devon aoki

devon aoki

piątek, 26 czerwca 2015

Co w końcu kupiłam w Zalando w ramach projektu TRND?

I tu jest odpowiedź:
Małą beżową torebkę ala chanelkę firmy ALDO (dlatego, że pasuje mi do sukienki na poprawiny;). Część z Was, która jest wtajemniczona w projekt TRND - ZALANDO zastanawia się pewnie czemu tak późno , skoro dostałam swój zestaw startowy na początku czerwca?

-Miałam problem, żeby zdecydować się co bym chciała... Zalando ma naprawdę bardzo bogatą ofertę i bardzo korzystne zasady dla klienta:


Zalando to:
  • Bogata oferta ponad 1 500 marek i 150 000 produktów.
  • Przesyłka i zwrot gratis.
  • 100-dniowe prawo zwrotu produktów niezależnie od przyczyny.
  • Bezpieczne metody płatności.
  • Bezpłatna infolinia.
  • Łatwość obsługi strony internetowej.
  • Nowoczesne funkcje ułatwiające zakupy online.
  • Różnorodność inspiracji modowych.

Przypominam zestaw startowy składał się z:
-jednego bonu na 100zł do Zalando dla mnie do wykorzystania w sposób dowolny
-25x kodów rabatowych po 20% zniżki każdy na pierwsze zakupy w Zalando bez ceny minimalnej  do rozdania dla każdego kto chciał;)
-75x kodów rabatowych po 15% zniżki każdy na pierwsze zakupy w Zalando bez ceny minimalnej do rozdania dla każdego kto chciał :)
-1x przewodnik po projekcie dla mnie i 1x książeczka moje badanie opinii

Ale od początku. Do TRND może zgłosić się każdy, kto chciałby testować za darmo, w zamian należy wyrażać SZCZERZE swoją opinię i starać się promować dane produkty , w sensie dotrzeć do jak największej ilości osób  - sposób promowania dowolny, najważniejsze, żeby był zgodny z prawem i nikogo nie obrażał.

Wystarczy wejść na stronę http://www.trnd.com/pl/ za darmo się zarejestrować, wypełnić ankietę o sobie i czekać na zaproszenie do projektu. WSZYSTKO JEST CAŁKOWICIE ZA DARMO.

Jak tam trafiłam? A bardzo prosto - jakieś 2 miesiące temu szukałam darmowych próbek, kremów, których reklamę czytałam w gazecie. Próbek oczywiście nie znalazłam, ale po drodze napotkałam kilka stron, na których można było się zgłosić do darmowego testowania produktów - więc z głupia frant rejestrowałam się, a jakże... Co mi zależało? Nic. Nie wierzyłam nawet, że do czegoś mnie wybiorą , ale jednak ;) uzbierała się tego całkiem spora gromadka ku mojemu zadowoleniu;).

TRND ma bardzo dobry zwyczaj rozsyłać zaproszenia na maile Użytkowników do wypełnienia ankiety - DLATEGO PAMIĘTAJCIE - ZAWSZE NALEŻY WYPISYWAĆ PRAWDZIWE DANE I MAILE, NA KTÓRE AUTENTYCZNIE WCHODZICIE CZĘSTO. Inaczej nie dziwcie się, że do niczego Was nie wybrali ;)
W zaproszeniu otrzymałam informację, że mam szansę stać się jedną z 5000 osób, które otrzymają powyższy pakiet.

Zadanie było bardzo przyjemne - MIAŁAM ZROBIĆ ZAKUPY :D , rozdać kody rabatowe, no i wyrażać swoją opinię.

Na szczególne wyróżnienie projektu  zasługuje fakt, że nie musi to być pozytywna opinia, bo chodzi tu o udoskonalenie działania firmy Zalando, aby stała się jeszcze bardziej przyjazna dla klientów.

Na marginesie - po wysłaniu kilku raportów zauważyłam, że firma zaczęła już powoli wdrażać nasze sugestię - co bardzo mi się spodobało:) Brawo dla Zalando! Lepsze jest wrogiem dobrego;)

Wygląda na nic trudnego prawda? No nie do końca...
Ogrom i różnorodność oferty Zalando przytłoczył mnie tak bardzo, że musiałam podchodzić do zakupów kilka razy, chociaż pierwotnie wiedziałam czego szukam i co chcę kupić. Dodatkowym utrudnieniem był dla mnie fakt, że niektóre firmy nic mi nie mówiły i nie wiedziałam czy mogę zaufać tym produktom - wiem, że zwrot jest darmowy i mam na niego 100dni ,ale jak dla mnie najbardziej odstraszające jest w nim to, że muszę go robić za pośrednictwem kuriera. Sami wiecie jacy są marudni i o jakich dziwnych porach lubią się zjawiać.Jako formę przesyłki najbardziej lubię paczkomat - dostaję smsa z kodem i mogę iść odebrać kiedy chcę , bez żadnego stresu, że kurier pojawi się  gdy jestem w pracy lub na zakupach;( Irytowały mnie też mikro literki - poszukując torebki miałam do przejrzenia 63 strony więc moje oczy ok. strony 20 po prostu zastrajkowały. Kiedy już dotarłam do tego czego chciałam nie byłam pewna czy to dobry wybór - wiecie jak to jest, kiedy się samemu prowadzi bloga - najlepiej sprawdzić opinię innych. Niby przy ofertach są "gwiazdki" , ale dla mnie to za mało - kiedy najechałam na nie, nie wyświetliły mi się do nich żadne komentarze, a dla mnie jest to najistotniejsze.

Ale w końcu udało mi się wybrać to czego szukałam i jestem zadowolona:)
Czemu? Torebka nawet gdybym nie posiadała bonu i tak była w korzystnej ofercie -35% ( zamiast 179zł kosztowała 116,35zł czyli ostatecznie zapłaciłam za nią 16,35zł) , Zalando ma całą masę markowych produktów w niskich cenach wystarczy tylko poszukać;) , oprócz tego koloru były jeszcze inne warianty - miętowa i czarna (nawet były jeszcze tańsze;), kolorystyka była widoczna w małych kwadracikach (ZBYT MAŁYCH! ) obok zdjęcia. Przesyłka kurierem gratis - zamawiając w piątek wieczorem we wtorek była już u mnie. Kurier nie zastając mnie w domu, zadzwonił i umówił się na odbiór o dogodnej dla mnie porze.

