devon aoki

devon aoki

wtorek, 28 lutego 2017

STYCZNIOWA LIFERIA OKIEM UŻYTKOWNIKA .


Kolejny miesiąc chyli się ku upadkowi i razem z nim pogoda zaczęła się poprawiać ;p  <yey> . Nawet jak się już wstaje wreszcie robi się jasno :D  ( co minimalnie pomaga się niektórym - patrz mi ruszyć tyłeczek :D . 

W dzisiejszym poście wzorem poprzedniego miesiąca opowiem Wam o Liferia z pozycji kogoś kto używał produktów w boxie ;)

Jak widzicie w pudełku znajdowało się 5 produktów. Po otwarciu wypełnienie po brzegi jakoś nie raziło ;p . 

Na starcie mam dobrą informację :) -  przy zamówieniu lutowego Liferia pudełka i wpisaniu w uwagach do zamówienia kod “interendo_MIZON” gratis dostaniecie ŻEL ALOESOWY tej firmy ! <yey!>



Yasumi krem z witaminą C. Yasumi  to dla mnie taka trochę mityczna firma ;p  . Kojarzy mi się ze spa i luksusem :D . Ich gabinety zawsze cieszą oko i mają wysoką jakość usług. Oprócz ich gąbki konjac , którą miałam z dwóch innych boxów, prawdę mówiąc nic nigdy nie miałam ;p. Dlatego na widok tego produktu zaświeciły mi się oczka , zwłaszcza, że  w składzie jest witamina C - make my day ;p . Zdziwiłam się , że prezentowane opakowanie ma tylko 15 ml - zdecydowanie wygląda na więcej , pokusiłabym się nawet o stwierdzenie , że jest pełnowymiarowy , a to taki zaskok ;p.  Bardzo ładne opakowanie z pompką typu airless , do ego z bardzo wygodnym dozownikiem , który dowolnie możemy otwierać i zamykać . Spodobał mi się zarówno zapach - czuć owoce  , ale nie tylko cytrusy jak i konsystencja - przyjemna żelowa i lekka , ale nie  wodnista . Szybko się wchłania i nie jest komedogenny. Szkoda , że jest taki mały ;p , bardzo przyjemny produkt  godny polecenia :D.


Mgiełka do włosów Beaver 50 ml . Beaver do tej pory kojarzył mi się z miniaturowymi szamponami i odżywkami do włosów , które nie dość, że starczyły mi na raz to jeszcze miały opakowania z twardego plastiku , z którego ciężko było cokolwiek wydostać. Mgiełka to dobre rozwiązanie - z zasady wystarczają na długo i dzięki objętości 50 ml jestem w stanie wyrazić swoje zadowolenie bądź nie. Produkt sprawdza się dobrze - nie obciąża włosów i nie sprawia , że stają się szybciej tłuste. Zapach ma raczej nie drażniący - choć nie jakiś wybitnie zapadający w pamięć , bo nie mogę sobie teraz przypomnieć xD  . Dla mnie mgiełka to tylko dodatek do pielęgnacji . Stosuje je na suche włosy przed olejowaniem, żeby lekko zwilżyć włosy - dzięki temu substancje aktywne mogą lepiej wniknąć wgłąb włosa :)


Serum do bardzo suchej skóry  India z konopią . Zdziwiła mnie informacja na ulotce, że jest do twarzy i dłoni ;p w sumie nie widzę związku poza tym , że zanim wyląduje na mojej twarzy , faktycznie najpierw ląduje na moich dłoniach :p . Prawdę mówiąc nie czuję tego szału na konopię. Dla mnie to roślina jak roślina , nie zauważyłam żeby miała jakieś super właściwości nawilżające , a moja skóra nie jest jakoś po nim wybitnie zrelaksowana xD hahahaha . Wydaję mi się, że miałam to serum już jakimś boxie , ale jakoś nie pamiętam go za dobrze z tamtego czasu. Ma lekką żelowiastą konsystencję o nieco ziołowym zapachu co jak dla mnie jest dyskwalifikujące już na starcie przez właśnie zapach - nie znoszę ziołowych zapachów - bleee... Do tego ten mam wrażenie , że jest bardzo intensywny i cały czas czułam na twarzy go.


