JEDEN WIELKI HAUL! NOWOŚCI STYCZEŃ I LUTY . AZJATYKI , PIELĘGNACJA , KOLORÓWKA I PREZENTY!


Chyba pierwszy raz w mojej blogokarierze decyduję się na tak desperacki post xD . W moim wydaniu to istne seppuku ;p . Dlatego nigdy nie pisałam takich postów , ale czasem w życiu trzeba coś zmienić xD . Odrobina pikanterii nikomu nie zaszkodziła ;p. Nie pisałam,bo jak pewnie się domyślacie ...Dużo tego. Niestety mimo solennych obietnic - NIE BĘDĘ NIC KUPOWAĆ ... I tak kupiłam. Polegałam na całej linii. Przyznaję się także do zakupów rzeczy koniecznie zbędnych- no bo jak inaczej nazwać fakt zakupów kolejnej paletki do makijażu , na którą przez jakiś czas będę patrzeć a potem ... Wydam ją komuś, bo będzie mi jej szkoda używać haha. Taka już jestem . Sorry taki mam klimat lol.

Zgromadziłam tu raczej wszystko .Nowych majtek nie zamierzam pokazywać;p( a też kupiłam ;p ) i nowej piżamy z jednorożcem też nie xD ( ku polewce najlepszej przyjaciółki i dopieszczeniu wewnętrznej Hello Kitty ). W marcu chciałabym kupić sobie coś specjalnego z okazji własnych urodzin , ale prawdę mówiąc mam wrażenie, że czego kosmetycznego bym nie kupiła to i tak będzie przegięcie więc chyba ostatecznie kupię iphona. No co walnięta jestem ;p To nic, że mój to raptem 7 , ale skoro jest już 8 i to nawet z plusem to czemu by nie posiadać ?


Przechodząc do meritum . Usiądźcie wygodnie . Show must go on !

W ramach rozgrzewki pokazuję brakujące 4 paczki , których nie umieściłam w darach losu . Jak widać obfitujące w bogactwo i różnorodność ;p. Widać też, że autorki wyczuły mnie xD Hahaha.

Obdarowała mnie wymarzonymi legginsami z kotem z Cheshire :p Kocham ;p. W sensie kota i wszystko co jest z Alicji w Krainie Czarów. Nie wiem jak można nie lubić tego motywu. Mam wrażenie, że jest równie pokręcony jak ja :D . Potrzebuję teraz do kolekcji jakiś plakatów z Alicją do salonu :p Cudowne okazały się również różnego  formatu worki podróżne w Hello Kitty :p . Nie wpadałabym na coś tak użytkowego i ładnego. Super :p  Monga jak one się nazywają , żebym mogła wytropić i kupić ich jeszcze :D


Balea . Uwielbiam Balea . Nawet mój MENż  się już ściął i wracając z zagranicznych podróży zdaje mi relacje z DM . Następnym razem ma przykaz zrobić żonie zakupy :p Haha. Świeca z Yankee . No co moja pierwsza xD .  Kocham świecie i ubóstwiam te z Bath & Body Works. Własnym jankiem więc nie pogardzę - nawet właśnie się pali ta pinakolada jak piszę posta a co ;p .


Niespodziewana niespodzianka. Maskę całonocną z sephci już użyłam , bo nie mogłam nadziwić , że istnieje takie dziwactwo jak całonocna maska do włosów :p. Oczywiście użyłam w dzień  i było to raczej mądre z mojej strony , bo niestety , ale czepek dołączony do zestawu jest papierowy - totalnie nie przemyślane . Maska byłaby faktycznie całonocna - na pościeli haha.


Paczka rewelacja :D Na widok kalendarza z Alicją oczy zrobiły mi się jak pięć zeta i nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście to samo śliczny puder z tony moly z kotem ;p. Lol . Good to be me :D haha. W sumie na wszystko reagowałam tą samą radochą ;p


W ramach zaspokajania własnych fetyszy...


Paletka Too faced sprowadzana z USA ( dzięki Not to serious blog ;p ) . Jak tylko ją zobaczyłam wiedziałam , że muszę mieć ją w swoich łupach :p . Słodziutki psiaczek jest zdecydowanie na moim poziomie ;p. Szkoda tylko , że gnojek nie pachnie jakoś słodko. Prawdę mówiąc w ogóle nie pachnie ;p . A chciałam jakiś zapach Candy ;p



JET SET z Maybelline - limitka Gigi Hadid. Kluczowe słowo "LIMITKA" . Opakowanie pudrowy róż - oł jes! Jest w niej wszystko - cienie, róż , szminka , korektor , tusz do rzęs i wszystko w moich ulubionych tonacjach!. Szkoda tylko , że tusz ma naklejkę , którą po otwarciu ściąga i jest typowy żółty tusz Maybelline. Zdecydowanie szpeci to całokształt , a tanie nie było - 245 zł na looktop.pl Superpharm życzył sobie za nią prawie stówkę więcej - no bez jaj...