Opakowanie - lubię kartony z logiem firmowym danej firmy , choć wiem, że nie każdemu to pasuje. Dla mnie osobiście to oznaka tego, że firma jest dumna ze swojej marki , a ich klienci są wyjątkowi.  Łatwe do otwarcia - wystarczyło pociągnąć za pieczęć w wyznaczonym miejscu.
Myślę jednak , że można by ulepszyć metodę pakowania. Kartonik był na styk dla mojej małej torebki, a ona sama zapakowana tylko w zwykły worek. Oznacza to, że gdyby do przesyłki dobrał się pewien potworek grasujący w moim ogródku z pozoru bardzo przyjazny, ale dla przesyłek po prostu śmiertelny wróg :



                                                          O tak mój pies...
Mogłabym nigdy nie zobaczyć mojej torebki - przynajmniej w całości. Myślę też, że każda kobieta po otwarciu firmowego kartona chciałaby zobaczyć drugi - elegancki z wyjmowanym wieczkiem ,a w środku delikatną bibułkę zapieczętowaną naklejką i przewiązaną wstążką- o tak beGLOSSY wie jak pakować przesyłki.. Myślę, że byłoby to szczególnie przydatne w przypadków prezentów zamawianych bezpośrednio do domu obdarowywanego. Zresztą takie piękne pudełka mają potem wiele bardzo różnych zastosowań co w jeszcze lepszy sposób mogłoby promować markę Zalando.

W środku oprócz mojej torebki znalazłam jeszcze kartę zwrotu, połączoną z fakturą
Szczerze? Szukałam jakiejś małej książeczki z modowymi inspiracjami i jakiś kodów rabatowych - a co lubię takie rzeczy;) jeszcze chętniej wróciłabym do zakupów do Zalando;) . Plus jak widzicie kartka nie jest zbyt zachęcająca tylko pomięta - a wystarczyłaby zwykła koperta, która mogłaby być użyta albo do wygodnego przechowywania faktury , albo do zwrotu jeśli byłabym niezadowolona.

Przeglądając stronę Zalando podobało mi się, że jest bogata w różnego rodzaju informacje o trendach, producentach, historii itp. tylko, informację te były jakby ukryte - musiałam mocno się skupić, żeby wszystko poskładać w całość i oczywiście te małe literki. Chętnie poczytałabym to wszytko na blogu Zalando , zresztą mogłby stać się to świetnym miejscem nawet do spotkań i rozmów o wszystkim - same wiecie o czym mówię ;) Lubię także bogactwo kolorów , nietypowych rozwiązań oraz look booki z modelkami w egzotycznych krajach;)- taka strona główna Zalando.pl to byłoby coś :)

Duże brawa dla firmy Zalando za zaangażowanie się w tego typu projekt - czuję się trochę w ten sposób wyróżniona , bo czuję, że moja opinia jest ważna w rozwijaniu marki :) Jest to zresztą pierwsza tego typu akcja, o której w ogóle słyszałam.

Ciekawe czy Zalando myślało o rozwinięciu swojej działalności o sklepy stacjonarne?

Pamiętajcie - wciąż mam trochę kodów do rozdania ;) Jeżeli ktoś ma ochotę zapraszam po odbiór zestawu  kodów rabatowych 1x20% + 3x15% do wykorzystania w sposób dowolny na Zalando.pl . Piszcie na maila inter1endo@gmail.com

A Wy macie jakieś sugestie jak można poprawić jakość sklepu Zalando.pl? Podpowiedzcie mi proszę;)

środa, 24 czerwca 2015

Shinybox vs beGLOSSY czerwiec 2015 - Subtelne różnice..

Dzisiaj byłam zła. Zła dlatego, że nie dostałam Shinyboxa wczoraj - pomimo tego, że jak wiele z Was zauważyło pakietowcy powinni dostać w pierwszej kolejności (jest taki zapis w regulaminie, ale sami twórcy nie bardzo przykładają do tego uwagę...). To jest pierwsza subtelna różnica w beGlossy - tam pakiety zawsze są traktowane priorytetowo i zawsze dostaję paczki w pierwszej kolejności.

Odkrywanie zawartości dzisiaj kiedy fb jest zalane przez wpisy subskrybentek i vipów byłoby śmieszne w moim "biednym" wykonaniu , nawet dziewczyny, które kupiły pojedyncze pudełko wyszły na tym lepiej , bo miały możliwość otrzymania czegoś tam po opalaniu z Bingo SPa.


Normalnie czuję się wpuszczona w pakiet... A jak ktoś chciał być "PEWNYM" klientem to nie dostał nic...

Żeby zostać vipem w shiny trzeba albo wykupić pakiet na cały rok ( bagatela 549zł czyli ok 45 zł za pojedyncze pudełko) lub subskrybować pudełko NIEPRZERWANIE przez 6 mies. ( 49zł pudełko) w BeGlossy z subskrypcją podobnie (49zł pudełko), natomiast w przypadku pakietu wystarczy mieć wykupiony półroczny (245zł/6 mies czyli ok.41zł za pudełko - I już widać , że się bardziej opłaca co?) w obu podobnie - prezent vip jest przyznawany raz na pół roku.

W zeszłym miesiącu w BeGlossy dziewczyny, które zdecydowały się na zakup półrocznego pakietu (aby zostać vip) (w tym ja) dostały stymulator do rzęs Bandi za cenę 167zł (producent , najtańszy na allegro na kup teraz z przesyłką i nie ze sklepu to 56zł , ze sklepu 127zł) a w tym miesiącu myjkę Glov (15zł karta , 17zł z przesyłką allegro) . Dodatkowo w marcu każdy kto miał pakiet minimum od lutego lub subskrypcję od 3 miesięcy dostawał szampon i odżywkę Pantene (pełnowymiarowe) - ok.20zł. Ciekawym zabiegiem w czerwcu była również promocja w BeGlossy - 10 pierwszych osób dostawało zestaw do make up Ireny Eris Provoke (beG podaje że wartości 217zł , jak jest w rzeczywistości nie sprawdzałam).