Naturalna konturówka do ust Felicea. Bardzo spodobał mi się ten produkt! Po pierwsze dlatego, że od dawna chciałam spróbować coś z tej firmy , a jakoś się nie złożyło , żeby trafiło w moje łapki . Po drugie dlatego , że jest to właśnie konturówka do ust - bo jakoś nie mam szczęścia do tych produktów ;p . I po trzecie odpowiada mi bardzo neutralny kolor , który ładnie wygląda na moich ustach ;p . Kredka nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek . Szkoda tylko , że nie jest wykręcana ( no co gdzieś posiałam temperówkę ;p ) , ale jest to szczegół do przeżycia ;p 


No i maseczka z Mizona. Była w poprzedniej Liferia i się nią mega podniecałam i nadal podtrzymuję - pisałam o niej <TUTAJ!> . Mimo , że jest to dubel z poprzedniego boxa jakoś nie narzekam hahaha. 


Całość jest ok , ale bez fajerwerków prawdę mówiąc. Brakuje tu jakiejś bombki atomowej ;p . Yasumi jak najbardziej "robi to pudełko" . ale jednak jego objętość jest zbyt mała - no chyba , że ja taka wybredna jestem xD . Podpowiedzi lutowego pudełka są kuszące ;p . Ma ktoś już?


Na koniec filmik z podsumowaniem moich "lutowych" ;p "Polskich" boxów xD , te z Azjatyckimi zobaczycie w następnym filmiku hahah :D . 









LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

środa, 22 lutego 2017

BIRTHDAY BOX EDYCJA WALENTYNKOWA



Walentynki już za pasem i pomału zbliżam się do pewnej ekhmm... daty , do której mam stosunek mieszany xD . No co nie jestem wolna od "pazerności" własnych urodzin xD. Jakkolwiek tego nie nazwać xD , niestety od czasu kiedy odkryłam , że mój pesel to końcówka lat 80-tych ;p i coraz bliżej mi do 30-stki jakoś 10 marca staram wypierać się ze swojej świadomości :D .

Tuż przed walentynkami 12 lutego mój własny małżonek obchodził 30-ste urodziny i jakoś mam wrażenie, nie był zbyt przygnębiony z tego powodu ;p ( na szczęście jestem od niego 2 lata młodsza hihi ) . 

Mocno polubiłam się z Birthday Boxem  i dlatego lajsnęłam sobie sama w ramach prezenciku Walentynkowego owego boksika ;) .

To co ciekawi Was co było w środku ? 



Całość prezentowała się jak na powyższym zdjęciu :) 

Birthdaybox nie jestem typowym Beautyboxem , bardziej jak dla mnie Lifestylowym :) Jak pisałam poprzednio jego ideą jest rozpieszczanie samej siebie i tak też się poczułam :D

Powiem szczerze, że nie sądziłam, że takie ogromne wrażenie wywrze na mnie balon z napisem "Love" . W pudełku nie był oczywiście nadmuchany i nieco zdziwiłam się kiedy odkryłam, że dołączono do niego słomkę xD . Potem już wiedziałam czemu ;p . Inaczej nie dało się go nadmuchać :D , a po wyciągnięciu automatycznie się zaciskał tak , że powietrze z niego nie uchodzi. Co ciekawe jest tak ładny i efektowny, że zamierzam go powiesić na stałe na ścianie :).  - Strzał w dziesiątkę :)


Prawdą jest, że kupiłam Bdaya dla tej pięknej szczotki :D . Uwielbiam moją Tangle Angel , ale i to skrzydełko . Muszę przyznać, że jest dużo poręczniejsza nie tylko o Angela ale i standardowego Teezera . Bardzo dobrze radzi sobie z włosami :)


Olejek ze słodkich migdałów i róży damasceńskiej do masażu to dla mnie taki trochę powiew 50-twarzy Grey'a hihi . Samo opakowanie kojarzy mi się bardzo luksusowo - miły akcencik naprawdę miły ;D


Mimo tego, że przez długi czas ignorowałam zapachowe świece , od pewnego czasu razem z moim mężem wpadliśmy w świeczkarski nałóg ;p . Praktycznie nie ma wieczora żebyśmy nie odpalili sobie świeczki , więc Gorgeous od Bomb Cosmetics na pewno się nie zmarnuje choć szkoda mi troszku jej odpalać ;p

Silikonowe foremki to interesująca propozycja dla tych z was , które są z kuchnią za Pan Brat ;) . Czy nie dla mnie xD . Znam jednak pewną kobitkę , która na pewno je przytuli i się nie zmarnują ;) ;p . To są formy do ciasteczkowych lizaków :D dołączono nawet do nich patyczki i przepis jak je wykonać ;D Widziałam gotowe na insta Bdaya i wyglądały słodko :D



Żelki z miłością zeżarłam też z miłością xD hihi . Słodki akcent i ładna dekoracja na walentynkowy wieczór ;p



