NOWY ROK CZYLI CZY ANDROIDY ŚNIĄ O ELEKTRYCZNYCH OWCACH ? DARY LOSU :D

NOWY ROK CZYLI CZY ANDROIDY ŚNIĄ O ELEKTRYCZNYCH OWCACH ? DARY LOSU :D



Nowy rok zwykle sprzyja podsumowaniom i jakimś tam rachunkom sumienia, a też snuciem planów i obietnic na następny rok z których sorry , ale w większości nic nie wychodzi xD .  No co nie pultajcie się :D W większości są to właśnie obietnice w stylu mojego pytania z nagłówka zaczerpnięte od najbardziej absurdalnego  pisarza 20 wieku - czyli Philipa K. Dick'a . Czasem też zastanawiam się czy nie żyję w jakimś Matrixie xD , a świat w którym żyję nie istnieje ;p .  Z okazji Nowego Roku w ramach podsumowania pokażę Wam NOWOŚCI grudnia - tak chyba najlepiej będzie to nazwać xD. Moja ulubiona czytelniczka - Beatka ( pozdrawiam!) zapytała mnie czy "skrzynia pt. dary losu urosła"xD więc odpowiedź brzmi - TAK , a jakże. Mimo zastosowanego przeze mnie zakazu wszyscy postanowili obdarować mnie cholernie hojnie ( nie żebym żałowała xD) , ale pomału znowu wymyka mi się wszystko spod kontroli xD , a jest to... Wysoce niepokojące ;p. 

Na starcie powinnam pokazać moją paczkę z wymianki "Pink Boxing 3" bo do tej pory nigdzie się nią nie pochwaliłam a powinnam - Daria - Miritrillo spełniła znaczną część moich osobistych fetyszy ;p 


 

Potem muszę pokazać moją paczkę , którą dostałam od Magdy - Takie moje oderwanie z pewnością na pierwszym planie rzucają się moje boskie Hello Kittowe skarpetki ( do tej pory nie wiem jak to się stało , że nie miałam jeszcze takich ? I oczywiście - Liski z Sephory ;p Sama kupiłam sobie jeszcze z lisków zestaw żelu + mydełka no i kubeczek a jakże ;p Magda wszystko bardzo ładnie zapakowała :D Części rzeczy nawet nie udało mi się uchwycić tyle tego było :p. 

 

Jako pierwsza "z nie wymiankowych boxów" zostałam obdarowana zostałam w sposób spełniający moje zachciewajki przez Ewelinę - Secretaddiction moimi ukochanymi żelami THE BODY SHOP i książką Kasi Tusk "Make Photography Easer" co ciekawe mój szwagier też mi taką na święta kupił , bo przeczytał wishlistę na blogu xD ( tylko chyba mój mąż jej nie czytał xD ) . Jaram się jak zwykle tymi limitowanymi zapachami :D oczywiście kiedy byłam w Łodzi dziewczyny się ze mnie śmiały , że powinnam skorzystać z promocji 10 za 6 xD ( oczywiście takiej nie ma jest tylko 5 za 3 xD ) .



Kolejną osobą , która oczywiście musiała się pospieszyć była Malkontentka Sisi , która również czytała moją Wishlistę. I postanowiła stworzyć ze mnie hybrydę unicorna z mermaid a co z tego wyszło to Wam w sumie nie pokażę bo strach się bać ;p. Teraz przez Sisi chcę mi się muszelki do zestawu z syrenką ;p




U Ani - perfectfoundation udało mi się wygrać kalendarz moich marzeń czyli - Sephora. Po otwarciu jednak okazało się, że nie wszystko złoto co się świeci xD i to dosłownie... Za tę cenę to jest pożal się Panie Boże... Douglas za mniejszą cenę i mniej efektowny wygląd włożył dużooo lepszą zawartość . Kalendarz Sephory to chyba największe rozczarowanie kolekcji liskowej.


Pojechałam do Katowic na "Blagietkowe Mikołajki" , o których opowiem Wam w osobnym poście ;p , ale tutaj pokażę Wam co dostałam od Karoliny - Mint on Mars ;p  , bo robiłyśmy również sobie prezenty nawzajem xD . Na zdjęciu nie ma kubana w kształcie głowy Mikołaja , bo niestety , ale... Stłukł mi się w transporcie ;( 

 


Potem wybaczcie ale stracę rachubę .... Nie pamiętam w jakiej kolejności przychodziły paczki , a przyszło ich  sporo xD . Wstawię po prostu tak jak mi się zdjęcia wstawiły ;p



Ania - Do it with Ann postawiła na walnięcie mi prosto z mostu na co mam ochotę standardowym pytaniem - "chcesz biżuterię czy coś innego? " xD . Chciałam biżuterię a jakże sroka jestem i lubię się świecić zwłaszcza , że ostatnio miałam smaka na Lilou i nadal mam ( ach ta biżuteria piórka... Czuję , że niebawem sama ją sobie sprezentuję ;p może na walentynki w ramach samouwielbienia xD haha) . Oprócz tego wyczuła mnie , że pałam miłością do The Body shop ;p .



Inga - Black Liner przyszła za to z ogromnym worem i było tego tyle, że nie mogłam za bardzo się skupić xD . Serio serio ;p wybrałam więc "Hity" jej prezentu i skondensowałam na zdjęciu ;p Ona wie co ja lubię ;p. 


 O proszę, a tu macie prezent , który zrobiłam sobie sama - osławiona promocja "10 za 6" The Body Shop. Oczywiście taka nie istnieje xD . Dziewczyny podpuszczały mnie xD . Jest za to promocja 3 za 2 i 5 za 3  na żele pod prysznic. Muszę przyznać, że najbardziej kocham te z The Body. Nawet bardziej niż Balea ale nią też nie gardzę ;p. Skorzystałam więc z promocji  i jeszcze kupiłam sobie rewelacyjny szampon Bananowy - jest miłość! . Mam jednak z nimi problem - podbiera mi je mój MENż xD . Przy zakupach najbardziej podobał mi się tekst Patrycji - Beautypediapatt " Ty jesteś zakupoholiczką" ( a to mi nowość xD ) .