Co na to shiny? W zeszłym i dwa miesiące temu subskrybentki dostały produkty - każdy od 8-15zł , pakiety poszczuli żelem Dove (no i się połasiłam..) , który nota bene w tym miesiące dostały subskrybentki xD , w tym miesiącu vipy  dostały krem do rąk (allegro 36zł z przesyłką , karta 39zł) , a pakiety? Pudełko dzień po terminie ;p

Czujecie różnicę? Ja widzę kolosalną.

W samym czerwcu BeG zrobiło na fb - jedno rozdanie , jeden konkurs 6h 6 marek i jeden Glossy fan day , w sumie rozdano 64 nagrody, w zeszłym podobnie , a na fb shiny ? Widziałam 4 rozdania po 3 nagrody - w sumie 12... Słabo co?W zeszłym były na blogu shiny 3 konkursy niby w każdym można było wygrać w sumie 50 żeli, ale jak dokładnie policzycie ile w sumie zostało rozdanych ( zwróćcie uwagę, że lista laureatek nie ma liczby porządkowej ;) to tyle nie ma. A z tego co widać to shiny ma prawie drugi raz tyle fanów na fb co beG.

W każdym zdarzają się wpadki - wybrakowane pudełka, uszkodzone pudełka, zaginione lub cudownie podarowane pudełka ;p Takie rzeczy też widziałam ;D

Ja różnicę widzę nawet w pakowaniu :
Dostając przesyłki od BeGlossy moje różowe pudełko nigdy nie było uszkodzone, nawet mój pies, który kocha kartoniki nie zniszczył tego właściwego. Łatwo mi się je rozpakowuje - pociągam za wyznaczone miejsce i voile dostałam się do środka. Jak otworzę wieczko to szkoda mi rozpakować BeG - śliczniutka wstążeczka, równiutki, niepognieciony papier, ładne konfetti . Kartonik jest gruby i niepodatny na odkształcenia , dzięki ładnemu kobiecemu kolorowi bez grafiki mam dowolność w ponownym wykorzystaniu - zwykle przyklejam tylko dookoła ładną wstążkę i wszystkim podoba się elegancki prezencik.

A w shiny?

Dostając worek od kuriera najpierw się wkurzam, że nie mogę go otworzyć, kiedy już dostaję się do przesyłki , wkurzam się jeszcze bardziej bo mam problem , żeby wyciągnąć z za małego kartona zawartość właściwego pudełka . Choć pudełko ma ładną grafikę często dostaję odkształcone , bo karton jest cienki. W tym miesiącu większość dziewczyn dostało uszkodzony cień do powiek , bo kosmetyki walają się po pudełku nie mając żadnej miękkiej wyściółki tylko wymięty cienki papier.


 Karta z beG wydaje mi się poręczniejsza bo jest otwierana przez co mam mniejsze prawdopodobieństwo, że się ubrudzi uszkodzonymi kosmetykami i doczytam się co dostałam. Zresztą zawsze jest za wstążeczką jeszcze przed otwarciem pieczęci, w shiny muszę najpierw rozerwać pieczęć żeby ją przeczytać.
Lubię BeG ze względu na różnorodność - nigdy nie wiem na jaką wersję trafię i nawet jeśli fb zostanie zalany wpisami innych dziewczyn to nie mam pewności co dostałam do momentu kiedy dostanę pudełko do ręki. Oczywiście ma to również swoje minusy - mogę nie dostać tego co chcę, ale przynajmniej zawsze mam nadzieję, że dostanę coś innego...

W obu istnieje możliwość otrzymania darmowego pudełka w Shiny jeżeli się uzbiera 100shiny stars (30shiny stars za polecenie i opłacenie subskrypcji, dodatkowe 20 za utrzymanie subskrypcji, 20 za wypełnienie profilu,  5 za zdjęcia/filmiki itp i 5 stars za ankiety. 10 stars za polecenie pojedynczego pudełka), w be glossy 1000 glossy dots - za każde polecenie i kupienie ( nie ważne czy to pojedyncze pudełko czy subskrypcja czy pakiet) polecający dostaje 450 glossy dots , a osoba która wykupiła 200, za KAŻDĄ ankietę (1 produkt z pudełka to 1 ankieta) mamy 20 glossy dots czyli jak wypełnisz ankietę dotyczącą jednego pudełka to masz w sumie 100 glossy dots. Jakoś łatwiej w BeG dostać pudełko za free prawda?

Ok. Skoro już opisałam NIEISTOTNE SZCZEGÓŁY to może wypowiem się co do zawartości pudełka ? Beglossy opisywałam  2 posty temu, więc teraz skupię się na shiny.

W moim pudełku tak jak mówiłam było w sumie tylko 6 produktów bo jestem klientem drugiej kategorii czyli pakietowcem.

1) MagicLash serum stymulujące rzęsy (karta 99zł, allegro z przesyłką ze sklepu całe 27zł)
Nie będę używać tego produktu. Z prostej przyczyny - w składzie nie ma BIMATOPROSTU , czyli nie za wiele zda się na porost rzęs. Rzęsy, które widzicie na zdjęciu poniżej wyhodowałam na long 4 lashes kosztuje ok.50zł na allegro, o jakości tego produktu świadczy chociażby fakt że z jest jednym z 15 kosmetyków wszech czasów w plebiscycie zorganizowanym na 15 urodziny forum wizaz.pl. Long 4 lashes poleciła mi kosmetyczka - efekt zagęszczenia rzęs po 1 miesiącu na długości trochę dłużej, ale zdecydowanie efekty widać.
Jak dla mnie i shiny i beG próbowały zalać nas falą trefnych serum - regenerum, bandi, teraz magic lash , które według producentów są znacznie droższe a ich jedyny efekt to dietetyczny dla portfela.