Na koniec typowo babskie akcenty - naturalne mydełko Enklare ( przed randką trzeba się odpowiednio umyć :D hahaha ) ,. Puder Music Flower ( miłość to wojna - trzeba zastosować odpowiedni kamuflaż kryjący xD ) i słodkie spinacze do papieru w kształcie pantofelków ( kryształowych oczywiście - trzeba jakoś temu naszemu księciuniowi przesyłać informacje ;p )


Całość muszę przyznać, że podobała mi się :D . Koncept Walentynkowego romantycznego wieczoru ze zdrowym babskim egoizmem w tle został zachowany ;p . Myślę  w najbliższym czasie sprawić sobie wersję typowo urodzinową :D .





LIFE IS BETTER WITH  THE CAT!

poniedziałek, 20 lutego 2017

CHCĘ MIEĆ WŁOSY JAK AZJATKA! Co możemy nauczyć się od nich?

Jest mega mało informacji na temat pielęgnacji włosów u Azjatek. Czasem mam wrażenie nawet, że Azjatki w ogóle o swoje włosy nie dbają a i tak są bosko piękne i gładkie jak tafla wody . My "Polskie" dziewczyny jesteśmy prawdziwymi włosomaniaczkami ( mówię również o sobie ;p ) tworzymy skomplikowane systemy pielęgnacji metodę "OMO" pielęgnację "PEH-ową" , "punkty rosy" , "porowatości" i inne cudaczne pyszności ;p , a nasze włosy i tak są co najwyżej "zadbane" . O matko... teraz jak o tym pomyślę to się za głowę łapię bo sama się do nich w większości stosuję xD ( i widzę efekty mojej ciężkiej pracy!) .

Wynika to przede wszystkim ze struktury naszych włosów. Trzeba przyznać, że występuje u nas ogromna różnorodność odcieni i struktur włosów - zwróćcie uwagę , że włosy Azjatek w porażającej większości są CIEMNE i NISKOPOROWATE  , a więc i ich pielęgnacja będzie inna. Przeglądając blogi i vlogi właśnie Azjatek zauważyłam , że włosy są u nich tylko tłem do zadbanej skóry i wieloetapowej pielęgnacji i nie stanowią celu same w sobie - w przeciwieństwie u nas.

Ten post to taka składanka osobistych przemyśleń i totalnego Azjato-misz-maszu :D . Po prostu wyciągnęłam to co mi się spodobało i poskładałam do kupy ;p . Pokażę Wam tu też moje osobiste ulubione produkty do pielęgnacji włosów w stylu pseudo-Azjatyckim ;D . No co ;D Tak sobie wymyśliłam  i się tego trzymam :D.

Po pierwsze : DBAJ O NIE OD ŚRODKA!

Co dziwnego jest w tym stwierdzeniu? A no to , że kiedy zapytam się , którejś z Was co byście wzięły "do dzioba" xD , żeby wzmocnić swoje włosiwo :D na pewno wymieniłybyście:
-skrzyp i pokrzywę,
- biotynę,
-siemię lniane,
-drożdże,
-siarkę.

A wpadłybyście na to, że Azjatki w tej tematyce najbardziej ufają sproszkowanemu kolagenowi? Który nie tylko ma podrasować nasze włosy , ale i skórę , bo kolagen jest wszędzie ;D . Wybierając produkty z kolagenem pamiętajcie , że im ma mniejszą masę cząsteczkową , tym łatwiej nasz "żołądek" się z nim rozprawi i go wchłonie  wykorzystując do własnych niecnych planów.

Musicie wiedzieć, że sama jeszcze jakoś tego kolagenu nie złożyło się żebym użyła - ciągle mam w planach i coś kupić nie mogę ;p Najlepsze kolageny ma Japonia. Tam poziom kolagenowej-samoświadomości jest gigantyczny , a rynek jest bardzo rozwinięty.

Po drugie: HAWK! OSKALPOWAĆ BLADĄ TWARZ!


Niesamowita troska o  zdrowy skalp. To jak u nas "w zdrowym ciele zdrowy duch" , to u nich " w zdrowym skalpie zdrowy włos!" . Tu również króluje Japonia i firma z wieloletnimi tradycjami KAMINOMOTO . Co dziwnego - u nas u każdej włosomaniczki włos się jeży na myśl o ALKOHOLU! W szamponie a co dopiero we WCIERCE , ale tam właśnie ALKOHOL stanowi podstawę składu i to jak dla mnie mega mocny na spirycie ;p . O co tu chodzi?