 Patrycja Beautypediapatt cholernie się przejęła tym , że podarowała mi skromny prezent i postanowiła mnie wziąć z zaskoczenia xD. Na szczęście blisko mieszka i wiem jak ją dorwać haha. 
Wybrała same niezłe smaczki ;p. W końcu moja imienniczka haha. Nadajemy na tych samych falach ;p.
Dowcip Pauliny Not too serious blog mnie rozłożył na łopatki - na pudełku pewnie nie widzicie , ale jest naklejka "internet princess" i potem pięknie wykaligrafowane Interendo ;p No to się uśmiałam ;p. Jednak po oblukaniu zawartości cholernie się ucieszyłam z "japońskiej serii" Marion. Bardzo lubię Zachodnie kosmetyki w Azjatyckim stylu. 



Moja Blogo-Mamusia Blondinspracje jest włosomaniaczką ;p. Więc co mogłam od niej dostać ? Ano receptę na piękne i zdrowe włosy i oczywiście gadżeciki w Hello Kitty . Swoją drogą jak ona to robi , że zawsze znajdzie coś czego nie mam jeszcze w swojej kolekcji ? xD




Natalia - Centrum Stylu  jak zawsze pomyślała o wszystkim - a o tym , żeby mieć jakiś ładny gadżecik , a o tym , żeby ładnie wyglądać , żeby dom ustroić i siebie wypielęgnować ;D . No i te pędzle unicorny z MUR ;p.

 
 Kasia - Myskinstory postanowiła zrobić mi prezencik dowcipny ;p O tak kubek z unicornem wymiata , kochamy się od pierwszego wejrzenia ;D . Kochamy się też z miniaturką kwasu BHA z Paula's Choice , ale już prawie z tej miłości osiągnę
liśmy denko ;(










Pozdrawiam jak zwykle gorącą moją najwierniejszą czytelniczkę - Beatkę :D Ona zawsze wspiera mnie dobrym słowem i rozpuszcza mnie jakąś niespodzianką - tym razem "relaksacyjny zestaw z kotem" :D prawdziwa uczta na zimowe wieczory :D 


Madzia - I love dots postanowiła spełnić moje chciejstwo w postaci tarte ;p i cudownej miniaturki limitowanego żelu z Bath & Body Works . Swoją drogą oszalałam na punkcie ich świeczek i mega się cieszę, że niebawem znowu jadę do Warszawy na kurs i zaopatrzę się w nowy zapas świeczek ;p . Poprzednie dwie już wypaliłam i oszukuję system wydłubując z dna resztki i używając jako tart xD Działa ? Działa ! Potrzeba Matką Wynalazku haha :D 


Kinga - Kerli podesłała mi cudowną mini kosemtyczkę z psorożcem xD . Kiedy mój MENż ją odebrał była w jakimś kartoniku po części do samochodu i wierzcie mi jaki był bezcenny jego widok kiedy zobaczył co jest w środku xD . Do tej pory tarzam się ze śmiechu jak tarzan xD . 


To jest CHYBA wszystko. Serio xD . Nie jestem pewna , ale wydaję mi się , że to jest alles ;p Wszystkim , którzy postanowili mnie tak hojnie obdarować DZIĘKUJĘ serdecznie i pamiętajcie - najlepsza jest ZEMSTA ZEMSTY sasaSASASAA ;p 

P.S Zanim zdążyłam opublikować ten post dostałam jeszcze 4 inne prezenty ... Napiszę o nich w styczniu dobrze xD ? 
NOWE ZWIERZAKOWE KREMY BB OD SKIN79 ! ROZDANIE 12.01.-12.02.2018r. !

NOWE ZWIERZAKOWE KREMY BB OD SKIN79 ! ROZDANIE 12.01.-12.02.2018r. !






Pamiętacie przezabawne mask sheety ze zwierzakami od SKIN79 ? Ja pamiętam bardzo dobrze :D z uwagi na to , że były to jedne z pierwszych moich maseczek z nadrukiem. Do tej pory wspominam je z rozrzewnieniem ;p .To był chyba jeden z pierwszych moich postów o SKIN79 - możecie zobaczyć mnie "w akcji" <TUTAJ> . Dlatego kiedy zobaczyłam te nowe malutkie bibki  do serii z maseczkami ( tylko najnowsza myszka nie doczekała się własnego bibika :( stwierdziłam , że a jakże muszę je mieć :D .



Kremiki zaskoczyły mnie przede wszystkim ... swoim malutkim rozmiarem xD . Mają 30 ml każdy i wyglądają jak prawdziwe bibiki i słodziaki :D Najjaśniejszy jest - BB Dark Panda , najbardziej żółty Dry Monkey , a najbardziej beżowy - Angry Cat . Osobiście najbardziej polubiłam się z kotem ;p. A co dziwicie mi się :D . Ja generalnie na tym blogu reprezentuję kota więc nie mogło być inaczej haha. Krycie mają podobne do standardowych skiniaków to samo tyczy się z zapachem i podobne działanie.



Jako, że mam totalny sentyment do tej serii - postanowiłam zrobić ze słodziakami ROZDANIE  w roli głównej do wygrania mam 3 zestawy krem BB + odpowiadająca mu dana maseczka ( czyli 1 zestaw Angry Cat BB i Mask sheet , 1 zestaw Dry Monkey + mask sheet , 1 zestaw Dark Panda + mask sheet) i nagrodę pocieszenia w postaci maseczki z myszką (bidaczyna nie ma odpowiadającego jej kremiku - chlip chlip ;( ) . 



Zasady są proste :
- TRZEBA BYĆ PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGA INTERENDO.BLOGSPOT.COM -> KLIKAMY NA GADŻECIK Z BOKU ;) 

- MIŁO MI BĘDZIE JEŻELI UDOSTĘPNISZ INFORMACJĘ O ROZDANIU GDZIE SIĘ DA :D

-  DODATKOWO MOŻNA:
- OBSERWOWAĆ MNIE NA INSTAGRAMIE: 
-INTERENDO <KLIK> - opcjonalnie + 1 los 
-  LUBIĆ NA FB PROFIL INTERENDO - klik  - opcjonalnie +1los
- SUBSKRYBOWAĆ MNIE NA yt + 3losy  <KLIK>
- Za każde udostępnienie na social media ( fb, google + , insta , yt , blogroll  , banerek itp. dodaję + 1 los im więcej socialek tym lepiej ;D ) 



-  W KOMENTARZU POD POSTEM KONKURSOWYM NALEŻY ZAMIEŚCIĆ KOMENTARZ WEDŁUG WZORU:

Obserwuję jako:
Lubię fb INTERENDO TAK/NIE jako ( imię i pierwsza litera nazwiska) -
Obserwuję interendo na instagramie TAK/NIE jako: 
UDOSTĘPNIŁAM informację o rozdaniu TAK/NIE 
LINK DO UDOSTĘPNIENIA (jeżeli udostępniłaś):

WARUNKIEM PRZYSTĄPIENIA DO ROZDANIA JEST BYCIE PUBLICZNYM OBSERWATOREM BLOGAINTERENDO.PL ZAMIESZCZENIE KOMENTARZA WEDŁUG WZORU POD POSTEM KONKURSOWYM !


