NOWOŚCI KWIETNIA i MAJA . HAUL I PREZENTY CZYLI TO CO TYGYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ ;p

NOWOŚCI KWIETNIA i MAJA . HAUL I PREZENTY CZYLI TO CO TYGYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ ;p


W czerwcu jakoś mi pisanie nie idzie. I nie jest to efekt lenistwa , a totalnego braku czasu. Miałam kursy specjalizacyjne i staże też niestety specjalizacyjne , na które musiałam dojeżdżać i wstawać o 5 rano co mnie lekko demotywowało do czegokolwiek  ;/ O tak nawet miałam nową porę snu - 21 xD . A i tak chodziłam jak zombie.  Kwiecień i Maj były bardzo bogate w nowości. Nie mam tu nawet wszystkich zdjęć więc pewnie wsadzę je w nowości czerwca , bo i tak jest tu tego ogrom. 

Będzie tu przede wszystkim jak ? Ano Chaotycznie. Miało być mniej wyszło jak zwykle. I to cholerna jasna bardzo mocno jak zwykle ... Zresztą można zobaczyć na poniższych obrazkach. Podróże i wyjazdy nie sprzyjają minimalizmowi ;p. Bierze się niby małą walizeczkę żeby nie za ciężko było i żeby kosmetyczka się zmieściła ;p a potem ZONK... Zapraszam do mojego małego rozpustnego skarbca ;p . 

Na pierwszy ogień poszła jednorożcowa paczka . Be  unique as unicorn ! (Chyba z wrażenia zmienię nazwę tego bloga xD ) następnym razem będzie łeb jednorożca nie Hello Kitty :p ( chociaż niestety nie mogę sobie pozwolić na stratę twarzy xD haha . Magicznego zwierzaka w tych miesiącach było dużo a nawet śmiałabym rzec za dużo ... Normalnie pierdolca dostałam i moje otoczenie też ;p . U góry na pierwszym zdjęciu macie prezent od Kasi @myskinstoryy . Najbardziej cudna jest opaska z jednorożcem , w której wyglądam jak Teletubies xD O mamo... 

Żeby jednorożców nie było za mało tu już moje własne zamówienie Too Faced z Sephory :p Po raz kolejny mówię Wam - o matko jak ja lubię patrzeć na zbiór moich paltek xD Haha . Ta pójdzie do rozdania urodzinowego :) ( tak interendo ma już 3 latka  więc już sięgam bródką ponad stół :D . Tęczowy rozświetlacz podarowałam Secetaddiction , ale poczta jak zwykle wykazała się niesamowitym wprost talentem i przyszedł do niej w totalnej rozsypce ;/  Uratowała go jedna i teraz jest very unique ( as uniqorn :D


Jakby jednorożców było Wam za mało to poniżej macie limitkę z colourpop z My Little Pony ;p . Błyszczyki były tak oczojebne , że powędrowały w ręce najbardziej mi znanej Papugi z LoroParku haha czyli Ewki Orchidei :D .


Zestaw z Huda Beauty ostatecznie tez trafił w jej ręce . Pomalowałam się nim dwa razy i doszłam do wniosku , że to jednak nie mój odcień i źle się w nim czuję . Widziałam jednak że są "nowe" usta w odcieniu bardziej pomarańczowym , więc może tym razem zaiskrzy ?


O tak kolejny zestaw w stylu - "pomadka na dzisiaj" pomadka z serduszkiem to limitka z Guerlain "KISS KISS" i jest po prostu boska - daje kolor , który bardzo lubię "my lips but better" , Dior to Rose Rose , który kupiłam  dlatego, że moja koleżanka z pracy ma identyczną , ale stwierdzam , że tak doskonale jak ona nikt inny nie wygląda i ostatecznie trafi w jej ręce ;p. Givenchy to typowy nude ,który też mi przypasował ;p , a jakże :D .


