FROM ASIAN BEAUTY WITH LOVE! OcH SHEET! NAGA PRAWDA O MASECZKACH W PŁACHCIE!



Długo zastanawiałam się nad fenomenem Mask Sheet . Przecież to tylko kawałek tkaniny z wyciętymi oczyma i ustami nasączony czymś mokrym ;p . Wyczytałam na jakimś amerykańskim portalu, że ich fenomen polega na tym , że są fotogenicznie xD . Uśmiałam się z tego . Ale to prawda ;p. Sama mam na insta całkiem sporą galerię fotek w shiciakach ;p .

Tak bardzo długo krążyłam w tym temacie   i tak bardzo wiele przeczytałam i oglądałam "poradników"  w stylu - jak dobrze nosić mask sheet ,  które są najlepsze , jak zrobić swój własny mask sheet , jak inaczej można wykorzystać mask sheet , że w  końcu zgłupiałam .... Z drugiej strony się nie dziwię , że wzbudzają tyle emocji ;p . Sama jestem gorącą testerką wszelakiej maści shiciaków i jakoś się tego nie wstydzę. Całkiem sporo rodzimych blogerek stworzyło całkiem niezłe kompendia w tym temacie ( więc je dzisiaj tu umieszczę :D ) . Dzisiejszy post jest jakby "złożeniem" wszystkich ciekawostek w całość i wyłuskaniem kwintesencji tego hitu. Z całą pewnością jest  to jeden z Azjatyckich fenomenów , bo musicie wiedzieć, że mask sheet to nie tylko Korea , ale również Japonia, Tajwan i Singapur . Istnieje cała masa firm zajmujących się wyłącznie mask sheetami jak chociażby tajwański - My Beauty Diary , które są chyba najpopularniejszymi maseczkami w płachcie na świecie ( choć sama nie rozumiem cudu tej firmy , bo jak dla mnie to mega przeciętniaczki ;p )  . Jeżeli macie ochotę poczytać na temat "ewolucji" kształtu , faktury i składu maseczek tej firmy odsyłam Was do świetnego posta Fiddy Snail<KLIK>  . W internecie znalazłam informację, że w samej Korei jest ponad 100 tys. rodzajów mask sheetów! Ceny wahają się od 1$ (maski np. SkinFood) do 40$ za sztukę ( ekskluzywne maski Amore Pacific) . I już samo to powinno Wam uświadomić jak bardzo prężny jest ten rynek :D .


SHEET MASK - TROCHĘ HISTORII...

Tak naprawdę potrzebę powstania Mask Sheet zrozumie ten kto był w lecie w Korei - porno i duszno. Wiem byłam. I o ile w Polsce mask sheet jest po prostu przyjemnością o tyle w Korei wieczorami modliłam się o minutkę z  shicikiem dla odrobiny ulgi, a rozszalałe pory , które otwierały się jak pączki jęczały z odwodnienia. Początek przemysłu shitowego rozpoczął się w 2000 roku przez 3 firmy z tzw. road shopów - Missha , SkinFood i THE FACESHOP pierwsze mask sheety kosztowały 1000 WON ( coś ok. 3,30zł)  i były to zwykłe bawełniane płaty. Przełomem dla przemysłu mask sheet okazało się stworzenie przez firmę Genics Cell Derma "Hydrogel Mask Pack" znanej też jako Ha Yumi Pack (하유미 팩) , odkrycie okazało się przełomem i spowodowało  prześciganie się w innowacji masek w płachcie. Prawdę mówiąc wyczytałam , że Hyundai Home Shopping i GS Home Shopping zarobiły na tej maseczce ok. 10 milionów dolarów co otworzyło oczy innym firmom i  spowodowało lawinę maseczkową :D . Teraz maseczkę dostaniecie absolutnie do wszystkiego - nawet do biustu ;p . Kształty i faktury prześcigają się nie koniecznie składami , ale i grafikami ( i uważam to za marketingowy strzał w dziesiątkę ;)

                                                                                                                                                                                                                                 



MASK SHEET = MASECZKA W PŁACHCIE

To chyba wie już każdy :D . Raczej odkrywcza w tym temacie nie będę i nie mam ochoty jakoś Was czarować , że mam w tym temacie jakieś mistyczne wtyki :D , bo nie mam ;p. Nie pamiętam szczerze mówiąc jaki był mój pierwszy mask sheet , który założyłam na swoją twarz :D  .  Próbowałam też "naszych rodzimych" i tu stwierdzam - WIELKA BUBA . Szkoda kasy bo to shit. Dosłownie. Nasi rodzimi producenci totalnie się na tym nie znają . Maseczki są albo zbyt grube i się w ogóle nie trzymają twarzy , albo zbyt suche i też się trzymają ni ładu ni składu.  Aktualnie główne trendy maseczkowe opierają się na stworzeniu płachty idealnej . Producenci doszli do wniosku , że tak naprawdę serum , którym jest nasączona maseczka nie będzie działać dobrze, jeżeli podłoże na którym się znajduje będzie miało a ) słabą adhezję (czyli przyleganie do podłoża w tym wypadku skóra) b) będzie słabo przyjmować produkt  c) podłoże ma też zmuszać skórę do otwarcia oporów i przyjęcia jak największej ilości składników naturalnych .

