devon aoki

devon aoki

niedziela, 31 stycznia 2016

KAŻDY KOT,PIES, MINIONEK, a nawet ŚLIMAK :D lubią prezenty :D - niespodzianki od kumpelek blogerek :D



Wczorajszy sobotni dzień zaowocował i to mocno xD spotkaniem z dwoma zakręconymi dzieuchami xD . Tak, tak moi mili Państwo ( jennyyy znowu to powiedziałam, a nie znosiłam kiedy polonistka tak do nas mówiła ;p blogowanie wbrew pozoru to nie tylko pisanie co nam ślina na język przyniesie, ale też poznawanie nowych osób :D . Osób, które są w różnym wieku - młodsze, starsze , ale z którymi los w jakiś niewytłumaczalny sposób splątał nasze drogi i stwierdził, że to idealne połączenie:)

Szczerze? W życiu nie poznałam tylu fantastycznych osób, co przez tę chwilę, od kiedy zaczęłam blogować ( piszę zaledwie od końca maja!). Często niestety okazuje się, że osoby, które chętnie byśmy spotkali mieszkają na drugim końcu Polski ;(( ( jak np. Sisi, Pa Ti, Anna El. , Kingę ;(( lub Berdever, która na stałe mieszka w Japonii ;((( kiedy ja Was dziewczyny zobaczę??? ;(((  ale czasem okazuje się, że nasze "ziomki" mieszkają w  mieścinie obok ;p . 

No i tak oto spotkałam się na naszym "pseudo"blogerskim spotkaniu z Fancy i Yuki Nishimurą ;p hahaha ;p (dlatego pseudo, bo sponsorów nie było, ale za to byłyśmy - MY - 3 Gwiazdy hahaha ) . Żeśmy się naśmiały pogadały, zajadały a nawet poszłyśmy na beznadziejny horror xD ( chciałyśmy iść na las samobójców, ale mendy akurat w sobotę wycofali wszystkie seanse ;(( więc poszłyśmy na "THE BOY" ;(( nie idźcie na to proszę Was xD chyba, że jesteście fankami Dawida Podsiadło xD hahaha bo nagle o to ze ściany wychodzi zamaskowany ziom, który dziwnym zbiegiem okoliczności wygląda jak on xD ( przypadek? Nie sądzę xD . Do pewnego momentu film nawet był straszny ( zasłaniałam się zielonym workiem "Yves Rocher" Yuki Nishimury, w którym przyniosła dla nas japońskie słodycze,a  był "prawie przezroczysty' - nooo cooo strachliwa jestem a jakże xD, ale później zamienił się w groteskę - ku naszej ogólnej bece xD haha xD.

Czas spędzony z dziewczynami ? Bezcenny ;)) Mam nadzieję, że będziemy powtarzać to częściej :) Buziaki :***  

(za wszystko inne zapłacisz kartą mastercard xD

Wpisior dzisiejszy to taka trochę "chwali pięta" ;p , no ale cóż. Wyznaję zasadę, że "człowiek wdzięczny okazuje, to, że jego serce pamięta" , a ja jestem wdzięczna i bardzo Dziękuję, za pamięć, dobre słowo, spotkanie i prezent ( nawet najmniejszy, ale szczery od serca! - to bardzo piękne! ), dzięki temu życie nabiera takich trochę lepszych barw ( a zimno i mroczno dzisiajjjj wrrrr.....! 


Zacznę zatem troszku od końca :) . W tygodniu dostałam śliczne pudełko ze ślimakiem ;D , w środku co? MINIONEK! Czyli oczywiście paczka od świrka-muchomorka - Pa Ti xD . 

Zaczęłam od jej paczuli , bo w środku było ciastko z wróżbą ^^ , a we wróżbie co?
Ano żeby było śmiesznie , dwie wróżby xD. Jedna w po polsku - totalnie BEZsensu ;p :

"CZERWONY WIECZÓR, SZARY PORANEK PRZYNIESIE NAJPIĘKNIEJSZY BŁĘKIT DNIA" ( ale potem pomyślałam sobie o wczorajszym spotkaniu z dziewczynami i w sumie sprawdziło się :)) To był piękny "błękitny" dzień pośród szarości poranka i czerwieni słońca, którego w ogóle nie było widać :D

ale za to druga na rewersie taka chwytliwa i bardzo zapadła mi w pamięci:

"SOMETHING GIVEN BY HEART IS GOOD FOR BOTH" ( coś danego od serca jest dobre obojga) - świetne prawda? :)) I takie są właśnie prezenty, które dostaję :) i które staram się dawać Wam :)