Regulamin " ROZDANIA BB SHEET" 

1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga interendo.pl.
2. Produkty są nowe i nieużywane. Nie ma możliwości wymiany nagrody na ekwiwalent pieniężny.
3. Koszt wysyłki pokrywa organizator rozdania. Wysyłka tylko na terenie Polski.
4. Aby wziąć udział w rozdaniu należy być osoba pełnoletnią i spełnić powyższe zadania konkursowe.Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, ale masz zgodę rodzica/ opiekuna również możesz wziąć udział ;)
5. Rozdanie trwa od  12.01.2018 do 12.02. 2018r. do 23:59, zgłoszenia wysyłane po terminie nie będą brane pod uwagę. 
6. 4 zwycięzców zostanie wybrany spośród poprawnych zgłoszeń. 
7. Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na blogu w terminie do 7 dni od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń. 
8. Czekam na odpowiedź 3 dni w celu uzyskania danych do wysyłki. Jeśli nie dostanę odpowiedzi w terminie, wybieram jeszcze raz. 
9. Nagroda nie podlega wymianie na żadną inną ani na jej równoważność pieniężną. 
10. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach. 
11. 1 osoba - 1 nagroda .
12. Zgłoszenie do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
13. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


BUZIAKI :*** I POWODZENIA!



POZNAJ DYSTRYBUTORA AZJATYKÓW SWEGO: J jak JUUI.PL Aromatica , Menefit , Mizon i inni

POZNAJ DYSTRYBUTORA AZJATYKÓW SWEGO: J jak JUUI.PL Aromatica , Menefit , Mizon i inni


Dawno nie napisałam posta z serii dystrybutorskiej i stwierdzam , że to błąd, bo zauważyłam , że cieszy się ona sporym zainteresowaniem co bardzo raduję mnie , bo oznacza to , że liczycie się z moim zdaniem :D . Jako , że Azjatycki trend rozwija się dynamicznie pojawia się coraz więcej polskich sklepów , które oferują głównie Koreańskie produkty ( tak jak pisałam w jednym z poprzednich postów mamy tylko dwóch dystrybutorów zajmujących się tymi z Japonii - Berdever.pl i Japanstore.pl ) . Co mnie zaskakuje w ostatnim czasie pojawiło się tyle świeżaków ( nie mówię tu o wesołych warzywkach z Bierdonki :D ) , że sama pomału tracę nad tym kontrolę xD .  Na dole zamieszczę listę sklepów , które znam - proszę uzupełnijcie mnie jeżeli znacie jakieś , o których nie wiem ! Sama jestem ciekawa :D .

Dzisiaj o sklepie , który znam dobrze i bardzo lubię :)  czyli Juui.pl :) Juui początkowo nazywała się mizon.com.pl i rozpoczęła swoją działalność właśnie od marki Mizon , która nie wiem czy wiecie , ale w  Korei jest dostępna tylko internetowo - nie posiada swoich sklepów stacjonarnych. Z biegiem czasu oferta mocno się rozszerzyła i sklepik uległ przebranżowieniu - aktualnie ma w swojej ofercie kilka różnych firm :) . Co ciekawe Juui otwarcie mówi, że przez długi czas pracowała "za biurkiem" i nie czuła satysfakcji ze swojej pracy, a sklep założyła , bo.... SAMA CHCIAŁA WYKORZYSTAĆ WSZYSTKIE KOSMETYKI :D . Teraz traktuje swój sklepik jak swoje własne dziecko i bardzo dba o sprzedawane w nim produkty , dlatego oferta stale się zmienia -  jeżeli znajdzie lepsze kosmetyki o lepszym składzie to zastąpią one te słabsze w jej opinii. Mizon z powodu tego, że Juui znalazła "coś lepszego"  co sama przetestowała i poleca jest powoli wycofywane.

Juui prowadzi Juuuistyna :D jak ją nazywam :D miałam okazję poznać ją przy okazji K-Beauty   , powiem Wam szczerze, że dla mnie jest bardzo ważny kontakt z klientem - lubię bez krempacji napisać do właściciela o różne rzeczy - o konsystencję , zapach i o to przede wszystkim jak sprawdziła się dana rzecz  i taką właśnie osobą jest Justyna - bardzo  dobrze się z  nią rozmawia  jest szczera dowcipna i prawdomówna :D . Odpisuje szybciutko i jeżeli macie ochotę z nią pogadać o sklepowych produktach , a nawet jej własnych trikach na pewno Wam odpowie.



CO STOSOWAŁAM ZE SKLEPU NA WŁASNEJ SKÓRZE?