A propos limitek - Loreal i Balmain . Pomadki kupione na ezberze cena identyczna jak za zwykłą chroma riche. Kolory od ekstrawaganckich fioletów po klasyczne nude. Wszystko z nutą "przybrudzenia" . Opakowania na szczęście są wyprodukowane fabrycznie , a nie naklejka - tak było w przypadku pięknej i bestii.


Zestaw miniaturek z Fenty . Kolejna zabawa na looktop.pl ;p  Ciągle obwąchiwałam teren o by sobie sprawić z kolekcji Rihany i ten zestaw wydawał mi się najrozsądniejszy , bo mogę wziąć te produkty do mojej małej turystycznej kosmetyczki . Rozświetlacz jest bardzo ładny dający efekt sympatycznego glow , który lubię . Błyszczyk bardzo trwały jak na tego typu produkt więc miło z ich strony ;p.


Eh... Aparat w Hello Kitty ... No co. Pokazała mi go kiedyś Candymona .,chorowałam na niego długo i postanowiłam go wreszcie sobie kupić w ramach prezentu świątecznego. Saturn jednak poleciał sobie w kulki czym ogromnie zirytował mnie i mojego męża , który ostatecznie zrobił im zadymę i wyszło prawie na nasze. Mówię prawie , bo w zestawie był papier w Hello Kitty do zdjęć ( kosztuje w necie ok 50zł) , wywalczyliśmy , że dali nam zwykły , bo jak zapewne domyśliliście się - w środku NIE było żadnego , choć na pudełku w zestawie wyraźnie był zaznaczony. Po kłótni na wszystkich możliwych infoliniach udało się, że dostaliśmy - zwykły. Meh... Nie kupię tam nic więcej. No bez jaj...


O tak moja suszarka remingtona w stylu pin up ;p. Weszłam w Wawie po suszarko-szczotkę remingtona , którą miałam upatrzoną już wcześniej , a wyszłam z różową torbą z tą oto suszarką ;p Hahah.... Ironia losu. Ale jaka ładna ;p. Moja mama kiedyś miała suszarkę w podobnym kształcie , ale w kolorze modnej wówczas komunistycznej musztardy ;p. Różowa zdecydowanie ładniejsza ;p

Maska keratynowa z L'biotica i szampon do włosów blond z serii professionel to niespodzianka od firmy. Bardzo się ucieszyłam ;p Trafili akurat przed farbowaniem kiedy to moje włosy najbardziej wymagają tego typu produktów. Miałam nawet kupić podobny szampon , który ściągnie żółć . Niestety po świeżej farbie na początku kolorek właśnie taki jest- zbyt żółty. Zobaczę czy będzie lepszy od tego typu produktów - zwykle szampony z płukanką mocno przesuszają włosy . Mam nadzieję, że ten będzie jak to u L'biotica bywa wyjątkowy.


New Lunar Year i limitka "brzoskwiniowa" jak ją nazywam z MAC urzekła mnie kiedy tylko Inga Black Liner mi ją pokazała. Opakowania są jakby "mechate" plastik jest niesamowicie mięciutki i piękne ombre żółto-różowe na opakowaniach może kojarzyć się z brzoskwinią ;p . Kolorki piękne - koleżanka chciała prosperity (koralowy nieco neon) , ja natomiast happy peach year ( pomarańczyk). Róż w dwóch odcieniach syci mnie w zupełności ;p.


Na koniec z kolorówki zestaw bestsellerów z Urban Decay. Jestem zadowolona z jego zakupu. Serio ;p Nie dość że był przeceniony z 419 zł na 299zł to jeszcze kupiłam go z 30% zniżką na stronie Sephory za ok. 200 zł. Pogratulowałam sobie ;p Inaczej nigdy bym czegoś takiego nie kupiła haha.
Nie ma na zdjęciu super eyelinera - tatoo z Kat von D. Bardzo dobry w swojej klasie - dobra pigmentacja i precyzja ;p.


Jak zwykle kupiłam też żele z TBS . Bardzo je lubię więc jak zobaczyłam limitkę Japanese Bloosom to wiedziałam ,że kupię choć mam zapas ;p. Zapach jest piękny. Bardzo udany jak dla mnie bo nie jest mdły .

Azjatycki SZAŁ.

Jakżeby mogło być inaczej... Moje życie kręci się wokół Azjatyków haha.


Na początek ogromne ilości mask sheetów ( jakbym w domu mało miała ;p) .
Kingirls macaroon i miss O kupione w promocji 1+1 na Beautikon to był strzał w dziesiątkę. Bardzo dobre płachty - niesamowicie cieniutkie, dobrze nasączone i mają bardzo małe otwory na usta i oczy dzięki czemu praktycznie całość twarzy jest pokryta płachtą . Idealnie skrojone na moją twarz ;p. Były wśród nich też maski 3d z zakładką na uszy i takie z ciemnymi płachtami. Bardzo polubiłam je i chętnie będę do nich wracać :)


Maski z Serii Seul kupiłam przy okazji jak robiłam zakupy kremów BB dla koleżanek na stronie skina . Jeszcze nie miałam okazji ich używać , póki co wprawiają mnie w nostalgię kiedy pomyślę w moich wakacjach w Koreii ;p