Poniżej tegoroczny box z Sephory w wersji koreańskiej . Było dużo głosów na nie , ale osobiści przypadł mi do gustu :) . Mianiaturki wykorzystam w swoich wypadach , a mask sheet trafi czy tak czy tak na moją twarz :p .



Nowe etui na mojego iphone musiały być oczywiście w Sailor Moon . To zdecydowanie moje zboczenie ;p. Hahah.


Becca i paleta rozświetlaczy Ocean Jewels to dozgonna miłość i odkrycie nowej jakości rozświetlenia. Przepiękne opakowanie kryje w sobie 5 kolorów rozświetlaczy , które używam razem. Na twarzy rozświetlenie jest tak piękne i subtelne , że nie mogę się nadziwić, że twarz może tak dobrze wyglądać ;p . Największy efekt wow jest kiedy patrzę na swoje odbicie w szybie  - serio xD . Wiem , że to śmiesznie brzmi , ale to prawda xD . Smugi rozświetlenia żarzą się w odbiciu jak lamki solarne :D . Piękne , piękne i jeszcze raz piękne!



O matko.... Maski z THE OOZOO.... Te kapsułkowe mogę szczerze polecić - bardzo dobre działanie , ale te strzykawkowe... Masakra... Dostałam pierwszy raz w życiu reakcji alergicznej , która przez ponad tydzień nie chciała , ze mnie zejść... Drobne surowicze kropki upstrzone wszędzie tam gdzie nasmarowałam się esencją głównie widoczne i uporczywe na dekolcie ( nigdy w życiu nie miałam wysypki w tym miejscu! ) . Cena w Sephorze po prostu boli 39zł , a kupowałam je na koreańskiej stronie za uwaga 1,5 dolara.... Do tego esencja w mojej opinii śmierdzi , co strasznie uprzykrza mi używanie plus trafiła się jedna maska źle wykrojona - bez wycięcia na nos... Wstyd i hańba. Jestem na nie.


O nowości Bentona czyli Cacao Moist and Mild Toner mieliście okazję przeczytać w osobnym poście - TUTAJ!


Piankę z Hada Labo dostałam w rozdaniu organizowanym na instagramie . Jest bardzo podobna do wersji Japońskiej i niestety ma też jej wady - dość duże przesuszenie twarz i pieczenie kiedy dostanie się do oka.


Portfelik Galante mogliście zobaczyć w czasie mojego posta o zawartości torebki - TUTAJ!


Maski kibica ze SKIN79 trafiły do mnie z okazji rozdania na instagramie i miałam okazję użyć ich z moim mężem ;p . Jakość bardzo skinowa , więc ten kto zna firmę i ich mask sheety ten wie o co mi chodzi :D .


Poniżej i powyżej macie prezenty z Meet Beauty - moją relację możecie przeczytać TUTAJ!











Paletki z Nabla , które niedawno robiły furrorę poszły do rozdania, bo stwierdziłam, że chyba już dość zasilania mojej "wizualnej" kolekcji xD . ( choć od przybytku głowa nie boli ;p) . W mojej opinii zdecydowanie wygrywa Dreamy , choć opakowanie bardziej w moim guście ma Soul Blooming.


Kolejne Sephorowości ;p czyli maseczka bąblująca Tako od tony moly. Niestety z przykrością muszę przyznać , że maseczka jest... DOBRA . Nie lubię Tonego , ale jest to już drugi produkt , który bardzo przypadł mi do gustu i to jest straszne xD . Serio xD . Mam z tego powodu depresję , że tak ją lubię xD . Ma ładny zapach , przyjemną pudingowo-mussową konsystencję i przyjemne bąblujące działanie :) . No i oczywiście to urocze opakowanko ;p


Eh... Boscia... Najdroższe moje rozczarowanie. Maseczka peel-off to nic innego jak 10 razy droższy pilaten i jego black mask . Nie zauważyłam jakiś zajebistych efektów xD . Prawdę mówiąc nic nie zauważyłam . Pudding za to oprócz ładnej nazwy ma działanie jak każda inna maska z glinką tylko też jest 10x droższy . Strata kasy . Poszły już w świat.