2. Lillamai peeling algowy do ciała dostałyśmy 50ml czyli jakieś 20zł wg karty
Jestem zadowolona z obecności tego produktu wygląda trochę papkowato , ale z doświadczenia wiem , że tego typu naturalne konsystencję działają najlepiej, zapach średnio mi się podoba kojarzy mi się z tanią męską wodą kolońską. Chętnie zobaczę czy moja skóra go polubi;)

3) Apis mgiełka do twarzy i ciała 24zł 150ml
Ciekawy produkt, ale sądząc po deklarowanym opisie producenta mam wrażenie, że to jakaś pomyłka - mam 26lat i wcale nie uważam , że moja cera jest dojrzała ... Nie będę stosować tego produktu jako mgiełki do ciała - jak dla mnie brzydko pachnie i nie chce śmierdzieć oliwą. Bardziej pasowałaby do niego nazwa tonik lub odżywka bez spłukiwania do włosów jako tego typu rzeczy będę go stosować.

3) Silcare masełko do skórek 9zł 12ml
Tu również miałam wrażenie, że producent się pomylił - konsystencja wcale nie jest masełka a zwykłego kremu. Przy otwarciu sreberka ufajdałam sobie nieźle ręce , bo okazało się, że jest rzadkie a nie gęste jak masło plus nie było nigdzie miejsca za które mogłabym pociągnąć pieczęć , więc wbiłam przez środek palucha co w efekcie skończyło się tym, że połowa na nim została... Będę go używać po prostu jako krem do rąk lub do przestrzeni między palcami u nóg, ma bardzo ładny waniliowy zapach.


4) Glazel Visage zapiekany cień do powiek teracotta 30zł 9g
Wbrew powszechnemu niezadowoleniu z tego produktu, ja osobiście pokochałam go i chętnie włączę do swojej kosmetyczki:) Jeżeli nie lubicie tak jak ja ostrego makijażu, a lubicie subtelnie podkreślać swoją urodę jest idealny :)
efekt na oku po nałożeniu - ładnie stapia się z moimi powiekami tuszując prześwitujące żyłki i naczynka, dając efekt rozświetlenia i przede wszystkim nie maskuje moich permanentnych czarnych kresek co rano pozwoli mi zaoszczędzić czas , bo nie będę musiała bawić się eyelinerem
Nałożyłam na całą powiekę górną i łuk brwiowy widać tylko delikatne opiłki . Uważam to za dodatkowy plus bo nie używam bb na powiekach i łuku więc ten cień jest stworzony dla mnie. No i dostałam na szczęście w całości - moje "biedne" pudełko górą ;p
tu macie zdjęcie przed - tak jak mówiłam różnica nie jest jakaś kolosalna , ale tak jak mówiłam tusz idealnie wpisuje się w moją filozofię la-no-make-up-look.

5) Na koniec prezent od skin79 ;) czyli to co tygryski lubią najbardziej - o mojej miłości do tej firmy pisałam niedawno więc nie będę się rozpisywać.

Podsumowując: To jest dopiero moje drugie pudełko z shinybox, kupiłam na szczęście pakiet tylko na 3 mies. bo chciałam spróbować. Nie jestem do końca zadowolona, ale dziwicie mi się? Z beglossy jestem ponad pół roku i jakoś jestem bardziej zadowolona - mają zresztą nawet więcej wyprzedaży pudełek i mogę kupić furę kosmetyków w bardzo przystępnych cenach plus mam wrażenie, że bardziej dbają o klienta - nawet ostatnio na fb oficjalnie przeproszono wszystkich za falstart maili z wysyłką , dostałam również osobistego maila z przeprosinami. Widzieliście takie dziwy u shiny? Co do produktów - to zależy , raz jedno pudełko prezentuje się lepiej raz drugie , choć cenowo beG lepiej wypada;) 41- zakup w pakiecie, w shiny pakiet 45zł. Subtelna różnica, ale zawsze.

A jakie są Wasze odczucia? Wiem, że większość boxiarek ma doświadczenia i z jedną firmą i z drugą więc opiszcie mi ciekawe kwiatki ;)

P.S Nie zamieszczałam swojej recenzji na fb shiny bo i tak by skasowali jak tę z recenzją pudełka Ani W. ;)


niedziela, 21 czerwca 2015

Be Active Magazyn Ewy Chodakowskiej -Moje odkrycie wczorajszego dnia:)

Kupiłam wczoraj, bo zacięła mi się płyta z jednym z moich ulubionych programów Ewy... Wiem,wiem głupie uzasadnienie, ale jestem zwolenniczką teorii, że nic w życiu nie dzieje się przypadkiem i wszystko ma w życiu jakiś cel. Miałam pecha,bo kiedy wreszcie po 3 miesiącach przerwy udało mi się zmobilizować i już szczęśliwie miałam dobrnąć do końca 15minutowego "treningu na płaski brzuch" płyta się zacięła na amen i po wyjęciu okazało się, że nie ma opcji, żeby ją uratować - jest zwyczajnie bardzo, ale to bardzo mocno porysowana ;(
Mam inne płyty z programami Ewy ( o czym za jakiś czas Wam napiszę) , ale tę lubiłam wyjątkowo bo sam trening jest krótki i bardzo satysfakcjonujący - 15min. więc nie ma problemu na wygospodarowanie czasu. Problem z płytą jest taki, że dostanie jej jest jedynie możliwe razem z książką "Przepis na sukces", a jak możecie się domyślić jedną już mam i wygląda na to, że zaopatrzę się w drugą...

Wracając do pointy - szukając płyty zwyczajnie natknęłam się na magazyn "Be Active", widziałam na fb Ewy już okładkę, ale jakoś niespecjalnie zwróciłam na czasopismo uwagę, spodziewając się czegoś w rodzaju Shape'a. Bardzo, ale to bardzo się pomyliłam...

Poszłam do sklepu kupić, bo byłam głodna i zła bo zacięła się płyta... Hehe u mnie wszystko zawsze składa się w jakiś dziwny splot wydarzeń i zbieg okoliczności, żeby doprowadzić mnie do celu. W moim markecie jest akurat dział z czasopismami więc poszłam "pooglądać obrazki".

