CAŁA ZAWARTOŚĆ DAMSKIEJ TOREBKI . CZYLI POKAŻ KOTKU CO MASZ W ŚRODKU.

CAŁA ZAWARTOŚĆ DAMSKIEJ TOREBKI . CZYLI POKAŻ KOTKU CO MASZ W ŚRODKU.


Damska torebka to temat rzeka... Chłopy nie raz się dziwią czego tam nie ma a nie raz nawet co tam jest xD . Moja Mama twierdzi, że trzymam w swojej kamienie ;p Choć bardzo się staram opróżniać ją regularnie , no ale same wiecie - czasem się nie da ;p . Z góry zaznaczam , że z częścią rzeczy , które trzymam w torebce dałam se spokój z fotografowaniem xD , bo mnie już denerwowało to ciągłe wyciąganie i oglądanie tego wszystkiego xD . Tak proszę Państwa. Oto publicznie przyznałam , że moja torebka mnie dobija a obcego rażonego w głowę może nawet zabić xD. Więc wszystkie zboki w okolicy - kiedy zobaczycie różową torebkę z breloczkiem z misiem Tous to się strzeżcie ;p . Nie ze mną te numery :D . Żeby nie było wątpliwości - ja swoją torebkę lubię mieści wszystko ;p . Kiedyś próbowałam z mniejszymi gabarytami , ale niestety projekt spalił na panewce ;p z powodu jakby to powiedzieć rozmiarów. To nie prawda , że rozmiar nie ma znaczenia xD . Nie przedłużając zbytnio zapraszam na moje wiosenne porządki ;p

PARASOLKA.

Tak to podstawa . Nie raz nie dwa zlało mi porządnie głowę, bo nie posiadałam tego trywialnego przedmiociku . Teraz mam wersję bardzo kompaktową mieszczącą się nawet do mojej małej wyjściowej torebki . Jak to ja musiała być ładna ;D . Obecną parasolkę z króliczkiem Cony z LINE FRIENDS japońskiego komunikatora ala nasze gadu gadu kupiłam w sklepie firmowym w Seulu. Traktuję ją trochę z czcią i namaszczeniem ;p . W końcu to ładna i praktyczna pamiątka :D .


 PORTFEL.

Mój poprzedni portfel to była prawdziwa cegła ;p. Teraz mam nowy malutki lakierowany portfel z Galante.pl  niech was nie zwiedzie rozmiar ;p. Mały ale wariat :D . Ma  w środku okienko na zdjęcia , przegródki na karty , przednią kieszonkę na drobniaki , dużą kieszeń zasuwaną na zamek i zwykłą dużą na banknoty . Do tego jest wykonany ze ślicznej perłowo-lakierowanej skóry , która nadaje mu solidności  i miłego dla oka dizajnu :D . Nie jest to portfel , który rozpadnie się przy byle anomalii pogodowej ;p . Dostępny na stronie Galante <KLIK> . Przy wpisaniu kodu interendo macie -10% na zakupy w sklepie :) . Sama również zamierzam zakupić portfel dla mojego męża :P . W sklepie są dostępne również bardzo dowcipne spinki do mankietów , paski i inne akcesoria . Dzień Matki , a później Dzień Ojca to dobra okazja o pomyśleniu o tego typu niespodziankach ( moja własna Mama zażyczyła sobie taki sam różowy :D ). 


 KLUCZE

Czy Wy też tak macie , że torebce wala się Wam pełno kluczy ? Ja noszę trzy komplety każdy z innym breloczkiem xD. Akurat tutaj z Sailor Moon moje klucze od mieszkania , z breloczkiem z Hello Kitty to od domu rodziców , a na smyczy do pracy ... Mimo uważam solidnego oznakowania i tak często wyjmuję nie te co trzeba... Czasem mnie to dobija ( zwłaszcza jak pędzę do roboty na złamanie karku ;p ) 


WŁASNA ŁYŻECZKA ;p

Tak noszę tę oto łyżeczkę w Hello Kitty zawsze ze sobą ;p. No co ;p Nigdy nie wiadomo kiedy będę mieć głoda i wpadnę na pomysła , że wszamałbym jakiś jogurcik albo lodzika ;p. Wtedy wyciągam własny sprzęt i nie ma problemu z konsumpcją ;p.