Juicy Shaker z Lancome to muszę przyznać małe perełki :) . Apetycznie pachną , nadają subtelne kolorki i ładnie pielęgnują usta :) . Kupione na wyprzedaży w Sephorze i jestem bardzo zadowolona z ich posiadania ;p .


Tu macie dwie paletki Peaches z Too Faced. Tak mam pierdolca na punkcie tej firmy i paletek do makijażu. Mattes kupiła dla mnie rok temu koleżanka , a white peach kupiłam w tym roku ;p. Prawdę mówiąc w mojej opinni white peach jest ładniejsza niż mattes . Obie mają u mnie minus za to , że NIE PACHNĄ!!


O matko... Tu jest moje makijażowe objawienie czyli maluch z Huda Beauty warm obssesions. Mam już zrobione zdjęcia pozostałych cacuszek w tym dwóch nowych , ale nie ujrzycie ich tutaj ;p . Prawdę mówiąc to są aktualnie jedyne paletki , którymi się maluję xD i robię to z ogromną przyjemnością , bo konsystencje i pigmentację mają wyjątkową to samo z trwałością. Są do tego przyjemnie malutkie i bogate w kolory więc mieszczą się praktycznie wszędzie :) . 

Zoeva Carmel Melange trafił w prezencie dla koleżanki , widziałam, że w Sephorze są teraz urocze miniaturki paletek od których aż ciężko odwrócić wzrok takie są kuszące ;p .


Kolejny Too Faced i Diamond Light ;p . Pomysł i opakowanko ma przednie . Niestety praca z nim to koszmar... Serio. Jest tak twardy , że pędzel to chyba powinien być zrobiony ze szczoty ryżowej xD . Najlepiej nakładać go palcem :D .


Och Giorgio Armani i Si Passione czyli nowy zapach , który  gdyby był trochę trwalszy na pewno byłby jeszcze lepszy. Mam ostatnio fazę na zapachy. Nie da się niestety tego ukryć ;p . Kupiłam ich w ostatnim czasie sporo i nie zanosi się na przestanie ;p. Somebody Stop Me ! Sasasasa ;p Ciekawe na iperfumy była boska promocja z piękną kosmetyczką w gratisie - moja Mama już się do niej przyssała :D  i na bank już nie odda :D.


Poniższy zestaw makijażowy dostałam od Olki Heyitsalexk . Było tam jeszcze więcej rzeczy , ale nie mieściły mi się kadr xD .


Piękną piżamkę w Hello Kitty dostałam od mojej blogomamusi :D Moniki :D . Kocham ją ;p. Wiecie, że brakowało mi porządnej piżamy w Hello Kitty ? Skandal :D . Gadżety "żarciowe" w Hello Kitty trafią na Hello Asia vol. 3 więc idealnie :p.


Kolczyki z Sotho musiały być moje. No sami popatrzcie kogo Wam przypominają ? No tak Czarodziejka z Księżyca miała identyczne :D . Serio :D Od razu się zakocham gdy je tylko zobaczyłam ... Mrau!


Na koniec cudowny myjacz z Heimish . Nie wiedziałam , że go tak pokocham . Poprzednio moja styczność z Heimish i All Clean Balm była niewypałem . Niestety... All Clean Green Foam to bardzo delikatny nieprzesuszający myjacz o konsystencji żelowej . Ma idealne ph 5,5 słabo się pieni i nie podrażnia skóry . Jest nawet lepszy od low ph z COSRX choć lubię obydwa :D .