Muszę przyznać , że w moich kosmetycznych zapasach całkiem sporo mizonów pochodzących od Juui - pisałam  o nich w postach : Tutaj! i TU! Macie też filmik z jednym z moich hauli  na kanale :p


Jak widzicie całkiem sporo tego :D . Żałuję, że marka THE SKIN nie przyjęła się u nas i Juui wycofała ją ze sprzedaży .  Bardzo dobry krem- żel The Rapha  o dobrze wchłanialnej konsystencji i delikatnym cytrusowym zapachu  przypadł mi mocno do gustu , podobnie olej z tej serii , który wcale nie raził mnie parafiną w składzie - w ogóle nie był dla mnie komedogenny i super radził sobie z makijażem bez uczucia ściągnięcia . Mogę też śmiało polecić wszystkie produkty Neogen  i COSRX ( o mojej COSRXowej kolekcji niebawem ;p ) . I oczywiście - no sorry , ale musi tu być moja pieśń pochwalna na temat mojego ukochanego serum z  witaminą C z DEAR KLAIRS :D . W ostatnim "szale" zakupowym popełniłam "nowości" Juui czyli wegańską firmę Aromatica oraz mask sheety Manefit . Super lekkie różane serum o delikatnym kwiatowym zapachu na pewno przypadnie do gustu fankom naturalnej pielęgnacji raczej dla cer dojrzałych wymagających odżywienia - mega ogromna pojemność 130 ml! :D  to samo krem z nagietkiem - super lekki i nie śmierdzi ziołem xD ma 150 g więc tuba praktycznie jak pasta do zębów xD . Nagietek ma działanie łagodzące podrażnienia i dezynfekujące więc każda posiadaczka cery problematycznej będzie naprawdę wdzięczna  :D. Bardzo zaskakujący pod względem działania - po wyciśnięciu przypomina pastę do zębów natomiast po rozsmarowaniu super nawilżającą maź ;p . Bardzo mała objętość wystarczy do pokrycia całej twarzy.  Ostatnio to mój ulubiony krem do twarzy :). Muszę przyznać, że maski manefit (btw. manefit to dziecko Neogen) to jedne z faworytek Charlotte - miałam tę skomponowaną przez nią tę z zieloną herbatą hydrożelową maskę wzmacnianą płachtą celulozową , która była podzielona na dwie części i muszę przyznać , że to produkt wart swojej ceny skóra jest po niej pięknie nawilżona a pory zminimalizowane ;p  . Pozostałe maseczki z serii zaskakują swoją delikatnością konstrukcyjną - bardzo cieniutka membranka zabezpieczona folijką przed rozerwaniem . Super przylegają do twarzy i cera praktycznie wypija je do sucha - moja ulubiona to ogórkowa :D . Ostatnio Juui sprowadziła też mój absolutny i ukochany hicior - Son&Park Beauty water <3 . Długo uważałam go za produkt do wszystkiego i niczego , no i, że wiecie Charlotte trochę kręci z jego "cudownością"  dopóki sama nie użyłam:D . Bardzo dobrze usuwa nawet wodoodporny tusz do rzęs  ( moje ukochane Fasio xD )  do tego działa całkiem nieźle tonizująco oraz jako mikropeeling . Nie zauważyłam ani podrażnienia oczu ani cery. Do tego ma bardzo dużą objętość 340 ml .

W sekrecie Wam powiem, że Juui  ma już następne kosmetyczne plany ale co to będzie - o tym ani mru mru :D Choć jak widać na zamieszczonym obrazki popełniłam unocornbuki - limitka od Neve :D

  


JUUI o SOBIE ( informacje pochodzą ze strony "o nas" )


Bo to właśnie Korea ...

W naszym sklepie juui.pl znajdziesz wysokiej jakości kosmetyki azjatyckie. Czy wiedziałaś, że Korea jest uznawana za najlepszych w kwestii pielęgnacji cery? Mamy nadzieję, że niedługo przekonasz się na "własnej skórze" !

Dlaczego my...

Kupując u nas, masz pewność, że zamawiasz oryginalne kosmetyki, które są wprowadzone do obrotu na terytorium UE. Nasz magazyn mieści się na terenie Polski , dlatego przesyłki możesz spodziewać się nawet w ciągu 24 godzin od złożenia zamówienia.

O produktach....

Każdy produkt został przez nas wypróbowany , dlatego recenzje kosmetyków , które znajdziesz w naszym sklepie są szczere i pisane "od serca" . Staramy się zwięźle opisać główne działanie kosmetyku i - dzięki testowaniu - dopasować je do odpowiedniego rodzaju cery. Dążymy do tego abyś była zawsze zadowolona z zamówionych produktów!

Poznaj prawdziwą, azjatycką pielęgnację i używaj tylko dobrej jakości produktów.


Kochajmy swoją skórę i podarujmy jej wszystko co najlepsze! Wiesz , że warto!



RODZAJE DOSTAWY:


Kurier DPD 14,75zł.

Zakupy powyżej 100zł wysyłka gratis ^^)



CZAS REALIZACJI:


Juui wysyła wszystko praktycznie natychmiast po otrzymaniu wpłaty  - wszystkie sprzedawane przedmioty są na pewno na stanie w magazynie w Polsce - więc nie ma absolutnie problemu z  wysyłką. Od siebie mogę dodać, że Juui to perfekcjonalistka pod każdym względem i jej paczki pieszczą też zmysł estetyczny - firmowa bibułka musi być! :)

PROMOCJE:

Przy zapisie do newslettera otrzymujemy 5% rabatu na zakupy , sklep posiada także osobną zakładkę "promocję"  gdzie można zawsze znaleźć coś dla siebie :) , oprócz tego Juui organizuje okresowe promocje, o których najlepiej można dowiedzieć się z IG lub FB .

SOCIAL MEDIA I KONTAKT:

Strona sklepu: Juui.pl
fb: Juui
insta: Juui
blog: juui
CO MA WYJĄTKOWEGO W SWOJEJ OFERCIE ? 

Juui cała jest wyjątkowa :D .  U niej wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie :D choć myślę, że aktualnie właśnie Aromatica - marka wegańska z ogromnymi pojemnościami  i składnikami tylko cerytyfikowanymi :D . W najbliższym czasie mają się też pojawić kosmetyki mineralne ;) .

MOJE  WRAŻENIA DOTYCZĄCE SKLEPU:

Poznałam Juui jeszcze za czasów Mizona i patrzyłam na rozwój sklepiku od podszewki :D . Od samego początku było czuć w nim pasję :)  , dbałość o szczegóły i detale :) . Justyna wkłada całe serduszko w organizację sklepu i widać , że kocha to co robi :D .  Nie wiem co mam Wam jeszcze o niej powiedzieć - po prostu do niej napiszcie , a będziecie wiedzieli o co mi chodzi :D.