 KALENDARZ  I KOMÓRKA.

Prawdę mówiąc swojego iPhona noszę głównie w ręku xD . No co zawsze mam go w pogotowiu czasem jednak się nie da i na chwilę wędruje do torebki tylko po to , żebym obsesyjnie go sprawdzała czy nie mam jakiejś wiadomości na insta ,albo jakiegoś maila. Tak wiem to się nazywa nerwica natręctw, ale kiedy jest się świadomym tego typu zboczeń to już nie jest choroba umysłowa xD.  Bez kalendarza w moim wypadku się PO PROSTU NIE DA. Na szczęście mój obecny jest bardzo praktyczny  - Beauty Agenda dołączony do paletki TOO FACED. Prawdę mówiąc najlepszy planer ever <3 . Nie dość, że ładny to jeszcze cały miesiąc jest stworzony w postaci kwadratów , że widzę doskonale kiedy i gdzie mam akurat dyżur, kosmetyczkę , albo jakieś inne zobowiązania ;p. Zdecydowanie dużo łatwiej mi wszystko wtedy zaplanować i ogarnąć ;p.


 KOSMETYCZKA

Tak mam też małą "turystyczną" kosmetyczkę , którą po prostu wpycham do torebki i wiem ,że na bank wszystko w niej mam ;p. Szczotka travel saizowa z IKOO akurat się do niej nie mieści , ale umieściłam ją na zdjęciu ;p . W środku mam też inne pierdoły w stylu próbek perfum , próbek pasty do zębów, szczoteczki , tamponów i chusteczek jednorazowych , które dają w samolotach , ale już ich na zdjęcie nie wyciągałam , bo są jakoś mało fotogeniczne xD .  Jak widzicie kosmetyczkę mam również różową xD ( pod kolor torebki xD ) .


 CIENIE

Huda Beauty i warm obssesions to mój ostatni nabytek , muszę przyznać , że jak na tę wielkość posiada w sobie ogrom możliwości i maksimum jakości ( tak już zamówiłam następne kolory ;p)  Przedtem używałam cienia mineralnego z Neauty w pięknym perłowym kolorze, który robił nawet za rozświetlacz ;p. Jego rozświetlaczowa funkcja została jednak zastąpiona przez rozświetlacz Fenty Beauty od Rihanny i szczerze odradzam... Rozświetlacz z wibo ma lepszą jakość :D . Bardzo słaby błysk po nałożeniu drobinki mega się rozpraszają jakby napaćkane były i mocno się osypuję... Przereklamowany!. Cień z Rillakumą to mój osobisty fetysz ;p Do tej pory ani razu nie użyty , ale lubię sobie na niego popatrzeć żeby przypomnieć sobie kim jestem xD .


 Róż Benefit Galifornia to zdecydowanie mój typ ;p . Nie dość , że ma ładne opakowanie to jeszcze mój ulubiony pomarańczowy kolor :)  Pędzelek z Canmake noszę do malowania policzków , ma swój własny pokrowiec i świetnie się sprawdza w tej roli :)


 Nie dawno wykończyłam mikrotubkę kremu BB SKIN79 Hot Pink i teraz noszę również skinowe dziecko - Angry Cat . Bardzo go lubię :) Wygląda na mojej twarzy dobrze ;p i ma ładne opakowanie ;p Lubię to :D . Miniaturowy krem z filtrem z Hera to też jest mój MUST HAVE. Nie wychodzę z domu bez filtra , nawet jeżeli mam krem BB na twarzy. Mam taką małą obsesyjkę , że na twarzy musi być ochrona nawet w zimie ;p .