Pa Ti oczywiście zna mnie na pamięć ;p I wie jaki jest mój kryptonit ;D Kosmetyki Azjatyki sasasasa xD 

Spryciara wiedziała, że mam chrapkę na resztę holikowej-aloe rodzinki :D  no i ją mam <YES!> - żel do kąpieli i żel do mycia twarzy MÓJ! <mission complete!> 


Potem patrzę - cóż to za zwariowany pyndzel "glam brush" ? ( na początku myślałam, że to szczotka do butów xD , ale potem Fancy uświadomiła mnie, że to do podkładu i bibka ;p

Drapieżny bronzer ( ojjj chciałam taki a jakże ;p - barwy wojenne Hello Kitty xD - mrau!!

Potem moje wymarzone próbencje kremu pod oczy SUM;37 ( ta marka cholernie się ceni! Więc serduszko zabiło mi mocnej na jej widok :D no inne próbeczki, w tym kremu BB elishy coy, a bardzo chciałam poczuć ten bb na sobie :))


Było jeszcze oczywiście pełno słodyczy, ale zeżarłam natychmiast po otwarciu ( łakoma ja ;p . A na tego ślimuna nadal nie mogę się napatrzeć xD ( on wygląda jakby osiągnął Nirvanę xD - cała Pa Ti :D ;*** 

Kolejna cudowna niespodzianka jest od Moniki :) Blondelook74 :D . Monika trafiła do mnie niedawno, ale stwierdziła, że się uzależniła od mojej paplaniny xD i że jak tylko w sklepie zobaczyła "tę drobnostkę" ( JA CI DAM DROBNOSTKĘ! Toć to jest CUDO! ) stwierdziła, że musi mi wysłać :D 


I tak oto w moje Hello Kittowe łepencje trafił przecudny pokrowiec na laptopa i tableta w Hello Kitty :D Szczerze mówiąc ja nie wiem jak te kobiety to robią, ale chyba czytają w moich myślach, bo chodziło mi takie maleństwo po głowie od dłuższego czasu ;p Swoją drogą jak Wy na to wszystko trafiacie ? hahaha ( nawet czasem mój MENż coś tam Hello Kittowego do chaupy przytaska :D




Monika nawet postanowiła przekonać swojego psiaka Alfika, żeby podzielił się swoimi smakołykami z moją Yerką - T-rexem ;p . Widok Yerki połykającej smakołyk bezecenny <3 

Bardzo dziękuję Ci Kochana za taką niespodziankę ;p Wiesz na kopercie jest Twój adres xD Nie znasz dnia ani godziny kiedy jakaś Hello-paczka do Ciebie zawita ;p - from Hello Kitty with Love :D


Pytałaś jak mój mini-lapek się czuje w nowym ubranku . Powiedział mi na ucho,że Hellobiście :D , czyli jest szczęśliwy i mu cieplutko :D

Na początku stycznia zawitała do mnie szalona-siso niespodzianka :D

Wszelaka paczka jak zwykle zwariowana :D . Sisi - Malkontentka :D Kobietą nieszablonową jest :D


Jak sama nazwała tę przesyłkę "tak w ramach ciekawostki" ;D ( ja myślę, że Sisi sama w sobie jest "ciekawostką" i to przyrodniczą ;p -  muszę Cię kiedyś kobieto spotkać :D Jak będziesz kiedyś w delegacji  w kujawsko-pomorskim to daj proszę znać ;p jakoś teleportuję się żeby Ciebie zobaczyć :D

Wy wiecie co ona tam nawsadzała?


Paletkę z cieniami do powiek w kształcie okularów :D

To coś co wygląda jak przerośnięte szczypce to cień do włosów :D - niezły lans co ;p Jestem farbowana blondyna to jak sobie takim czymś przejadę to normalnie diskoteka ;p ( Mariolka-crejzolka może się przy mnie chować nawet jak spotka no tego ... co jest w kuwecie dla kota ... żwirka xD Nie no tego Piaska :D


a to maleństwo w moim ulubionym retro-kształcie to taki trochę brokat w sprayu :D - cudeńko :D
( wiecie co my favourit box powinien się od Sisi uczyć ;p bo tak powinien wyglądać "sprakling box" :D


Sisi - taka jak zakręcona, zwariowana i NIEprzeciętna to jesteś TYLKO JEDNA JEDYNA TY! :**

Wczoraj dziewczyny też coś przytaskały, aż mi głupio było, że tylko ja z pustymi "ręcami" przyszłam ;p 