Tym razem koniec męczenia was moimi newsami ;p. Oczywiście to nie koniec i pewnie  w przyszłym miechu pokażę Wam znowu Maj xD .
O czekoladzie w płynie co nie tuczy ;) BENTON : CACAO MOIST AND MILD TONER

O czekoladzie w płynie co nie tuczy ;) BENTON : CACAO MOIST AND MILD TONER



 Jestem czekoladożerna . Mogłabym nawet chodzić na anonimowe spotkania czekoholików i na bank spotkałabym tam wielu znajomych :D. Czekolada nie pyta ona rozumie ;p. Dlatego czy mogłabym nie połakomić się na najnowsze dziecko BENTON czyli Cacao Moist and Mild Toner ? Przecież to byłaby zbrodnia przeciwko własnemu ja ;p . W tym wypadku mam jednak cholerne szczęście - płynna czekolada , która nie tuczy ;p. Czy można chcieć czegoś więcej ? hahah ( tylko żeby w realu czekoladki też były takie light ;p razem z moim tyłeczkiem xD ) . 


Cacao Moist and Mild Toner 150ml to już 3 produkt z tej serii - pierwszy był żelowiasty krem , drugie serum . Cała seria skierowana jest do osób zarówno z tłustą jak i suchą skórą , a wszystko dzięki bardzo lekkiej wodnistej konsystencji , która nie jest komedogenna. Jestem ciekawa czy Benton pokusi się o piankę z serii i filtr do twarzy ( zwłaszcza filtr mógłby być interesujący -przecież stary patent to opalanie się na masło kakaowe ;p ) .Toner jest   proponowany jako drugi etap zaraz po umyciu twarzy ( pH produktu to 6 ) . Skóra doskonale go spija nie pozostawiając niczego przygotowując jednocześnie cerę na wchłanianie cięższych konsystencji . Nie trzeba martwić się o świeżość makijażu - absolutnie nie skraca jego trwałości wręcz przeciwnie - dzięki odpowiedniemu nawodnieniu skóry wydłuża jego trwałość.  Duży plus za to , że nie klei się ( nie znoszę tego ;p) , może być z powodzeniem używany przez cały rok .


O tak Benton wymaga zdjęć "przed i po" więc na dole macie takie xD . Nie ma to jak straszyć własną paszczą bez makijażu xD .
 

 Być może na zdjęciach nie widać tego dokładnie , ale zaraz po zmyciu makijażu moja twarz jest bardziej zaczerwieniona , po użyciu ładnie ukojona i bardziej "napita" ;p
 

Pokaż kotku co masz w środku :



Co będziemy się czarować prym tu wiedzie - KAKAO xD  .  Mamy tu ekstrakt z samego kakao , który jest bogaty w antykosydanty i polifenole , w praktyce bardo dobrze nawilża i wygładza cerę . Wyciąg z nasion kakaowca - redukuje szkodliwe rodniki i zanieczyszczenia  i ostatni wyciąg z kwiatów kakaowca , który stanowi klucz do odpowiedniego nawilżenia . Co ciekawe THEOBROMA w tłumaczeniu oznacza POKARM BOGÓW , jest to nazwa pod którą znali kakaowiec Majowie :) 

PODSUMOWUJĄC:

Jest to produkt dedykowany : 
- cerze suchej pozbawionej równowagi wodnej
-cerze tłustej , która potrzebuje lekkich konsystencji
-skórze , która potrzebuje tonizacji z łagodnym nawilżeniem
-skórze potrzebującej odżywienia
- cerze wrażliwej , która łatwo ulega podrażnieniu i na rażeniu na szkodliwe czynniki zewnętrzne 
-cerze ściągniętej i przesuszonej

YOU ARE MY  INSPIRATION : CO WARTO KUPIĆ Z JAPOŃSKICH KOSMETYKÓW? CZYLI LECĄC DO JAPONII PAMIĘTAJ O!

YOU ARE MY INSPIRATION : CO WARTO KUPIĆ Z JAPOŃSKICH KOSMETYKÓW? CZYLI LECĄC DO JAPONII PAMIĘTAJ O!



