Sekrety zielonej herbaty i shiso zaklęte w GINVERA MARVEL WHITE i jedyny taki FACE LIFTING z BIO-ESSENCE .


Wróciłam wczoraj z Chorwacji i powrót do szpitalnej rzeczywistości jest ciężki - i to nawet bardzo ciężki - co będę czarować - żeby mi się tak chciało jak mi się NIE chcę :D . Podładowałam trochę bateryjki i mogę na nowo pracować do następnego wolnego ;p hihi xD . 


No ale powrót do domu ma też jeszcze jedną zaletę xD - wróciłam do moich kosmetyków xD . Oczywiście wracając zastałam również rzeszę nowych i jakoś wcale nie cierpię ;D . Część z nich nie jest dla mnie a do Dnia Azjatyckiego "Hello Asia" - zapraszam wszystkich ! Oprócz spotkania blogerek będzie również część otwarta , w której będzie loteryjka i możliwość wygrania Azjatyków dla każdego!! 

Z dumą mogę powiedzieć, że jednym ze sponsorów "Hello Asia" jest Asian Store :) .

Początek mojej fascynacji Azjatykami to z pewnością nieśmiertelny blog Azjatycki Cukier :) uwielbiam ją i przyznam szczerze, że bardzo cenię sobie jej sugestie i rady  - ma dziewczyna dryg do prawdziwych perełek! Żałuję, że ostatnio zaniechała bloga <chlip chlip> , mimo to nadal chętnie powracam do jej wpisów ;) , dzięki niej poznałam Ginverę i Bio-essence :) i w ogóle nie żałuję!

W Polsce kosmetyki obu marek można zakupić właśnie w Asian Store i w moje osobiste sztuki zaopatrzyłam się również tam :D . Szczerze mówiąc kupiłam je jak zwykle w Promocji xD hehehe czy ja kiedykolwiek inaczej kupuję? Akurat miałam farta bo zarówno zestaw z Ginvery ( peeling enzymatyczny, tonik i pianka) jak i Bio-essence ( krem V-shape i peeling enzymatyczny ) nie dość , że miały w zestawie dużo niższą cenę to jeszcze było dodatkowo - 10 % hihi ja to mam łeb do interesów nie ma co xD buahahahah :p.


Ginvera to firma Malezyjska założona 1985r. ,posiada kilka różnych linii produktów , ale dla mnie jej największym hitem są kosmetyki z serii Marvel White oparte na zielonej herbacie i shiso. Ubóstwiam zieloną herbatę pod każdą postacią nie tylko za jej właściwości antyoksydacyjne , ale i też za to, że pijąc ją przyspieszamy przemianę materii ^^ (hihi giń boczku!!! ;p ) . Jak dla mnie jest też numerem 1 jeżeli chodzi o efekty "na skórze" - znana jest ze swoich właściwości oczyszczających ( niestety ale jej początkowym działaniem jest wysyp ) , ale i mogę powiedzieć z ręką na sercu ( testowałam na samej sobie ) , że najlepiej ze wszystkich znanych mi składników radzi sobie z domykaniem porów.

Upgrejdowana Ginvera trochę straciła swój opakowaniowy "zielony minimalizm" z dystyngowaną elegancją - poprzednie produkty z serii Marvel opakowane były w piękne buteleczki i słoiczki z mlecznego szkła, a tubki wykonane byłe z lekko opalizującego plastiku. Trochę boleję nad tą zmianą szaty graficznej ;( . Chociaż jeżeli się przyjrzycie nowe opakowania mają symbolizować synergizm zielonej herbaty ( listek u dołu ) i shiso ( listek u góry ).


Pewnie zastanawiacie się co to Shiso ;D ( też się zastanawiałam co to jest xD ale wujek google mi odpowiedział ;p ) .  Shiso to inaczej Pachnotka ( Perilla ) JAPOŃSKIE! zioło znane z sekretu długowieczności. Żeby było śmiesznie jest nazywane inaczej miętą japońską lub kolendrą koreańską ( filozofia zależna od regionu Azji ) . Shiso bardzo chętnie dodaje się do dań rybnych , bo jest uważana za lek na zatrucie rybami :) . Pachnotka jest też cenioną substancją w zwalczaniu alergii i atopii . 


