiadu, tylko po to , żeby powąchać ten zapach xD Potem kotleta zjadała moja Mama xD  . Nie ciągnęło mnie do słodyczy , bo kiedy robiłam się głodna szłam od razu zjeść jabłko , albo wypić sok grejpfrutowy . I tak dałam radę przetrwać przez miesiąc . Jedyną niekonsekwencją , którą zmodyfikowałam na własną rękę były... ZIEMNIAKI. Serio. Nie sądziłam ,że kiedykolwiek to powiem , bo jestem z rodziny gdzie jak dziecko już nie mogło obiadku to mama mówiła "zjedz chociaż mięsko" , ale ziemniaki w różnych wersjach stały się moim ulubionym daniem , obok jabłek , która wpalałam hurtowo ;p. Nie czułam też głodu. Bezkarnie jadłam owoców i warzyw ile wlezie więc jakoś mój żołądek nie biedował.

EFEKTY?

W miesiąc schudłam 7 kg . Bez ruchu. Tylko dieta. Moja aktywność nadal opierała się na chodzeniu do pracy i z pracy z psem na godzinnym spacerze , więc prawdę mówiąc bardzo pierwotniacza xD. Pomimo tego, że bardzo lubię Ewę Chodakowską i jej programy , jakoś nie mogłam zmusić się, żeby z nią pofitnesować lub wyleźć z chaupy i pobiegać. Aktualnie wróciłam do wagi sprzed mojego "pierwszego" odchudzania - 63 kg i można powiedzieć "no ujdzie"... Przynajmniej pacjenci w przychodni nie pytają się mnie czy jestem w ciąży xD  . Po drugie bałam się, że jak wpadnę w ćwiczeniowy szał , mój organizm oszaleje i będzie domagać się węglowodanów - dużo , słodko , przebrzydle słodko, kalorycznie i niezdrowo.


NA CZYM TO POLEGA?

Post Dąbrowskiej to tak naprawdę dieta owocowo-warzywna z wykluczeniem NIESTETY , ale części warzyw ( strączkowe - chlip chlip fasolka :( , omawiane przeze mnie ziemniaki ... meh...) i większości owoców ( w tym wypadku możemy jeść tylko jabłka, grejfruty , cytryny , maliny , granat, jagody i kiwi) . Można pić soki z wyżej wymienionych owoców i warzyw, ale trzeba pilnować , żeby nie były słodzone plus kawa i czarna herbata odpadają ( poza tym herbatka jest ok) , nie wspominam oczywiście o winie i innych alkoholach. Mile widziane wszelkie kiszonkowe wariacje - ogórki , kapusta i co tam lubicie.  Ot cała filozofia, ale w praktyce nie jest to takie łatwe. Dąbrowska wspomina też o czymś takim jak "kryzysy ozdrowieńcze" czyli jakieś dziwne dolegliwości  w stylu ból dawno skręconej stopy, problemy ze snem , ból głowy, ale jakoś miałam farta i nieszczególnie tego doświadczyłam . Być może, przez to , że jadłam ziemniaki xD . Tak naprawdę , tuczenie ziemniakami to mit xD . 100 g gotowanych ziemniaków ma 75 kcal , za to frytki już 150 xD . Więc chodzi tu o stopień przyrządzenia.  Dieta to matematyka . Dąbrowska w drugiej książce opisuje czemu ziemniaki są "złe", ale jakoś mnie to nie przekonuje ;p . Zresztą skoro schudłam 7kg nie mogły siać , aż takiego zła w moim organizmie ;p.

I CO TERAZ DALEJ?