W TEMATYCE BLOGERSKIEJ WSPÓŁPRACY:

Juui była sponsorem w Hello Asia vol. 1 , kilka razy miałam przyjemność testować jej produkty , które otrzymywałam do zamówienia :).  Musicie wiedzieć , że Juui sama ma własnego bloga :D i nawet kiedyś gościnnie pisałam do niego posta :D .  - <KLIK> 



Na koniec adresy obiecanych sklepów z Azjatykami :) Znacie jeszcze jakieś, których nie znam ;p . ( Po kliknięciu w nazwę będziecie mieć odnośnik do sklepu ;)

SKLEPY Z KOREAŃSKIMI I JAPOŃSKIMI KOSMETYKAMI:

Całkiem sporo prawda ?
SESAMIS CZYLI SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ! AZJATYCKA MARKA KOSMETYKÓW NATURALNYCH Z FORMUŁĄ 5-FREE.

SESAMIS CZYLI SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ! AZJATYCKA MARKA KOSMETYKÓW NATURALNYCH Z FORMUŁĄ 5-FREE.

 

Kiedy pomyślę o tym jak startowałam z Azjatykami i  jak mało było dostępnych marek na naszym rynku to mi się płakać chcę jak ogromna była moja "niewiedza" i ile jeszcze cudów było i jest przede mną ;p . Mówię serio. Im dłużej trwam w swojej Azjatomanii tym bardziej poraża mnie ocean kosmetycznych możliwości , a także zadziwiają mnie nasi rodzimi dystrybutorzy , którzy wzbogacają oferty nie tylko o znane marki jak Tony Moly , Etude House , Innisfree itp. , ale też o te bardziej niszowe , naturalne czerpiące źródło z lokalnych surowców z , których Azjaci są dumni. Dzięki temu, że zainteresowanie Azjatyckimi kosmetykami stale rośnie w naszym kraju ( co można zaobserwować po wzroście dystrybutorów Azjatyckich kosmetyków ) firmy bardziej niszowe mniej oklepane i z lepszymi jak to się u nas mówi  "składami" mają szansę zaistnieć.  Wiem, że wielokrotnie to powtarzałam i powtórzę się znowu - w Korei w powstaje ok 100 firm kosmetycznych tygodniowo .... Na ich tle jesteśmy więc stale chłonnym rynkiem ;p . Często też niestety poznaję marki , które mimo , że są całkiem niezłe jakoś nie przyjmują się na naszym rynki ( jak było np. z THE SKIN ) , a szkoda, po prostu nie daliśmy im szansy. Ostatnio w Sachi.pl , które poznałam dzięki fenomenalnemu ( w mojej opinii ) Kaminomoto ( wersja przeznaczona na Europę)  stało się wyłącznym dystrybutorem kolejnej mało znanej a zasługującej na uwagę marki - SESAMIS czerpiącej oczywiście skąd ... Ano Jeju :D . 


SESAMIS RESEMBLE JEJU'S NATURE AND DELIVER TO YOU

Czasem mam wrażenie , że Jeju - mała wulkaniczna wyspa u wybrzeży Korei Południowej jest jakąś zaginioną Atlantydą i wszystkie najlepsze kosmetyczne składniki w koreańskich kosmetykach muszą pochodzić właśnie stamtąd. Jeju ma bardzo barwną i bujną historię ukształtowaną przez najwyższy koreański szczyt - wulkan Halla - san ( 1950 m n.p.m.) , który jak łatwo się domyślić przez swoje ciągłe erupcje stworzył to piękne miejsce. To taki trochę koreański "paradise" - klimat jest tu bardziej tropikalny ( choć jeżeli byliście w lato w Korei - ja byłam to i tak wiecie , że jest porno i duszno xD ) połowa lata jest mocno deszczowa , a zimy suche. Przez swoją izolację kultura stała się tu bardziej "odrębna" coś jak u nas Kaszubi na pomorzu , Górale na  południu ;p  , a sama wyspa miała kilka różnych nazw i pisowni !  O tak w 2000 roku wyspa zmieniła  pisownię z latyńskiego Cheju na Jeju ;p  . Posiada też kilka innych nazw  - Doi , Dongyeongju , Juho , Tammora, Seomna , Tangna, Tamna a co ciekawe Europejczycy mieli dla niej własną nazwę  - Quelpart.  Wszystkie nazwy oczywiście pochodzą z wielu legend , które narodziły się na wyspie.  W ramach ciekawostki musicie wiedzieć , że "siostrzanymi" wyspami stworzonymi w podobny sposób są Hawaje (USA) , Sachalin ( Rosja) , Hajnan ( Chiny ) i Bali ( Indonezja) . Wyspa ze względu na swoją wyjątkowość została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO . Kosmetyczną popularność uzyskała dzięki Amore Pacific i ich odnogi Innisfree , którzy w latach 60 zakupili na terenie wyspy spore pola uprawne , które stały się głównymi składnikami ich produktów. Jeju stało się więc symbolem nie tylko piękna , egoztyki i izolacji , ale też nieskażonych ręką ludzką naturalnych wysokiej jakości składników , które możemy też znaleźć właśnie w SESAMIS


SESAMIS 5 FREE FORMUŁA 

Sesamis należy do HUWAY , które  obiecuje w swojej filozofii dostarczenie najwyższej jakości "surowych" - czyli najmniej przetworzonych składników , a także dbać o tradycyjne receptury. Dla Huway ważniejsze jest też dbanie o całe społeczeństwo niż o pojedyncze jednostki  , dlatego też cała gama SESAMIS posiada formułę  5 x free czyli bez parabenów , barwników syntetycznych , etanolu, glikolu propylenowego i olejów mineralanych  . Odsyłam Was też na stronę Huway gdzie możecie zapoznać się ze wszystkimi posiadanymi przez firmę certyfikatami <KLIK> . Ponadto  wszystkie produkty mają w składzie EGF , który wpływa na szybszą regenerację komórek naskórka istotnie wpływając anty-aging , wodę mineralną z Jeju , a także zioła z wyspy , które według Koreańczyków są bardziej wartościowe niż te z basenu Morza Śródziemnego. 


SESAMIS - W PRZYJAŹNI Z NATURĄ . 