Na okładce oprócz fantastycznego kostiumu Ewy ( w ogóle gdzie ona takie kupuje? Są cudowne!!) moją uwagę przykuła obietnica : "START! Z NAMI ZACZNIESZ SIĘ RUSZAĆ I POKOCHASZ TO NA ZAWSZE". Hmm... Jak oni zamierzają to zrobić? Po przeczytaniu wstępu Ewy i spisu treści wiedziałam już, że magazyn jest zaskakujący... Stałam w sklepie pół godziny i stwierdziłam, że muszę go mieć.

I zostanie ze mną przez cały rok , bo kupiłam prenumeratę ... xD

Be Active okazał się nietypowy i to bardzo - bo jest interaktywny. Wystarczy ściągnąć darmową aplikację TAP2C zeskanować okładkę i zdjęcia oznaczone ikonami , a pojawią się dodatkowe treści. Ma ktoś może? Ja niestety nie mogę cieszyć się dodatkową zawartością, bo mój smartphone ma windowsa;(

Ewa jest redaktor naczelną i postawiła na sztab specjalistów w danej dziedzinie. Każdy z nich charakteryzuje się dodatkowo tym, że jest pasjonatą sportu. I bardzo dobrze! widać, że artykuły, które piszą są napisane z przyjemnością, w sposób lekki, błyskotliwy, a zarazem praktyczny i rzeczowy.

Bardzo podobało mi się, że nie są to artykuły w stylu "ruszaj się jesteś gruba, musisz schudnąć, żeby się podobać sobie i innym" tylko czuć troskę, zainteresowanie oraz trafianie w samo sedno problemu czyli motywację.

Dla przypomnienia : MOTYWACJA TO SILNE PRZEKONANIE O SŁUSZNOŚCI CZEGOŚ ( to moja ulubiona sentencja;)

Magazyn jest podzielony 8 sekcji :
-wam up!
-be happy
-fat loss
-do it yourself
-no problem
-ask the experts
-get ready i
-active travel
Każdy ma po kilka artykułów , całe czasopismo ma ponad 140 stron. Z całą pewnością mogę śmiało powiedzieć, że jest skierowane do osób, które lubią sport, a także takich, które dopiero zaczynają z nim swoją przygodę.

Wewnątrz mamy krótkie programy z Ewą i Agnieszką Szulim w roli głównej (bardzo ciekawe, bo wykonywane w parze) , tabatę ( mój hit ! Czyli krótki 15minutowy trening interwałowy) , Jak zacząć uprawiać sport ( opatrzony 6 tygodniowym treningiem) oraz dla bardziej zaawansowanych biegi górskie. Bardzo podobało mi się to, że artykuły nie są zbyt długie -większość mieści się na 2 stronach tak, że nie zdążyłam się nimi "znudzić", posiadają na marginesach/u dołu/po bokach całą masę praktycznych wskazówek/porad/ciekawostek oraz ogromną ilość zdjęć pozycji (także zw wskazówkami). Nie brakuje oczywiście metamorfoz:)

Byłam tak zafascynowana Be active, że w przeciągu jednego wieczoru przeczytałam magazyn od deski do deski:) Emanuje po prostu pozytywną energią. Pamiętacie był kiedyś taki program "ręce, które leczą" , więc to jest "Czasopismo, które motywuje" :)

Strzałem w dziesiątkę jak dla mnie są przepisy na zielone koktajle (nawet nie wiedziałam, że można tak łączyć smaki - na pewno spróbuję) a także 7 dniowa dieta na 1500 kcal wraz z przepisami. Cudowne jest to, że są na tyle przemyślane, że produkty nie są zbyt wymyślne i kupując coś raz możemy wykorzystywać je cały czas.  Wszystko o błonniku, glutenie i opalaniu ( w inny sposób niż myślicie;)

Mamy też trochę o zdrowiu, kosmetykach , podróżach , a nawet i seksie ... Wszystko doskonale wyważone, interesujące i praktyczne :)

Co wyniosłam z Be Active? - "NIGDY NIE PODEJMUJ DECYZJI GDY JESTEŚ ZMĘCZONA, NIEWYSPANA LUB GŁODNA!" ;) (zapisałam sobie nawet w moim kajeciku ze złotymi sentencjami)


Jakie są moje sugestie, żeby magazyn był jeszcze "lepszy" (choć i tak jest już perłką;)?
- brakuje mi czegoś z nutką orientu kocham wszystko co azjatyckie i poszukuję jak największej ilości informacji na tematy: pielęgnacji, ćwiczeń, kuchni, zabytków, literatury, sportu itp..
- jakiś poradniczek dotyczący ziół - ich działań, aromaterapii
- praktycznych porad dotyczących typowo kobiecych problemów typu - jak zmotywować się do sprzątania , organizacji wolnego czasu aby jak najlepiej go wykorzystać itp.
- przy dietach prosiłabym o "listę zakupów" podobną do tej, którą zmieszcza Ewa na fb (bardzo ułatwiłoby to sprawę zakupów)
-jakieś kalendarium dotyczące imprez sportowych w Polsce w danym miesiącu oraz jakie warunki należy spełnić aby wziąć w nich udział.

Podsumowując: Wbrew pozorów nie jest to czasopismo stricte dla sportowców, a raczej dla każdego kto poszukuje motywacji do działania , bo nie wie jak się zabrać do działania lub stosuje popularną metodę uników ( o tak Be Active zna te zagrywki! i trafia w ich czuły punkt!). Pozytwnie zaskoczyło mnie to, że każda kobieta znajdzie tu coś dla siebie - porady , ciekawostki, inspirację . Ewa nie jest tu tylko "duchem" , ale w każdym artykule czuć jej rękę - a redaktorka nie poszła na łatwiznę. Bardzo cieszę się, że mogę być z Be Active od pierwszego numeru i zobaczyć na własne oczy jak się rozwija :). Tak jak mówiłam zamówiłam prenumeratę i czekam na więcej:)

P.S. Tak się zmotywowałam do zdrowego żywienia, że poszłam na zakupy, aby uzupełnić swoją lodówkę o wartościowe produkty ;)
Czego oczekiwalibyście po tego typu magazynie? Jakie są Wasze pomysły?



piątek, 19 czerwca 2015

Skin79 Vip Gold - VIP wśród BB

Ten wpis jest dla każdego kto się waha nad pudełkiem ChM. Postaram się Wam przybliżyć Skin79 VIP Gold ponieważ mam z tym kremem już doświadczenie, którym chętnie się podzielę.

