Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BERDEVER. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BERDEVER. Pokaż wszystkie posty
14.07.2018r. HELLO ASIA VOL. 3 . WITAJCIE W GRUDZIĄDZKIM YASUMI !

14.07.2018r. HELLO ASIA VOL. 3 . WITAJCIE W GRUDZIĄDZKIM YASUMI !

 


Tak tak moi mili Państwo .  To już 3 razy kiedy targnęłam się na zorganizowanie  eventu w stylu Azjatyckim ;p. W tym roku w przeciwieństwie do poprzednich nie szukałam sponsorów giftów , a sama  ufundowałam A-10-step czyli boxy z 10 krokami Pielęgnacji w wersji Azjatyckiej :) . Byłam też niedobra i niestety , ale w tym roku było wpisowe . Wynikało to z tego  , ale całość - sala , jedzonko itp.  pochłania spore zasoby finansowe. W tym roku postanowiłam też , że nie będę nigdzie wyjeżdżać :D - odbyło się a jakże w GRUDZIĄDZU ;p haha, bo mamy całkiem niezłą miejscówkę na takie eventy :D . Mówię o Yasumi Grudziądz - jak sama kaliska centrala Yasumi powiedziała - Perła w Koronie Gabinetów Yasumi ( a mają ich ponad 100 w całej Polsce )  .  Sama od niedawna korzystam jako klientka z tego cudownego miejsca i żałuję , że dowiedziałam się o nim tak późno (!!!) . Dowiedziałam się mianowicie jakiś czas temu od pacjentki xD haha . Tak tak SOR łączy ludzi xD . O tak funkcjonuje już w naszym mieście ponad 2 lata ( żenua co ... szewc bez butów chodzi xD ) . 









 

YASUMI ZNACZY RELAKS.

Yasumi to sieć gabinetów oferujących zabiegi w stylu Azjatyckim  (wyjątkowe w swojej klasie) , a także inne typowo kosmetyczne ( kwasy , masaże itp.) podobne do innych gabinetów. Powiem Wam szczerze, że kiedy zobaczyłam swoje własne Yasumi, to , że szczena mi opadła to mało powiedziane ... Nie spodziewałam się takiego rozmachu po swoim mieście ;p . No co jestem realistką xD . Nie jesteśmy jakąś metropolią a zwykłym 100 tys. miastem  z tramwajami ;p . A jednak i u nas powstało coś wyjątkowego. Patrząc na reakcję moich uczestników odniosłam wrażenie, że wszyscy się zrelaksowali ;p , a jakże :D . Zrelaksowałam się później i ja , ale zdecydowanie - trochę to trwało ;p . 


HELLO ASIA VOL.3 

Rozpoczęło się o 9 w Yasumi przy ulicy Waryńskiego 32-36 oczywiście w Grudziądzu . Miejsce zdecydowanie warte zobaczenia i doświadczenia "na własnej skórze " sama stałam się klientką jakiś czas temu dzięki bonowi urodzinowemu ;p oferta jest przeogromna i każdy na pewno znajdzie coś dla siebie ;) zarówno na twarz i na ciało :D . Yasumi Grudziądz może poszczycić się nagrodą za miejsce godne uwagi na mapie urodowej oraz w plebiscycie Gazety Pomorskiej.  Na początek rozdałam przygotowanie przez siebie boxy i co poniektórzy niecierpliwi oczywiście nie wytrzymali i musieli zajrzeć ( a jakże xD ) , potem  odpaliliśmy race na torciku "poranna rozkosz" upgrejdowanej kit katami i słodkim pandziasem . Okazało się jednak , że odpalanie rac w miejscu gdzie jest alarm przeciwpożarowy to nie jest zbyt dobry pomysł i kiedy na opakowaniu pisze "odpalać w zasięgu 8m " to trzeba się tego trzymać xD . Trochę nas okopciło i jak wszyscy się nabijaliśmy "spaliliśmy prawie Yasumi" , po czym lekko oczadzeniu odśpiewaliśmy "sto lat" Olce Heyitsalexk , które kilka dni temu miała urodziny , po czym oblaliśmy imrezę Picolo ;p . 


KIEDY EMOCJE JUŻ OPADŁY...

Przystąpiłam do prezentacji co i dlaczego jest w boxach. Swoje boxy stworzyłam w koncepcji A-10-step czyli Azjatyckie 10 kroków pielęgnacji. Oczywiście jak łatwo się domyślić wszystko co było wewnątrz oparte było na 10 krokach z Sekretów Urody Koreanek Charlotte Cho , ale w mojej własnej modyfikacji. Lubię osobiście zarówno produkty koreańskie jak i japońskie , więc znalazły się tam kosmetyki z obu krajów. Część produktów pokrywała się inne nie . Każdy produkt okleiłam naklejką , żeby było wiadomo co to jest ;p ( o tak często jak wysyłam produkty dziewczynom to pytają się mnie "co to właściwie jest" ) . Pokażę Wam poniżej co mniej więcej w boxach było , bo został mi jeden do Rozdania ,  ( o tak ktoś będzie się mógł poczuć jakby tam był :D ) . 


