YOU ARE MY INSPIRATION : CO WARTO KUPIĆ Z JAPOŃSKICH KOSMETYKÓW? CZYLI LECĄC DO JAPONII PAMIĘTAJ O!



Dla mnie Azjatycka Pielęgnacja nie ogranicza się tylko do Korei , bo  bardzo lubię również produkty Japońskie , które mam wrażenie , że nawet często sprawdzają się u mnie lepiej niż te Koreańskie . Jakiś czas temu nawet usłyszałam ciekawą opinię na ten  temat : w Korei jest ogromna rywalizacja dlatego też stawia się na innowacyjność ( im większe dziwactwo , które przyciąga klienta tym lepiej) niż na jakość , przeciwnie niż w Japonii - tu więcej jest tradycyjnych receptur i wysoka jakość produktów.  Mam także swoich wybitnych ulubieńców , których kupuję NOTORYCZNIE i nie zamierzam z nich rezygnować . Z koreańskich produktów mam mniej takich faworytów , a więcej zabawy z limitowanymi edycjami ;p .  Przedstawiam więc listę co warto kupić lecąc do Japonii ;) . Zostałam o to zapytana jakiś czas temu i sądzę, że pora przedstawić własne propozycję ;p . Pamiętajcie , że są to produkty , które stosuję JA , SAMA DLA SIEBIE zgodne z moim osobistym kanonem pielęgnacyjnym ;) . Kupuję praktycznie wszystko u Agi - BERDEVER.PL .  Aga jest tym typem człowieka , który pogada z Wami po przyjacielsku i odpowiednio doradzi - zna się na tym dziewczyna :D Gro moich ulubieńców poleciła mi ona :D .

 

Na pierwszym zdjęciu macie Krem Od KIKU-MASAMUNE KOME AND HAKKO MOISTURE GEL- jest to u mnie stosunkowo niedawny nabytek i zastanawiam się do tej pory - CZEMU TO TYLE TRWAŁO? W końcu w ofercie jest już długo;p  . Sama nie wiem jak to się stało , że ten święty żelowy Gral dopiero od niedawna stał się moją własnością ;p Z pozoru zwykły żel bez zapachu , ale po nałożeniu ma w sobie coś co powoduje, że zamienia się w wodę i skóra łakomie spija go do zera pozostawiając twarz napojoną, ale nie tłustą i lepiącą się. Cera jest po prostu... Gładka ( jak arystokratka) . Bardzo duże opakowanie 150 g rekompensuje jego niestety ale sporą cenę ( w Berdever możecie kupić też 10g próbkę , która spokojnie starczy na wiele użyć ;p) . W składzie wyciąg ze sfermentowanego ryżu , sake i drożdży ,witamina C ( ale bez przesady ;p) , arbutyna i kwas hialuronowy - to się musiało po prostu udać ;). 


HADA LABO sorry , ale tylko z Japonii ;p . Zresztą za jakiś czas napiszę Wam dlaczego , bo już nawet foty zrobiłam i zabieram się do tego jak sójka za morze ;p. Aktualnie moją ulubioną wersją jest niebieska PREMIUM z kwasem traneksamowym bo oprócz 5 rodzajów cząsteczek kwasu hialuronowego w tym cząsteczek NANO ma wspomniany kwas , który ma właściwości przyspieszające gojenie ran oraz rozjaśnianie plam przebarwieniowych . Ma też gęstszą i bardziej mleczną konsystencję  dzięki czemu to aktualnie moja ulubiona wersja :) . Prawdę mówiąc co do Japońskiej Hady to lubię każdą wersję , ale sądząc po działaniu to aktualnie mój nr 1 :) . 