Tytułem wstępu opowiem parę słów o samych kremach BB czyli Blemish Balm po polsku krem korygujący. Same kremy powstały w latach 50 XXw. i to w cale nie w Azji choć trzeba przyznać, że tam cieszą się największą popularnością ,a za naszą zachodnią granicą - w Niemczech. Autorką pierwszego kremu BB była niemiecka dermatolog Christine Schrammek (uwaga nadal jest dostępny na rynku w oryginalnej recepturze!), która stworzyła go w trosce o swoich pacjentów po przejściach zabiegów laserowych  i peelingach chemicznych. Idea kremu BB była prosta - ukoić, zasłonić i pielęgnować. Wówczas odkrycie BB przeszło na rynku europejskim bez echa, aby przeżyć renesans w 1985r. przez Koreańskie oraz Japońskie firmy, którym krem BB wydał się idealny dla delikatnej skóry azjatek.

Skin79 należy do liderów kremów BB i jest niestety najczęściej podrabianą marką na świecie;( - dlatego cieszę się, że mamy wreszcie w Polsce oficjalnego dystrybutora Skin79 , bo wierzcie mi różnica między oryginałem ,a podróbą jest kolosalna!

Pamiętajcie pewne źródło zakupu = GWARANCJA ORYGINALNOŚCI i ŚWIEŻOŚCI PRODUKTU!

Skin79 posiada całą paletę kremów BB, która stale ulega modyfikacji. Bardzo podoba mi się, że firma eliminuje "wadliwe" czyli niespełniające wymagań klientek produkty i zastępuje je nowymi jeszcze lepszymi formułami.

Podstawową różnicą między europejskimi kremami BB a tymi azjatyckimi polega na tym, że w europie stawia się na krycie - czyli pigment , natomiast w Azji chodzi o pielęgnację delikatnej cery Azjatek , krycie stanowi dodatek w celu wysublimowania i podkreślenia naturalnej urody kobiety.
Rozczaruje się ten kto chce ukryć wszystkie niedoskonałości. Kremy BB ujednolicają cerę pozostawiając jej naturalną fakturę ( jeżeli masz piegi nadal będą widoczne , ale mniej) , w Azji również nie chodzi o to aby skóra była ciągle matowa - a więc chora, sztuczna. Chodzi o wydobycie z niej wewnętrznego blasku i promienności bez efektu maski!

Dobieranie kremu BB wcale nie jest takie proste - większość kremów wydawanych jest w jednym odcieniu, który automatycznie dopasowuje się do cery właścicielki, ale jak wiadomo w praktyce odcień danego kremu jest jakby znakiem rozpoznawczym danej firmy i trzeba samemu znaleźć swój number one.

Testowałam wiele kremów bb liderów rynku - min. Dr G, Lioele, BRTC, Ginvery , ale jednak moje serce pozostało przy Skin79, którego to testowałam 4 produkty

- skin79 hot pink
-skin79 Vip Gold
-Skin79 Snail Nutrition i
-Skin79 Purple

Swoją przygodę tak jak mówiłam rozpoczęłam od kupowania próbek w polskich sklepach internetowych zajmujących się sprzedażą azjatyckich kosmetyków (cena z przesyłką 1 próbki to ok 10zł) poprzez mini sety (znajdują się na zdjęciach). Taka próbka to tylko 2 ml ! Byłam przerażona czy takie maleństwo wystarczy mi chociaż na jeden raz! I wiecie jak długo stosowałam taka próbkę? 10dni!!!! Dzień w dzień do pracy. Natomiast mini sety (5g) mam od 2 miesięcy i jeszcze je ciągle używam. Dla porównania pełna wersja to 40g sama nie wiem jak długo mi wystarczy.... Ale rok myślę, że spokojnie;p

mini set Vip Gold i hot pink (mają zakrętki tylko jak robiłam zdjęcia je zdjęłam)

Lubię mini sety ze względu na ich podróżną praktyczność - zajmują mało miejsca w kosmetyczce a są mega wydajne - używam od 2 miesięcy  i nadal mam! Dodatkowo gdzieś w internecie widziałam box 5 rodzajów mini setów, ale niestety nie upolowałam go , może dystrybutor będzie takie dobry i wzbogaci swoją ofertę o to cudo ? Bardzo, ale to bardzo prosimy - wierne fanki Skin79!

Tak jak mówiłam stosowałam 4 rodzaje Skin79 i najbardziej pokochałam Vip Gold BB. W ramach ciekawostki powiem, że najlepiej sprzedającym się produktem jest Skin79 Hot Pink ,a Vip jest drugim najlepiej sprzedającym się produktem. Jestem bardzo ciekawa Dream Girls, bo jest to krem skierowany dla osób z problematyczną skórą , a niestety mimo uważnej pielęgnacji walczę bezustannie z zaskórnikami eh... ja nieszczęsna..Nie miałam niestety okazji dorwać nigdzie próbki i mini seta , widział ktoś może?

Wybór kremu BB to jak wybór dobrze dopasowanego kroju sukienki - musi idealnie pasować i podkreślać naturalne piękno.

Skin79 mają to czego w większości europejskich kremów brakuje : nie tylko filtr SPF akurat Vip i Hot mają filtr 25 (moje mini sety) , nowa formuła posiada już SPF 30  (chroni przed UVB) , ale i filtr PA ++ (max filtr PA może mieć 3 plusy), którego zadaniem jest chronienie przed UVA ( to właśnie UVA powoduje, że skóra się starzeje!!! ) oraz łączy w sobie właściwości pudru i podkładu - nie wymaga pudrowania!! W praktyce być może właścicielki bardziej tłustych cer, lubujące się w matach po kilku godzinach będą musiały zastosować bibułkę matującą - ja osobiście nie potrzebuję tego typu zabiegów, bo posiadam skórę raczej suchą.