SEKRETY MATCHA

Uwielbiam matcha i wszystko co jest z nią związane ;p. Dlatego urządziłam sobie pogadankę na ten temat ;p . Jestem w trakcie przygotowywania oddzielnego posta na jej temat więc będzie wiedzieli co mówiłam , a także dam Wam przepis na maseczkę , którą kręciliśmy ( najlepsze trzepanie było  z Twoim źródłem Urody xD ) . Maseczka jest bardzo prosta w wykonaniu , a rewelacyjna  w działaniu , więc każdy z Was będzie mógł ją przygotować w domu :) .  



HAVE A BREAK HAVE A KIT KAT

Chyba nie ma bardziej kojarzących się słodyczy z Japonią xD . Limitowane wariacje Kit katowe , okazały się nie lada wyzwaniem xD . Serio.  Nikt nie mógł patrzeć a wszyscy musieli smakować ;p . Kreatywność smakowa po prostu powalała mnie xD . Konkurs na smaki Kit Kata wygrała Karolina Biszkopcik86 i Magda Takie moje oderwanie . Najbardziej rozpoznawalnym smakiem okazała się matcha :D. Nikt nie zgadł za to ciasteczek Oreo  . Nagrodą były zestawy lokalnych Grudziądzkich słodyczy , z których jestem bardzo dumna :) . 


SENTAKU I SHIDO 

Centrala Yasumi przybyła do nas prosto z Kalisza i postanowiła nas zaprowadzić w świat oryginalnych rytuałów Japońskich, które można wykonać tylko w Yasumi . Nasze modelki mogły poczuć na sobie magiczny zabieg na ciało Sentaku - miałam niedawno wykonywany i czułam się po nim bosko ;p . Cały rytuał opiera się na głębokim relaksie i działaniu z zieloną herbatą . Początkowo zanurzamy stopy w wywarze . W tym czasie możemy mieć chwilę refleksji , poczytać lub napić się z imbryczka odrobiny napoju . My jako obserwatorzy pożeraliśmy też ciasteczka z wróżbą ;p ( rozumiecie, że dwukrotnie trafiłam na to samo xD - Spójrz w lustro i uśmiechnij się do siebie - rozumiem , że nawet ciastko miało ze mnie bekę xD )  . Następnie całe nasze ciało jest dokładnie speelingowane , okryte maseczką z glinką i zieloną herbatą , której efekt jest wzmacniany przez elektrosaunę . Na koniec nasze ciało dla podtrzymania efektu jest balsamowane . 



Shido czyli zabieg na twarz oparty na produktach ryżowych , rozpoczyna się od demakijażu w stylu Japońskim czyli od oczyszczania olejem. Zdziwilibyście się jak mało osób w tym po kosmetologii wie o tym , że twarz najlepiej oczyszczać olejem (podobne rozpuszcza się w podobnym czyli sebum w oleju nie uszkadzając naturalnej bariery naskórka) . Następnie twarz jest otulana kompresem z wodą ryżową i maską ryżową , w celu odżywienia i poprawy kolorytu . Kiedy patrzyłam na Olkę miałam wrażenie, że cały czas się uśmiecha haha .


Spotkanie zakończyliśmy w przepięknym Patio w stylu Japońskim. Oczywiście musieliśmy zrobić sobie sweet focie , bo miejsce jest bardzo  fotogeniczne i klimatyczne , a pogoda się zaczęła do nas uśmiechać :D .


Od Yasumi otrzymaliśmy pięknie zapakowane paczki , w których znaleźliśmy : miniaturki nowości dla mężczyzn , uroczą bransoletkę Yasumi , mini herbatkę ( mniam!)  ,  ryżowy krem do twarzy  , puder enzymatyczny i suchy olejek :) , a także próbki kremików ;p .



Uczestnicy:


I moja skromna osoba ;p

Zabrakło niestety Malkontentki Sisi nad czym ogromnie boleję :(  



Bardzo dziękuję:

 Berdever - która jak zwykle podarowała wspaniałe kremy pod oczy do moich A-10-stepów , 
Yasumi Polska - za dawkę pozytywnej energii , wspaniałe upominki i prezentację zabiegów 
Yasumi Grudziądz - za  to , że w naszym mieście istnieje takie klimatyczne miejsce spotkań!
Feeling Fancy - za przepiękne grafiki , jak zwykle byłaś najlepsza :D 
Printea - za zaangażowanie w zrobienie pięknych nalejek ! Następnym razem postaram się mniej marudzić :D 
Uczestnikom za przybycie nawet z drugiego końca Polski! Tylko po to , żeby przeżyć niezapomniane chwile razem !