Dla mnie Azjatycka Pielęgnacja nie ogranicza się tylko do Korei , bo  bardzo lubię również produkty Japońskie , które mam wrażenie , że nawet często sprawdzają się u mnie lepiej niż te Koreańskie . Jakiś czas temu nawet usłyszałam ciekawą opinię na ten  temat : w Korei jest ogromna rywalizacja dlatego też stawia się na innowacyjność ( im większe dziwactwo , które przyciąga klienta tym lepiej) niż na jakość , przeciwnie niż w Japonii - tu więcej jest tradycyjnych receptur i wysoka jakość produktów.  Mam także swoich wybitnych ulubieńców , których kupuję NOTORYCZNIE i nie zamierzam z nich rezygnować . Z koreańskich produktów mam mniej takich faworytów , a więcej zabawy z limitowanymi edycjami ;p .  Przedstawiam więc listę co warto kupić lecąc do Japonii ;) . Zostałam o to zapytana jakiś czas temu i sądzę, że pora przedstawić własne propozycję ;p . Pamiętajcie , że są to produkty , które stosuję JA , SAMA DLA SIEBIE zgodne z moim osobistym kanonem pielęgnacyjnym ;) . Kupuję praktycznie wszystko u Agi - BERDEVER.PL .  Aga jest tym typem człowieka , który pogada z Wami po przyjacielsku i odpowiednio doradzi - zna się na tym dziewczyna :D Gro moich ulubieńców poleciła mi ona :D .

 

Na pierwszym zdjęciu macie Krem Od KIKU-MASAMUNE KOME AND HAKKO MOISTURE GEL- jest to u mnie stosunkowo niedawny nabytek i zastanawiam się do tej pory - CZEMU TO TYLE TRWAŁO? W końcu w ofercie jest już długo;p  . Sama nie wiem jak to się stało , że ten święty żelowy Gral dopiero od niedawna stał się moją własnością ;p Z pozoru zwykły żel bez zapachu , ale po nałożeniu ma w sobie coś co powoduje, że zamienia się w wodę i skóra łakomie spija go do zera pozostawiając twarz napojoną, ale nie tłustą i lepiącą się. Cera jest po prostu... Gładka ( jak arystokratka) . Bardzo duże opakowanie 150 g rekompensuje jego niestety ale sporą cenę ( w Berdever możecie kupić też 10g próbkę , która spokojnie starczy na wiele użyć ;p) . W składzie wyciąg ze sfermentowanego ryżu , sake i drożdży ,witamina C ( ale bez przesady ;p) , arbutyna i kwas hialuronowy - to się musiało po prostu udać ;). 


HADA LABO sorry , ale tylko z Japonii ;p . Zresztą za jakiś czas napiszę Wam dlaczego , bo już nawet foty zrobiłam i zabieram się do tego jak sójka za morze ;p. Aktualnie moją ulubioną wersją jest niebieska PREMIUM z kwasem traneksamowym bo oprócz 5 rodzajów cząsteczek kwasu hialuronowego w tym cząsteczek NANO ma wspomniany kwas , który ma właściwości przyspieszające gojenie ran oraz rozjaśnianie plam przebarwieniowych . Ma też gęstszą i bardziej mleczną konsystencję  dzięki czemu to aktualnie moja ulubiona wersja :) . Prawdę mówiąc co do Japońskiej Hady to lubię każdą wersję , ale sądząc po działaniu to aktualnie mój nr 1 :) . 



OLEJ do demakijażu Z DHC śmiem twierdzić , że obok jabłkowego oleju z BCL , który pachnie smacznym jabłuszkiem i ma kwasy AHA to mój ulubiony olej . Pachnie oliwą z oliwek i też ma podobną konsystencję . Ma naturalny skład i dobrze emulguje w kontakcie z wodą . Skóra po nim nie jest przesuszona ani skrzypiąca , ale ładnie oczyszczona i napięta . Bardzo dobrze radzi sobie z wszelakimi nieczystościami w tym z wodoodpornym makijażem i nie powoduje u mnie mgły jeżeli chcę zdemakijażować oczy . Wydawany w dwóch wersjach - dużej 200 ml i turystycznej 70 ml z wygodnym dozownikiem .