 Tusz w tej kosmetyczce to akurat Volume Million Lashes So Couture . Dostałam go kiedyś do zakupów i stwierdziłam, że nie będę wydawać go komuś innemu tylko sama będę używać ;p. Kiedyś kupowałam go gorąco i namiętnie , ale nie znałam FASIO. Teraz wszędzie indziej mam Fasio tu z sentymentu Loreala , jak się skończy znowu będzie Fasio, ale co tam ;p. Pomadkę mam z Too Faced w ładnym kolorowym odcieniu , który musiałam się nauczyć nakładać ;p. Na początku wychodziła mi z tego rzeź - szminka podkreślała skórki jakoś brzydko się rolowała ... Mega nieprzyjemne uczucie. Teraz jest ok , ale nie wrócę do niej jak się skończy ;p. Wsuwek i gumki do włosów chyba nikomu nie muszę prezentować :P .


Jeżeli kogoś ciekawi czego nie ujęłam na zdjęciach - to nie ma tu pieczątek ( mojej własnej i firmowej) , pęku długopisów , słuchawek do telefonu , powerbanku , stetoskopu , druczków L-4 , gumy orbit dla dzieci , chusteczek higienicznych i to chyba wszystko ? O Sorry zapomniałam o ładowarce do telefonu i od czasu do czasu jakiejś książki lub czasopisma żebym się nie nudziła ;p . Ostatnim moim nabytkiem są też krople do nawilżania oczu - co za cudowny wynalazek ;p
 BUT FIRST MEET BEAUTY! IV EDYCJA MEETBEAUTY 21.04-22.04.2018r.

BUT FIRST MEET BEAUTY! IV EDYCJA MEETBEAUTY 21.04-22.04.2018r.






Obstawiam , że opisów Meetbeauty macie powoli dość ;p . W sumie się nie dziwię ;p. Dlatego, żeby kopnąć leżącego dodam swój własny opisik a jakże ;p . To był mój pierwszy Meet. Jak wiecie z moich poprzednich gorzkich żali jakoś nie mieliśmy do siebie szczęścia do tej pory . Zniechęcona miałam nawet się nie zgłaszać , ale zostałam podpuszczona przez Ingę Black Liner ( która nota bene sama się nie zapisała picz!) i tak jakoś złożyłam swoje podanie . Nawet się zdziwiłam , że tym razem za pierwszym machem zostałam przyjęta i nawet lekko mnie połechtało ;p. Jak to powiedziała moja szczera do bólu Mamusia - wreszcie kopnął mnie zaszczyt ( po 3 latach xD ) . Tak mnie kopnął , że można powiedzieć pojechałam upojona własnym szczęściem ;p. Powiem Wam prawdę ;p Meet Beauty to przede wszystkim spotkanie ze starymi znajomymi ( w końcu każda z nas mieszka w innym rejonie Polski!) i poznanie nowych fantastycznych ludzi ( pozdrawiam Ewę - Orchideę :D nesa!  i Biszkopcika :D) .

Osobiście bawiłam się świetnie ;p. Podobał mi się hotel Lord ,choć wielkość łazienki 2x2 nieco mnie przygnębiała ,bo miałam wrażenie , że moje kopytka choć króciutkie to wystają zza drzwi kiedy siedzę na tronie ;p .  Mimo to było ładnie i stylowo ;p. Nie mam porównania co do poprzednich edycji więc mogę mało marudzić - wszak jak mówiłam akapit wyżej kopnął mnie zaszczyt , a darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby :D . Miałam też szczęście co do zapisów na warsztaty i dostałam się na wszystko co chciałam :) .

IV Edycję w moim wykonaniu rozpoczął panel "ogólny"o instagramie , który bardzo mi się podobał - dowiedziałam się sporo informacji , o których nie miałam zielonego pojęcia , a insta to aktualnie moja ulubiona socialka , ze względu na łatwość w prowadzeniu ;p. Następnie wystąpiła  Agwer opowiadając o tym jak zrobić dobre zdjęcia nie tylko na  instagram. Jak wiecie nienawidzę robić zdjęć i jest to moja pięta Achillesowa ( zawsze mam wrażenie , że są po postu do dupy xD ) , talentu nie mam więc chętnie słucham i oglądam osoby, które się na tym znają - a Agwer jak na pewno wiecie zna się na tym zajebiście - ma dziewczyna dryg  choć jak sama podaje jest samoukiem :D .