Jesteśmy przyzwyczajone do tego , że alkohol przesusza i nasze włosy są pijane :D . W Azji jednak alkohol tak jak dobra sake ma za zadanie "odkazić" skalp z całego tałatajstwa  przyspieszyć wchłanianie innych substancji aktywnych . Co ciekawe akurat Kaminomoto specjalizuje się w wypuszczaniu różnych wersji swoich wcierek w zależności od regionu - polecam zapoznać się z oryginalną stroną firmy - TUTAJ! , gdzie ogrom rodzajów po prostu poraża.  I choć muszę przyznać , że miałam do czynienia z ORYGINALNĄ WERSJĄ NA RYNEK JAPOŃSKI to muszę powiedzieć, że wersja dostępna na naszym rynku jakoś bardziej się u mnie sprawdziła - jaki z tego morał?

INNY REGION INNE POTRZEBY PIELĘGNACYJNE!

Skład w mega skrócie wszystkich Kaminomoto jest ten sam - ALKOHOL + KAMIGEN (opatentowany składnik firmy) , musicie wiedzieć, że po przelaniu poszczególnych produktów do przezroczystych butelek zauważyłam, że sama treść jest mniej lub bardziej ZIELONA , a więc wydaje mi się, że mamy tu różne stężenia poszczególnych składników w różny sposób wymiareczkowanych :D Jeny... Poczułam się jak FULL METALL ALCHEMIST xD hahah.




Po trzecie: KWIAT KTÓRY NIE PACHNIE - KAMELIA JAPOŃSKA vel TSUBAKI .


Śliczny niepozorny kwiatek który obok Sakury i Piwonii jest  moim skromnym zdaniem symbolem Azji . Tsubaki czyli kwiat , którego nikt nie widzi jak zakwita i nikt nie widzi jak umiera , ale jednak niezwykle cenny ze względu na swój olej. Tsubaki jest olejem wchłanialnym w strukturę włosa więc teoretycznie panie o włosach wysokoporowatych nie powinny się z nim polubić , bo może rozchylać łuski włosa.

Jednak z autopsji wiem, że w tym wypadku definicja nie ma znaczenia - przepiękne nawilża i nadaje blasku włosom! Stąd ta piękna głęboka czerń z poświatą u Gejsz ! To własnie wszystko dzięki tsubaki!

Co ciekawe to maleństwo jest symbolem mojej ulubionej Japońskiej firmy SHISEIDO :) ( po kliknięciu przeniesiecie się do wspaniałego posta na temat firmy na blogu Azjatoholiczki), która posiada moją ulubioną serię do włosów pod tą samą nazwą :D , a nawet poszła dalej tworząc nową wersję BEZsilikonową :D ( w Azji jest ostatnio szał na produkty tego typu) . Akurat seria do włosów ma bardzo intensywny zapach i powiem szczerze, że gdybym nie wiedziała , że kamelia japońska nie pachnie tak właśnie wyobrażałam sobie jej zapach :D .

Najsłynniejszym jednak olejem tsubaki szczyci się firma OSHIMA , która posiada 200-letnią tradycję w wytwarzaniu go , choć kamelia została symbolem  SHISEIDO , bo właśnie to on był najlepiej sprzedawanym produktem firmy.


Nie zrozumcie mnie źle  Azjatyki używają nie tylko tsubaki .Wręcz przeciwnie olej jest mega popularny nie tylko w Japonii ale i w Koreii ( np. linia Tsubaki z Innisfree ) , ale mam wrażenie, że właśnie te pochodzące z Japonii produkty wydobywają stuprocentowo jej potencjał , bardzo popularne są też produkty z Arganem , które mają też interesujące kompilacje jak pasty arganowe , 
służące do olejowania.


Po czwarte: ALOE VERA


To bardziej moja osobista fantazja :D Aloes i jego postać żelowa przywędrowała do nas z Koreii , Japonki jakoś nie czują mięty do tego produktu . Nie spotkałam lepiej nawilżającego produktu do włosów niż żel aloesowy. Włosy piją go jak szalone i choć trzeba uważać, żeby zachować równowagę PEH-ową , bo inaczej może nam zrobić niesamowity PUSHing up i francuskiego pudelka :D to jeżeli macie problemy z wrażliwym skalpem to na pewno pomoże załagodzić problem. Szczególnie u osób z ŁZS lub tendencją do łupieżu, albo po prostu wrażliwą skórą.

Prawdę mówiąc żele aloesowe są bardziej używane jak produkty do twarzy i ciała , ale mądre Polki wiedziały jak na swoją włosomaniaczą modę przekuć go ;)

Po piąte: NOŚ NOŚ NOŚ DŁUGIE WŁOSY!