Wspominałam Wam już o cudownym oleju BCL , teraz czas na myjacze z tej samej firmy.  Foaming cleanser z BCL jak większość produktów z tej firmy charakteryzuje się się obecnością kwasów AHA i pięknym apetycznym zapachem jabłka. Pianka ma jednak to do siebie , że jeżeli macie skórę suchą używałabym jej z umiarem bo jest to produkt w stylu "skrzypi z czystości" . Najlepiej spienić na siateczce - jest wtedy mniej inwazyjna . Osobiście stosuję jej max 3 razy w tygodniu z wyżej wymienionych powodów, ale jeżeli macie skórę tłustą skłonną do zanieczyszczeń bardzo się z nią polubicie nie tylko za piękny zapach :) .


Och wersja bezsilikonowa z TSUBAKI SHISEIDO sama nie wiem , którą wersję lubię bardziej ;p chyba różową , ale ze względu na sympatię z kolorem xD . Moje włosy bardzo lubią TSUBAKI , niezależnie od koloru i serii. Teraz wyszły dwie nowe - biało-różowa i biało-niebieska i na bank wiem , że moje włosy będą ją lubić. Wersja bezsilikonów niby ich nie ma , a moje  włosy i tak są po nich pięknie wygładzone i dociążone . Mają duże 500 ml opakowania i możliwość dokupowania samych uzupełnień choć prawdę mówiąc często używam i tak w samych woreczkach ;p. Kiedy kupuje TSUBAKI wyciągam wtedy kiedy wiem, że moje włosy muszą mieć kopa pielęgnacyjnego ;p


Kolejnym dzieckiem Shiseido z serii TSUBAKI jest złota maska do włosów , którą też ubóstwiam i trzymam na specjalne okazje ;p. Włosy są po niej mięciutkie jak u dziecka i zdrowo lśniące :) . 

Z tego samego zdjęcia na szczególną uwagę zasługuje też filtr UV GEL z EVERMERE - bardzo delikatny w konsystencji i niezawierający alkoholu , który wspaniale nawilża skórę i współgra z makijażem nie skracając jego świeżości . Ma też całkiem sporą tubkę i nie bieli czego nie cierpię. Nie powoduje też u mnie pieczenia twarzy ani żadnych przykrych reakcji alergicznych a już niestety miałam i takie sytuacje.


KAMINOMOTO czyli wcierka do włosów. Opinię ( przynajmniej te szczere xD ) są o nim różne . Części osób pomaga wzmocnić włosy , uchronić je przed wypadaniem i spowodować szybszy wzrost . U części nie. Moje włosy lubią Kaminomoto , ale najbardziej tę wersję , która jest przeznaczona na rynek europejski. Mimo to uważam , że warto spróbować obie , żeby wiedzieć co dla nas lepsze ;p. Uwaga osoby o delikatnej skórze - ma w składzie alkohol i może wysuszać skalp choć sama u siebie nigdy tego nie zauważyłam.



Tak znowu będę gadać i podniecać się BIFESTA eye make up Remover  czyli dwufazowy płyn do demakijażu. Po prostu moje oczy najbardziej ją lubią i tolerują jak zwykłą wodę ;p. Radzi sobie rewelacyjnie z wszelakimi wodopornościami , wodopornościami itp. nie zdziera z oczu delikatnej warstwy ochronnej a wręcz przeciwnie pozostawia delikatną tłuszczową warstewkę ochronną . Kocham ją za te delikatność w pielęgnacji, a zarazem skuteczność . Do tego nie ma mdłego zapachu tylko obojętna w woni. Sama nie wiem ile już zdenkowałam opakowań i ciągle denkuje następne ;p.