Cała linia SESAMIS składa się z 12 produktów do pielęgnacji oraz 4 mask sheetów . Praktycznie wszystkie utrzymane są w koncepcji błękitno-białej poza mask sheetami , olejem do demakijażu ( jak widać jest zielony ;p) i kremem BB ( czarny) . Mamy tu też podział na serię typowo błękitną - rewitalizującą i białą - regenerującą poświęconą bardziej skórom dojrzałym , choć jak dla mnie nie ma to akurat znacznie , bo dostosowuję swoją pielęgnację pod wymogi mojej cery ;p . Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie krem BB , który wbrew pozoru nie jest w żółtej tonacji , a takiej jak lubię - beżowej , bardzo ładnie dopasowuje się do mojej skóry i ma przyjemny zapach. Nie zauważyłam rolowania , wchodzenia w zmarszczki , , ma też całkiem niezłe krycie , choć jak to krem BB nie spodziewałabym się jakiś mega mocnych efektów maskujących - my skin but better ;p . SPF 30 + , ponadto  w składzie mamy zieloną herbatę, jagody i wyciąg z brokułów.

  Mgiełkę z linii prawdę mówiąc stosuję jako tonik ;p jej zadaniem jest zniesienie efektu  ściągnięcia w przypadku nadmiernej suchości po zastosowaniu  np. pudru  lub w razie upałów. Ma przyjemny lekko cytrusowy zapach i całkiem niezły atomizer, który nie spowoduje zalania twarzy ;p ( w składzie : kwas hialuronowy , kwiat lotosu , wyciągi z jagód i zielonej herbaty) . Po zastosowaniu na twarzy mamy lekki "glow" . Pianka z serii jest na szczęście delikatna - ostatnio miałam mocno ściągającą piankę z zielonej herbaty od Innisfree i ta jest miłą odmianą , bo nie pozostawia twarzy "skrzypiącej" i przesuszonej. Ma ładną perłową konsystencję i dobrze się pieni na spieniarce , lub w dłoniach , zapach raczej herbaciany ( za pewne za sprawą wchodzącej w jej skład zielonej herbaty i anyżu) . 


Olej do demakijażu w tym zestawieniu jest wyjątkowy - jedyny zielony produkt ;D . W działaniu przypomina mi bardzo olej z DHC - głównym składnikiem jest oliwa z oliwek , olej arganowy , wyciąg z jagód i zielonej herbaty. Bardzo dobry w swojej klasie - duża objętość i wydajność 190 ml i bez sztucznych dodatków . Pachnie podobnie jak olej z Innisfree z zieloną herbatą , ma też u mnie duży plus za dodatek emulgatora , czyli po kontakcie z wodą zamienia się w białą piankę , łatwo usuwając się z twarzy . Nie powoduje zaczerwienia i podrażnienia no i przesuszu. ;p


Sesamis Cubic Cream czyli rozświetlający krem o działaniu rewitalizująco - naprawczym ( tak wiem dużo trudnych wyrazów w jednym zdaniu ;p ) to obok kremu pod oczy mój ulubiony produkt. Ma konsystencję , którą uwielbiam - żelową , szybko wchłaniającą się , niekomedogenną  i ładnie cytrusowo pachnącą. Szybko się wchłania  i współgra z makijażem nie skracając jego świeżości. W składzie same dobroci - witaminy A,C,E jagody i cytrusy- skórne mniam ;p , wzbogacone o kwas hialuronowy . Wszystko oczywiście z Jeju ;p .



Krem pod oczy to absolutnie produkt wyjątkowy. Jako nieszczęśliwa posiadaczka małych ilości snu , stresującej pracy i worków pod oczyma  krem pod oczy to  u mnie podstawa. Wiem , że rażąca część kobiet nie uznaje kremów pod oczy , ale sama dobrze wiem  ile takie małe cudo może zdziałać. Ten ma konsystencję bardziej żelową , ładnie pachnącą i niedrażniącą wrażliwej okolicy oczu. Ja często mam tak , że jeżeli krem jest zły od razu mam zaczerwienione i podpuchnięte. W tym wypadku na szczęście tego nie było , a wręcz przeciwnie - ładnie wyrównany koloryt . Głównym zadaniem tego kremu jest efekt rozświetlenia - potwierdzony certyfikatem KFDA . W składzie mamy kwas hialuronowy , wyciąg z zielonej herbaty , ekstrakt z pestek winogron i olej z pestek słonecznika.


4 Mask sheety z serii bardzo wyróżniają się na tle graficznym :D . Totalnie inne od reszty SESAMIS :D . Wszystkie na płatach wykonanych ze 100% bawełny zawierają w swoim składzie 4 najbardziej charakterystyczne dla Korei składniki - choć dziwię się, że na ma ślimaka ;p - czyli mleczko pszczele, wyciąg z gniazd ptasich , żeń-szeń i ceramidy z łożyska konia.


Wszystkie produkty SESAMIS znajdziecie w sklepie Sachi.pl :) Dodatkowo mam dla Was KOD RABATOWY -20% na produkty SESAMIS w sklepie - w koszyku w zamówieniu wystarczy wpisać tylko INTERENDO .
L'BIOTICA -  BIOVAX LIMITED EDTION! CZYLI CO TO JEST SZAMPON MICELARNY? JAPOŃSKA WIŚNIA I MLEKO MIGDAŁOWE  I INDYJSKI JAŚMIN I MLEKO KOKOSOWE.

L'BIOTICA - BIOVAX LIMITED EDTION! CZYLI CO TO JEST SZAMPON MICELARNY? JAPOŃSKA WIŚNIA I MLEKO MIGDAŁOWE I INDYJSKI JAŚMIN I MLEKO KOKOSOWE.


 Czasem tak jest , że ulubiona marka robi Ci niespodziewany prezent  w postaci <LIMITED EDITION> . Jestem chora na punkcie limitek i dlatego zwariowałam kiedy zobaczyłam, że moja ulubiona włosowa firma - L'biotica wypuściła limitowane edycje maseczek i szamponów ;p.  Pomysł powiem szczerze przedni ;p , bo dodatkowo pikanterię robił fakt, że owe limitki dostępne są tylko w Rossmannie  co dodatkowo w moim wypadku podgrzewało atmosferę , bo stacjonarnie nigdzie nie mogłam tych cudeniek dostać ;p .  Mając jednak magiczne  moce ;p udało mi się je przyciągnąć do siebie ;p .