Potem potuptałam na warsztaty O2Skin gdzie ambasadorkami w większości były "moje dziewuchy" ;p - HeyItsAlexK , wroobela i Orchidea Magia Piękna :) .  Muszę przyznać, że prowadząca Iwona umiała "sprzedać" markę ;p. Zafascynowały mnie ich produkty z aktywnym 30%  tlenem i choć nie są to produkty Azjatyckie , a te w większości u mnie królują to te użyję poza kolejnością ;p . Aktywny tlen ma to do siebie , że może szczypać i dawać mega efekt chłodzenia ( i tak też było u mnie)  choć nie widać podrażnienia na twarzy. Użyłam otrzymane produkty tego samego dnia i muszę przyznać , że efekt , który dają jest... zaskakujący :D Miałam wrażenie, że moja skóra jest jak woda gazowana - musująca :D .


 

Niestety warsztaty Makijażowe Annabelle Minerals uważam za najmniej ciekawe. Monotonny głos prowadzącej powodował , że czułam się senna ;p Plus rozdrażnił mnie rozsypany na torebkę podkład , który... wżarł się w skórę (oczywiście torebki) jak minerał i nie mogę do tej pory porządnie go usunąć . Ech... minerałkom nadal mówię nie... I chyba tym razem na wieki. Oglądając makijaż wykonywany na warsztatach miałam wrażenie, że zajmuje więcej niż ten, który wykonuje standardowo , a efekt jak dla mnie był... NIJAKI . Nie był dla mnie zadowalający , a "triki" z mieszaniem różnych produktów , żeby uzyskać to co miała modelka na twarzy wydawał mi się po prostu absurdalny - nie po to kupuję produkty , żeby sama robić sobie tak naprawdę nowe. Zdecydowanie jestem zbyt leniwa na naturalną pielęgnację ;p


Pomiędzy warsztatami miałam tak mało czasu , żeby się nudzić, że z ofertami poszczególnych stoisk zapoznałam się dopiero na następny dzień i prawdę mówiąc było to bardzo inteligentne z mojej strony ;p . Dlaczego ? Bo nie było takiego ruchu na nich i mogłam spokojnie wszystko pomacać i porozmawiać z Hostessami . Zaskoczyło mnie to , że podchodząc do stoisk czułam się trochę jak w sklepie i na każdym zawsze coś jeszcze dostawałam "za free" , choć meetbeautowe torby i tak były wypchane po brzegi to jeszcze wróciłam z jeszcze jednym worem... Żałowałam i brakowało mi tu oczywiście "Azjatyckich" stoisk i w ogóle warsztatów w zakresie Asian Beauty . Nie chcę się narzucać , ale bardzo chętnie poprowadziłabym taki panel :D Hahaha...  Jednym Azjatyckim Akcentem w zakresie Asian Beauty był pakiet 3 maseczek Mediheal , który otrzymywałyśmy w meetowych paczkach , ale niestety nie było stoiska i nie mogłam sobie pogadać i rozwijać sheetowego tematu ;p. Kochani organizatorzy to może w przyszłym roku jakieś warsztaty z Mask Sheetami w roli głównej?

Po cichu zdradzę Wam , że Hello Asia vol. 3 jest w toku ;p i niebawem zacznę Wam zdradzać swoje przygotowania :) .

W niedzielę rano potuptałam na panel dotyczący hejtu , który słuchałam z przyjemnością , bo jest to temat "tabu" i mało jest poruszany w naszym świecie . Niewyparzona Pudernica , Anioł na resorach oraz BeautyBoy opowiadali swoje "patenty" na olanie hejterów i jak sobie z tym radzą i muszę przyznać, że tak naprawdę chodzi o to , żeby mieć twardą dupę i nie dać sobie wkręcić niczego ;p .