Maski Leaders z serii 7 wonders dostałam w prezencie od Koko . Ubóstwiam je. Wiedziałam , że muszę je mieć od czasu kiedy dowiedziałam się pisząc posta o mask sheetach ( KLIK) , że tkanina z której są wykonane to tak naprawdę sfermentowane włókna kokosowe. Rewelacja! Na twarzy ma się wrażenie jakby zakładana była membrana z wnętrza jajka . Przylegają do twarzy w bardzo dziwny sposób na zasadzie adhezji i potem specyficznie się ją ściąga - podobnie do maseczki peel off ale bez rozkawałkowania. Faktycznie są klasą samą w sobie i na pewno mimo sporej ceny będę do nich wracać ;p


U Koko kupiłam też to na co miałam smaka czyli oba toniki " z farfoclami" z Nature Pacific. Uuu... Kolejny produkt farfoclowy , który pokochałam! ( obok pianek z Neogen i toników z serii oraz mgiełek Whamisa) . Nie jestem fanką naturalnej pielęgnacji, ale dla takich cudeniek jestem w stanie powiedzieć śmiało , że warto ;p .



Kanebo Suisai limitka z tsum tsum. W tych mikro kapsułkach wielkości 10 groszy kryje się bardzo dobry puder enzymatyczny idealnie nadający się do podróży. Ta pseudomikro ilość jest wystarczająca aby dobrze oczyścić twarz i zpeelingować. Bardzo ciężko było dostać tę limitkę . Nawet Berdever nie mogła jej dla mnie znaleźć więc kupiłam za  horendalną kasę na ebay. Ale co mogłam zrobić skoro to było silniejsze ode mnie haha .




U Juui kupiłam 2 w zasadzie 3 rzeczy ;p. Sorbet pomarańczowy do demakijażu z Aromatica ( rewelacja! do tej pory mój najlepszy balsam do demakijażu o naturalnym składzie i cudownym pomarańczowym zapachu ) , maseczkę i 2 moje ukochane serum z witaminą C od klairs. Jak do tej pory bezwzględny ulubieniec , którego zdenkowałam niezliczone ilości już opakowań ;p




Po pierwsze Bifesta z limtką w Hello Kitty w powiększonym opakowaniu ;p. O mamo.. Nie dość, że kocham ten produkt ,bo jest bardzo delikatny , świetnie radzi sobie z wodoodpornością fasio i jeszcze zostawia delikatną otoczkę wokół wrażliwej skóry oczu to jeszcze w większym opakowaniu w Hello Kitty - jest miłość ;p


Filtrowy zestaw  czyli dobry i tani Biorę , który bardo dobrze nawilża twarz i chroni przed UV do tego nie bieli twarzy i ulubieniec Agi - Evermere. Sama ostatnio bardzo się z nim polubiłam za lekką szybko włchałniającą się teksturę i poziom ochrony z jednoczesnym nawilżeniem. Zdradzę Wam mały sekret - wolę bardziej filtry UV z Japonii niż Koreii , a dlaczego to powiem kiedyś w osobnym poście ;p


Uzupełnienie lotionu Hada Labo z kwasem traneksamowym to również obecny ulubieniec z tej linii. To już moje drugie opakowanie i jakoś tak dobrze mi  z nim. Staram się zdenkować "polski" odpowiednik Hady ale zdecydowanie to nie to samo ( o tym opowiem później ) .

Nowa maska z Shiseido Tsubaki w ekskluzywnym kolorze złotym i biało-czerwony Lotion z firmy , której nie znam to prezenty od Agi ;p . Maskę używam tylko w dni włosospa bo ma daje efekt lśniącej tafli włosów i używam tylko w naprawdę specjalne okazje ;p

Zestawy maseczek po 4 z kanebo kupiłam , bo przeczytałam kiedyś na jakimś blogu Polki mieszkającej w Japonii , że są bardzo dobre, ale póki co jakoś nie zaiskrzyło. Podobnie z płatkami pod oczy z kracie , które są zwykłymi mask sheetami a nie jak myślałam - hydrożelowymi.

Na koniec ambasdroska paczka od Shibushi - czyli nowego sklepu z Azjatykami , który posiada w swoim asortymencie absolutnie niszowe firmy jak Lador , Polatam, V company i inne . Paczka pięknie zapakowana i śmiem twierdzić, że dostałam najlepszą ze wszystkich ambasadorek haha .Serum z Be venom , odżywkę do włosów z Lador , krem BB z THANK YOU FARMER , 2 maseczki i miniaturkę kremu POLATAM.  Całość niedługo dostanie osobnego posta ;p.


Przypominam , że z kodem : INTERENDOPL10 macie -10% na zakupy  w sklepie :) !

To już chyba wszystko ? Nie jestem pewna , ale chyba tak ;p. Więcej grzechów nie pamiętam. Bedę jeść jeszcze więcej pysznej SZOKOLADY ;p.  W tym miesiącu mam urodziny... O mamo...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 interendo , Blogger