OLEJ do demakijażu Z DHC śmiem twierdzić , że obok jabłkowego oleju z BCL , który pachnie smacznym jabłuszkiem i ma kwasy AHA to mój ulubiony olej . Pachnie oliwą z oliwek i też ma podobną konsystencję . Ma naturalny skład i dobrze emulguje w kontakcie z wodą . Skóra po nim nie jest przesuszona ani skrzypiąca , ale ładnie oczyszczona i napięta . Bardzo dobrze radzi sobie z wszelakimi nieczystościami w tym z wodoodpornym makijażem i nie powoduje u mnie mgły jeżeli chcę zdemakijażować oczy . Wydawany w dwóch wersjach - dużej 200 ml i turystycznej 70 ml z wygodnym dozownikiem .



Wspominałam Wam już o cudownym oleju BCL , teraz czas na myjacze z tej samej firmy.  Foaming cleanser z BCL jak większość produktów z tej firmy charakteryzuje się się obecnością kwasów AHA i pięknym apetycznym zapachem jabłka. Pianka ma jednak to do siebie , że jeżeli macie skórę suchą używałabym jej z umiarem bo jest to produkt w stylu "skrzypi z czystości" . Najlepiej spienić na siateczce - jest wtedy mniej inwazyjna . Osobiście stosuję jej max 3 razy w tygodniu z wyżej wymienionych powodów, ale jeżeli macie skórę tłustą skłonną do zanieczyszczeń bardzo się z nią polubicie nie tylko za piękny zapach :) .


Och wersja bezsilikonowa z TSUBAKI SHISEIDO sama nie wiem , którą wersję lubię bardziej ;p chyba różową , ale ze względu na sympatię z kolorem xD . Moje włosy bardzo lubią TSUBAKI , niezależnie od koloru i serii. Teraz wyszły dwie nowe - biało-różowa i biało-niebieska i na bank wiem , że moje włosy będą ją lubić. Wersja bezsilikonów niby ich nie ma , a moje  włosy i tak są po nich pięknie wygładzone i dociążone . Mają duże 500 ml opakowania i możliwość dokupowania samych uzupełnień choć prawdę mówiąc często używam i tak w samych woreczkach ;p. Kiedy kupuje TSUBAKI wyciągam wtedy kiedy wiem, że moje włosy muszą mieć kopa pielęgnacyjnego ;p


Kolejnym dzieckiem Shiseido z serii TSUBAKI jest złota maska do włosów , którą też ubóstwiam i trzymam na specjalne okazje ;p. Włosy są po niej mięciutkie jak u dziecka i zdrowo lśniące :) . 

Z tego samego zdjęcia na szczególną uwagę zasługuje też filtr UV GEL z EVERMERE - bardzo delikatny w konsystencji i niezawierający alkoholu , który wspaniale nawilża skórę i współgra z makijażem nie skracając jego świeżości . Ma też całkiem sporą tubkę i nie bieli czego nie cierpię. Nie powoduje też u mnie pieczenia twarzy ani żadnych przykrych reakcji alergicznych a już niestety miałam i takie sytuacje.


KAMINOMOTO czyli wcierka do włosów. Opinię ( przynajmniej te szczere xD ) są o nim różne . Części osób pomaga wzmocnić włosy , uchronić je przed wypadaniem i spowodować szybszy wzrost . U części nie. Moje włosy lubią Kaminomoto , ale najbardziej tę wersję , która jest przeznaczona na rynek europejski. Mimo to uważam , że warto spróbować obie , żeby wiedzieć co dla nas lepsze ;p. Uwaga osoby o delikatnej skórze - ma w składzie alkohol i może wysuszać skalp choć sama u siebie nigdy tego nie zauważyłam.



Tak znowu będę gadać i podniecać się BIFESTA eye make up Remover  czyli dwufazowy płyn do demakijażu. Po prostu moje oczy najbardziej ją lubią i tolerują jak zwykłą wodę ;p. Radzi sobie rewelacyjnie z wszelakimi wodopornościami , wodopornościami itp. nie zdziera z oczu delikatnej warstwy ochronnej a wręcz przeciwnie pozostawia delikatną tłuszczową warstewkę ochronną . Kocham ją za te delikatność w pielęgnacji, a zarazem skuteczność . Do tego nie ma mdłego zapachu tylko obojętna w woni. Sama nie wiem ile już zdenkowałam opakowań i ciągle denkuje następne ;p.