Niedzielne warsztaty to dla mnie przede wszystkim Paznokciowe z Pierre Rene prowadzone przez Candymonę , która była jak dla mnie fenomenalna :D . Nie dość, że wyglądała jak chodzący cukierek to jeszcze w sposób łatwy i przyjemny zaprezentowała nie tylko jak przygotować skórki pod paznokcie ale techniki zdobień. Jestem totalnym laikiem , a zrozumiałam co nieco  więc brawa dla nauczycielki :D . Prawdę mówiąc zapisałam się na warsztaty paznokciowe dla niej ;p i okazały się dla mnie najciekawsze i miałam największą frajdę w robieniu pazurów , które robiłam... PIERWSZY RAZ W ŻYCIU ;p. haha... Do tego w ramach dowcipu i ciekawostki musicie wiedzieć, że Pierre zorganizowało w trakcie konkurs na najlepsze zdobienie i... WYGRAŁAM  ( i obrosłam w piórka) ;p .  Normalnie pękam z dumy i prezentuje zwycięskie zdobienie ;p . Odkryłam nowy talent xD . Jak wiecie paznokcie robi mi zawsze kosmetyczka ;p . Więc zwycięski pakiet startowy będę stosować na swojej Mamie , która wyraziła ogromną chęć bycia królikiem doświadczalnym xD .




Ostatnim panelem były warsztaty Natura Syberica z własnym DIY w postaci peelingu. Bardzo podobała mi się historia oraz motto marki. Dowiedziałam się czym są dzikie zbiory oraz o tym dlaczego pochodzenie ma znaczenie i zrobiło to na mnie wrażenie . Jak wiecie jestem ignorantką jeżeli chodzi o naturalną pielęgnację więc wszystko wydawało mi się nowe i chłonęłam wszystko jak gąbka ;) No cóż naturalna pielęgnacja to dla mnie egzotyka :p .


Jeżeli chodzi o same stoiska - podobała mi się kreatywność w prezentowaniu i zachęcaniu marek do zapoznawania się z ich ofertą :) . Chętnie przymierzałam wianki ( Annabelle Minerals , Natura Syberica) , pozowałam na ściankach ( So CHIC , O2Skin)  oraz taplałam się w konsystencjach otwieranych produktów ( Efektima , Natura Syberica, Roger Cavallies) . Bawiłam się nawet w układanie kompozycji w skrzyneczce ( Annabelle Minerals) i wykonałam analizę stanu własnej skóry (Pollena Eva) , która potwierdziła to co podejrzewałam ;p. Mieliśmy nawet coś w rodzaju ekskluzywnego butiku z kosmetykami Pierre Rene . Udział w konkursach był przyjemnością i tak naprawdę zabawą , bo wszyscy "wygrywali" i nikt nie wychodził z pustymi rękoma . Każda marka chciała nam się pokazać z jak najlepszej strony i uważam , że doskonale im to wyszło :) . Mam nadzieję , że w przyszłym roku ponownie "zostanę kopnięta" ;p

















Następnym rzem pokażę Wam co przywiozłam ;p Jest tego tyle, że mam problem ze zrobieniem zdjęć xD


BREAKFAST TO BED - CZYLI NAJLEPSZE AZJATYCKIE LIMITED EDITION COSRX, MISSHA , THE SAEM , INNISFREE ,  HERA i inni

BREAKFAST TO BED - CZYLI NAJLEPSZE AZJATYCKIE LIMITED EDITION COSRX, MISSHA , THE SAEM , INNISFREE , HERA i inni

Na wszystkich blogach czytuję podsumowania - "ulubieńcy" , "makijażowe hity" itp. To czemu w ramach bycia Azjatofreakiem nie mam stworzyć własnego rankingu w oparciu o własne zbiory ;p. Gdyby coś nie było "dobre" to nie kupiłabym haha. Oczywiście jako miłośniczka stricte  infantylno-ładnych limitek uzbierałam trochę "strzępków" . Jeżeli oglądacie mnie to wiecie , że kiedyś kupowałam całe limitowane edycje - po prostu dla kolekcjonerstwa , a potem zwykle rozdawałam znajomym , bo samej szkoda mi było używać poza tymi mega praktycznymi jak np. oleje  z DHC . Teraz kupuję "fragmenty" , ale zwykle w więkciejszej ilości, bo nadal rozdaję xD , ale za to te , które zamierzam na pewno użyć xD . No chyba, że  cushiony z pokemonami z missha ... Te kupiłam , bo... Chciałam złapać je wszystkie xD . Więc usiądźcie dzisiaj wygodnie i oglądajcie ze mną zdjęcia ... Ładnych rzeczy ( nie do końca niezbędnie potrzebnych ;p ) . IDEALNE BREAKFAST TO BED ;p