Dżapońskie słodycze z zieloną hejbatką :D ( oj jak ja uwielbiam ten smakkkk mniaaaaammmmmm!!!! ) przytaskała oczywiście Azjatoholiczka xD ( wpierdzielałam aż mi się łuszy trzęsły! )



A Fancy przwiozła "słodycze z Torunia" - chyba cusik przekłamała co ? xD


Mydełko glicerynowe różyczka , czekoladowe granulki do kąpiel , błyszczyk do ust essence? ( moje zęby niestety nie dały sobie z tym rady xD o żołądku nie wspomnę xD

No ale pierniczka zostawiłam sobie, żeby na niego popatrzeć ;p


Żelki serduszko maseczka Lirene ^^

P.S Fancy pozdrów również Hansa Klosa :D hahaha ( btw wiecie co on powiedział? "Czy Twój Mąż też wygląda na żywo inaczej niż na zdjęciach ?" xD hahaha - normalnie poczułam pocisk :D hahaha żartuję ;p 


Niestety niedługo jest dzień w kalendarzu, którego nie powinno być xD Czyli moje urodziny ehkmm... osiemnaste xD plus 9 xD więc mam nadzieję, że zajrzycie do mnie ;) i zdmuchniemy razem świeczki :D

Buziaki i Dziękuję Wam wszystkim za to, że JESTEŚCIE! :***


Na koniec posłuchajcie sobie Dawida Podsiadło , bo chodzi za mną od wczoraj xD Jak to Fancy powiedziała "rola Dawida uratowała ten film" xD buahahaha :D Ale ten zgred normalnie podsiadł się do mnie i teraz nie chce sobie pójść ;p




P.S. Wiecie co dzisiaj znalazł mój MENż jak sprzątał mieszkanie? Małą złotą bransoletkę ze znakiem nieskończoności :)) 



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

środa, 27 stycznia 2016

ALE Z CIEBIE HOOYrak! :D BUTY CLEOPATRA HOOY ;)

 Tak, tak moi mili Państwo ( jak zwykle mówiła moja nauczycielka od polskiego w gimbazie ;p ) pora opowiedzieć Wam o moich wrażeniach związanych z butami marki Hooy ;p


O tym, że zostałam testerką HOOY pisałam Wam TU! Prezentowałam Wam jest też na moim insta <KLIK> Jakoś przed świętami trafiły w moje ręce Cleopatry, które testowałam na swoich nogach od tamtego czasu. ( na swoich, nie na mojego beagle'a ;p  Yerka robi tu za Sfinksa xD, choć musiałam  ją trochę spacyfikować do zdjęcia  xD ,bo beagle jest dziki , beagle jest zły beagle ma bardzo ostre kły xD. Hahahhaha ;p



Co musicie wiedzieć o Hooy . Hooy to młoda, dość intrygująca marka, która zajmuje się sprzedażą odzieży w "miejskim" stylu. W sensie ma służyć "długo i wygodnie", ale ma też tworzyć wrażenie lekko komiksowych, graficznych klimatów popartu ;D . Bardzo podoba mi się podejście marki, która swoimi "testami" wyszła do "ludzi" w sposób śmiały i ciekawy. Jednym słowem "pokaż kotku co masz w środku" :D Hooy nie boi się krytyki i opinii innych - lubi konstruktywną krytykę i głośne wyrażanie własnego zdania, żeby móc dalej rozwijać się i tworzyć produkty satysfakcjonujące klienta  - Brawo Hooy :)



Cleopatry są dostępne w kilku różnych kolorach , choć muszę przyznać , że najbardziej napalona byłam na wersję różowo-czarną ( no popatrzcie na Hello Kitty xD . W moje ręce trafiły dość neutralne, pasujące do wszystkiego  połączenie beżów i brązów. Cały koncept butów jest dość minimalistyczny, ale osobiście jestem zwolenniczką twierdzenia - "mniej znaczy więcej". Bardzo podobają mi się dopracowane w każdym calu lamówki w kontrastowym ciemnym brązie, bo podkreślają charakter "miejskiej dżungli" i urbanistycznego klimatu. Całkiem nieźle prezentują się w stylizacjach z rockowym pazurem - moją propozycję stylizacji możecie zobaczyć na moim insta  - <klik>


Cóż Wam powiem. Generalnie testowanie Cleopatry, która jak sama nazwa mówi  - królowa lubi piasek pustyni i kiedy jest sucho, sucho i ciepło najlepiej ;D - nie przypadło na najlepszą porę roku. W okolicach Świąt spadł śnieg. Spadło dużo, śnieżnego śniegu, który pod wpływem ciepła lubi być mokry ;p . Rodzaj butów Hooy określiłabym na casualowy. Są to bardzo lekkie i zgrabne buty, wykonane z tkaniny, które po prostu szkoda było mi maltretować właśnie śniegiem i wodą - wiadomo piaskowy beżyk nie byłby już taki ładny ;D







Całość unikalności Cleopatry zamyka specyficzne logo "HOOY" , które można znaleźć wewnątrz butów , z tyłu,  oraz na językach.


