HELLO ASIA VOL.2 OCZAMI ORGANIZATORA :)




Jestem głównym organizatorem Hello Asia vol.2 . Byłam oczywiście głównym organizatorem również części 1 i zapewne jeżeli zobaczycie gdzieś Hello Asia vol.3 zapewne też będę jego autorką ;p . No co Hello Asia jest sygnowane moją osobą - jest więc moim dzieckiem , a je jego maDką xD . Każda matka ( nawet ta przez D jak...pewna część ciała  ;p  ) swoje dziecko chwali i ja swoim pochwalę się również , ale ....


Nie w tym poście.

Istotą tego posta przedstawienie trudów organizacji. Większość osób , która przychodzi na różnego rodzaju spotkania nie zdaje sobie sprawy ile wysiłku i trudu trzeba wsadzić, żeby w ogóle cokolwiek wypaliło. Musicie też wiedzieć, że organizatorzy NIE zarabiają na swoich spotkaniach. To pasjonaci , którzy chcą się podzielić swoją miłością do danego tematu spotkania. 



Na pewno tak jest w moim przypadku.

Hello Asia jest spotkaniem wybitnie tematycznym i w ściśle określonym temacie - Asian Beauty i to tej w wersji koreańsko-japońskiej z domieszką innej tematyki również w tym klimacie . Oznacza to , że sponsorzy również znajdują się w pewnych ramach . Jeżeli myślicie , że nasi dystrybutorzy są chętni do współpracy - GRUBO się mylicie. Większość tych z polskiej strony, którzy przeznaczyli dla nas swoje upominki , to osoby zaprzyjaźnione , do których chętnie wracam po zakupy , i z którymi dogaduję się również w strefie bardziej prywatnej. Musicie też wiedzieć, że pracowałam na takie relacje ciężko i nie chciałabym stracić zaufania tych osób. Zaznaczam to również wielokrotnie i będę to zaznaczać - JESTEM WIERNĄ KLIENTKĄ tych sklepów i jeżeli cokolwiek otrzymuję NIE wynika z WSPÓŁPRACY , a raczej z podziękowania za zakupy.

Zanim Hello Asia vol. 2 doszło do skutku...

Jego droga była bardzo wyboista i pełna niespodziewanych zwrotów akcji i nieprzewidzianych zdarzeń . Rzekłabym nawet niefortunnych. Zawsze wszystko zaczyna się od pomysłu , a potem jest jego realizacja. Haczyk oczywiście zawsze jest w podpunkcie - REALIZACJA. Jest cały ogrom malutkich kamyczków , które spadają pod nogi, żeby zrobić duże kuku. Nie da się dogodzić każdemu. Nawet samemu sobie jest trudno.

JEŻELI COKOLWIEK WIDZISZ TO TYLKO POŁOWA PRAWDY.

Musicie widzieć , że nie miałam "szefa" , który dałby kasę na całą organizację tylko sama nim byłam dla siebie ;) . W praktyce oznacza to , że za salę , catering , kubeczki i torby itp. płaciłam sama , z własnej kieszeni. Zdarzyło mi się nawet płacić cło... Część osób , które były na spotkaniu wiedziały o tym , inne nie. Chciałam , aby Hello Asia było wolne od "wpisowego" . Powtarzam jestem pasjonatką i chcę swoją pasją zarażać innych , jakoś płacenie za dzielenie się zainteresowaniami nie jest w moim guście. 




ALE ZACZNIJMY OD POCZĄTKU...

Na pewno ryzykownym zagraniem z mojej strony była organizacja we Wrocławiu , bo sama jestem z północy Polski i bliżej mi do morza ;p . Stanowiło to dość duży problem ostatecznie , bo "nie znając terenu" dość ciężko ogarnąć było salę . W końcu salę ogarnęła Candymona ( dziękuję Ci bejbe!!! ) i to w chwili gdy zaczynało robić się mocno gorąco ... Osobiście nie przeszkadzało mi to, że była bardziej na obrzeżach. I tak dojeżdżałam ;p . 

Nie tworzyłam , też oficjalnego "ramowego" konspektu , bo wiem z zeszłego roku , że wszystko płynie i zmienia się na bieżąco , być może gdybym go stworzyła część osób mogłaby być rozczarowana , że podpunkty się nie odbyły. Czas płynął stosunkowo szybko :p 

 Denerwowałam się też tym , że część sponsorów ociągało się z wysyłką i ostatecznie część nie zdążyła w ogóle dojść :( , co uważam za totalnie słabe, zwłaszcza, kiedy fundator oczekuje recenzji w określonym terminie ( sam się nie wywiązując z tematu... ) . O tak podpisałam nawet umowę  zobowiązującą mnie do wypełnienia podpunktów w niej zawartych... Miałyśmy też totalnego pecha , bo znaczna część paczek od jednego ze sponsorów , została nam najprawodopodobniej ukradziona na dworcu PKS... ( o tak to jest rozpacz i dno...).



Musicie wiedzieć, że poszukiwania sponsorów za granicą jest trudne. Wysłałam ponad 100 maili z czego dostałam odpowiedź na może 20 , większość odmowna. Zdarzały mi się kwiatki , że entuzjazm był paczki jednak nie . Inni czasem miałam wrażenie , że nie rozumieli co oznacza 12th August i proponowali mi wysyłkę 7 ( gdzie minimalny czas oczekiwania z USA to 2-3 tyg...) O feralnym bardzo wysokim cle już wspomniałam... 

Z naszej polskiej strony było podobnie niektórzy deklarowali się i nic z tego nie wynikło, co uważam jest smutne. Inni po początkowej euforii z jakiś niewiadomych przyczyn nagle milkli jak zaklęci. Wiem, że ostatnio po "see blogers" padła fama , że wszyscy blogerzy kradną , ale uważam , że napisanie tekstu i zrobienie do niego zdjęcia wymaga od nas sporo wysiłku ( nie wierzycie ? zapraszam do spróbowania :D ) . Reklama w google jest jednak znacznie droższa :D .i mniej precyzyjna.

Muszę ogromnie podziękować za pomoc Fancy , która ogromnie mi pomogła , nie marudziła i była do wszystkiego pozytywnie nastawiona :D . Candymonie za uratowanie sytuacji :D . Natali - Centrum Stylu za wspaniały pokaz japońskiego  manicure , a także zespołowi Rare Beauty Market i ich Marce Meldvici , którą miałyśmy przyjemność poznać przedpremierowo. No i oczywiście rewelacyjnej makijażystce @racheal_park.

A także  i Wam moi Uczestnicy:
http://hairblonde.blogspot.com/- mojej blogo Mamusi Monice :D
http://www.kerli.pl/- Kindze ( o tak chce mnie truć robakami XD
http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/ - Agnieszce, o której wszyscy myślą , że jest Angeliką :D
http://www.kolorowy-kraj.pl/- Ani
http://www.twojezrodlourody.com.pl/- Michałowi ( a co rodzynek musi być :D


Przecież bez Was nic by nie wyszło :D

W następnym poście obiecuję napisać Wam relację , a jeszcze później pokazać co takiego dostaliśmy :p


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 interendo , Blogger