BUT FIRST MEET BEAUTY! IV EDYCJA MEETBEAUTY 21.04-22.04.2018r.






Obstawiam , że opisów Meetbeauty macie powoli dość ;p . W sumie się nie dziwię ;p. Dlatego, żeby kopnąć leżącego dodam swój własny opisik a jakże ;p . To był mój pierwszy Meet. Jak wiecie z moich poprzednich gorzkich żali jakoś nie mieliśmy do siebie szczęścia do tej pory . Zniechęcona miałam nawet się nie zgłaszać , ale zostałam podpuszczona przez Ingę Black Liner ( która nota bene sama się nie zapisała picz!) i tak jakoś złożyłam swoje podanie . Nawet się zdziwiłam , że tym razem za pierwszym machem zostałam przyjęta i nawet lekko mnie połechtało ;p. Jak to powiedziała moja szczera do bólu Mamusia - wreszcie kopnął mnie zaszczyt ( po 3 latach xD ) . Tak mnie kopnął , że można powiedzieć pojechałam upojona własnym szczęściem ;p. Powiem Wam prawdę ;p Meet Beauty to przede wszystkim spotkanie ze starymi znajomymi ( w końcu każda z nas mieszka w innym rejonie Polski!) i poznanie nowych fantastycznych ludzi ( pozdrawiam Ewę - Orchideę :D nesa!  i Biszkopcika :D) .

Osobiście bawiłam się świetnie ;p. Podobał mi się hotel Lord ,choć wielkość łazienki 2x2 nieco mnie przygnębiała ,bo miałam wrażenie , że moje kopytka choć króciutkie to wystają zza drzwi kiedy siedzę na tronie ;p .  Mimo to było ładnie i stylowo ;p. Nie mam porównania co do poprzednich edycji więc mogę mało marudzić - wszak jak mówiłam akapit wyżej kopnął mnie zaszczyt , a darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby :D . Miałam też szczęście co do zapisów na warsztaty i dostałam się na wszystko co chciałam :) .

IV Edycję w moim wykonaniu rozpoczął panel "ogólny"o instagramie , który bardzo mi się podobał - dowiedziałam się sporo informacji , o których nie miałam zielonego pojęcia , a insta to aktualnie moja ulubiona socialka , ze względu na łatwość w prowadzeniu ;p. Następnie wystąpiła  Agwer opowiadając o tym jak zrobić dobre zdjęcia nie tylko na  instagram. Jak wiecie nienawidzę robić zdjęć i jest to moja pięta Achillesowa ( zawsze mam wrażenie , że są po postu do dupy xD ) , talentu nie mam więc chętnie słucham i oglądam osoby, które się na tym znają - a Agwer jak na pewno wiecie zna się na tym zajebiście - ma dziewczyna dryg  choć jak sama podaje jest samoukiem :D .


Potem potuptałam na warsztaty O2Skin gdzie ambasadorkami w większości były "moje dziewuchy" ;p - HeyItsAlexK , wroobela i Orchidea Magia Piękna :) .  Muszę przyznać, że prowadząca Iwona umiała "sprzedać" markę ;p. Zafascynowały mnie ich produkty z aktywnym 30%  tlenem i choć nie są to produkty Azjatyckie , a te w większości u mnie królują to te użyję poza kolejnością ;p . Aktywny tlen ma to do siebie , że może szczypać i dawać mega efekt chłodzenia ( i tak też było u mnie)  choć nie widać podrażnienia na twarzy. Użyłam otrzymane produkty tego samego dnia i muszę przyznać , że efekt , który dają jest... zaskakujący :D Miałam wrażenie, że moja skóra jest jak woda gazowana - musująca :D .


 

Niestety warsztaty Makijażowe Annabelle Minerals uważam za najmniej ciekawe. Monotonny głos prowadzącej powodował , że czułam się senna ;p Plus rozdrażnił mnie rozsypany na torebkę podkład , który... wżarł się w skórę (oczywiście torebki) jak minerał i nie mogę do tej pory porządnie go usunąć . Ech... minerałkom nadal mówię nie... I chyba tym razem na wieki. Oglądając makijaż wykonywany na warsztatach miałam wrażenie, że zajmuje więcej niż ten, który wykonuje standardowo , a efekt jak dla mnie był... NIJAKI . Nie był dla mnie zadowalający , a "triki" z mieszaniem różnych produktów , żeby uzyskać to co miała modelka na twarzy wydawał mi się po prostu absurdalny - nie po to kupuję produkty , żeby sama robić sobie tak naprawdę nowe. Zdecydowanie jestem zbyt leniwa na naturalną pielęgnację ;p