Logo widnieje też na podeszwie, która z całą pewnością nie zalicza się do ciężkich masywnych podeszw podobnych do tych, które można znaleźć w airmaxach . Hooy są bardzo lekkie, prawdę mówiąc na nogach praktycznie nie czuć ich ciężaru, stopa w nich może odpocząć- idealnie znajdują zastosowanie przy chilloucie ze znajomymi w jakimś kameralnym gronie.


Nie śmiejcie się ze mnie xD poszłam raz w nich biegać żeby zobaczyć czy nadają się do joggingu ;p Efekt? Gdyby było ciepło i sucho - byłyby rewelacyjne. Od jakiegoś czasu w "modzie" biegaczy panuje przekonanie, że najlepsze są buty, o cienkiej podeszwie , bo dzięki temu lepiej czuć podłoże i stopa lepiej się adaptuje do powierzchni. Na lodzie - słaboooo.... Ślizgałam się jak na łyżwach i w sumie miałam niezły ubaw krzycząc do siebie co jakieś  2 metry "łiiiii łiiiii łiiii" xD ( ale dzwona nie wywaliłam - a Hooyyy :p.


Powiem Wam szczerze, że do całego testowania podeszłam trochę z przymrużeniem oka ;) Czytałam oczywiście opinię innych testerów, którzy gorąco i namiętnie zapewniali o intensywnym testowaniu - w śniegu, słocie i błocie swoich Hooyek, ale dla mnie to było po prostu NIEMOŻLIWE. Dlaczego? Tak jak mówiłam Cleopatry są wykonane z tkaniny i są to buty bez ocieplenia, nie są cienkie - tkanina jest stosunkowo gruba o gęstym splocie i wewnątrz jest warstewka wypełnienia, ale mimo wszystko przy ujemnych temperaturach paluszki by zamarzły. Osobiście chętnie brałam je na spotkania "domowe" , "do pubu" , "gościny" itp. , czyli najlepiej do pomieszczeń zamkniętych , bo BYŁO MI ICH SZKODA, bo taka była pogoda ;p . Uważałam , że te buty należy traktować z królewską godnością - w końcu to Cleopatra :D 


Hehehe ... Ja Hooy mieliśmy parę przygód ;) . Wiecie jestem wyznawczynią, że w ogólnym bezsensie jest jakiś sens i lubię zrobić od czasu do czasu dziwne rzeczy ;p np. poszliśmy sobie zwiedzać osiedle i natknęliśmy się na takie dwa ziomki ;D ( ten mały mówi do dużego - "ale z Ciebie Hooyrak :D , a duży mu odpowiada "a taki że Hooy: xD 


Kawałek dalej spotkaliśmy o takiego ziomka ;p . Stwierdziłam, że czegoś mu brakuje pod Hooyinką ;p i o to mu zapewniłam doborowe królewskie towarzystwo :D


Prawda, że wyglądają razem dobrze? A tak, że Hey Hooy !;p


A teraz moje wrażenia na nogach ;p No cóż. Cleopatry mają jeden minus. Ano taki, że mają bardzo małą rozmiarówkę. Naprawdę. W zgłoszeniu do testów wpisałam rozmiar 38, bo na co dzień noszę rozmiar 37 lub 38 właśnie i stwierdziłam, że będzie idealny. Bardzo zdziwiłam się, kiedy otworzyłam paczkę i zobaczyłam rozmiar 39... Ale kiedy założyłam je  na stopy wiedziałam już czemu. Buty nie są o tyle małe na długość, co na szerokość są bardzoooo wąskie... Jestem raczej osobą o stosunkowo wąskich stopach. Nigdy przy zakupach nie zdarzyło mi się, żeby buty uciskały mnie Z BOKU. Rozwiązałam ten problem dość prozaicznie - poszerzyłam na maksa sznurówki co widać na zdjęciu ;p . Dzięki temu moim zdaniem buty wyglądają o tyle lepiej, ze nie widać kokardek ( bardzo lubię mieć schowane sznurówki ;p i nie bawię się w wiązanie ich tylko zakładam "na szybko" jak balerinki. 