Wiem co myślicie ... ZNOWU TSUBAKI ;p Tak w Japonii można się zrzygać trochę tym kwiatem xD . W sumie nawet nie można , bo nie ma zapachu xD. Piękno włosów Gejsz jest zawdzięczane właśnie temu olejowi , który jest olejem wchłanialnym w strukturę włosa oraz nawilżającym. Podobno jest to olej przeznaczony do włosów niskoporowatych , bo może powodować rozchylenie łusek włosa i jego spuszenie , ale jakoś nigdy tego u siebie nie zauważyłam ;p. Nie liczcie jednak na wygładzenie końcówek - to nie silikon xD . Używam go jako dodatek do masek do włosów ,albo nawet do pielęgnacji rzęs jako odżywka . Myślę, że ten z OSHIMA jest najlepszy ze względu na długą ponad 200-letnią tradycję w pozyskiwaniu . Tak naprawdę do kwintesencja TSUBAKI :)



KANEBO SUISAI BEAUTY CLEAR POWDER to dowód na to jak w minimum produktu może kryć się maksimum działania . Malutkie kubeczki wielkości 10 gr mają w sobie odrobinę pudru enzymatycznego , który w starciu z wodą zamienia się myjącą papkę. Nie radziłabym używać więcej ;p . Może przesuszyć na maksa ;p. Kubeczki są idealne do transportu . Szybkie w działaniu zwłaszcza jeżeli wysypie Was po zmianie wody - na bank sobie spokojnie z tym poradzi :D .


Filtry to u mnie podstawa . Zresztą tak naprawdę nie ma Azjatyckiej pielęgnacji bez filtrów. Ona bez SPF nie istnieje xD . Często eksperymentuje z filtrami - lubię lekkie , niebielące konsystencje, które szybko się wchłaniają i dobrze współgrają z makijażem . Nie stosuję filtrów mineralnych , bo po prostu moja skóra za nimi nie przepada - są dla mnie komedogenne. Głównym minusem Azjatyckich filtrów jest ich CENA . Dlatego w chwilach kiedy nie testuje akurat z jakimś nowym filtrem zawsze wracam do BIORE . Biore ma dwie wersje - Watery Gel  i Watery Essence  . Obydwa darzę miłością wzajemną ;p. Watery Gel jest bardziej wodnisty i ma bardziej "twarde" opakowanie . Wydaję mi się też, że przez swoją konsystencję jest bardziej wydajny i używam go mniej co niestety ale jednak przy filtrowaniu nie jest do końca "wskazane" ( filtry wg badań powinno nakładać się grubą szpachlą xD ok 1 cm xD toć to niemożliwe) . Watery essence to taki lekki żel o bardzo gładkiej konsystencji , którego zużywam zdecydowanie więcej i szybciej się kończy . Mam dylemat , który wolę bardziej...


KEANA a w sumie ISHIZAWA KEANA BAKING  powder wash to kolejny peeling w proszku ;p. Dostałam jakiś czas temu od Agi w prezencie i od tego czasu używam gorąco  i namiętnie i zastanawiam się czy kiedykolwiek się skończy ? Butelka jest ogromna - 100 g przy tak intensywnym działaniu - najlepiej wysypać proszek na rękę i zwilżyć wodą tworząc pianę  inaczej może być za mocny , zużywa się go w miko ilościach ;p Co ciekawe czerwone opakowanie to wersja dla dziewczynek jest jeszcze niebieska dla chłopców i podejrzewam , że jest jeszcze silniejsza...Polecam wszystkim fanom peelingów  , nie tylko tym co mają tłustą cerę i problemy skórne ;p