Długie włosy i fryzura w stylu "GODESS" (bogini) jak określiła jedna vlogerka. Fryzura godess to delikatne fale spływające swobodnie w dół z gęstą prostą grzywką. Długie włosy nie tylko mają być ozdobą , mają też funkcję ochronną przed słońcem i promieniami UV :D . Im gęstsza grzywka tym lepiej ( w Japonii, w Koreii panuje moda na wysokie wypukłe czoło) . Włosy wcale nie muszą być idealnie PROSTE wręcz przeciwnie mile widziane lekkie zakręcenie :D ( no ale nie trwała ondulacja :D . Do tego piękne dodatki do włosów inspirowane Kanzashii czyli  misternymi ozdobami w fryzurach Gejsz :)



Na koniec ciekawy filmik na temat zmieniających się trendów fryzur w Japonii :D . Jak widzicie o ile system pielęgnacji skóry jest prosty jak drut kolczasty xD , to pielęgnacja włosów w stylu Azjatyckim może być całkiem prosta ;D


LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

piątek, 17 lutego 2017

ANIME , KTÓRE CHWYCIŁO MNIE ZA SERCE ....

Dzisiaj post z cyklu " z życia Mangozjeba" . Tak tak ... Jestem maniaczką "chińskich bajek" jak to się u nas mówi , a nawet jestem "koneserem" tego gatunku xD . I choć zbliżam się do 30-stki jakoś moja "młodzieńcza miłość" nie przechodzi mi :D . Kiedy ktoś się mnie pyta "co Ty w tym widzisz" chętnie bym odpowiedziała "WSZYSTKO" . Fabuła, grafika , dźwięk , postacie , relacje .... Wszytko to wywołuje moje Ochy i Achy , I'm lovin it :D .

Jako , że oglądam Anime od najmłodszych lat z nasileniem od czasów liceum ze względu na rozwój internetu , mam kilka ... naście swoich "perełek" , takich na każdą okazję :D . Oczywiście przedstawię Wam tutaj swoich absolutnych ulubieńców , postaram się pominąć tutaj takie oczywiste oczywistości w stylu - Naruto ( w które wkręciła mnie Azjatoholiczka i teraz od miesiąca oglądam gorąco i namiętnie zarzucając wszystkie inne anime xD ) , Bleach, Death Note  czy Full Metal Alchemist , bo to każdy zna i lubi ( i nie widzę w tym nic dziwnego! Po prostu uzależniają :D )  , ale są to tytuły po prostu oklepane :D . Nie ma nic ciekawego w czytaniu posta , który poleca "Top ZNANE anime" :D.

Dla tych z Was , którzy zaczynają swoją przygodę osobiście polecam strony : shinden.pl i anime-odcinki.pl  , głównie na nich oglądam anime . Shinden.pl posiada coś w rodzaju rankingu popularności anime ze względu na różne kategorie ( wyświetlenia, tematykę itp.) . Często kiedy chcę zasięgnąć opinii czytam recenzję na Tanuki.pl , gdzie kiedy brakuje mi weny co by tu zobaczyć podgląduję ich "top" . Czasem okazuje się też , że totalnie nie zgadzam się z opiniami recenzujących ale są to oczywiście subiektywne sprawy :)

Musicie wiedzieć, że anime tutaj będą się trochę trzymały ni kupy ni dupy ;p hahaha ... Bardzo lubię cyberpunk , ale romansidłami i historycznymi nie pogardzę :D . Są też anime, które niezwykle "ciężko" się ogląda jak np. Mushishi ale tematyka jest tak nieprzeciętna , że trzeba to zobaczyć . Mam też anime, które cenię za muzykę na wysokim poziomie lub kreskę . Nie patrzcie , że coś ma u mnie jakiś numerek , nie ma to znaczenia. Cenię wszystkie "za coś" , a kiedy myślę o numerze "1" mam ich kilka :D .

No dobra , ale że od czegoś trzeba zacząć to zacznę od tych kilku numerów jeden xD.