Say Hello-Patra :D 





Podsumowując: Testując Hooy dobrze się bawiłam :D Samo testowanie było przyjemnością ;) Generalnie jeżeli miałabym wskazać mój ulubiony element ubrania to właśnie BUTY. Kocham buty ;p Buty są moją defincją ubioru :D Mają podkreślać i określać styl, nastrój, nastawienie. Cleopatry zakładałam kiedy chciałam pokazać "jestem taka że Hooy" ;D czyli po prostu - miało być "długo i wygodnie" , bo kiedy spędza się czas ze znajomymi to raczej nie chcemy żeby stopa nam odpadła, tylko zależy nam na maksymalnym wychillowaniu i to, że zapomnicie, o tym, że macie coś na nogach gwarantowane. Lekkość, widzę lekkość ;p i o to chodzi:D Jedyne czego mogę się czepnąć to bardzo "wąska" rozmiarówka xD, ale i to da się  jakoś obejść dla chcącego nic trudnego ;D.

Buty kosztują 149zł i są dostępne TUTAJ! 
Zapraszam Was do polubienia fb Hooy :) możecie tam obserwować całość testerskich wrażeń i oczekiwać kolejnych testów :D


LIFE IS BETTER WITH THE CAT

sobota, 23 stycznia 2016

KOBIETA ZEPSUTA PACZEK OD BERDEVER NIGDY NIE MA DOŚĆ ;D - NOWOŚCI AZJATYCKIE U MNIE :)



Tak wiem co mówiłam xD - że mam bana od nowego roku. Hahaha kłamałam ;p - tylko świnia nie zmienia zdania xD . 

Tytułowy nagłówek zrodził się jakiś czas temu kiedy kładłam się spać i doznałam olśnienia ;p xD ( Berdever później napisała, że boi się moich olśnień xD - w sumie nic dziwnego ja też się siebie boję xD szczególnie rano jak wstanę - creepyyy xD. 

"Kobieta zepsuta paczek od Berdever nigdy nie ma dość" to taka moja własna parafraza powiedzionka, które w wersji oryginalnej brzmi " Kobieta zepsuta to taka, której mężczyźni nigdy nie mają dość" xD ( no ale mój chop ma często mnie dość więc raczej hasła w oryginalnej wersji się NIE trzymam ;p ) 

Zabawa w rymowankę wzięła się stąd, że Berdever na swoim fp ogłosiła konkurs na hasło reklamowe swojego sklepiku, w którym do wygrania jest cusik z nowej luksusowej linii maquillage Shiseido i zestaw maseczek hada labo. Szczerze zachęcam Was do udziału bo nagroda jest warta świeczki - zwłaszcza jak przeczytacie mojego posta , bo zaprezentuję Wam genialny róż z tej właśnie linii - maquillage Shiseido :) - konkursik dostępny just TU! zgłaszać się można do 31 stycznia :) WALCZCIE JAK Hello Kitty xD ( chciałam napisać jak Tygrysy ale stwierdziłam, że Hello Kitty będzie bardziej obrazowo ;p i dramatycznie haha )


Nie myślcie sobie, że obyło się bez Berdeverowych bonusów :p - oj ona mnie rozpieszcza ;p . Ślubuję Ci Berdever dozgonne zakupy w Twoim sklepiku xD haha ( sprzedałam duszę Blond diabłu :D 

Jak widzicie szaleństwo Hello-worldu trwa :D. Aga przechodzi samą siebie bo ja nie wiem skąd ona bierze te wszystkie pomysłowe i przydatne gadżeciki xD . 

Mamy tu więc:

- praktyczne zamykane na zipa saszetki ( na rysunku pokazano, że na kosmetyki ;p ) , na pewno się z Wami podzielę moimi skarbami ;p bo są rewelacyjne a w opakowaniu ich całkiem sporo ^^

P.S. Widzicię tę różową wstążałkę? Łona jest magiczna :p a fb Berdever nawet jest filmik jak ją się składa  hahaha ( już się martwiłam że takiej nie dostanę a tu nooo proszę NIESPODZIANKA ;D

-przepyszne kuleczki podobne do naszych pianek "Jojo" przy czym te mają w środku zieloną herbatę <yummy!> uzależniłam się od słodyczy z zieloną herbatą ;p to co widzicie to totalne resztki xD bardzo walczyłam ze sobą, żeby zostawić cokolwiek do zdjęcia xD 



- worki foliowe z Hello Kitty ( ta duuuziiiaaa truskawka :)
- zakładeczki z Hellołaskiem ( uwielbiam je! ^^)
-siateczka do pianki ( taaakkk Kinga to dla Ciebie ;D w końcu obiecałam ;)


-Moje ukochane Melty Kiss ( ojej... ja płaczę jak pomyślę jak szybko je zjadłam xD
- przepyszne ciasteczka z koalą :D ( one są takie jakby nadmuchane a w środku jest czekoladka :D
- Opakowanie z Hello Kitty to coś czego na początku nie mogłam rozkminić, bo myślałam że to nasiona warzyw xD, ale jak odwróciłam to zobaczyłam, na rysunku, że to dodatki do onigiri ;p w sensie dodatki smakowe do kulek ryżowych ( ciekawe...)