No cóż. Te 7kg to w moim wykonaniu wierzchołek góry lodowej i muszę schudnąć przynajmniej jeszcze raz tyle , żeby wyglądać "OK" . Nie jestem typem , który lubi oszukiwać się, że jest dobrze , kiedy lusterko mówi mi, że nie . Jestem typem realistki i wiem, że niestety przy moim marnym wzroście to w sumie jest guzik. Część ludzi z mojego otoczenia w ogóle tego nie zauważa inni twierdzą, że bardzo schudłam. Ja osobiście mam do siebie .... Neutralny stosunek. Bardzo lubiłam siebie z czasów 52 kg xD . No co.  Choć wtedy uważałam ,że nadal ważę za dużo. Myślę, że w większości my kobiety mamy problem z percepcją samych siebie. Zciełam się, że jestem tłusta jak babka w przychodni powiedziała do mnie "o widzę wczesną ciążę" serio??? O fuck... Potem widziałam już tylko jak wchodzi przede mną mój tłuszcz , a potem ja , wszędzie widziałam celulit, niechciane boczki i tłustą gębę xD  . Nie mogę też uwierzyć, że tak długo ignorowałam symptomy ... Bo kiedy zmienia się palec , na którym trzyma się pierścionek zaręczynowy to chyba coś się świeci nie tak co ?  No i kiedy cyferki na wadze szaleją jak głupie xD . Od miesiąca nie jestem na diecie , ale nie szaleje też z żarciem . Jem normalny obiad , ale kolację raczej lekką. Na słodycze pozwalam sobie w weekendy , też raczej umiarkowanie.  Nie przytyłam ani grama. W dalszej perspektywie mam zamiar włączyć ruch i zobaczymy jak to będzie ;p



Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - Twoje źródło urody  akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok” i jest on rozwinięciem tematu miesiąca kwietnia „breakfast to bed”.


W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
NOWOŚCI KWIETNIA i MAJA . HAUL I PREZENTY CZYLI TO CO TYGYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ ;p

NOWOŚCI KWIETNIA i MAJA . HAUL I PREZENTY CZYLI TO CO TYGYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ ;p


W czerwcu jakoś mi pisanie nie idzie. I nie jest to efekt lenistwa , a totalnego braku czasu. Miałam kursy specjalizacyjne i staże też niestety specjalizacyjne , na które musiałam dojeżdżać i wstawać o 5 rano co mnie lekko demotywowało do czegokolwiek  ;/ O tak nawet miałam nową porę snu - 21 xD . A i tak chodziłam jak zombie.  Kwiecień i Maj były bardzo bogate w nowości. Nie mam tu nawet wszystkich zdjęć więc pewnie wsadzę je w nowości czerwca , bo i tak jest tu tego ogrom. 

Będzie tu przede wszystkim jak ? Ano Chaotycznie. Miało być mniej wyszło jak zwykle. I to cholerna jasna bardzo mocno jak zwykle ... Zresztą można zobaczyć na poniższych obrazkach. Podróże i wyjazdy nie sprzyjają minimalizmowi ;p. Bierze się niby małą walizeczkę żeby nie za ciężko było i żeby kosmetyczka się zmieściła ;p a potem ZONK... Zapraszam do mojego małego rozpustnego skarbca ;p . 

Na pierwszy ogień poszła jednorożcowa paczka . Be  unique as unicorn ! (Chyba z wrażenia zmienię nazwę tego bloga xD ) następnym razem będzie łeb jednorożca nie Hello Kitty :p ( chociaż niestety nie mogę sobie pozwolić na stratę twarzy xD haha . Magicznego zwierzaka w tych miesiącach było dużo a nawet śmiałabym rzec za dużo ... Normalnie pierdolca dostałam i moje otoczenie też ;p . U góry na pierwszym zdjęciu macie prezent od Kasi @myskinstoryy . Najbardziej cudna jest opaska z jednorożcem , w której wyglądam jak Teletubies xD O mamo... 

Żeby jednorożców nie było za mało tu już moje własne zamówienie Too Faced z Sephory :p Po raz kolejny mówię Wam - o matko jak ja lubię patrzeć na zbiór moich paltek xD Haha . Ta pójdzie do rozdania urodzinowego :) ( tak interendo ma już 3 latka  więc już sięgam bródką ponad stół :D . Tęczowy rozświetlacz podarowałam Secetaddiction , ale poczta jak zwykle wykazała się niesamowitym wprost talentem i przyszedł do niej w totalnej rozsypce ;/  Uratowała go jedna i teraz jest very unique ( as uniqorn :D


Jakby jednorożców było Wam za mało to poniżej macie limitkę z colourpop z My Little Pony ;p . Błyszczyki były tak oczojebne , że powędrowały w ręce najbardziej mi znanej Papugi z LoroParku haha czyli Ewki Orchidei :D .