YOU ARE MY  INSPIRATION : CO WARTO KUPIĆ Z JAPOŃSKICH KOSMETYKÓW? CZYLI LECĄC DO JAPONII PAMIĘTAJ O!

YOU ARE MY INSPIRATION : CO WARTO KUPIĆ Z JAPOŃSKICH KOSMETYKÓW? CZYLI LECĄC DO JAPONII PAMIĘTAJ O!



Dla mnie Azjatycka Pielęgnacja nie ogranicza się tylko do Korei , bo  bardzo lubię również produkty Japońskie , które mam wrażenie , że nawet często sprawdzają się u mnie lepiej niż te Koreańskie . Jakiś czas temu nawet usłyszałam ciekawą opinię na ten  temat : w Korei jest ogromna rywalizacja dlatego też stawia się na innowacyjność ( im większe dziwactwo , które przyciąga klienta tym lepiej) niż na jakość , przeciwnie niż w Japonii - tu więcej jest tradycyjnych receptur i wysoka jakość produktów.  Mam także swoich wybitnych ulubieńców , których kupuję NOTORYCZNIE i nie zamierzam z nich rezygnować . Z koreańskich produktów mam mniej takich faworytów , a więcej zabawy z limitowanymi edycjami ;p .  Przedstawiam więc listę co warto kupić lecąc do Japonii ;) . Zostałam o to zapytana jakiś czas temu i sądzę, że pora przedstawić własne propozycję ;p . Pamiętajcie , że są to produkty , które stosuję JA , SAMA DLA SIEBIE zgodne z moim osobistym kanonem pielęgnacyjnym ;) . Kupuję praktycznie wszystko u Agi - BERDEVER.PL .  Aga jest tym typem człowieka , który pogada z Wami po przyjacielsku i odpowiednio doradzi - zna się na tym dziewczyna :D Gro moich ulubieńców poleciła mi ona :D .

 

Na pierwszym zdjęciu macie Krem Od KIKU-MASAMUNE KOME AND HAKKO MOISTURE GEL- jest to u mnie stosunkowo niedawny nabytek i zastanawiam się do tej pory - CZEMU TO TYLE TRWAŁO? W końcu w ofercie jest już długo;p  . Sama nie wiem jak to się stało , że ten święty żelowy Gral dopiero od niedawna stał się moją własnością ;p Z pozoru zwykły żel bez zapachu , ale po nałożeniu ma w sobie coś co powoduje, że zamienia się w wodę i skóra łakomie spija go do zera pozostawiając twarz napojoną, ale nie tłustą i lepiącą się. Cera jest po prostu... Gładka ( jak arystokratka) . Bardzo duże opakowanie 150 g rekompensuje jego niestety ale sporą cenę ( w Berdever możecie kupić też 10g próbkę , która spokojnie starczy na wiele użyć ;p) . W składzie wyciąg ze sfermentowanego ryżu , sake i drożdży ,witamina C ( ale bez przesady ;p) , arbutyna i kwas hialuronowy - to się musiało po prostu udać ;). 


HADA LABO sorry , ale tylko z Japonii ;p . Zresztą za jakiś czas napiszę Wam dlaczego , bo już nawet foty zrobiłam i zabieram się do tego jak sójka za morze ;p. Aktualnie moją ulubioną wersją jest niebieska PREMIUM z kwasem traneksamowym bo oprócz 5 rodzajów cząsteczek kwasu hialuronowego w tym cząsteczek NANO ma wspomniany kwas , który ma właściwości przyspieszające gojenie ran oraz rozjaśnianie plam przebarwieniowych . Ma też gęstszą i bardziej mleczną konsystencję  dzięki czemu to aktualnie moja ulubiona wersja :) . Prawdę mówiąc co do Japońskiej Hady to lubię każdą wersję , ale sądząc po działaniu to aktualnie mój nr 1 :) . 



OLEJ do demakijażu Z DHC śmiem twierdzić , że obok jabłkowego oleju z BCL , który pachnie smacznym jabłuszkiem i ma kwasy AHA to mój ulubiony olej . Pachnie oliwą z oliwek i też ma podobną konsystencję . Ma naturalny skład i dobrze emulguje w kontakcie z wodą . Skóra po nim nie jest przesuszona ani skrzypiąca , ale ładnie oczyszczona i napięta . Bardzo dobrze radzi sobie z wszelakimi nieczystościami w tym z wodoodpornym makijażem i nie powoduje u mnie mgły jeżeli chcę zdemakijażować oczy . Wydawany w dwóch wersjach - dużej 200 ml i turystycznej 70 ml z wygodnym dozownikiem .