- coś co mnie wzruszyło czyli śliczna kopertka w akity z naklejeczką "thank you". Wewnątrz były Atruowe próbeczki ;p ( znam taką jedną Rudą fankę Akit :D


No i mój osobisty hicior ,  a wręcz skryte marzenie - oryginalny japoński papier origami ;p ( tak tak ta Hello Kitty to wytężony efekt pracy z youtubem ;p , ale jestem z niej dumna :D haha moja Ci Hello-gami :D


Jak zwykle bardzo Dziękuję za Berdever za cudowną niespodziankę ;D ;***

Przechodząc do moich zakupów. Tym razem postawiłam na włosy:) i nowość w ofercie Berdever a więc kolorówkę :) 

O klasycznej wcierce Kaminomoto A nie będę się rozwodzić. To jest moje kolejne opakowanie , więc kolejny zakup mówi samo przez siebie. Byłam za to bardzo ciekawa innej wcierki tej firmy, czyli Ladies EX, która jest skierowana typowo dla kobiet ( zresztą kolorki to potwierdzają ;p


Na razie nie mogę za dużo powiedzieć na jej temat , bo zwyczajnie jeszcze z niej  nie korzystałam, bo wcieram klasyczne A. Na pierwszy rzut oka podoba mi się opakowanie z dozowniczkiem ( w klasycznym jest szklana butelka z korkiem podobnym do naszego Jantaru - więc po prostu podważam korek i przelewam do atomizera) . Trochę drażni mnie to, że plastik jest niesamowicie twardy i nie mogę zobaczyć ile jest ubytku przy stosowaniu. Objętościowo mamy tutaj 150ml ,w klasycznym A 200ml.


Składnikami aktywnymi są:


Szczerze mówiąc po zielonym Kaminomoto mam w stosunku do Ladies dość duże wymagania, no ale zobaczymy ;p

Wśród moich zakupów nie mogło zabraknąć oczywiście szamponu i odżywki z Kaminomoto medicated. Kupiłam je w zestawie razem z wcierką, bo cena nawet bez promocji jest niższa i zakup bardzo się opłaca :) . To co bardzo lubię w Japońskich kosmetykach to to, że nawet te zwykłe butelki, zawsze są opakowane "anatomicznie" dopasowaną do nich folią z wypukłą krzykliwą naklejką ;D. Uwielbiam to ;D. Zawsze mam pewność, ze nikt nie macał przede mną i nie używał.



Ich też jeszcze nie używałam ;p Czekają grzecznie w kolejce aż zdenkuje "europejskie" włosoprodukty , a to u mnie idzie dość szybko ;p jestem lekko włoso-zboczona.


Dochodzę do dwóch produktów, które bardzo chcę Wam polecić i którymi jestem zachwycona :) czyli do tuszu firmy Kose - Fasio i różu Shiseido :)


Na wstępie musicie wiedzieć o tuszach Azjatyckich dwie rzeczy. Po pierwsze te produkty z uwagi na wysoką wilgotność klimatu w Azji z reguły są WODOODPORNE i to nie tak jak u nas - że jak walniesz zwykłego micka, albo chluśniesz wodą to od razu oczy pandy, tylko wodoodporne tak, że jak nie masz dobrej dwufazy to prędzej wyrwiesz sobie rzęsy niż zmyjesz tusz. 

Aga dała mi na to radę i faktycznie działa - namoczony wacik przykłada się chwilkę do oka ( NIE TRĄC OKA W TYM CZASIE ) i pozwala, żeby rzęsy "naciągnęły" płynu i dopiero potem przeciera wacikiem. Zresztą sama poleciła mi swoją ukochaną Bifestę ( pisałam o niej przy okazji światecznego Haulu) i faktycznie nie ma sobie równych w tej materii ( oleje też dobrze zmywają tusze, ale ja za bardzo nie przepadam za demakijażem oka olejami, bo mam nieprzyjemne uczucie mgły i oczy mi trochę łzawią). Do tego Bifesta nie podrażnia oczu nawet jak się do nich dostanie i dla mnie jest o niebo lepsza niż cała rzesza micków, po których płaczę ;p . 