Żeby napisać tego posta musiałam zrobić porządek xD a wierzcie mi jest to bardzo trudne chociaż ostatnio dorobiłam się nowej szafy w przedpokoju ;p  , w której zamierzam trzymać .. UBRANIA ;p. W ogóle muszę iść na totalny kosmetyczny detoks co jest mega trudne zwłaszcza jak się pomyśli ile jest promocji i pokus  , które sorry , ale nie sprzyjają redukcji zapasów , bo w końcu "jeść nie woła" ;p .

Czemu najlepsze limitki ? Bo moje xD .  Starałam się pozbierać tu wszystko co mam w ciągu ostatniego roku ;p .  Jak widzicie na pierwszy ogień idzie  świąteczna edycja cushionów Missha z pokemonami :) . Bardzo lubię pokemony i uważam, że motyw z tymi słodziakami jest bardzo wdzięczny do robienia wszelakich opakowań , nawet ostatnio ktoś ze znajomych w ramach dowcipu podesłał mi pika-car xD uważając , że pasuje do mnie idealnie :D .  Limitka o tyle dziwna i wyjątkowa, że nie można było dostać jej  Korei ( normalnie śmieszne co :D  Missha to koreańska marka )  , przeznaczona była na rynek Japoński i moje również pochodzą z Korei :)  Co do działania nie powiem Wam prawdę mówiąc bo wszystkie  rozdałam kumpelom xD . Obok macie maseczki z pokemonami również z Japonii. Muszę niestety powiedzieć, że były to dla mnie chyba najgorsze mask sheet ever... Poza ładnym nadrukiem nie miały w sobie nic więcej - esencja śmierdziała i kleiła się a sam materiał wyjątkowo NIE plastyczny i słabo trzymał mi się na twarzy. Szkoda , bo to pierwsze maski z pokemonami , które FAKTYCZNIE mają nadruk . Większość proponowanych mask sheet mają tylko pokemony na opakowaniu i nic więcej.



Jabłkowy cleansing foam z BCL to produkt , który pokochają te z Was , które mają tłustą trądzikową skórę.  Zawiera kwasy AHA i przepysznie pachnie jabłkiem . Mimo to jest to bardzo agresywny produkt i u takich sucharów jak ja w zbyt dużej ilości powoduje na twarzy pustynię .  Mimo to bardzo dobrze sprawdza się kiedy chcecie dogłębnie ( serio dogłębnie xD ) oczyścić skórę aż do skrzypienia .  Produkt dla twardzieli :D  .  Tu macie edycję ze Snow White , rok wcześniej miałam opakowanie z Hello Kitty ( było moim zdaniem ładniejsze niestety zdenkowane zostało już jakiś czas temu i foci nie mam ;(   chociaż pewnie jak gdzieś poszperacie na blogu to go znajdziecie bo jestem pewna , że zrobiłam jej gdzieś zdjęcie ;p  .


Tu macie rewelacyjny olej tsubaki Oshima w edycji z Hello Kitty :) . Najbardziej lubię ten Oshima ze względu na to , że  ma tradycyjną ponad 200 letnią recepturę więc jeżeli chcecie poczuć się jak Gejsze to musicie użyć właśnie tego produktu reszta to namiastki ;p . Nie spodziewajcie się super zapachu . Kamielia Japońska choć piękna jest bezwonnym kwiatem :( . 