Wspominałam Wam już o cudownym oleju BCL , teraz czas na myjacze z tej samej firmy.  Foaming cleanser z BCL jak większość produktów z tej firmy charakteryzuje się się obecnością kwasów AHA i pięknym apetycznym zapachem jabłka. Pianka ma jednak to do siebie , że jeżeli macie skórę suchą używałabym jej z umiarem bo jest to produkt w stylu "skrzypi z czystości" . Najlepiej spienić na siateczce - jest wtedy mniej inwazyjna . Osobiście stosuję jej max 3 razy w tygodniu z wyżej wymienionych powodów, ale jeżeli macie skórę tłustą skłonną do zanieczyszczeń bardzo się z nią polubicie nie tylko za piękny zapach :) .


Och wersja bezsilikonowa z TSUBAKI SHISEIDO sama nie wiem , którą wersję lubię bardziej ;p chyba różową , ale ze względu na sympatię z kolorem xD . Moje włosy bardzo lubią TSUBAKI , niezależnie od koloru i serii. Teraz wyszły dwie nowe - biało-różowa i biało-niebieska i na bank wiem , że moje włosy będą ją lubić. Wersja bezsilikonów niby ich nie ma , a moje  włosy i tak są po nich pięknie wygładzone i dociążone . Mają duże 500 ml opakowania i możliwość dokupowania samych uzupełnień choć prawdę mówiąc często używam i tak w samych woreczkach ;p. Kiedy kupuje TSUBAKI wyciągam wtedy kiedy wiem, że moje włosy muszą mieć kopa pielęgnacyjnego ;p


Kolejnym dzieckiem Shiseido z serii TSUBAKI jest złota maska do włosów , którą też ubóstwiam i trzymam na specjalne okazje ;p. Włosy są po niej mięciutkie jak u dziecka i zdrowo lśniące :) . 

Z tego samego zdjęcia na szczególną uwagę zasługuje też filtr UV GEL z EVERMERE - bardzo delikatny w konsystencji i niezawierający alkoholu , który wspaniale nawilża skórę i współgra z makijażem nie skracając jego świeżości . Ma też całkiem sporą tubkę i nie bieli czego nie cierpię. Nie powoduje też u mnie pieczenia twarzy ani żadnych przykrych reakcji alergicznych a już niestety miałam i takie sytuacje.


KAMINOMOTO czyli wcierka do włosów. Opinię ( przynajmniej te szczere xD ) są o nim różne . Części osób pomaga wzmocnić włosy , uchronić je przed wypadaniem i spowodować szybszy wzrost . U części nie. Moje włosy lubią Kaminomoto , ale najbardziej tę wersję , która jest przeznaczona na rynek europejski. Mimo to uważam , że warto spróbować obie , żeby wiedzieć co dla nas lepsze ;p. Uwaga osoby o delikatnej skórze - ma w składzie alkohol i może wysuszać skalp choć sama u siebie nigdy tego nie zauważyłam.



Tak znowu będę gadać i podniecać się BIFESTA eye make up Remover  czyli dwufazowy płyn do demakijażu. Po prostu moje oczy najbardziej ją lubią i tolerują jak zwykłą wodę ;p. Radzi sobie rewelacyjnie z wszelakimi wodopornościami , wodopornościami itp. nie zdziera z oczu delikatnej warstwy ochronnej a wręcz przeciwnie pozostawia delikatną tłuszczową warstewkę ochronną . Kocham ją za te delikatność w pielęgnacji, a zarazem skuteczność . Do tego nie ma mdłego zapachu tylko obojętna w woni. Sama nie wiem ile już zdenkowałam opakowań i ciągle denkuje następne ;p.



Wiem co myślicie ... ZNOWU TSUBAKI ;p Tak w Japonii można się zrzygać trochę tym kwiatem xD . W sumie nawet nie można , bo nie ma zapachu xD. Piękno włosów Gejsz jest zawdzięczane właśnie temu olejowi , który jest olejem wchłanialnym w strukturę włosa oraz nawilżającym. Podobno jest to olej przeznaczony do włosów niskoporowatych , bo może powodować rozchylenie łusek włosa i jego spuszenie , ale jakoś nigdy tego u siebie nie zauważyłam ;p. Nie liczcie jednak na wygładzenie końcówek - to nie silikon xD . Używam go jako dodatek do masek do włosów ,albo nawet do pielęgnacji rzęs jako odżywka . Myślę, że ten z OSHIMA jest najlepszy ze względu na długą ponad 200-letnią tradycję w pozyskiwaniu . Tak naprawdę do kwintesencja TSUBAKI :)



KANEBO SUISAI BEAUTY CLEAR POWDER to dowód na to jak w minimum produktu może kryć się maksimum działania . Malutkie kubeczki wielkości 10 gr mają w sobie odrobinę pudru enzymatycznego , który w starciu z wodą zamienia się myjącą papkę. Nie radziłabym używać więcej ;p . Może przesuszyć na maksa ;p. Kubeczki są idealne do transportu . Szybkie w działaniu zwłaszcza jeżeli wysypie Was po zmianie wody - na bank sobie spokojnie z tym poradzi :D .