Biegnąc dzisiaj nagle zapragnęłam posłuchać ścieżki dźwiękowej do Kara no Kyoukai czyli "Ogrodu grzeszników" . Prawdę mówić jest to jeden z wybitnych tytułów , POD KAŻDYM względem. Seria - o ile można tak powiedzieć składa się z 7 około godzinnych filmów, które prawdę mówiąc są pozbawione chronologii i dopiero po zobaczeniu wszystkich nabiera się trójwymiarowego obrazu i składa to wszystko do kupy , seria po latach ma także film "zakończający" i nawet śmiałabym powiedzieć "happy end", który niestety ale odstaje od reszty poziomem , ale to nic ;p . Muzykę stworzyły panie z zespołu Kalafina i muszę przyznać , że jest cudowna i chętnie się jej słucha nawet tak dla samego siebie. Tematyka nieco mroczna  nieco magiczna . Charakter głównej bohaterki jest "ciężki" i to na tyle, że ona sama siebie nie lubi , jest też sporo postaci o "niejasnych" intencjach jak chociażby nakręcająca wszystko "czarownica" . Akcja zwarta , szybka i ciekawa , po zobaczeniu chętnie wraca się po latach, żeby odkryć inne znaczenie.





Kolejną moją jedyneczką jest Ergo Proxy . Jak dla mnie jest to wybitny obraz Postapokaliptyczny połączony z wędrówką w ramach poszukiwania "samego siebie" . Główna bohaterka Real Meyer imponuje mi. Jest chłodna jak lód , inteligentna i znudzona... idealnym życiem które prowadzi w państwie-mieście Rondou , którym rządzi jej dziadek . Real zdaje się być rzadkim ptakiem , który szarpie się w swojej klatce w trakcie poszukiwania własnej definicji. Nic dziwnego więc kiedy poznaje totalnego nieudacznika Vincenta Law , który wbrew pozoru okazuje się mieć drugie okrutne dno , a nawet boskie... Wykorzystuje jego słabość do niej i ucieka... Sama nie wie gdzie. To co zobaczą w trakcie wędrówki stworzy pomiędzy nimi dziwną nierozerwalną nić , którą można nazwać miłością. Ergo kończy się dziwnie... Cogito ergo sum ;) .






Kiedy tak sobie biegłam muzyczka przeskoczyła mi na drugi ending serii "Mirai Nikki" czyli "dziennik przyszłości" .  Generalnie główny bohater mnie irytuje - jest typowym NIEudacznikiem , ale sama fabuła i wyżynanie się w celu wyłonienia nowego boga , bo stary nie daje rady xD powiem szczerze, że ciekawe , ale mimo wszystko najlepsza jest "dziewczyna z siekierą" czyli psychopatyczna Juno , która w jednej chwili jest słodką idiotką, a w drugiej perfekcyjną morderczynią :D  . O matko , naprawdę jej postać to mistrzostwo :D , w ogóle finał mnie zmiażdżył , bo nie spodziewałam się po niej jakiś górnolotnych intencji :D
:D



Jeśli lubicie krwawą jatkę to polecam Elfen Lied czyli "Elfia pieśń" . Myślę , że jest to anime , które zdruzgotało mnie swoją brutalnością. Jest tak krwawe i tak brutalne, że aż zastanawiałam się czy ludzie mogą wymyślić coś takiego :D . Nie mniej sam pomysł interesujący i sama opowieść to coś więcej. Podobały mi się śliczne dziewczęta z kocimi uszkami , które były ofiarami wirusa "wektora" .




Na koniec cośśś megaaa strasznego . Another  czyli anime przy którym nadal się boję ... O mamo... Naprawdę chyba najbardziej stresująco-emocjonujące anime jakie widziałam. Widzieliście Ring? To anime to coś w tym stylu. Nie ułatwia też fakt, że główna bohaterka ma szklane oko , które ciągle zakrywa , bo widzi dziwne rzeczy...



Z bardziej świeżych tytułów , które bardzo polecam to Boku dake inai machi czyli miasto beze mnie. W dzieciństwie w klasie głównego bohatera zginęła dziewczynka , nad którą znęcała się matka , sprawa niby prosta , ale jednak nie. Oprócz niej zginęło jeszcze kilka osób i sprawa pozostała niewyjaśniona. W dorosłym życiu głównego bohatera nagle ginie jego matka , o której morderstwo zostaje oskarżony i wtedy zaczynają dziać się dziwne rzeczy - zaczyna przenosić się do przeszłości, żeby ocalić Hinazuki ( dziewczynkę) i odkryć mordercę. 



Rewelacyjne również Death Parade z barmanem Decimem w roli głównej , który tak naprawdę jest sędzią po śmierci. Jego zadaniem jest ocenić czy "dusze" zasługują na reinkarnację czy też na nicość , metody psychologiczne doprawdy ma interesujące , towarzyszy mu "asystentka" , która  jest jedyną osobą , której Decim do tej pory nie umiał osądzić ....