DUAL LAYER MASKS

Czyli tak zwane maseczki dwuwarstwowe - klasyczna płachta jest powlekana folią , którą zapobiega przed parowaniem składników aktywnych , a także zmusza skórę do otwarcia porów . Muszę przyznać, że nie miałam jeszcze z nimi do czynienia i jestem ich bardzo ciekawa   widziałam, że tego typu maseczki mają w ofercie Mediheal oraz Banobagi i AHC. Co ciekawe dzięki Aliexpress możemy sobie zapewnić ten efekt w domu zakładając na zwykłą bawełnianą maseczkę - gumową :D ( o tak mam takie cudo w domu wygląda się w niej przekomicznie :D ) . Dzięki takiemu zastosowaniu maseczki możemy też przedłużyć noszenie mask sheet :p , a także poprawić wchłanialność .Szczerze mówiąc osobiście zbyt długo nie wytrzymuje w takim dual layerze - cera zwyczajnie nie ma czym oddychać ;D .

BEMLISES/CUPRA

Nie mogłam znaleźć polskich odpowiedników dla tych dwóch gagatków . Serio ;p. Jakieś głupoty mi wyskakiwały xD . Co ciekawe obydwa są materiałami pochodzącymi z bawełny. Bemlises jest włóknem jakby to powiedzieć ... beznitkowym? Wykorzystuje spójność na zasadzie wykładziny - bardzo dobrze przylega w kawałku do skóry i do niej przylega  zmniejszając tarcie jest mega miękki i przezroczysty na skórze ;p Cupra natomiast jest produktem na bazie lnu,  ale jest materiałem regenerowalnym - używa jakby to powiedzieć kleju do swojego połączenia , paradoksalnie dzięki owemu klejowi jeszcze lepiej przylega do skóry niż bemlises :D. Włókno bemlisowe do swojej produkcji wykorzystują maseczki Leaders z serii SkinClinic natomiast cuprowe : Claires oraz Jayjun

HANJI

Myślę, że te maseczki to kwintesencja Korei .  Hanji to tradycyjny papier Koreański uzyskiwany z morwy . Morwa ma właściwości antybakteryjne , a papier z niej uzyskiwany nie jest poddawany silnej obróbce jak inne bawełniane płachty dzięki czemu wykorzystuje naturalną biocelulozę z morwy. Problem polega na tym , że Hanji jest stosunkowo gruby w stosunku do innych bawełnianych płacht przez co gorzej przylega do twarzy.  Maski na bazie Hanji produkuje - Papa recipe oraz Soofee Bottisso.

ŻEL CELUZOWY.

Bardzo ciekawa technika pozyskiwania. Ze względu na fakturę jest to maska hydrożelowa ale tak naprawdę to celuloza zatopiona w fermentowanym płynie - Leaders tworzą je "z wodą kokosową" natomiast Innisfree z soi . W czasie procesu przetwarzania mikroorganizmy żelują ciecz dzięki czemu maska super przylega na twarzy pozostawiając niewielką przestrzeń między maską, a skórą . Co ciekawe tego typu produkt ma świetną retencję wody oraz serum ma okazję lepiej penetrować w głąb skóry .
    

3 TYTANI PRZEMYSŁU MASECZKOWEGO:

Znalazłam 3 firmy , które są uważane za najlepiej sprzedające się na świecie :D . Co ciekawe nie jest to My Beauty Diary xD 



LEADERS 

Z Leaders mam do czynienia od niedawna za sprawą KOKOSKLEP.PL . Koko jakiś czas temu napisała do mnie , że wprowadza nowe maseczki i czy nie mam ochoty ich przetestować . Nie wiedziałam wtedy, że mam oto i Świętego Maseczkowego Grala :D  . Firma ma 13 letnią tradycję  ( powstali w 2004r) , a swoją działalność   zaczęli od Leader Plastic Surgery & Dermatology Clinic początkowo wytwarzając kosmoceutyki  na swoje własne cele. Aktualnie Leaders to firma tworząca we współpracy z lekarzami z Seoul National University of South Korea .Firma zdobyła uznanie za stworzenie własnego materiału arkuszowego  - na bazie żelu celulozowego "woda kokosowa" (pisałam o niej powyżej)  . Aktualnie w sklepie koko <KLIK> trwa promocja -20% na wszystkie dostępne mask sheet ! W tym oczywiście Leaders :) 