Filtry to u mnie podstawa . Zresztą tak naprawdę nie ma Azjatyckiej pielęgnacji bez filtrów. Ona bez SPF nie istnieje xD . Często eksperymentuje z filtrami - lubię lekkie , niebielące konsystencje, które szybko się wchłaniają i dobrze współgrają z makijażem . Nie stosuję filtrów mineralnych , bo po prostu moja skóra za nimi nie przepada - są dla mnie komedogenne. Głównym minusem Azjatyckich filtrów jest ich CENA . Dlatego w chwilach kiedy nie testuje akurat z jakimś nowym filtrem zawsze wracam do BIORE . Biore ma dwie wersje - Watery Gel  i Watery Essence  . Obydwa darzę miłością wzajemną ;p. Watery Gel jest bardziej wodnisty i ma bardziej "twarde" opakowanie . Wydaję mi się też, że przez swoją konsystencję jest bardziej wydajny i używam go mniej co niestety ale jednak przy filtrowaniu nie jest do końca "wskazane" ( filtry wg badań powinno nakładać się grubą szpachlą xD ok 1 cm xD toć to niemożliwe) . Watery essence to taki lekki żel o bardzo gładkiej konsystencji , którego zużywam zdecydowanie więcej i szybciej się kończy . Mam dylemat , który wolę bardziej...


KEANA a w sumie ISHIZAWA KEANA BAKING  powder wash to kolejny peeling w proszku ;p. Dostałam jakiś czas temu od Agi w prezencie i od tego czasu używam gorąco  i namiętnie i zastanawiam się czy kiedykolwiek się skończy ? Butelka jest ogromna - 100 g przy tak intensywnym działaniu - najlepiej wysypać proszek na rękę i zwilżyć wodą tworząc pianę  inaczej może być za mocny , zużywa się go w miko ilościach ;p Co ciekawe czerwone opakowanie to wersja dla dziewczynek jest jeszcze niebieska dla chłopców i podejrzewam , że jest jeszcze silniejsza...Polecam wszystkim fanom peelingów  , nie tylko tym co mają tłustą cerę i problemy skórne ;p


Aktualnie moje ukochane 2 bazy pod makijaż czyli Maquillaqe Shiseido i Cezanne . Główną wadą Maquillage jest jej cena... Za jeden taki można kupić 3 Cezanne . Bazy Japońskie są bardzo dobre. W niczym nie przypominają tych europejskich silikonowych szpachli... Mają bardzo lekkie konsystencje , a po nałożeniu mam wrażenie lekkiego rozjaśnienia cery jak kremu CC . Do tego mają SPF 25 i PA +++ . Cezanne jest bazą bardziej nawilżającą w mojej opinii . Maquillage na bank ma w składzie alkohol i używam go w porze letniej , bo zdecydowanie działa wtedy mniej przesuszająco . Nie dziwi mnie , że Cezanne dostało nagrodę w rankingu Cosme - bardzo wysoka jakość produktu w stosunku do ceny. Bardzo dobry tańszy zamiennik Maquillage .



Eh... Me , Myself and FASIO. To jest miłość dozgonna. Od czasu kiedy go kupiłam ponad 2 lata temu kupuję tylko kolejne opakowania w ilości hurtowej . Najśmieszniejsze jest to, że zaraziłam tym koleżanki w pracy i jak zamawiam sobie muszę zamówić większą ilość jeszcze im... Fasio jest wodoodporne i jeżeli nie macie pod ręką czegoś dobrego do zmycia - patrz Bifesta lub olej nie ma opcji , żeby je usunąć. Ma klasyczną szczoteczkę wygiętą w literę C i głęboko czarny tusz. Z Fasio da się zrobić wszystko - wydłużyć, podkręcić , pogrubić i co tam jeszcze chcesz ;p. Nie trzeba się też nie wiadomo jak z tym bawić -efekt jest od razu ;p . Problem tylko ze zmyciem xD. Uwaga też jak się malujecie i upaciacie sobie np. powiekę - trzeba od razu zmywać bo pieruńsko szybko zastyga na amen ;p . Ma też kilka wersji ale najlepsza jest ta Curl Volume ex.


Na koniec dwa kremy pod oczy z SANA . Żółta wersja SANA Namerka Hanpo i biały ... no nie wiem jak się nazywa na polskie znaki xD . Oba dostałam od Agi w prezencie xD . Oba też działają całkiem inaczej ... Wręcz uzupełniają się w działaniu i używam ich razem. Kiedy dostałam żółty od Agi napisała mi na karteczce "najlepszy krem pod oczy ajpromis" i miała rację xD. Dość duża tubka 25 g z ogromną wydajnością - krem z tych treściwych . Pięknie zabezpiecza delikatną skórę pod oczyma przed wysychaniem i nie podrażnia oczu . Biały natomiast ... rozświetla okolicę oka . Aga powiedziała mi , że to wersja na niedźwiedzie cienie jak mówią w Japonii ;D . Ładnie rozświetla , ale nie ma takiego działania natłuszczającego. Dlatego stosuję je razem ;p .