Moim pierwszym peelingiem enzymatycznym , na który skusiłam się w swoim życiu był Ginvera Zero Blackhead Marvel Gel byłam nim zachwycona i do tej pory, choć testowałam całą rzeszę peelingów enzymatycznych podtrzymuję, że to jest najlepszy peeling, który miałam. Dlaczego? Bo nie dość, że skutecznie oczyszczał skórę to jeszcze jak mówiłam wyżej - żaden peeling nie domykał moich chimernych porów-worów. 


Ma przyjemną galaretkowatą konsystencję i jak dla mnie nieco świeży niezbyt nachalny zapach ( poprzednia wersja troszku śmierdziuszyła). Działa na zasadzie innych peelingów enzymatycznych - czyli nakładamy niewielką ilość i masujemy twarzyszcze do uzyskania kłaczków. Peeling enzymatyczny przestaje działać jak pod palcami przestajemy wyczuwać "wodę" i nie kulkuję się skóra.  Zdecydowanie największym a zarazem jedynym minusem jest MAŁA objętość tylko 40 ml - to jest naprawdę dobry produkt i chcę się go używać gęsto i często ;(.


Refining Toner ( 150ml) to następca Green Tea Refining Fluid, który był pakowany w piękne butelki z mlecznego szkła . Bardzo lubiłam starą wersję, którą stosowałam do domowych mask sheetów , kiedy chciałam podomykać wszystkie pory i ukoić skórę. Kiedyś nawet zrobiłam eksperyment, który przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - położyłam nasączony wacik tylko na jednym policzku i zostawiłam na 20 minut , kiedy go ściągnęłam różnica w domknięciu porów była kolosalna - w miejscu wacika miałam wyraźne "kółeczko" idealnie wygładzonej skóry. Toner jest o tyle lepszy w użytkowaniu, że choć szklana butelka była piękna to ciężko było wydobyć z niej cenną zawartość - atomizer jest dużo praktyczniejszy w użyciu i daje więcej możliwości wykorzystania jak chociażby mgiełkę .  


Ukoronowaniem całej serii jest Complete Cleansing Foam ( 100g) - do tej pory pianka do mycia twarzy nie była dostępna  w serii Marvel White. Ma delikatną perłową konsystencję z drobinkami , ładnie się pieni na siateczce , ale można stosować oczywiście również klasycznie :) . Myślę, że jest to dobry produkt dla wymagających specjalnej troski cer czyli takich, które łatwo podrażnić lub uszkodzić przez złą pielęgnację. 


Pamiętam, że za pierwszym razem kiedy kupowałam Ginverę w Asian Store dostałam gratis miniaturkę peelingu enzymatycznego i próbkę kremu face lifting z Bio-Essence . Te maleństwa tak zapadły mi w pamięć, że musiałam kupić pełen wymiar.


Głównymi składnikami są tu Royal Jelly czyli mleczko pszczele  i ATP ( adezynotrifosforan ) uważane powszechnie za eliksiry młodości.



O ile Peeling enzymatyczny jest bardzo dobry w swojej klasie o tyle Face Lifting Cream nazwałabym WYBITNYM.


Krem z pozoru wygląda jak zwykły treściwy krem o dość przyjemnym intensywnym zapachu. Magia zaczyna się dziać po nałożeniu. Mamy tu mocne uczucie liftu - lekko rozgrzewa skórę i ją napina. Daje też całkiem przyjemne uczucie odświeżenia . Jest to produkt typowo skierowany na rynek Azjatycki - nawet na reklamie jest prezentowany jako ten , który daje efekt V Shape Face  czyli wymarzonego kształtu twarzy Azjatek, a dlaczego? Bo kobiety o wąskiej trójkątnej twarzy wydają młodsze ;D i bardziej delikatne - wyobrażacie sobie piękną kobietę ze szczeną Buki? hahahaha xD ( no raczej buko-podobna szczena jest piękna jak kwiat róży tylko łeb ma za duży xD Nawiasem mówiąc nie sądzicie , że buka cała składa  się ze szczeny i mocno zarysowanego podbródka ? hahahaha )