Po drugie Azjatyckie tusze są stosunkowo "ciężkie". Co to oznacza. U nas panuje błędny mit, że Azjatki mają piękne, bujne, gęste, długie, czarne ... i mogę tak pisać psalmy o Azjatyckich rzęsach. 

Tymczasem rzeczywistość jest dla Azjatek okrutna. Mają bardzo rzadkie i badziewne rzęsy , podobnie jak i brwi... ( popatrzcie po ilości produktów "sztucznych" rzęs lub filmiki makijażowych góru Azjatek np. Pony, która ZAWSZE dokleja w swoich filmikach sztuczne rzęsy. Zresztą to jest właśnie jedna z przyczyn czemu Azjatki lubią tak bardzo eyelinery - żeby  oszukać optycznie przeciwnika hahaha ;).

Do czego zmierzam. Bałam się, że Fasio będzie pełen "kłaczków" a ja nie znoszę kłaczków... Kłaczki mają dodać właśnie tej objętości , a na moich długich "sterydowych" rzęsach ( które z uporem maniaczki codziennie szprycuję long 4 lashes, choć aktualnie zdradzam longa z Bodetko ;p ) dają efekt obleśnych "pajęczych nóg". Zapytałam więc na starcie Berdever czy fasio czasem nie ma tych potwornych "kłaczków", ale zapewniła mnie, że nie i faktycznie ;p Fasio jest czyste ;p


Co do samego Fasio - Berdever w swojej ofercie ma kilka tuszy z tej rodziny do wyboru, nie powiem Wam dokładnie, który wybrałam, bo mają bardzo podobne opakowania xD , w ramach wskazówki powiem tyle, że wybrałam ten, pod którym Aga napisała, że jest jej ulubionym xD . Zapewne skuszę się na wszystkie Fasio z oferty Berdever ;p - lubię mieć "szerokie horyzonty" , bo tusz faktycznie ma w sobie to coś i pazura :D . Uwielbiam go przede wszystkim właśnie za tę trwałość - nawet jak zdarzy Wam się zapomnienie i będziecie trzeć oko to nie rozmaże się, a zostanie na miejscu, no i ta głęboka czerń. Najczarniejsza czerń jaką widziałam w tuszach. Bardzo ładnie podkreśla nawet najmniejsze rzęski na dolnej powiecie , zresztą zobaczcie u mnie :p. Podobało mi się w nim też, że przychodzi zaplombowany w takim srebrnym foliowym opakowaniu z rysunkiem szczoteczki i też nie dostaję macanego produktu co często (niestety...) zdarza się u nas. Z tym tuszem zdradziłam mój ukochany Vollume Million Lashes So Coutre Loreala i było warto. Choć na początku nie mogłam się przekonać do klasycznej szczoteczki - zdecydowanie wolę silikonowe.

Minusy? Myślę, że właśnie jego trwałość choć jest jego ogromnym atutem jest też jego minusem. Jak zaschnie, a robi to stosunkowo szybko, nie liczcie na poprawki xD bo rzęsy robią się sztywne jak drut xD . No i jak umażecie twarz gdzieś przy okazji malowania ( miałam taką kropkę na nosie ;p ) to prędzej zedrzecie sobie skórę z niż usuniecie Fasio ;p - trochę śmiesznie to w pracy wyglądało bo wszyscy pytali mnie "co mi się na nosie stało" xD. Niemniej jeżeli często łzawią Wam oczy - rewelacja, nie ma opcji , żeby look się zepsuł.


Uuuu.... teraz normalnie ciarki przeszły mi po grzbiecie bo muszę opowiedzieć o moim make-upowym odkryciu wszechczasów czyli o różu w kamieniu Maquillage Shiseido kolor RD100. Nawet nie wiecie ile fotek mu napstrykałam, żeby choć odrobinę zbliżyć się do rzeczywistego piękna i precyzji wykonania opakowania . Oczywiście nie wyszło mi xD No ale cóż ... Nie umiem robić zdjęć, ani nie mam dobrego sprzętu ;(( . Z talentem rodzimy się lub nie.


Azjatki bardzo lubią makijaż w stylu "la no make-up look" , czyli po prostu makijaż bez makijażu , taki, który ma nas odmłodzić, wysubtelnić nasze rysy i podkręcić dziewczęcy blask. Osobiście sama lubię tak wyglądać. Co za dużo to niezdrowo. Choć uważam, że na większe wyjścia i okazję można poszaleć ;). 


