BOMIBOX KONTRA NMNL MAJ ! CZYLI BITWA BOXÓW Z KOREAŃSKIMI I JAPOŃSKIMI KOSMETYKAMI!


W ramach mega skrótu  i dla przypomnienia : interendo jako szalona fanka Azjatyckich kosmetyków i szeroko pojętych boxów  ;p znalazła i upatrzyła sobie 2 boxy , z którymi sympatyzuje  ;p

BOMIBOX  37$- amerykańskie dzieło za amerykańskie dolary niestety z nacjonalistycznymi zaciągami ( free US shipping niestety the rest of world dodatkowo 19$) zawiera te pochodzące z Koreii w liczbie 8 sztuk - wg nich pełnowymiarowych , ale 2 zawsze to mask sheety więc jak dla mnie takie drobne oszustwo ;p

NMNL (No Make No Life) 29,99$- wydaje mi się, że w zawoalowany sposób również jest to amerykański box kiedy ściągają mi należność z konta jakoś tak amerYkansko brzmi miejscowość ;p Również oczywiście  za dolary przy czym tu już world wilde FREE shipping więc uważam , że jest  to jego przewaga :D. Wewnątrz 5 produktów pełnych tym razem marki Japońskie.

Bomi dranie zawsze wysyłają z dużym poślizgiem i to w wersji hard core - dostaję prawie MIESIĄC po wysyłce ( no proszę Was za 19$ to już skandal...) , NMNL wysyła sprawnie - zwykle tydzień później po deklaracji wysyłki już jest.

Oba nie zabezpieczają w mojej opinii należycie przesyłek - no bo sorry , ale naklejka nadawcza zawsze jest na "głównym" kartonie , a leci to przez pół świata i w sumie stan kartonu jest raczej RÓŻNY  ,choć w większości w całości ;P

Prawdę mówiąc śmiesznie to zabrzmi , ale w  maju prawdę mówiąc nie ma czego porównywać - Bomi bije NMNL na głowę pod każdym względem . Mimo wysokiej ceny z wysyłką - Bomi czasem zastanawiam się czy nie jest ucieleśnieniem moich boxo marzeń xD .

W większości boxów jest zawsze jakiś produkt "robiący" pudełko ,a reszta to tylko dodatki - a my jesteśmy zadowolone bo suma sumarum traktujemy je jako "gratisy" . Bomi jest stosunkowo równym pudełkiem -mamy tu oczywiście produkty w stylu mask sheet , które są po prostu "sztuką pełnowymiarowego kosmetyku" ... , ale generalnie mamy wrażenie , że wszystko jest tu na miejscu.


W sumie jest tak jak deklarowano na ulotce "I feel love, the joy , the abundance  and I remember just breathe " ( Czuję miłość,  radość , obfitość i pamiętam tylko oddychać ) . Jestem zadowolona z majowej edycji - chyba najbardziej z dotychczasowych ;p . 

Całość prezentuje się w ten sposób:



Holika Holika Aloe 92% shower Gel 250 ml - jest to wersja pełnowymiarowa i miałam ją już. Cała seria aloesowa Holiki jest moim skromnym zdaniem -  mercedesem wśród wszystkich aloesów :D Dużo daje w tym wypadku również dizjanerskie opakowanie , po które nie czarujmy się sięgamy chętnie :p . Zarówno shower gel jak face foam  nie są to produkty , które są mocno pieniste w konsystencji - wszystkie trzy są praktycznie identyczne jak aloe shooting gel - bardzo treściwe . Do tego są trudno pienne , pozostawiają jednak skórę dobrze nawilżoną .