The Face Shop  i Kakao Friends edition . Kakao Talk to koreański odpowidnik messegera i gadu-gadu w jednym z prześmiesznymi ikonkami ze zwierzakami . Tu inspiracją był Hudie Ryan czyli misiu na zdjęciu płyn do kąpieli z edycji i tint do ust w bryloczku :) . Kupiła je dla mnie Mint on Mars  kiedy odlatywała z Korei jak widzicie dostałam też to czego mocno szukałam w czasie swojego pobytu a był problem ze znalezieniem czyli - MAGNES na lodówkę z Seulu tu z uroczą kotką NEO . Kakao Friends są tak popularni, że mają swoje własne sklepy w Korei i można w nich dostać oczopląsu ;p . Japońskim odpowiednikiem Kakao jest Fine Line Firends również urocze zwierzaki ;p , które mają własne sklepy z gadżetami :) .


Innisfree co roku robi limitowaną edycję swojego legendarnego pudru zero sebum. Rok temu była to edycja emotikonkami w tym roku są to "szczęśliwe kamienie" 12 na każdy miesiąc . Szczerze mówiąc choć pudru nie używam to opakowanie w emotikonki bardzo mi się podobało. Szczęśliwe kamienie nie są już tak bardzo wpadające w oko.  Swoją emotkę miałam w Bomiboxie , którego nie kupuję od pół roku . W ramach dowcipu powiem Wam , że Bomi chce mnie chyba zachęcić do ponownego zakupu ich boxa , bo zamieściło po raz kolejny moje zdjęcie z instagrama na swoim koncie.  Drażni mnie jednak miesięczne opóźnienie z dostawą i horrendalna wysyłka - 20$ ( przy koszcie boxa 37$) .


Kanebo SuiSai i urocza limitka z Tsum Tsum skradła moje serce i wiedziałam , że muszę ją kupić :) . Kapsułki wielkości 10 gr zawierają puder enzymatyczny .  Limitka była tak trudna do dostania, że musiałam ostatecznie kupić ją na eBay za 2 razy tyle co jest warta . Ci którzy myślą, że produkt wielkości 10 gr jest guzik wart są w błędzie , bo doskonale oczyszcza i peelinguję cerę . W gratisie dołączony był także travel saize olej do demakijażu .


Uuuu... Tu macie limitkę ,  na którą uwielbiam .... patrzeć :D . Mowa tu współpracy Sailr Moon i Maquillage od Shiseido . Maquillage to wyższa półka kolorówkowa w Japonii. Osobiście kocham ich bazę z filtrem UV , którą używam gorąco i namiętnie zwłaszcza  sezonie letnim . Puder w kamieniu zatrzymałam do swojej Sailorkowej kolekcji . Tak zbieram kosmetyki z Sailor Moon ;p po to tylko , żeby je mieć i patrzeć na nie xD . Chociaż eyelinery różdżki ( to serduszko poniżej) to zdecydowanie jedne z najlepszych eyelinerów , które miałam w swoich łapkach ;p




Kolejne Hello Kitty Edition tym razem mojego ulubionem Eye & Lip Makeup Remover z Bifesta , którą uważam za najlepszą dwufazę ever . Kupuję regularnie i musze przyznać, że bardzo się ucieszyłam kiedy okazało się , że zrobili nie tylko hellokitowe opakowanie ale i większe o 50 ml . Wiem , że się powtarzam , ale Bifesta to płyn do zadań specjalnych szczególnie jeżeli macie problem z łatwym podrażnieniem oczu w czasie demakijażu plus pozostawia delikatną warstewkę ochronną na powiece nie przesuszając oczu .  Kocham :p .


Apieu i Bono Bono to szczerze mówiąc chyba najtańsza limitka jaką miałam xD  Koszt poszczególnych produktów z serii to między 15-25 zł a urocze opakowania z Bono w kolorze niebieskim to po prostu boskie doznania estetyczne :D .