Wiem co myślicie ... ZNOWU TSUBAKI ;p Tak w Japonii można się zrzygać trochę tym kwiatem xD . W sumie nawet nie można , bo nie ma zapachu xD. Piękno włosów Gejsz jest zawdzięczane właśnie temu olejowi , który jest olejem wchłanialnym w strukturę włosa oraz nawilżającym. Podobno jest to olej przeznaczony do włosów niskoporowatych , bo może powodować rozchylenie łusek włosa i jego spuszenie , ale jakoś nigdy tego u siebie nie zauważyłam ;p. Nie liczcie jednak na wygładzenie końcówek - to nie silikon xD . Używam go jako dodatek do masek do włosów ,albo nawet do pielęgnacji rzęs jako odżywka . Myślę, że ten z OSHIMA jest najlepszy ze względu na długą ponad 200-letnią tradycję w pozyskiwaniu . Tak naprawdę do kwintesencja TSUBAKI :)



KANEBO SUISAI BEAUTY CLEAR POWDER to dowód na to jak w minimum produktu może kryć się maksimum działania . Malutkie kubeczki wielkości 10 gr mają w sobie odrobinę pudru enzymatycznego , który w starciu z wodą zamienia się myjącą papkę. Nie radziłabym używać więcej ;p . Może przesuszyć na maksa ;p. Kubeczki są idealne do transportu . Szybkie w działaniu zwłaszcza jeżeli wysypie Was po zmianie wody - na bank sobie spokojnie z tym poradzi :D .


Filtry to u mnie podstawa . Zresztą tak naprawdę nie ma Azjatyckiej pielęgnacji bez filtrów. Ona bez SPF nie istnieje xD . Często eksperymentuje z filtrami - lubię lekkie , niebielące konsystencje, które szybko się wchłaniają i dobrze współgrają z makijażem . Nie stosuję filtrów mineralnych , bo po prostu moja skóra za nimi nie przepada - są dla mnie komedogenne. Głównym minusem Azjatyckich filtrów jest ich CENA . Dlatego w chwilach kiedy nie testuje akurat z jakimś nowym filtrem zawsze wracam do BIORE . Biore ma dwie wersje - Watery Gel  i Watery Essence  . Obydwa darzę miłością wzajemną ;p. Watery Gel jest bardziej wodnisty i ma bardziej "twarde" opakowanie . Wydaję mi się też, że przez swoją konsystencję jest bardziej wydajny i używam go mniej co niestety ale jednak przy filtrowaniu nie jest do końca "wskazane" ( filtry wg badań powinno nakładać się grubą szpachlą xD ok 1 cm xD toć to niemożliwe) . Watery essence to taki lekki żel o bardzo gładkiej konsystencji , którego zużywam zdecydowanie więcej i szybciej się kończy . Mam dylemat , który wolę bardziej...


KEANA a w sumie ISHIZAWA KEANA BAKING  powder wash to kolejny peeling w proszku ;p. Dostałam jakiś czas temu od Agi w prezencie i od tego czasu używam gorąco  i namiętnie i zastanawiam się czy kiedykolwiek się skończy ? Butelka jest ogromna - 100 g przy tak intensywnym działaniu - najlepiej wysypać proszek na rękę i zwilżyć wodą tworząc pianę  inaczej może być za mocny , zużywa się go w miko ilościach ;p Co ciekawe czerwone opakowanie to wersja dla dziewczynek jest jeszcze niebieska dla chłopców i podejrzewam , że jest jeszcze silniejsza...Polecam wszystkim fanom peelingów  , nie tylko tym co mają tłustą cerę i problemy skórne ;p