Zestaw z Huda Beauty ostatecznie tez trafił w jej ręce . Pomalowałam się nim dwa razy i doszłam do wniosku , że to jednak nie mój odcień i źle się w nim czuję . Widziałam jednak że są "nowe" usta w odcieniu bardziej pomarańczowym , więc może tym razem zaiskrzy ?


O tak kolejny zestaw w stylu - "pomadka na dzisiaj" pomadka z serduszkiem to limitka z Guerlain "KISS KISS" i jest po prostu boska - daje kolor , który bardzo lubię "my lips but better" , Dior to Rose Rose , który kupiłam  dlatego, że moja koleżanka z pracy ma identyczną , ale stwierdzam , że tak doskonale jak ona nikt inny nie wygląda i ostatecznie trafi w jej ręce ;p. Givenchy to typowy nude ,który też mi przypasował ;p , a jakże :D .


Poniżej tegoroczny box z Sephory w wersji koreańskiej . Było dużo głosów na nie , ale osobiści przypadł mi do gustu :) . Mianiaturki wykorzystam w swoich wypadach , a mask sheet trafi czy tak czy tak na moją twarz :p .



Nowe etui na mojego iphone musiały być oczywiście w Sailor Moon . To zdecydowanie moje zboczenie ;p. Hahah.


Becca i paleta rozświetlaczy Ocean Jewels to dozgonna miłość i odkrycie nowej jakości rozświetlenia. Przepiękne opakowanie kryje w sobie 5 kolorów rozświetlaczy , które używam razem. Na twarzy rozświetlenie jest tak piękne i subtelne , że nie mogę się nadziwić, że twarz może tak dobrze wyglądać ;p . Największy efekt wow jest kiedy patrzę na swoje odbicie w szybie  - serio xD . Wiem , że to śmiesznie brzmi , ale to prawda xD . Smugi rozświetlenia żarzą się w odbiciu jak lamki solarne :D . Piękne , piękne i jeszcze raz piękne!



O matko.... Maski z THE OOZOO.... Te kapsułkowe mogę szczerze polecić - bardzo dobre działanie , ale te strzykawkowe... Masakra... Dostałam pierwszy raz w życiu reakcji alergicznej , która przez ponad tydzień nie chciała , ze mnie zejść... Drobne surowicze kropki upstrzone wszędzie tam gdzie nasmarowałam się esencją głównie widoczne i uporczywe na dekolcie ( nigdy w życiu nie miałam wysypki w tym miejscu! ) . Cena w Sephorze po prostu boli 39zł , a kupowałam je na koreańskiej stronie za uwaga 1,5 dolara.... Do tego esencja w mojej opinii śmierdzi , co strasznie uprzykrza mi używanie plus trafiła się jedna maska źle wykrojona - bez wycięcia na nos... Wstyd i hańba. Jestem na nie.


O nowości Bentona czyli Cacao Moist and Mild Toner mieliście okazję przeczytać w osobnym poście - TUTAJ!


Piankę z Hada Labo dostałam w rozdaniu organizowanym na instagramie . Jest bardzo podobna do wersji Japońskiej i niestety ma też jej wady - dość duże przesuszenie twarz i pieczenie kiedy dostanie się do oka.


Portfelik Galante mogliście zobaczyć w czasie mojego posta o zawartości torebki - TUTAJ!


Maski kibica ze SKIN79 trafiły do mnie z okazji rozdania na instagramie i miałam okazję użyć ich z moim mężem ;p . Jakość bardzo skinowa , więc ten kto zna firmę i ich mask sheety ten wie o co mi chodzi :D .


Poniżej i powyżej macie prezenty z Meet Beauty - moją relację możecie przeczytać TUTAJ!











Paletki z Nabla , które niedawno robiły furrorę poszły do rozdania, bo stwierdziłam, że chyba już dość zasilania mojej "wizualnej" kolekcji xD . ( choć od przybytku głowa nie boli ;p) . W mojej opinii zdecydowanie wygrywa Dreamy , choć opakowanie bardziej w moim guście ma Soul Blooming.