Jeżeli chodzi o składniki to na szczególne wyróżnienie zasługuje wybielająca Arbutyna,  leczniczy cynk , i wyciągi z roślin znanych jak aloes, migdał,  słonecznik i mniej znanych jak łuska ryżowa, ekstrakt z bluszczu. Ciekawą sprawą jest, że w Skin79 znajdują się cieszące się złą sławą silikony i glikol propylenowy - ja osobiście uważam, że wystarczy je odpowiednio ujarzmić w postaci zmywania BB olejkiem ( bo podobne rozpuszcza się w podobnym) i zło zamienia się dobro;)

Kolor - lubię skin79 bo nie mam problemu z doborem cała seria jest zimnych beżach co pasuje do mojej raczej standardowej europejskiej karnacji - nie jestem typem albinotycznego bladziocha, ale czekoladka też nie. Nie mam problemów z opalaniem - opalam się na zdrowy czekoladowy kolor i nie ulegam poparzeniu słonecznemu.

No i tu dochodzimy do głównego punktu programu: trwałość i krycie.
Krem nie tworzy efektu maski i tak jak mówiłam jego głównym zadaniem jest ujednolicenie i pielęgnacja - stosuje Skin79 od ok. roku i zauważyłam, że w czasie stosowania rany na mojej twarzy szybciej się goją, strupki szybciej zasychają i odpadają. Myli się ten , kto uważa, że Skin79 to jeden produkt włożony do różnych opakowań! Każdy który stosowałam minimalnie różnił się kolorem i konsystencją! i Tak najrzadszą konsystencję miał Snail Nutrition i był najjaśniejszy, tak najgęstszy jest Vip , a najciemniejszy purple.
Pokochałam Vipa za jego kremową konsystencję - rano nie potrzebuje pod niego żadnej bazy i nie wysusza mi skóry , no i przede wszystkim jej nie zapycha! Co jest duża oszczędnością czasu. Pod hota nie jest to wymóg konieczny ale jednak przydatny. Żaden nie wchodził w załamania skóry przez co ich nie podkreślał i nie warzył się na twarzy. Nie podkreślają także suchych skórek. Ładnie zakrywa pory ( nie widać czarnych łepków) i kratery - efekt wygładzenia utrzymuje się do samego końca. Co do świecenia to zaczyna się to dziać ok 4h , jeżeli zmatujecie to przez następne 3-4 h macie spokój , tak jak pisałam ja nie matuję twarzy efekt na cały dzień jest wystarczający.
To jest moja twarz przed nałożeniem. Nie mam dosłownie nic , nawet kremu nawilżającego, bazy itp. cyknęłam zdjęcie rano jak wstałam , zależało mi na tym, żeby było widać każdą niedoskonałość skóry - łącznie z tym czerwonym potworem u dołu na następnym zdjęciu będzie efekt po nałożeniu vipa
Teraz rozumiecie o co mi chodzi? Widać , że moja twarz jest "niedoskonała" czyli, że po prostu żyję;) Nie nakładałam pod czerwonego potwora nawet korektora bo chodziło mi  o to, żebyście miały doskonale zobrazowaną sytuację - koloryt jest wyrównany, faktura skóry wygładzona ale nie sztuczna! O to mi chodzi - makijaż la no make-up look! Dodatkowym bonusem jest to, że potwór za 2 dni będzie już praktycznie niewidoczny bo vip go zlikwiduje po całości;p

poniżej macie zdjęcie z hotem
Podsumowując: Vip jest stworzony dla kobiet, które mają skórę suchą , poszarzałą i wymagającą intensywnej pielęgnacji. Dobrze kryje zaskórniki i idealnie wygładza twarz, ale prawdziwa faktura i tak jest widoczna. Koloryt jest wyrównany, dość naturalny i bez efektu maski. Wydajność jest ogromna - objętość wielkości grochu wystarczy Wam na twarz , szyję i dekolt - nie przesadzajcie więc z ilością - w tym wypadku mniej oznacza więcej! Ładne eleganckie opakowanie z pewnością będzie prawdziwą ozdobą każdej damskiej toaletki. Pamiętajcie, że kremy BB się WKLEPUJE a nie wciera!

A jaki jest wasz typ BB ? Czego od niego oczekujecie?






beGlossy czerwiec 2015 - to jest to !

Dzisiaj rano obudził mnie kurier:) cóż za miła pobudka ( rozśmieszył mnie pytaniem czy mój Beagle gryzie i czy może wejść ;D hahaha, ale uśmiałam  się Yerka co najwyżej jest groźna dla przesyłki, którą przyniósł, bo zauważyłam że jej żwaczki bardzo lubią kartoniki ;P
                                        No przecież widać, że nie jestem groźna prawda? ;D

Ale wracając do pointy - kurier doręczył czerwcowe beGlossy. Aż mi ręce drżały z emocji kiedy otwierałam. Poprzednie pudełko nie przypadło mi do gustu więc miałam nadzieję, że to będzie lepsze. Glossies były wczoraj niezadowolone z powodu opóźnienia ( tylko 1 dzień, zresztą zespół dzięki temu przygotował rozdanie i konkurs 6 marek - nie łudzę się i tak nigdy nic nie wygrałam , ale zawsze miło próbować ;P , przecież Inspired by przyzwyczaił mnie do dłuższych oczekiwań i w ogóle nie poczuwał się do jakiejkolwiek rekompensaty więc jeden dzień to nic złego (za który oficjalnie na fb przeproszono oraz dostałam osobistego maila z przeprosinami - LUBIĘ TO! ).