Dobra sądząc po trailerach pewnie myślicie , że niezła ze mnie psycholka co jara się rozpierduchą xD , ale to tylko połowa prawdy :D Haha. W ramach tej mojej "wrażliwej" strony , polecę Wam perełkę , którą widziałam niedawno - mówię o kimi no na wa czyli "jak masz na imię". Film wybrałam , ze względu na to, że zainteresowało mnie w sumie czemu jest w "topach" , bo z opisu fabuły nie wydawało mi się, żeby był czymś specjalnym , ale kiedy zobaczyłam go wiedziałam czemu jest taki wyjątkowy :) . To trzeba zobaczyć :) Piękna opowieść o wyjątkowej miłości , która potrafiła zmienić nawet przeszłość :) .





Trzymając się tej tematyki warto zobaczyć Millennium Actress :) Płakałam kiedy oglądałam. Film o tym jak spotkanie dwóch ludzi w czasie i przestrzeni potrafi zmienić wszystko . Pokazuje ogrom miłości głównej bohaterki , która stała się tym kim jest bo chciała odnaleźć przypadkowo spotkanego malarza, który ofiarował jej klucz "do najważniejszej rzeczy na świecie" . Piękne , piękne i jeszcze raz piękne!




Nie mogłam znaleźć traileru do filmu Rurouni Kenshi Seisouhen czyli zakończenia historii Kenshina i Kaoru . O ile sama seria jest zabawna... O tyle film od początku do końca chwyta za serce i szczerze mówiąc tak bardzo , że musiałam po zobaczeniu puścić sobie jeszcze raz. Tu macie scenę finałową , nawet teraz kiedy ją oglądałam płakałam . 

Na razie tyle ;p Za jakiś czas dam Wam ciąg dalszy ;p Co za dużo to nie zdrowo :D



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!

czwartek, 16 lutego 2017

LIEBSTER BLOG AWARD . WYNIKI ROZDANIA TOO FACED PART. 2 !!!




Coś ostatnio nie szło mi blogowanie. Nie jest to efekt braku pomysłów tylko raczej braku czasu. Dzisiaj zaczęłam upragniony urlop co wiązało się z intensywną intensyfikacją pracy przed pójściem ale to już za mną ^^ . Wiecie jaka radocha wstać z łóżka , bo samemu się chciało , a nie dlatego że zadzwonił budzik ? Hihi :p Na rozgrzewkę więc luźny nieco "plotkarski" post rodem z Liebster award , wiem z autopsji, że sama chętnie czytam podobne ;p . No co każdy ma coś z podglądywacza :D hahaha . Na końcu są wyniki rozdania too faced part 2 ;) . Następne niebawem :D . Podpowiem, że chodzi tym razem o ZOEVA ;) .


1. Skąd nazwa Twojego bloga? I jak się to zaczęło...?

Hmm..  Stare dzieje :D Nazywam siebie w myślach interendo od ja wiem jakiś 15 lat? Kiedyś wieki temu w wysokich obcasach przeczytałam artykuł o internetowej autorce komiksów, która tytułowała się ENDO , bardzo podobała mi się ta nazwa i to co robi ( no co jestem Mangozjebem xD ) więc chciałam ją sobie przywłaszczyć , ale problem był taki , że kiedy zakładałam pocztę do słowa ENDO trzeba było dopisywać "cyferki" a wpieniało mnie to na maksa , bo oznaczało , że nie będę jedyna ;p . . Za to kiedy dopisałam słowo "inter" okazywało się, że nie ma takiego użytkownika i tak już zostało :D . Myślę, że słowo interendo świetnie opisuje charakter tego bloga i mojej osoby. Co do tego jak to się zaczęło to warto na marginesie wspomnieć, że początkowo interendo to był mój photoblog , który nadal istnieje :) , choć już dawno nic tam nie zamieszczałam. Założyłam photobloga bo zamieszczałam tam swoje własne rysunki i opowiadania , sądzę, że powinnam do tego kiedyś wrócić :D . Co do bloga w aktualnej postaci to efekt prób i błędów :D . Trzeba samemu znaleźć to co się lubi :D

2. Góry czy morze?

Góry. Nad morze mogę pojechać na jeden dzień i po tym czasie się nudzę. Serio. Mam 100km do morza i zawsze jeżdżę tylko na 1 dzień , bo więcej nie daje rady psychicznie xD .  Leżenie plackiem okrakiem to mogę u siebie na tarasie xD . Góry mnie odprężają :D . Lubię połazić i się zmęczyć, żeby zobaczyć coś ładnego i niepowtarzalnego dla własnej dzikiej satysfakcji :D 

3. Jest coś czego nie lubisz w innych blogach, co Cie skutecznie zniechęca? Jeśli tak, to co to jest?

Hahaha ! No jasne , że jest ! Przestałam czytać sporą ilość blogów , bo dziewczyny przestały dawać cokolwiek od siebie i piszą tylko o współpracach co da się wyczuć niestety... Są też dziewczyny , które na siłę starają się stać ekspertkami w jakiejś dziedzinie choć tak naprawdę zaczęły się tym interesować czując , że może zwiększyć to ich popularność :D . 