Wiecie tak naprawdę mam jeszcze więcej produktów do polecenia , ale .... nie miałam ładnych zdjęć xD . Hahaha.... No co xD . Mówię tu o oleju FANCL , który również bardzo lubię ,  cudownych piankach do mycia twarzy z Panna Pompa w uroczych opakowaniach z Pandą ( będę musiała je sobie kupić , bo zaczynam za nimi tęsknić ;p ) czy o pudrze enzymatycznym z DETCLEAR  . Te produkty też lubię i polecam :) . Eh... aż strach się bać czego nie używałam jeszcze xD . Mam nadzieję, że nikt nie będzie podsuwać mi głupich pomysłów xD . Zamówiłam sobie też coś nowego i zobaczymy co z tego wyjdzie ;p 

Wpis ten powstał w ramach blogersko/vlogerskiej akcji „Wyjątkowy rok”, 
w której udział biorą również inni twórcy internetowi. 
Akcja jest zorganizowana przez Michała z Twoje Źródło Urody

Zapraszam do pozostałych osób biorących udział w akcji


BREAKFAST TO BED - CZYLI NAJLEPSZE AZJATYCKIE LIMITED EDITION COSRX, MISSHA , THE SAEM , INNISFREE ,  HERA i inni

BREAKFAST TO BED - CZYLI NAJLEPSZE AZJATYCKIE LIMITED EDITION COSRX, MISSHA , THE SAEM , INNISFREE , HERA i inni

Na wszystkich blogach czytuję podsumowania - "ulubieńcy" , "makijażowe hity" itp. To czemu w ramach bycia Azjatofreakiem nie mam stworzyć własnego rankingu w oparciu o własne zbiory ;p. Gdyby coś nie było "dobre" to nie kupiłabym haha. Oczywiście jako miłośniczka stricte  infantylno-ładnych limitek uzbierałam trochę "strzępków" . Jeżeli oglądacie mnie to wiecie , że kiedyś kupowałam całe limitowane edycje - po prostu dla kolekcjonerstwa , a potem zwykle rozdawałam znajomym , bo samej szkoda mi było używać poza tymi mega praktycznymi jak np. oleje  z DHC . Teraz kupuję "fragmenty" , ale zwykle w więkciejszej ilości, bo nadal rozdaję xD , ale za to te , które zamierzam na pewno użyć xD . No chyba, że  cushiony z pokemonami z missha ... Te kupiłam , bo... Chciałam złapać je wszystkie xD . Więc usiądźcie dzisiaj wygodnie i oglądajcie ze mną zdjęcia ... Ładnych rzeczy ( nie do końca niezbędnie potrzebnych ;p ) . IDEALNE BREAKFAST TO BED ;p



Żeby napisać tego posta musiałam zrobić porządek xD a wierzcie mi jest to bardzo trudne chociaż ostatnio dorobiłam się nowej szafy w przedpokoju ;p  , w której zamierzam trzymać .. UBRANIA ;p. W ogóle muszę iść na totalny kosmetyczny detoks co jest mega trudne zwłaszcza jak się pomyśli ile jest promocji i pokus  , które sorry , ale nie sprzyjają redukcji zapasów , bo w końcu "jeść nie woła" ;p .

Czemu najlepsze limitki ? Bo moje xD .  Starałam się pozbierać tu wszystko co mam w ciągu ostatniego roku ;p .  Jak widzicie na pierwszy ogień idzie  świąteczna edycja cushionów Missha z pokemonami :) . Bardzo lubię pokemony i uważam, że motyw z tymi słodziakami jest bardzo wdzięczny do robienia wszelakich opakowań , nawet ostatnio ktoś ze znajomych w ramach dowcipu podesłał mi pika-car xD uważając , że pasuje do mnie idealnie :D .  Limitka o tyle dziwna i wyjątkowa, że nie można było dostać jej  Korei ( normalnie śmieszne co :D  Missha to koreańska marka )  , przeznaczona była na rynek Japoński i moje również pochodzą z Korei :)  Co do działania nie powiem Wam prawdę mówiąc bo wszystkie  rozdałam kumpelom xD . Obok macie maseczki z pokemonami również z Japonii. Muszę niestety powiedzieć, że były to dla mnie chyba najgorsze mask sheet ever... Poza ładnym nadrukiem nie miały w sobie nic więcej - esencja śmierdziała i kleiła się a sam materiał wyjątkowo NIE plastyczny i słabo trzymał mi się na twarzy. Szkoda , bo to pierwsze maski z pokemonami , które FAKTYCZNIE mają nadruk . Większość proponowanych mask sheet mają tylko pokemony na opakowaniu i nic więcej.