Aktualnie moje ukochane 2 bazy pod makijaż czyli Maquillaqe Shiseido i Cezanne . Główną wadą Maquillage jest jej cena... Za jeden taki można kupić 3 Cezanne . Bazy Japońskie są bardzo dobre. W niczym nie przypominają tych europejskich silikonowych szpachli... Mają bardzo lekkie konsystencje , a po nałożeniu mam wrażenie lekkiego rozjaśnienia cery jak kremu CC . Do tego mają SPF 25 i PA +++ . Cezanne jest bazą bardziej nawilżającą w mojej opinii . Maquillage na bank ma w składzie alkohol i używam go w porze letniej , bo zdecydowanie działa wtedy mniej przesuszająco . Nie dziwi mnie , że Cezanne dostało nagrodę w rankingu Cosme - bardzo wysoka jakość produktu w stosunku do ceny. Bardzo dobry tańszy zamiennik Maquillage .



Eh... Me , Myself and FASIO. To jest miłość dozgonna. Od czasu kiedy go kupiłam ponad 2 lata temu kupuję tylko kolejne opakowania w ilości hurtowej . Najśmieszniejsze jest to, że zaraziłam tym koleżanki w pracy i jak zamawiam sobie muszę zamówić większą ilość jeszcze im... Fasio jest wodoodporne i jeżeli nie macie pod ręką czegoś dobrego do zmycia - patrz Bifesta lub olej nie ma opcji , żeby je usunąć. Ma klasyczną szczoteczkę wygiętą w literę C i głęboko czarny tusz. Z Fasio da się zrobić wszystko - wydłużyć, podkręcić , pogrubić i co tam jeszcze chcesz ;p. Nie trzeba się też nie wiadomo jak z tym bawić -efekt jest od razu ;p . Problem tylko ze zmyciem xD. Uwaga też jak się malujecie i upaciacie sobie np. powiekę - trzeba od razu zmywać bo pieruńsko szybko zastyga na amen ;p . Ma też kilka wersji ale najlepsza jest ta Curl Volume ex.


Na koniec dwa kremy pod oczy z SANA . Żółta wersja SANA Namerka Hanpo i biały ... no nie wiem jak się nazywa na polskie znaki xD . Oba dostałam od Agi w prezencie xD . Oba też działają całkiem inaczej ... Wręcz uzupełniają się w działaniu i używam ich razem. Kiedy dostałam żółty od Agi napisała mi na karteczce "najlepszy krem pod oczy ajpromis" i miała rację xD. Dość duża tubka 25 g z ogromną wydajnością - krem z tych treściwych . Pięknie zabezpiecza delikatną skórę pod oczyma przed wysychaniem i nie podrażnia oczu . Biały natomiast ... rozświetla okolicę oka . Aga powiedziała mi , że to wersja na niedźwiedzie cienie jak mówią w Japonii ;D . Ładnie rozświetla , ale nie ma takiego działania natłuszczającego. Dlatego stosuję je razem ;p .


Wiecie tak naprawdę mam jeszcze więcej produktów do polecenia , ale .... nie miałam ładnych zdjęć xD . Hahaha.... No co xD . Mówię tu o oleju FANCL , który również bardzo lubię ,  cudownych piankach do mycia twarzy z Panna Pompa w uroczych opakowaniach z Pandą ( będę musiała je sobie kupić , bo zaczynam za nimi tęsknić ;p ) czy o pudrze enzymatycznym z DETCLEAR  . Te produkty też lubię i polecam :) . Eh... aż strach się bać czego nie używałam jeszcze xD . Mam nadzieję, że nikt nie będzie podsuwać mi głupich pomysłów xD . Zamówiłam sobie też coś nowego i zobaczymy co z tego wyjdzie ;p 

Wpis ten powstał w ramach blogersko/vlogerskiej akcji „Wyjątkowy rok”, 
w której udział biorą również inni twórcy internetowi. 
Akcja jest zorganizowana przez Michała z Twoje Źródło Urody

Zapraszam do pozostałych osób biorących udział w akcji


Copyright © 2016 interendo , Blogger