4. Wstajesz rano i...?

Marzę o tym, żeby iść dalej spać ... Jestem susłem z natury :D Lubię dużo i długooo spać :D Zwykle budzę się z myślą "to będzie ciężki dzień"

5. Gdybyś się miała określić w trzech słowach, byłyby to...?

MAŁY - WŚCIEKŁY- CHOMIK xD hahaha . 

6. Twoje największe marzenie?

Napisać książkę fantasy i sama ją zilustrować ^^ . To chyba się nigdy nie zmieni :) Marzę o tym już jakieś 15 lat? Interendo powstała właśnie dlatego - jako fikcyjna bohaterka powieści , która dzieje się  w mojej głowie :D

7. Czy jest coś co chciałabyś w sobie zmienić? Jeśli tak, co to takiego?

To jest pytanie natury filozoficznej. Pytasz o wygląd , osobowość czy charakter ? Generalnie może to zabrzmi śmiesznie , ale jestem typem , który "skromnością nie grzeszy" i odpowiadam sama sobie xD . Co do wyglądu to na pewno chciałabym być wyższa ( no 160 cm to jest cholernie mało... ) , być szczuplejsza .... , i mieć większe cycki xD hahahah . Kiedy byłam dzieckiem cholernie irytował mnie mój nos , ale teraz po latach stwierdziłam , że jest kwintesencją mojej osobowości i chcę żeby został taki jaki jest :D . Mój nos jest spadkiem rodzinnym xD przechodzi z pokolenia na pokolenie i jest jak dziedzictwo narodowe ;p BEZCENNY xD . Charakter mam typowej Tsundere :D , a osobowość ćmy ...  Jestem typem raczej otwartym , nie mam w nawyku jakiś gierek tylko wypalam to co myślę , więc jednych może to drażnić inni to sobie cenią

8. Jak kawa, to jaka - biała czy czarna?

Nienawidzę kawy. Nie piję kawy.  Jestem typem osoby , która czuję się lekko urażona pytaniem "Napijesz się kawy?" . Po prostu NIE LUBIĘ!

9. Ulubiony cytat, lub motto?

Mam ich sporo :D Naprawdę :D  prowadzę nawet kajecik na złote sentencje . Napiszę więc tutaj taki cytat , który akurat pojawił się w mojej głowie:

"Jesteśmy odpowiedzialni za to co oswoiliśmy" :)

Kocham "Małego Księcia" :) kiedy jest mi ciężko czytam rozdział z Lisem i świat staje się piękniejszy :)


10. Skąd czerpiesz inspiracje?

Heheh nie wiem skąd wziął mi się na myśl taki wyjątkowo głupi filmik "hemoglobina, powietrze " . Zdecydowanie nie pasuje do kontekstu :D . Odpowiedź jest banalna - Z INTERNETU . Serio. Oglądam sporą ilość zagranicznych blogów, vlogów , youtuba , insta innego syfu ;p ( który cholernie lubię oczywiście :D i tak się to bierze :D . Jestem "giga" boxiarą do potęgi eNtej :D to staram się wyszukiwać jakieś causzka pod mój Azjatogust :D .



11. Czy są blogi, które Cię inspirują? Jeśli tak wymień trzy z nich.

Jasne , że są :D . Moim absolutnym numerem jeden od zawsze jest Azjatycki Cukier :) . Bardzo lubię bloga Black Liner , bo mamy podobny Azjatycki gust i często od niej zgapiam co warto sobie użyć ;p , ostatnio mega polubiłam bloga Karoliny Yun - Mint on Mars , na który trafiłam dzięki poleceniom innych osób :D .


Nie będę nikogo nominować ;D Ale za to chętnie ogłoszę wyniki rozdania Too faced part 2 :


Zwycięzcą zostają ROZMAITOŚCI KOSMETYCZNE!

Gratuluję! wyślij mi proszę dane na interendo@wp.pl :)



LIFE IS BETTER WITH THE CAT!