 "Czerwona" wersja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu i moje serduszko zapałało do niej szczególnie - mówię oczywiście o "Japońskiej wiśni i mleku migdałowym" ;p . No chyba nie dziwi Was czemu ;p . Druga wersja czyli "Jaśmin Indyjski i mleko kokosowe" choć wydał mi się równie interesującą ciekawostką jakoś nie wzbudzał aż takiego szału we mnie ;p . Mimo to uważam, że szata graficzna zdecydowanie bardziej odpowiada stylowi Indyjskiemu niż Japońskiemu , ale mniejsza o to ;p. I tak mi się podoba i tak ;p , a na działanie nie ma wpływu żadnego xD . Na pewno miła odmiana w stosunku do standardowych opakowań. Ponadto w środku jest standardowo ukochany przeze mnie termocap - bo nie wyobrażam sobie Biovax bez nich! Lekkim rozczarowaniem był jednak brak próbeczki serum , które jest w starszych wersjach -dla mnie to taki symbol L'biotica , który jest za razem miłym gestem . No cóż nie można mieć wszystkiego ;p. 


Wersja czerwona pachnie jak dla mnie... pastą do zębów dla dzieci o smaku truskawkowym :D co wzbudza we mnie jeszcze lepsze bo dziecięce wspomnienia i zająca poziomkę xD :D . W pomarańczowej zdecydowanie czuję kokos . Oba szampony mają bardzo miłą perłowo-mleczną konsystencję , a maseczka trochę przypomina jogurt truskawkowy.  Interesujący jest fakt , że  zapach wiśni jest mocno wyczuwalny na .... mokrych włosach , zdecydowanie uprzyjemniając proces mycia .Miałam jak zwykle pozytywne doznania :) . Moje włosy lubią się Biovaxami od zawsze kiedy sięgam pamięcią i tym razem również nie rozczarowałam się :) . Bez  przeciążenia , bez przesuszenia i bez puszenia , ładny blask bez efektu suchej szczoty czyli to co lubię najbardziej. Nie byłam też jakoś super przylizana i bez objętości , więc całość na duży plus ( poza oczywiście dostępnością - mam nadzieję że serie wejdą na stałe! ) 


Limitowane szampony L'biotica są micelarne. Wiem co to jest płyn micelarny , ale byłam mocno zaintrygowana tym jak to ma działać w szamponie .Prawdę mówiąc podoba mi się już sama idea - szampon skutecznie myjący , ale nie podrażniający skóry głowy i niewysuszający delikatnych włosów. Micela to mikroskopijna cząsteczka , która "wyłapuje" i zamyka w swoim wnętrzu tłuszcz , który wypłukuje z wodą jednocześnie nie naruszając naturalnego hydrolipidowego płaszcza . Należy tu także zaznaczyć , że nowymi L'bioticami nie doznacie efektu "aż skrzypi i mimo to przynajmniej raz w tygodniu powinien być stosowany silniejszy detergent , nawet przy cienkich włosach. Uważam jednak , że są idealnym produktem do codziennego stosowania dla włosów zniszczonych , farbowanych i cienkich , bo na pewno stosowanie ich nie spowoduje nasilenia uszkodzeń do tego pozostawiają po sobie przyjemne choć ulotne zapachy. Ponadto cała seria proponuje ponad 90% zawartość naturalnych składników i oczywiście jest bez SLS. 


Kolejnymi L'bioticowymi nowościami jest  lekka odżywka w sprayu z serii Diamond oraz suplement , którego chwyciło mnie za "serce" motto na opakowaniu :D - czyli "beauty starts  from within" i muszę przyznać, że od razu zdeterminowało u mnie  regularne przyjmowanie. Preparat , który dostałam choć się nie spodziewałam to Skrzyp Polny Vitamin B complex . Już na starcie spodobało mi się, że jest w kapsułkach - wewnątrz oleista ciecz z lnianą nutką , którą czasem dodaje do masek w trakcie moich dni włosospa wzbogacając ich zawartość . Na jesień , kiedy dietka jest uboższa w składniki z górnej półki , a także dostęp do słońca jest dużo gorszy nie da się ukryć , że suplementy tego typu to podstawa - przyznaję , że nie stronię od nich . Chronią moje włosy przed nadmiernym wypadaniem , choć raczej nie mam z tym problemu mimo to nie lubię znajdować nawet jednego włosa odpływie ;p . 


Regenerująca odżywka w piance Gold Caviar  zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż pierwszy mój tego typu produkt . Mówię oczywiście o Pantene - miałam wrażenie , że po niej moje włosy są jeszcze bardziej przesuszone , choć powinny być zregenerowane i na starcie byłam trochę uprzedzona. No cóż prawdą jest , że liczy się pierwsze wrażenie , a niestety Pantene piankom dobrego piaru nie zrobił... Mimo to po użyciu Golda byłam pozytywnie zaskoczona , bo nie powtórzył feleru swojego no powiedzmy dalekiego krewniaka ;p . Lubię ją za wszystko  łącznie z tym , że jest idealna w podróży , bo nie muszę martwić się czy wyleje mi się zawartość w torebce i jest bardzo lekka. 

L'biotica czym jeszcze mnie zaskoczysz ?



BENTON  DEAR MY BEST FRIEND BAR .  CZYLI CO MYŚLĘ O MYCIU TWARZY MYDŁEM W KOSTCE?

BENTON DEAR MY BEST FRIEND BAR . CZYLI CO MYŚLĘ O MYCIU TWARZY MYDŁEM W KOSTCE?



MYDŁO MYJE USZY I SZYJE!!!

Hit mojego dzieciństwa ;p . Kto to śpiewał powiedzcie ? Zając Poziomka ? xD Nie pamiętam ;p . Od pewnego czasu przeżywam kilka dzikich fascynacji , które odkrywam u siebie xD . Kiedyś kupowałam tylko tony ubrań , aktualnie ubrań nie kupuję prawie wcale za to kupuję masę kosmetyków xD. Podobnie było u mnie z świeczkami zapachowymi - teraz jestem w stanie wydać 120 zł na świeczkę z Bath and Body Works... ( rozpusta!)  . Kolejny renesans przeżywają u mnie .... MYDŁA  w kostce. W łazience trzymam zarówno wersję płynną jak i zwykłą kostkę , którą wiem , że używam tylko ja xD . Mój MeNż  ma jakiś wstręt do tego typu mydeł, a ja osobiście mam duży szacunek , chociażby przez wzgląd na popularnego Białego Jelenia , który był dosłownie dobry do wszystkiego xD - plama na koszuli od buraczków - Biały Jeleń , masz skórę alergiczną - wypierz w Białym Jeleniu , dziecku karzą robić rzeźby na plastykę - Biały Jeleń ( o tak serio rzeźbiłam kiedyś w mydle i był to oczywiście Biały Jeleń xD ) . 