 


MEDIHEAL

Ostatnio widziałam te maseczki na Cocolita.pl . Jakieś ich maseczki mam z Bomiboxa i czuję, że muszę otworzyć je w najbliższym czasie. Mediheal rozpoczynał jako maleńka firma produkująca tanie maseczki dla Olive Young ( koreański Rossmann ;p ) . Stali się sławni dzięki ich własnej  opatentowanej " NMF Aquaring Mask" . Sam mask sheet jest czarny i zawiera Quercus phylliraeoides,  który według producenta ma zadanie rozjaśniające , ale nie ma na ten temat żadnej pracy badawczej potwierdzającej jego skuteczność ;p . Nie mniej w składzie jest całkiem spora ilość niacynamidu oraz hialuronianu sodu zapobiegającym hiperpigmentacji.





SNP

To firma , która szybko wybiła się dzięki tanim maseczkom w płachcie sprzedawanym głównie na Gmarkecie ( koreańskie allegro ;p ) pod koniec 2000 roku . Byli pierwszą firmą , która zaproponowała nadruki na maseczkach i okazał się to marketingowy strzał w dziesiątkę - firma sprzedała  ponad 10 milionów sztuk ! 

WSCHODZĄCE GWIAZDY RYNKU MASK SHEET:



JAYJUN

Nazwa firmy pochodzi od znanej w Korei Kliniki Chirurgii Plastycznej . Stali się popularni dzięki czarnej maseczce "Refine to Shine" . Byli jedną z pierwszych firm , które połączyły maseczkę z serum oraz cleansing foam w jednym opakowaniu ( oczywiście w oddzielnych kieszonkach ;p ) 





PAPA RECIPE

Dzięki używaniu organicznych składników i papieru Hanji do produkcji masek stali się hitem na rynku i podbili serca klientów. Ich maseczka Bom Bee Honey Mask stała się szybko w 2016 r. najlepiej sprzedającą się maseczką  - podobno po otwarciu pachnie cudownie miodem ;p.


W ramach podsumowania powiem Wam, że osobiście najbardziej lubię cieniutkie maseczki , które lepiej mogą przylegać do twarzy . Mam dość duży problem z wymodelowaniem przylegania w okolicy nosa ;p xD , więc bardzo zwracam na to uwagę. Bardzo dobre są również maseczki hydrożelowe ze względu nie tylko na przyleganie , ale i również dlatego, że mam wrażenie najlepiej wchłaniają w siebie serum dzięki czemu większość jest w płacie , a nie w opakowaniu. Uważam też , że lepiej jeżeli płachta jest ZBYT duża i nachodzi nawet na w włosy , niż zbyt mała i nie dociera wszędzie. Jeżeli chodzi o "zawartość" rewelacyjne są maseczki "bąblujące", które świetnie oczyszczają pory i dotleniają skórę , a także te peelingujące. Moim skromnym zdaniem mask sheety w stylu "mud" , "clay" czyli zawierające papkę z glinką lub błotem są  słabe - zwykle zawartość błotka i glinki jest zbyt mała i w sumie nie robią nic oprócz ufajdania... Oczywiście nie muszę mówić, że uwielbiam maseczki z wszelkimi nadrukami , które faktycznie są fotogeniczne xD :D . Na koniec jeżeli macie ochotę pogłębić swoją wiedzę w maseczkowym zakresie zamieszczam Wam listę interesujących ( w większości króciutkich) filmików i posty zarówno w języku polskim jak i angielskim :).


FILMIKI I POSTY , KTÓRE POLECAM ŻEBY ZAPOZNAĆ SIĘ W DZIEDZINIE MASK SHEET :

Wielki przegląd masek w płachcie  cz. 1 <KLIK> i cz. 2 <KLIK> by Feeling Fancy 


 7 Sheet Mask you didn't know to exsted by KLOG <KLIK>
How to sheet Mask by SOKOGLAM <KLIK> 
10 Tips for using  a sheet mask  by SOKOGLAM  <KLIK>
4 Ways to hack your Sheet mask by KLOG <KLIK> 
Korean Skincare 101 :Sheet Masks by Morgan's Beauty Breakdown <KLIK>

10 super sposobów na wzmocnienie działania masek w płachcie by Kociamber w Podróży <KLIK>  
Maski w płachcie chwila przyjemności dla Twojej skóry by Beautikon <KLIK>
Sekret dobrze odżywionej cery - maseczki w płachcie by Azjatycki cukier <KLIK>

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 interendo , Blogger