Ten słodki buziaczek , to cudowne opakowanko zielonego pudru innisfree zero sebum - minek jest aż 12 do wyboru do koloru na każdy nastrój ;D . Pomysł naprawdę udany :D sama nie używam pudrów matujących , bo skórę mam z natury suchą , ale te opakowania powodują, że chcę mieć je wszystkie :D . To co może Was jedynie rozczarować to mikro opakowanie - naprawdę mikro ( prawie jak dla lalki Barbie xD )


It's Skin Collagen Emulsion to opakowanie również pełnowymiarowe . Konsystencją mocno przypomina nasze mleczka do demakijażu :p . Duża 150 ml ładna butelka z mlecznego szkła ma jednak znaczący minus - NIE POMPKI . I to sprawia , że raczej go nie użyję - z lenistwa ! 

Mizon Water Volume Essence chciałam użyć od dawna . Miałam z tej  serii krem , który polubiłam za jego mocno żelowiasta z uczuciem mocnego nawilżenia . Oczywiście esencja jest taka jak powinna być esencja - WODNISTA , dobrze wchłanialna . Ma malutki minusik - pachnie mocno chemicznie... 


I'm Sorry JUST CLEANSING to oczywiście miniaturowy 100ml płyn micelarny .Ta buteleczka budzi we mnie zaufanie z uwagi na duże skojarzenia z małym opakowaniem Biodermy Sensibio , która przez bardzo długi czas królowała w moich kosmetycznych salonach ;p 

Aloesowe chusteczki do demakijażu były dodawane gratis . Azjatyckie chusteczki różnią przede wszystkim tym od naszych , że mają przyjemne delikatne zapachy i w trakcie użycia nie podrażniają wrażliwej okolicy oczu .


Jak zwykle dwie maseczki - to mleczko truskawkowe z A'pieu czeka na mnie do obioru w Korei  ;p Kupiłam cały zapas mask sheetów w promocji :D . Co do żółtej maseczki nie mam zdania, firmy nie znam xD , ale co się dziwić skoro w Korei co tydzień powstaje 100 nowych firm kosmetycznych ?


Na koniec pozostał mi słitaśny krem do rąk z kotkiem :D Muszę przyznać, że opakowanie ma kozackie :D . Prawdę mówiąc , że marketing te opakowania mają najlepszy haha


Całość prezentuje się przyzwoicie prawda ?


NMNL  w maju był pod tytułem "Beauty must-haves" , ale osobiście nie czułam jakoś "tego czegoś". Patrząc na to pudełko to jest przeciętnie, a nawet jednego produktu ... NIE rozumiem xD 


Mówię tu o Petroleum Jelly - czytając opis to produkt do wszystkiego i do niczego. Nie za bardzo wiem jak się do niego zabrać. Na razie jak pies do jeża. Niby krem , niby serum , niby balsam i sama nie wiem co jeszcze niby ...


Powiem szczerze, że cała kolorówka wygląda tanio tandetnie...  Błyszczyk - przeciętniaczek , niczym się nie wyróżnia. 


Tusz napawa mnie nieco strachem xD . Będę szczera - nie mam w ogóle zaufania do tuszy Azjatyckich poza moim ukochanym Fasio ;p Większość ma to czego nie lubię - KŁACZKI dające efekt pajęczych nóg na moich ciężkich długich rzęsach . Normalnie oblechy...


Widzę, że nie zgrałam zdjęcia z eyelinerem w kolorze brązowym , ale pudełko jest tak denne , że nie chcę mi się wgrywać go i szukać xD

Produktem , który miał robić to pudełko jest szczoteczka do makijażu - mam podobną z Etude House i po pierwotnym zachwycie nią stwierdzam , że mój ukochany krem BB najlepiej rozprowadza mi się palcami haha :p Szczoteczki "piją" stosunkowo dużo produktu plus malując się robię zacieki i smugi- co w przypadku "palcowania" nie ma opcji , żeby się zadziało :D

Ta ma miękkie włosie, ale brzegi rączki są nadzwyczaj ostre i kanciate co utwierdza mnie w przekonaniu , że jest to produkt - TANI !


Jak widzicie więc same - nie ma za bardzo czego oceniać :D - Bomi wygrywa :D

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 interendo , Blogger