Tak Hello Kitty nigdy dość ;p . Wicie czemu w Japonii tyle Hello Kitty ?  Hello Kitty to tak naprawdę Japanese Bobtail czyli narodowy kot Japonii. Możecie często zobaczyć tego kota jako Maneki Neko czyli kota z uniesioną łapką na szczęście . Japoński Bobtail to tak naprawdę.... Kot bez ogona. W wyniku mutacji genu ma zamiast tego taką puchatą kulkę . W Japonii wyglądały tak w większości uliczne koty , niestety po wojnie Bobtaile praktycznie były na wyginięciu i aktualnie to rzadka i cenna rasa . Chętnie kupiłabym takiego kota ;p . Tylko w Polsce są nie do kupienia ;(  . Produkty na zdjęciu to mleczko , pianka i lotion z Sana . Produkty z Sana są oparte na Soji   , która jest cenionym zarówno produktem spożywczym jak i pielęgnacyjnym właśnie w Japonii.


Waouh i Hera to piękna droga limited Edition. Hera obok Su:m 37 i OHUI to jedna z luksusowych koreańskich marek kosmetycznych .  Do paletki i pędzli ( które trochę śmierdzą chińszczyzną xD )  .  Dołączone były również miniaturki ich sztandarowych produktów , które używam w trakcie wyjazdów ( bardzo oszczędnie prawdę mówiąc xD )  .  Paletka jest przepiękna i głównie na nią patrzę ;p , a pędzle traktuje trochę jak dodatek dla Lalek Barbie xD .


Gdzie jest Nemo?  THE SAEM obok THE FACESHOP postawił na limitki inspirowane bajkami amerykańskich gigantów i to był strzał w dziesiątkę. W Korei było bardzo trudno je dostać. Mint on Mars opowiadała mi , że musiała przeszukiwać kilka sklepów stacjonarnych , aż jakaś ekspedientka wyda jej spod lady ukryte skarby ;p . Prawdę mówiąc później było łatwiej dostać je w sklepach z koreańskimi kosmetykami skierowanymi na rynek zachodni niż w rodzimych koreańskich. Jakoś zachodni klienci podchodzą z większym dystansem do zakupów ;p . Może dlatego , że u nas te motywy są bardziej oklepane ? 


Jak  widzicie mam z  serii pomadkę ( którą jak wykręcicie to nie da się wkręcić xD i jest to fabryczny pomysł ;p . Paletkę cieni oraz paletkę korektorów :) . Kolejne produkty z cyklu - "lubię je mieć i na nie patrzeć" za pewne za jakiś czas powędrują w czyjeś ręce :D





COSRX & Marymond to kooperacja "ładna puszka" dla płatków nawilżających ( niebieskie)  i z kwasem AHA ( czerwone) . Niczym innym ta limitka się nie różni od standardowych . Nie jest to nowy produkt ani nic w tym stylu po prostu "podrasowali opakowanie" , ale jak dla mnie wystarczyło ;p Zwłaszcza , że ciężko było je dostać ;p  i znowu opierałam się na swojej znajomości z Mint on Mars ( co ta dziewczyna ze mną miała hahah ) .



Walizeczka z Peri Pera pełna miniatur ich dobrodziejstw to muszę przyznać mój osobisty fetysz ;p Skojarzenie z Lalką Barbie na wakacjach towarzyszy mi zawsze kiedy na nią patrzę ;p . Naklejki były w zestawi i można było sobie samemu okleić ją jak się chciało ;p  . W skład zestawu wchodzi ich wspaniały TINT najlepszy ever , który działa JAK PRAWDZIWY TINT czyli barwnik wżerający się w skórę ;p . Lakiery do ust ( matowe) , korektor i podkład .


To już moja ostatnia limitka. Dostałam ją od Madzi IloveDots na urodziny i mega się cieszę ;p. Innisfree i Snopy .  Szkoda tylko , że seria Orchid nie miała nadrukowanych na opakowaniu Snopków a tylko kosmetyczkę , ale co tam ;p. Mój Ci on ;p . W końcu Snopy jest Beaglem haha .


Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - TWOJE ŹRÓDŁO URODY akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok” i jest on rozwinięciem tematu miesiąca kwietnia „Breakfast to bed”. Linki do innych publikacji kwietniowych znajdziesz TU.

W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
Copyright © 2016 interendo , Blogger