Dlatego kiedy Benton wprowadzając swój nowy produkt " DEAR MY BEST FRIEND BAR" ogłosił rekrutację testerów na swojej oficjalnej stronce <KLIK>  to stwierdziłam , że a co spróbuję szczęścia :D i w ten sposób jako jedna z pierwszych osób stałam się szczęśliwą posiadaczką nowiuteńkiej kostki ;p . Jeżeli chcecie poznać moje doświadczenia z kosmetykami Benton zapraszam Was <TUTAJ!>

DEAR MY BEST FRIEND BAR 

Długo zastanawiałam się nad tym czemu kostkę nazwano w ten sposób . Po zapoznaniu się z ideą wszystko stało się jasne. Zarówno opakowaniu jak i samo mydełko ma postać listu dla naszego najlepszego przyjaciela , którym jest ... Nasze ciało . Przypomina mi się  tym momencie wstęp do świetnej książki Stephanie Meyer " Intruz" ( tak ta sama co napisała "Zmierzch" xD ) - książka rozpoczyna się wierszem May Swenson "Ciało mym domem rumakiem i hartem . Cóż biedna pocznę kiedy je stracę?" . Chodzi o to , że mamy podarować swojemu ciału pielęgnację praktycznie doskonałą z najwyższej jakości składników : 


W składzie znajduje się , aż 8 rodzajów olei ( kokosowy , palmowy , rycynowy , grejfrutowy , macadamia, Shea  i ryżowy ) ,  dzięki których obecności skóra po oczyszczeniu nie jest ściągnięta a nawilżona i dogłębnie oczyszczona z sebum. Ponadto w składzie znajduje się papaina, puder kakaowy oraz bazylia , które mają działanie enzymatyczne czyli usuwające martwy naskórek , a także będące naturalnymi antyoksydantami  oraz miód znany ze swoich właściwości humektantowych i przeciwzapalnych. Całość możecie "rozebrać" na czynniki pierwsze w COSDNA  <KLIK>
 

DERMATOLOGICZNIE PRZETESTOWANE NIEPODRAŻNIAJĄCE NATURALNE MYDŁO


Bardzo podoba mi się dbałość Benton o szczegóły - na stronce <KLIK>  znajdziecie szereg dermatologicznych certyfikatów świadczących o tym, że produkt został dogłębnie przetestowany dermatologicznie i jest bezpieczny dla skór wrażliwych z tendencją do podrażnień i alergicznych. Osobiście bałam się, że będzie problem z papainą , bo poprzednio przy używaniu filtrów niestety , ale działa drażniąco na moją skórę , jednak w  tym wypadku nie było z tym problemów , podobnie nie działało dla mojej skóry komedogennie. 


DLA KOGO ?

Dear My Best Friend Bar jest przede wszystkim skierowane do osób z cerą suchą i delikatną mającą tendencję do ściągnięcia po oczyszczeniu . Jest idealna również dla osób z cerą tłustą ( zgodnie z zasadą podobne rozpuszcza się w podobnym więc ogromna ilość olei gwarantuje dogłębne oczyszczenie ) . Mydełko ma również właściwości lecznice - z łatwością rozprawia się z niedoskonałościami , martwym naskórkiem , bez efektu ściągnięcia , więc na pewno osoby z tzw. cerą problematyczną będą wdzięczne za jej udział :D . Z powyższego opisu łatwo wywnioskować , że jest dla całej rodziny xD .

MOJA OPINIA:

Warto chyba zacząć od tego , że Benton prosił o zrobienie zdjęć "przed" i "po" użyciu :p. Zacznę od tego , że nie mam zwykle problemów z cerą , ale wyraźnie było widać , że miałam "trudny okres" . Bardzo dużo pracuję , mało śpię , słabo się odżywiam i niestety , ale po wakacjach moja skóra potrzebowała niezłego kopniaka , żeby wreszcie powrócić do naturalnej równowagi.  Poniżej macie mnie 

PRZED  i PO:







Na zdjęciach wyraźnie widać , że "cosik" jest nie tak . Przede wszystkim walczyłam z zaskórnikami rozszerzonymi porami i zaczerwieniami po tzw. "niedoskonałościach w głębi skóry" . Mydełko oczywiście było jednym z elementów mojej pielęgnacji obok kwasów ( głównie AHA 7 power Liquid z COSRX) , witaminy C ( Klairs ) i wszelakiej maści maseczek z glinką ( innisfree jeju super volcanic) . Było niezwykle delikatne. Najlepiej było je spieniać na dołączonej siateczce , która była również pokrowcem na nie ( świetny patent muszę przyznać) . Pachniało całkiem przyjemnie - dla mnie głównie herbatą , ale nie zieloną tylko czarną :D  . Nie było jakoś super agresywne i spieniało się umiarkowanie . Stosunkowo wydajne - po miesiącu codziennego używania nadal mam 3/4 kostki , na szczęście nie jest "miękkie" i pod wpływem wody nie odkształca się. Tak jak pisałam wyżej miałam wątpliwości co do tego czy aby na pewno nie będzie irytujące ( papaina) , ani komedogenne ( ogromna ilość olei w tym shea) , ale nie zauważyłam tego typu rzeczy. Wielkościowo ma oczywiście rozmiary normalnej 100 g kostki dzięki czemu jest poręczną i nie wysuwa się z ręki. Na pewno nie jest to produkt "do transportu" ,zdecydowanie działanie "stacjonarne" w domowej łazience. :D .  Mydło z zasady jest zasadą :D więc należy pamiętać mimo to o dobrej tonizacji po użyciu , aby przywrócić skórze naturalne kwaśne pH ( pH skóry od 3,5 -5,5 ) . Na koniec muszę przyznać , że jest to jednak wersja dla pracowitych :D . Większość z nas jest zbyt leniwa , żeby trzeć mydło na siatce i je spieniać , jednak osoby , które są fanami naturalnej i Azjatyckiej pielęgnacji powinny spróbować, bo mydełko jest unikalne w swojej klasie :)


Copyright © 2016 interendo , Blogger