Przesyłka jak zwykle ładnie starannie zapakowana w kartonik z logiem beGlossy a wewnątrz znalazłam standardowy różowy kartonik wypełniony konfetti i bibułką przewiązaną różową wstążeczką, zapieczętowany naklejką z koroną.
Na pierwszy rzut oka przeczytałam kartę jaka wersja mi się trafiła - "C", akurat jedna z Glossies zamieściła zdjęcie takiego samego zestawu na fb (dział posty na stronę) .
W znalazłam 7 produktów ( prezent w postaci maski łagodzącej po opalaniu, produkt VIP , 5 produktów standardowych - 2 pełnowymiarowe i 3 mini wersje)

Rozpocznę od produktu VIP:
1) Glov Quick Treat (wg karty 14zł - produkt pełnowymiarowy)
Widziałam to cudo na jednym z blogów opisujących joyboxa i bardzo się cieszę , że mam okazję je wypróbować - kocham gadżety do pielęgnacji twarzy ( gąbka konjac - mój hit!). Dostałam ładnie oryginalnie zapakowane , wewnątrz z instrukcją obsługi dotyczącą działania oraz mycia glov, a także z kodem do sklepu (zapewne skuszę się na coś;)
2) PUREDERM łagodząca maska na twarz po opalaniu ( karta 5,99-7,99zł)
A przyda się, przyda i owszem. Miły gest:)
3) VEET krem do depilacji Natural Inspirations - moja wersja do skóry normalnej lub suchej z masłem Shea (karta 23,99zł - 100ml produkt pełnowymiarowy)
Powiem szczerze, że jest to miłe zaskoczenie :) po podpowiedziach bałam się, że będzie to kolejny balsam lub krem do stóp. Potrzebowałam dobrego kremu do depilacji więc bardzo się cieszę :). Wewnątrz znalazłam ładną praktyczną łopatkę, zapakowany w oryginalne opakowanie - super.



4) Prosalon Szampon z olejkiem arganowym (1000g 18,70zł , wewnątrz 50g - jakieś 2zł ? O Przepraszam, przed chwilą jedna z Glossies zwróciła mi uwagę , że niecała 1zł )
W poprzednim miesiącu była również z tej serii maseczka , także w malutkim podróżnym opakowaniu - przyda się na wyjazd. Opakowanie jest poręczne , szamponik łatwo wydostać i ma ładny zapach. Bardzo dobrze, że się znalazł.
5) Charmine rose b-Hypo Cream SPF 30 ( wg karty pełna wersja 60,80zł, dostałyśmy 15ml czyli ok 17zł)
Jako, że zbliża się lato miło, że się znalazł (szkoda tylko że tak mało ;(

Na koniec postanowiłam opisać szczegółowo 2 produkty , z których jestem bardzo zadowolona i które są miłym zaskoczeniem :)
6) Lord &Berry 20100 Crayon Lipstick - kolor Cherry wg info na fb wszystkie Glossies otrzymywały ten sam kolor (karta 80zł 1,8g dostałyśmy pełen produkt, allegro z przesyłką 22zł ;). Na początku nie byłam zbyt zadowolona - kolejny produkt do ust, którego kolor (CZERWONY) mnie przerażał. Zdecydowałam się jednak nim pomalować, bo poszukuję jakiejś konturówki do ust i tu przeżyłam szok - wcale nie było tak, źle! Ładnie się rozmazuje na ustach , dobrze współgra z moim naturalnym kolorem warg , a co najważniejsze - idealnie podbija kolor mojej ulubionej pomadki ( Astor soft lipcolor butter - 008 Hug me)

moje usta przed pomalowaniem:
po pomalowaniu Lord & berry ( nie użyłam podkładu na ustach jako utrwalacza)
po pokryciu ust astor lipcolor butter 008 hug me
moje usta pomalowane tylko astor 008 hug me
Jak mówiłam wcześniej lubię make-up w stylu la no make-up look więc tego typu umalowanie sprawdzi się na co dzień:) Jedynym minusem konturówki jak na razie jest dla mnie to, że niestety będę musiała ją temperować... Co z trwałością czas pokaże.

7) Na koniec zostawiłam sobie Isadorę :)
Jest to zdecydowanie mój KWC !
W pudełku znalazła się ISADORA All Day Long Lash Mascara ( pełen produkt 8ml -72zł wg karty, dostałyśmy 4ml czyli ok 36zł)
Ładne eleganckie, fioletowe opakowanie. Nie lubię "grubych" tuszy są dla mnie nieporęczne i zajmują stosunkowo dużo miejsca, Isadora jest malutka i cieniutka więc zmieszczę ją dosłownie wszędzie. Ma niedużą silikonową szczoteczkę, która idealnie rozdziela rzęsy , ładnie je wysmukla, nie skleja i co najważniejsze nie tworzy efektu "pajęczych nóg". Idealna ! (poza ceną regularną , ale jeżeli będzie przez dłuższy czas się tak dobrze sprawdzać to nie wiem czy się nie skuszę...)

Poniżej zdjęcie przed umalowaniem ( nie patrzcie na kreski mam makijaż permanentny i są moją stałą ozdobą):

I po ( zdecydowałam się na pomalowanie tylko jednego oka - bo sama chciałam mieć porównanie dlatego zdjęcia przedstawiają dwoje różnych oczu - moje prawe i lewe oko)
Jest WOW prawda? ;) Mała rzecz a cieszy :D


W SUMIE ŁĄCZNIE : wg karty ok 180zł / wg mnie ok.120zł / zapłaciłam 40zł za pudełko ( pakiet na 6 miesięcy)

Podsumowując: Pudełko idealnie wpasowało się w moje potrzeby , a te produkty, które myślałam, że nie będą udane mile mnie zaskoczyły, obecność glov - fantastycznie, Isadora podbiła moje serce, a Lord&berry być może zagości ze mną na dłużej ( zależy od jego trwałości). Maseczka , krem i szampon - miły letni akcent - na pewno sprawdzą się w podróży. Veet - idę właśnie poczuć go na własnej skórze. W tym miesiącu - DZIĘKUJĘ beGLOSSY :* Oby tak dalej - to jest to! RÓŻNORODNOŚĆ-CENA-JAKOŚĆ.

Jestem zadowolona :)

Moja ocena 4,5/5 ;)

Może pochwalicie mi się swoimi wariantami pudełek co? Jestem bardzo ciekawa Waszych reakcji:)