Maquillage, jest zapakowany w złotą kasetkę. Ona naprawdę jest piękna , sam jej widok pieści moje zmysły, a na toaletce wygląda jak Gwiazda :D. W środku mamy oczywiście całkiem spore lusterko i rewelacyjny miękki pędzelek aplikatorek. Pędzelek jest idealny dla takich osób jak ja ;p czyli - NIE MAJĄCYCH WŁASNEJ KOLEKCJI PĘDZLI ;p


Pędzel zdziwił mnie również tym, że z drugiej strony posiada gąbeczkę - myślę, że używa się jej do aplikacji , a pędzel do blendowania. Pędzel jest bardzo dobrej jakości - delikatny, precyzyjny, bardzo dobrze spełnia swoją funkcję. Kasetka jest na tyle pojemna, że wewnątrz "nie majta" po całym opakowaniu, a posiada swój własny plastikowy stelażyk, który się wyjmuje. Bardzo dobre rozwiązanie zwłaszcza jak wsadzi się róż do torebki gdzie wszystko raczej fruwa w powietrzu ;p

Zwróćcie uwagę na  różnicę kulturową w makijażu. w Azji różu nie nakłada się na kości policzkowe tylko z przodu tuż pod okiem. Powiem szczerze, że wygląda to bardzo dobrze nadaje takiej świeżej dziewczęcej "rumianości" i ostatnio właśnie tak aplikuję maquillage :). 


Dotychczas byłam wierna tylko jednemu różowi - Bourjouis kolor 32 D'ambre ore. Czyli stosunkowo mocny miedziany pomarańcz z rozświetlającymi drobinkami. Ten róż robił u mnie za wszystko - za róż, bronzer , a nawet za cień do powiek. Główny problem z moim burżujem był taki, że wystarczyło jedno machnięcie więcej i robiła się ruska lala xD. 


Z maquillagem nie ma takiej opcji. To bardzo delikatny kolor. Bardzo dobrze współpracuje w moją skórą i wygląda naturalnie. Nie mam żadnych problemów z blendowaniem go i nakładaniem - zawsze wygląda tak samo dobrze. Nie zrezygnowałam z mojego burżuja - teraz po prostu robi za bronzer , robotę różu zostawiłam Shiseido - bardzo się oba polubiły i współpracują na moją korzyść <YES!> :D



Maquillage RD 100 to odcienie pomarańczu. Jest jeszcze dostępna wersja różowa, ale są to oczywiście prywatne preferencje. Jeżeli tak jak ja jesteście jasnymi ( oczywiście farbowanymi ;p) blondynkami o niebieskich oczach, które nie są bladziochami to  odcień pomarańczowy jest idealny. Bardzo lubię szminki w odcieniach pomarańczu i nude , nie znoszę różowych i czerwonych ( wyglądam w nich na bardzo przerysowaną...)


W kasetce jest 5 odcieni pomarańczu, bez drobinek rozjaśniających , używam ich wszystkich razem, choć można i osobno - jak kto woli. Na opakowaniu pokazano, w których miejscach poleca się użycie danego odcienia :)



Myślę, że kolory róży w kasetce na zdjęciu powyżej najbardziej odpowiadają tym rzeczywistym. Koci BB to Sanatore Putty w wersji limitowanej ;p Powiem Wam szczerze, że dzisiaj użyłam go pierwszy raz i jestem w szoku jakie on ma megaaaa krycie jak na BB , do tego kolor który wybrała dla mnie Berdever ( o tak dostałam mojego kociaka w prezencie świątecznym od Agi ^^) jest idealny dla mojej cery, choć bałam się, że będzie zbyt pomarańczowy. Sanatore ma jedną wadę, której nie ma mój Vip Gold Skin79 - niestety ale podkreśla suche skórki ;(. 


Na zdjęciu starałam się Wam pokazać jak wygląda różyk na żywo, ale nie wyszło mi tak jak chciałam. Na zdjęciu wygląda na cholernie mocny. Powiem szczerze, że na żywo tego widać. Na żywo idealnie "stapia się" z cerą i nie widać jego granic. Mój aparat i sztuczne światło odebrało mu trochę uroku  ( nie bawiłam się w konturowanie twarzy, na rzęsach mam tylko fasio i właśnie kocie BB Sanatore :) . Nawet nie wiecie jak się nagimnastykowałam, żeby nie straszyć Was swoją twarzą xD  - nooo i nie wyszło hahaha xD



Zachęcam Was do polubienie fb Berdever :) - tam często są promocje na produkty znajdujące się w sklepie i najwięcej pojawia się recenzji kosmetyków znajdujących się w nim :) No i co 100 like dostaje nagrodę ;))



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!