Jabłkowy cleansing foam z BCL to produkt , który pokochają te z Was , które mają tłustą trądzikową skórę.  Zawiera kwasy AHA i przepysznie pachnie jabłkiem . Mimo to jest to bardzo agresywny produkt i u takich sucharów jak ja w zbyt dużej ilości powoduje na twarzy pustynię .  Mimo to bardzo dobrze sprawdza się kiedy chcecie dogłębnie ( serio dogłębnie xD ) oczyścić skórę aż do skrzypienia .  Produkt dla twardzieli :D  .  Tu macie edycję ze Snow White , rok wcześniej miałam opakowanie z Hello Kitty ( było moim zdaniem ładniejsze niestety zdenkowane zostało już jakiś czas temu i foci nie mam ;(   chociaż pewnie jak gdzieś poszperacie na blogu to go znajdziecie bo jestem pewna , że zrobiłam jej gdzieś zdjęcie ;p  .


Tu macie rewelacyjny olej tsubaki Oshima w edycji z Hello Kitty :) . Najbardziej lubię ten Oshima ze względu na to , że  ma tradycyjną ponad 200 letnią recepturę więc jeżeli chcecie poczuć się jak Gejsze to musicie użyć właśnie tego produktu reszta to namiastki ;p . Nie spodziewajcie się super zapachu . Kamielia Japońska choć piękna jest bezwonnym kwiatem :( . 



The Face Shop  i Kakao Friends edition . Kakao Talk to koreański odpowidnik messegera i gadu-gadu w jednym z prześmiesznymi ikonkami ze zwierzakami . Tu inspiracją był Hudie Ryan czyli misiu na zdjęciu płyn do kąpieli z edycji i tint do ust w bryloczku :) . Kupiła je dla mnie Mint on Mars  kiedy odlatywała z Korei jak widzicie dostałam też to czego mocno szukałam w czasie swojego pobytu a był problem ze znalezieniem czyli - MAGNES na lodówkę z Seulu tu z uroczą kotką NEO . Kakao Friends są tak popularni, że mają swoje własne sklepy w Korei i można w nich dostać oczopląsu ;p . Japońskim odpowiednikiem Kakao jest Fine Line Firends również urocze zwierzaki ;p , które mają własne sklepy z gadżetami :) .


Innisfree co roku robi limitowaną edycję swojego legendarnego pudru zero sebum. Rok temu była to edycja emotikonkami w tym roku są to "szczęśliwe kamienie" 12 na każdy miesiąc . Szczerze mówiąc choć pudru nie używam to opakowanie w emotikonki bardzo mi się podobało. Szczęśliwe kamienie nie są już tak bardzo wpadające w oko.  Swoją emotkę miałam w Bomiboxie , którego nie kupuję od pół roku . W ramach dowcipu powiem Wam , że Bomi chce mnie chyba zachęcić do ponownego zakupu ich boxa , bo zamieściło po raz kolejny moje zdjęcie z instagrama na swoim koncie.  Drażni mnie jednak miesięczne opóźnienie z dostawą i horrendalna wysyłka - 20$ ( przy koszcie boxa 37$) .


Kanebo SuiSai i urocza limitka z Tsum Tsum skradła moje serce i wiedziałam , że muszę ją kupić :) . Kapsułki wielkości 10 gr zawierają puder enzymatyczny .  Limitka była tak trudna do dostania, że musiałam ostatecznie kupić ją na eBay za 2 razy tyle co jest warta . Ci którzy myślą, że produkt wielkości 10 gr jest guzik wart są w błędzie , bo doskonale oczyszcza i peelinguję cerę . W gratisie dołączony był także travel saize olej do demakijażu .


Uuuu... Tu macie limitkę ,  na którą uwielbiam .... patrzeć :D . Mowa tu współpracy Sailr Moon i Maquillage od Shiseido . Maquillage to wyższa półka kolorówkowa w Japonii. Osobiście kocham ich bazę z filtrem UV , którą używam gorąco i namiętnie zwłaszcza  sezonie letnim . Puder w kamieniu zatrzymałam do swojej Sailorkowej kolekcji . Tak zbieram kosmetyki z Sailor Moon ;p po to tylko , żeby je mieć i patrzeć na nie xD . Chociaż eyelinery różdżki ( to serduszko poniżej) to zdecydowanie jedne z najlepszych eyelinerów , które miałam w swoich łapkach ;p




Kolejne Hello Kitty Edition tym razem mojego ulubionem Eye & Lip Makeup Remover z Bifesta , którą uważam za najlepszą dwufazę ever . Kupuję regularnie i musze przyznać, że bardzo się ucieszyłam kiedy okazało się , że zrobili nie tylko hellokitowe opakowanie ale i większe o 50 ml . Wiem , że się powtarzam , ale Bifesta to płyn do zadań specjalnych szczególnie jeżeli macie problem z łatwym podrażnieniem oczu w czasie demakijażu plus pozostawia delikatną warstewkę ochronną na powiece nie przesuszając oczu .  Kocham :p .