Aktualnie moje ukochane 2 bazy pod makijaż czyli Maquillaqe Shiseido i Cezanne . Główną wadą Maquillage jest jej cena... Za jeden taki można kupić 3 Cezanne . Bazy Japońskie są bardzo dobre. W niczym nie przypominają tych europejskich silikonowych szpachli... Mają bardzo lekkie konsystencje , a po nałożeniu mam wrażenie lekkiego rozjaśnienia cery jak kremu CC . Do tego mają SPF 25 i PA +++ . Cezanne jest bazą bardziej nawilżającą w mojej opinii . Maquillage na bank ma w składzie alkohol i używam go w porze letniej , bo zdecydowanie działa wtedy mniej przesuszająco . Nie dziwi mnie , że Cezanne dostało nagrodę w rankingu Cosme - bardzo wysoka jakość produktu w stosunku do ceny. Bardzo dobry tańszy zamiennik Maquillage .



Eh... Me , Myself and FASIO. To jest miłość dozgonna. Od czasu kiedy go kupiłam ponad 2 lata temu kupuję tylko kolejne opakowania w ilości hurtowej . Najśmieszniejsze jest to, że zaraziłam tym koleżanki w pracy i jak zamawiam sobie muszę zamówić większą ilość jeszcze im... Fasio jest wodoodporne i jeżeli nie macie pod ręką czegoś dobrego do zmycia - patrz Bifesta lub olej nie ma opcji , żeby je usunąć. Ma klasyczną szczoteczkę wygiętą w literę C i głęboko czarny tusz. Z Fasio da się zrobić wszystko - wydłużyć, podkręcić , pogrubić i co tam jeszcze chcesz ;p. Nie trzeba się też nie wiadomo jak z tym bawić -efekt jest od razu ;p . Problem tylko ze zmyciem xD. Uwaga też jak się malujecie i upaciacie sobie np. powiekę - trzeba od razu zmywać bo pieruńsko szybko zastyga na amen ;p . Ma też kilka wersji ale najlepsza jest ta Curl Volume ex.


Na koniec dwa kremy pod oczy z SANA . Żółta wersja SANA Namerka Hanpo i biały ... no nie wiem jak się nazywa na polskie znaki xD . Oba dostałam od Agi w prezencie xD . Oba też działają całkiem inaczej ... Wręcz uzupełniają się w działaniu i używam ich razem. Kiedy dostałam żółty od Agi napisała mi na karteczce "najlepszy krem pod oczy ajpromis" i miała rację xD. Dość duża tubka 25 g z ogromną wydajnością - krem z tych treściwych . Pięknie zabezpiecza delikatną skórę pod oczyma przed wysychaniem i nie podrażnia oczu . Biały natomiast ... rozświetla okolicę oka . Aga powiedziała mi , że to wersja na niedźwiedzie cienie jak mówią w Japonii ;D . Ładnie rozświetla , ale nie ma takiego działania natłuszczającego. Dlatego stosuję je razem ;p .


Wiecie tak naprawdę mam jeszcze więcej produktów do polecenia , ale .... nie miałam ładnych zdjęć xD . Hahaha.... No co xD . Mówię tu o oleju FANCL , który również bardzo lubię ,  cudownych piankach do mycia twarzy z Panna Pompa w uroczych opakowaniach z Pandą ( będę musiała je sobie kupić , bo zaczynam za nimi tęsknić ;p ) czy o pudrze enzymatycznym z DETCLEAR  . Te produkty też lubię i polecam :) . Eh... aż strach się bać czego nie używałam jeszcze xD . Mam nadzieję, że nikt nie będzie podsuwać mi głupich pomysłów xD . Zamówiłam sobie też coś nowego i zobaczymy co z tego wyjdzie ;p 

Wpis ten powstał w ramach blogersko/vlogerskiej akcji „Wyjątkowy rok”, 
w której udział biorą również inni twórcy internetowi. 
Akcja jest zorganizowana przez Michała z Twoje Źródło Urody

Zapraszam do pozostałych osób biorących udział w akcji


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 interendo , Blogger