Kolejne Sephorowości ;p czyli maseczka bąblująca Tako od tony moly. Niestety z przykrością muszę przyznać , że maseczka jest... DOBRA . Nie lubię Tonego , ale jest to już drugi produkt , który bardzo przypadł mi do gustu i to jest straszne xD . Serio xD . Mam z tego powodu depresję , że tak ją lubię xD . Ma ładny zapach , przyjemną pudingowo-mussową konsystencję i przyjemne bąblujące działanie :) . No i oczywiście to urocze opakowanko ;p


Eh... Boscia... Najdroższe moje rozczarowanie. Maseczka peel-off to nic innego jak 10 razy droższy pilaten i jego black mask . Nie zauważyłam jakiś zajebistych efektów xD . Prawdę mówiąc nic nie zauważyłam . Pudding za to oprócz ładnej nazwy ma działanie jak każda inna maska z glinką tylko też jest 10x droższy . Strata kasy . Poszły już w świat.


Juicy Shaker z Lancome to muszę przyznać małe perełki :) . Apetycznie pachną , nadają subtelne kolorki i ładnie pielęgnują usta :) . Kupione na wyprzedaży w Sephorze i jestem bardzo zadowolona z ich posiadania ;p .


Tu macie dwie paletki Peaches z Too Faced. Tak mam pierdolca na punkcie tej firmy i paletek do makijażu. Mattes kupiła dla mnie rok temu koleżanka , a white peach kupiłam w tym roku ;p. Prawdę mówiąc w mojej opinni white peach jest ładniejsza niż mattes . Obie mają u mnie minus za to , że NIE PACHNĄ!!


O matko... Tu jest moje makijażowe objawienie czyli maluch z Huda Beauty warm obssesions. Mam już zrobione zdjęcia pozostałych cacuszek w tym dwóch nowych , ale nie ujrzycie ich tutaj ;p . Prawdę mówiąc to są aktualnie jedyne paletki , którymi się maluję xD i robię to z ogromną przyjemnością , bo konsystencje i pigmentację mają wyjątkową to samo z trwałością. Są do tego przyjemnie malutkie i bogate w kolory więc mieszczą się praktycznie wszędzie :) . 

Zoeva Carmel Melange trafił w prezencie dla koleżanki , widziałam, że w Sephorze są teraz urocze miniaturki paletek od których aż ciężko odwrócić wzrok takie są kuszące ;p .


Kolejny Too Faced i Diamond Light ;p . Pomysł i opakowanko ma przednie . Niestety praca z nim to koszmar... Serio. Jest tak twardy , że pędzel to chyba powinien być zrobiony ze szczoty ryżowej xD . Najlepiej nakładać go palcem :D .


Och Giorgio Armani i Si Passione czyli nowy zapach , który  gdyby był trochę trwalszy na pewno byłby jeszcze lepszy. Mam ostatnio fazę na zapachy. Nie da się niestety tego ukryć ;p . Kupiłam ich w ostatnim czasie sporo i nie zanosi się na przestanie ;p. Somebody Stop Me ! Sasasasa ;p Ciekawe na iperfumy była boska promocja z piękną kosmetyczką w gratisie - moja Mama już się do niej przyssała :D  i na bank już nie odda :D.


Poniższy zestaw makijażowy dostałam od Olki Heyitsalexk . Było tam jeszcze więcej rzeczy , ale nie mieściły mi się kadr xD .


Piękną piżamkę w Hello Kitty dostałam od mojej blogomamusi :D Moniki :D . Kocham ją ;p. Wiecie, że brakowało mi porządnej piżamy w Hello Kitty ? Skandal :D . Gadżety "żarciowe" w Hello Kitty trafią na Hello Asia vol. 3 więc idealnie :p.


Kolczyki z Sotho musiały być moje. No sami popatrzcie kogo Wam przypominają ? No tak Czarodziejka z Księżyca miała identyczne :D . Serio :D Od razu się zakocham gdy je tylko zobaczyłam ... Mrau!


Na koniec cudowny myjacz z Heimish . Nie wiedziałam , że go tak pokocham . Poprzednio moja styczność z Heimish i All Clean Balm była niewypałem . Niestety... All Clean Green Foam to bardzo delikatny nieprzesuszający myjacz o konsystencji żelowej . Ma idealne ph 5,5 słabo się pieni i nie podrażnia skóry . Jest nawet lepszy od low ph z COSRX choć lubię obydwa :D .




Tym razem koniec męczenia was moimi newsami ;p. Oczywiście to nie koniec i pewnie  w przyszłym miechu pokażę Wam znowu Maj xD .
Copyright © 2016 interendo , Blogger