L'BIOTICA - BIOVAX LIMITED EDTION! CZYLI CO TO JEST SZAMPON MICELARNY? JAPOŃSKA WIŚNIA I MLEKO MIGDAŁOWE I INDYJSKI JAŚMIN I MLEKO KOKOSOWE.


 Czasem tak jest , że ulubiona marka robi Ci niespodziewany prezent  w postaci <LIMITED EDITION> . Jestem chora na punkcie limitek i dlatego zwariowałam kiedy zobaczyłam, że moja ulubiona włosowa firma - L'biotica wypuściła limitowane edycje maseczek i szamponów ;p.  Pomysł powiem szczerze przedni ;p , bo dodatkowo pikanterię robił fakt, że owe limitki dostępne są tylko w Rossmannie  co dodatkowo w moim wypadku podgrzewało atmosferę , bo stacjonarnie nigdzie nie mogłam tych cudeniek dostać ;p .  Mając jednak magiczne  moce ;p udało mi się je przyciągnąć do siebie ;p .


 "Czerwona" wersja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu i moje serduszko zapałało do niej szczególnie - mówię oczywiście o "Japońskiej wiśni i mleku migdałowym" ;p . No chyba nie dziwi Was czemu ;p . Druga wersja czyli "Jaśmin Indyjski i mleko kokosowe" choć wydał mi się równie interesującą ciekawostką jakoś nie wzbudzał aż takiego szału we mnie ;p . Mimo to uważam, że szata graficzna zdecydowanie bardziej odpowiada stylowi Indyjskiemu niż Japońskiemu , ale mniejsza o to ;p. I tak mi się podoba i tak ;p , a na działanie nie ma wpływu żadnego xD . Na pewno miła odmiana w stosunku do standardowych opakowań. Ponadto w środku jest standardowo ukochany przeze mnie termocap - bo nie wyobrażam sobie Biovax bez nich! Lekkim rozczarowaniem był jednak brak próbeczki serum , które jest w starszych wersjach -dla mnie to taki symbol L'biotica , który jest za razem miłym gestem . No cóż nie można mieć wszystkiego ;p. 


Wersja czerwona pachnie jak dla mnie... pastą do zębów dla dzieci o smaku truskawkowym :D co wzbudza we mnie jeszcze lepsze bo dziecięce wspomnienia i zająca poziomkę xD :D . W pomarańczowej zdecydowanie czuję kokos . Oba szampony mają bardzo miłą perłowo-mleczną konsystencję , a maseczka trochę przypomina jogurt truskawkowy.  Interesujący jest fakt , że  zapach wiśni jest mocno wyczuwalny na .... mokrych włosach , zdecydowanie uprzyjemniając proces mycia .Miałam jak zwykle pozytywne doznania :) . Moje włosy lubią się Biovaxami od zawsze kiedy sięgam pamięcią i tym razem również nie rozczarowałam się :) . Bez  przeciążenia , bez przesuszenia i bez puszenia , ładny blask bez efektu suchej szczoty czyli to co lubię najbardziej. Nie byłam też jakoś super przylizana i bez objętości , więc całość na duży plus ( poza oczywiście dostępnością - mam nadzieję że serie wejdą na stałe! ) 


Limitowane szampony L'biotica są micelarne. Wiem co to jest płyn micelarny , ale byłam mocno zaintrygowana tym jak to ma działać w szamponie .Prawdę mówiąc podoba mi się już sama idea - szampon skutecznie myjący , ale nie podrażniający skóry głowy i niewysuszający delikatnych włosów. Micela to mikroskopijna cząsteczka , która "wyłapuje" i zamyka w swoim wnętrzu tłuszcz , który wypłukuje z wodą jednocześnie nie naruszając naturalnego hydrolipidowego płaszcza . Należy tu także zaznaczyć , że nowymi L'bioticami nie doznacie efektu "aż skrzypi i mimo to przynajmniej raz w tygodniu powinien być stosowany silniejszy detergent , nawet przy cienkich włosach. Uważam jednak , że są idealnym produktem do codziennego stosowania dla włosów zniszczonych , farbowanych i cienkich , bo na pewno stosowanie ich nie spowoduje nasilenia uszkodzeń do tego pozostawiają po sobie przyjemne choć ulotne zapachy. Ponadto cała seria proponuje ponad 90% zawartość naturalnych składników i oczywiście jest bez SLS. 


Kolejnymi L'bioticowymi nowościami jest  lekka odżywka w sprayu z serii Diamond oraz suplement , którego chwyciło mnie za "serce" motto na opakowaniu :D - czyli "beauty starts  from within" i muszę przyznać, że od razu zdeterminowało u mnie  regularne przyjmowanie. Preparat , który dostałam choć się nie spodziewałam to Skrzyp Polny Vitamin B complex . Już na starcie spodobało mi się, że jest w kapsułkach - wewnątrz oleista ciecz z lnianą nutką , którą czasem dodaje do masek w trakcie moich dni włosospa wzbogacając ich zawartość . Na jesień , kiedy dietka jest uboższa w składniki z górnej półki , a także dostęp do słońca jest dużo gorszy nie da się ukryć , że suplementy tego typu to podstawa - przyznaję , że nie stronię od nich . Chronią moje włosy przed nadmiernym wypadaniem , choć raczej nie mam z tym problemu mimo to nie lubię znajdować nawet jednego włosa odpływie ;p . 


Regenerująca odżywka w piance Gold Caviar  zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż pierwszy mój tego typu produkt . Mówię oczywiście o Pantene - miałam wrażenie , że po niej moje włosy są jeszcze bardziej przesuszone , choć powinny być zregenerowane i na starcie byłam trochę uprzedzona. No cóż prawdą jest , że liczy się pierwsze wrażenie , a niestety Pantene piankom dobrego piaru nie zrobił... Mimo to po użyciu Golda byłam pozytywnie zaskoczona , bo nie powtórzył feleru swojego no powiedzmy dalekiego krewniaka ;p . Lubię ją za wszystko  łącznie z tym , że jest idealna w podróży , bo nie muszę martwić się czy wyleje mi się zawartość w torebce i jest bardzo lekka. 

L'biotica czym jeszcze mnie zaskoczysz ?



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 interendo , Blogger