Co ciekawe do kremu dołączona jest miarka, którą można monitorować postępy w użyciu kremu . Polubiłam go właśnie za ten efekt lekkiego naciągnięcia, a zarazem odświeżenia skóry . Do tego jak dla mnie dobrą wiadomością jest fakt , że mimo tego, że jest to treściwa pozycja nie jest komedogenny i nie powoduje u mnie żadnego wysypu :D . No i to piękne opakowanie ;P 


Komu poleciłabym te produkty ? W Azji coś takiego jak limit wieku nie istnieje - masz ochotę używać kremu, który u nas byłby +40 lub +20? A czemu nie! Bardziej liczy się indywidualizacja potrzeb własnej skóry i czego potrzebuje . Moja skóra bardzo lubi zieloną herbatę bo przywraca jej równowagę , oczyszcza i wycisza . Marvel White jest również skierowana dla osób pragnących "wybielenia" pozbycia się plam barwnikowych i przebarwień , a także potwornych i uciążliwych ZASKÓRNIKÓW ;// a feeeee!!! Bio-essence  to jak dla mnie kosmetyki bardziej wysokopółkowe , które mają  w swoim składzie dość drogie składniki i innowacyjne formuły z komponentą anti-age, w moim skromnym zdaniu  spełniające oczekiwania ;) , w Asian Store są jeszcze dostępne kremy BB z Bio-essence i widziałam już bardzo wiele pozytywnych opinii na ich temat ( sama niebawem też się przekonam :p ) . 

Wszystkie kosmetyki kupiłam w Asian Store



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

17 komentarzy:

  1. Jakie cuda! Chyba mnie zaraziłaś azjatykami  :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo.. skoro to shiso zwalcza alergie i atopie to znaczy, że to coś idealnego dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu Wy zaplanowałyście to spotkanie akurat jak ja wyjeżdżam?! :( (Też do Chorwacji :P) Smutno miiii....

    OdpowiedzUsuń
  4. Super te kosmetyki! Trafiłaś całkowicie w nasz gust :) Jejku już wyobrażamy sobie to spotkanie ^^ Świetny wpis! Pozdrawiamy i ślemy buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Super te kosmetyki! Trafiłaś całkowicie w nasz gust :) Jejku już wyobrażamy sobie to spotkanie ^^ Świetny wpis! Pozdrawiamy i ślemy buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze rzucić okiem na Asian Store. Ale raczej po wypłacie:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej zaciekawił mnie ten tonik do zwężania porów, muszę się nim zainteresować, bo niestety w okolicach nosa mam mocno rozszerzone pory.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozachwycałaś się niedostępnym fluidem i teraz jest mi smutno, że go nie kupię. Mam nadzieję, że zastępca będzie równie dobry, jak nie lepszy, bo szukam podobnego produktu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakimś liftem bym nie pogardziła:D

    OdpowiedzUsuń
  10. O, z Marvela miałam właśnie ten green tea gel, o którym wspominasz :P Whitening gel to chyba jego nowa wersja, ale nie jestem pewna na 100% :D


    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo


    OdpowiedzUsuń
  11. I jak wakacje? ;D

    Ale to wygląda drogo ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Marvel White brzmi cudownie dla mojej skóry. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj ten face lifting z Bio-Essenceby mi się mocno przydał !!!! <3 Ale i zielona seria brzmi kusząco :)
    Dotarła paczka :) mega dziękuję :)))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jakoś nie szaleję za azjatycką pielęgnacją (pewnie już to wiesz), ale Azjatycki Cukier uwielbiam. Sporo mnie nauczyła i z niektórych jej rad nawet korzystam (np. płukanie twarzy kilkanaście razy). Najbardziej zainteresował mnie peeling enzymatyczny, bo od dawna szukam perełki w tej kategorii, chociaż przedstawione opakowanie mnie nie zachwyca, a ja lubię ładnie prezentujące się kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O nie, teraz będę się zastanawiać z jakich części ciała faktycznie składa się Buka :) Ale z pewnością i jej, i mi taki krem bardzo By się przydał. Ale najbardziej zaciekawił mnie tonik!

    OdpowiedzUsuń
  16. Buka haha <3 A mnie ciekawi pianka :) Zielona herbata jest super dla przetłuszczającej się cery, więc mogłoby mi się to wszystko spodobac :))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 interendo , Blogger