Apieu i Bono Bono to szczerze mówiąc chyba najtańsza limitka jaką miałam xD  Koszt poszczególnych produktów z serii to między 15-25 zł a urocze opakowania z Bono w kolorze niebieskim to po prostu boskie doznania estetyczne :D .


Tak Hello Kitty nigdy dość ;p . Wicie czemu w Japonii tyle Hello Kitty ?  Hello Kitty to tak naprawdę Japanese Bobtail czyli narodowy kot Japonii. Możecie często zobaczyć tego kota jako Maneki Neko czyli kota z uniesioną łapką na szczęście . Japoński Bobtail to tak naprawdę.... Kot bez ogona. W wyniku mutacji genu ma zamiast tego taką puchatą kulkę . W Japonii wyglądały tak w większości uliczne koty , niestety po wojnie Bobtaile praktycznie były na wyginięciu i aktualnie to rzadka i cenna rasa . Chętnie kupiłabym takiego kota ;p . Tylko w Polsce są nie do kupienia ;(  . Produkty na zdjęciu to mleczko , pianka i lotion z Sana . Produkty z Sana są oparte na Soji   , która jest cenionym zarówno produktem spożywczym jak i pielęgnacyjnym właśnie w Japonii.


Waouh i Hera to piękna droga limited Edition. Hera obok Su:m 37 i OHUI to jedna z luksusowych koreańskich marek kosmetycznych .  Do paletki i pędzli ( które trochę śmierdzą chińszczyzną xD )  .  Dołączone były również miniaturki ich sztandarowych produktów , które używam w trakcie wyjazdów ( bardzo oszczędnie prawdę mówiąc xD )  .  Paletka jest przepiękna i głównie na nią patrzę ;p , a pędzle traktuje trochę jak dodatek dla Lalek Barbie xD .


Gdzie jest Nemo?  THE SAEM obok THE FACESHOP postawił na limitki inspirowane bajkami amerykańskich gigantów i to był strzał w dziesiątkę. W Korei było bardzo trudno je dostać. Mint on Mars opowiadała mi , że musiała przeszukiwać kilka sklepów stacjonarnych , aż jakaś ekspedientka wyda jej spod lady ukryte skarby ;p . Prawdę mówiąc później było łatwiej dostać je w sklepach z koreańskimi kosmetykami skierowanymi na rynek zachodni niż w rodzimych koreańskich. Jakoś zachodni klienci podchodzą z większym dystansem do zakupów ;p . Może dlatego , że u nas te motywy są bardziej oklepane ? 


Jak  widzicie mam z  serii pomadkę ( którą jak wykręcicie to nie da się wkręcić xD i jest to fabryczny pomysł ;p . Paletkę cieni oraz paletkę korektorów :) . Kolejne produkty z cyklu - "lubię je mieć i na nie patrzeć" za pewne za jakiś czas powędrują w czyjeś ręce :D





COSRX & Marymond to kooperacja "ładna puszka" dla płatków nawilżających ( niebieskie)  i z kwasem AHA ( czerwone) . Niczym innym ta limitka się nie różni od standardowych . Nie jest to nowy produkt ani nic w tym stylu po prostu "podrasowali opakowanie" , ale jak dla mnie wystarczyło ;p Zwłaszcza , że ciężko było je dostać ;p  i znowu opierałam się na swojej znajomości z Mint on Mars ( co ta dziewczyna ze mną miała hahah ) .



Walizeczka z Peri Pera pełna miniatur ich dobrodziejstw to muszę przyznać mój osobisty fetysz ;p Skojarzenie z Lalką Barbie na wakacjach towarzyszy mi zawsze kiedy na nią patrzę ;p . Naklejki były w zestawi i można było sobie samemu okleić ją jak się chciało ;p  . W skład zestawu wchodzi ich wspaniały TINT najlepszy ever , który działa JAK PRAWDZIWY TINT czyli barwnik wżerający się w skórę ;p . Lakiery do ust ( matowe) , korektor i podkład .


To już moja ostatnia limitka. Dostałam ją od Madzi IloveDots na urodziny i mega się cieszę ;p. Innisfree i Snopy .  Szkoda tylko , że seria Orchid nie miała nadrukowanych na opakowaniu Snopków a tylko kosmetyczkę , ale co tam ;p. Mój Ci on ;p . W końcu Snopy jest Beaglem haha .


Wpis ten powstał w ramach organizowanej przez Michała - TWOJE ŹRÓDŁO URODY akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok” i jest on rozwinięciem tematu miesiąca kwietnia „Breakfast to bed”. Linki do innych publikacji kwietniowych znajdziesz TU.

W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:
Copyright © 2016 interendo , Blogger