Pomiędzy warsztatami miałam tak mało czasu , żeby się nudzić, że z ofertami poszczególnych stoisk zapoznałam się dopiero na następny dzień i prawdę mówiąc było to bardzo inteligentne z mojej strony ;p . Dlaczego ? Bo nie było takiego ruchu na nich i mogłam spokojnie wszystko pomacać i porozmawiać z Hostessami . Zaskoczyło mnie to , że podchodząc do stoisk czułam się trochę jak w sklepie i na każdym zawsze coś jeszcze dostawałam "za free" , choć meetbeautowe torby i tak były wypchane po brzegi to jeszcze wróciłam z jeszcze jednym worem... Żałowałam i brakowało mi tu oczywiście "Azjatyckich" stoisk i w ogóle warsztatów w zakresie Asian Beauty . Nie chcę się narzucać , ale bardzo chętnie poprowadziłabym taki panel :D Hahaha...  Jednym Azjatyckim Akcentem w zakresie Asian Beauty był pakiet 3 maseczek Mediheal , który otrzymywałyśmy w meetowych paczkach , ale niestety nie było stoiska i nie mogłam sobie pogadać i rozwijać sheetowego tematu ;p. Kochani organizatorzy to może w przyszłym roku jakieś warsztaty z Mask Sheetami w roli głównej?

Po cichu zdradzę Wam , że Hello Asia vol. 3 jest w toku ;p i niebawem zacznę Wam zdradzać swoje przygotowania :) .

W niedzielę rano potuptałam na panel dotyczący hejtu , który słuchałam z przyjemnością , bo jest to temat "tabu" i mało jest poruszany w naszym świecie . Niewyparzona Pudernica , Anioł na resorach oraz BeautyBoy opowiadali swoje "patenty" na olanie hejterów i jak sobie z tym radzą i muszę przyznać, że tak naprawdę chodzi o to , żeby mieć twardą dupę i nie dać sobie wkręcić niczego ;p .


Niedzielne warsztaty to dla mnie przede wszystkim Paznokciowe z Pierre Rene prowadzone przez Candymonę , która była jak dla mnie fenomenalna :D . Nie dość, że wyglądała jak chodzący cukierek to jeszcze w sposób łatwy i przyjemny zaprezentowała nie tylko jak przygotować skórki pod paznokcie ale techniki zdobień. Jestem totalnym laikiem , a zrozumiałam co nieco  więc brawa dla nauczycielki :D . Prawdę mówiąc zapisałam się na warsztaty paznokciowe dla niej ;p i okazały się dla mnie najciekawsze i miałam największą frajdę w robieniu pazurów , które robiłam... PIERWSZY RAZ W ŻYCIU ;p. haha... Do tego w ramach dowcipu i ciekawostki musicie wiedzieć, że Pierre zorganizowało w trakcie konkurs na najlepsze zdobienie i... WYGRAŁAM  ( i obrosłam w piórka) ;p .  Normalnie pękam z dumy i prezentuje zwycięskie zdobienie ;p . Odkryłam nowy talent xD . Jak wiecie paznokcie robi mi zawsze kosmetyczka ;p . Więc zwycięski pakiet startowy będę stosować na swojej Mamie , która wyraziła ogromną chęć bycia królikiem doświadczalnym xD .




Ostatnim panelem były warsztaty Natura Syberica z własnym DIY w postaci peelingu. Bardzo podobała mi się historia oraz motto marki. Dowiedziałam się czym są dzikie zbiory oraz o tym dlaczego pochodzenie ma znaczenie i zrobiło to na mnie wrażenie . Jak wiecie jestem ignorantką jeżeli chodzi o naturalną pielęgnację więc wszystko wydawało mi się nowe i chłonęłam wszystko jak gąbka ;) No cóż naturalna pielęgnacja to dla mnie egzotyka :p .


Jeżeli chodzi o same stoiska - podobała mi się kreatywność w prezentowaniu i zachęcaniu marek do zapoznawania się z ich ofertą :) . Chętnie przymierzałam wianki ( Annabelle Minerals , Natura Syberica) , pozowałam na ściankach ( So CHIC , O2Skin)  oraz taplałam się w konsystencjach otwieranych produktów ( Efektima , Natura Syberica, Roger Cavallies) . Bawiłam się nawet w układanie kompozycji w skrzyneczce ( Annabelle Minerals) i wykonałam analizę stanu własnej skóry (Pollena Eva) , która potwierdziła to co podejrzewałam ;p. Mieliśmy nawet coś w rodzaju ekskluzywnego butiku z kosmetykami Pierre Rene . Udział w konkursach był przyjemnością i tak naprawdę zabawą , bo wszyscy "wygrywali" i nikt nie wychodził z pustymi rękoma . Każda marka chciała nam się pokazać z jak najlepszej strony i uważam , że doskonale im to wyszło :) . Mam nadzieję , że w przyszłym roku ponownie "zostanę kopnięta" ;p

















Następnym rzem pokażę Wam co przywiozłam ;p Jest tego tyle, że mam problem ze zrobieniem zdjęć xD


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 interendo , Blogger